Strict Standards: Non-static method utf_normalizer::nfc() should not be called statically in /home/www/vhosts/tarotnet.pl/httpdocs/forum2/includes/utf/utf_tools.php on line 1804 Rozstanie : SZKÓŁKA TAROTA

Strefa czasowa UTC+1godz.





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 38 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Rozstanie
PostZamieszczono: 19 sie 2013 18:09 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Ja niżej podpisana, rozstałam się ze swoim lubym. W sumie za tydzień by nam stuknęło cztery lata, a tak... :nie: No cóż, ostatnie miesiące były porypane, bo rozstawaliśmy się kilka razy ale zaraz się godziliśmy.

Powodu konkretnego do rozstania nie ma, nikt nikogo nie zdradził, zupełnie nic się nie stało z czym mogłabym to wiązać.
Luby mniej więcej od początku lata dość dziwnie się zachowuje. Jest tak, że mówi jedno (że chce ze mną być), ale robi już całkowicie na obarot - w nerwach zrywa, zostawia mnie na środku ulicy, wyprasza z domu o szóstej rano, albo zawodzi w idiotyczny sposób... Repertuar jest bogaty. Ze wszystkich tych wrednych zachowań mam raz po raz komunikat taki, że on nie chce już tego związku. To nic, że potem przeprosi, że powie że chce i ma serio plany na przyszłość, ale nim miną dwa tygodnie znów jest draka, która te słowa przekreśla. Znamy się cztery lata, nigdy taki nie był. :glupi:

Już nie wiem ani o co mu teraz chodzi, ani czy warto dać nam szansę. Mam wrażenie, że stąd może takie rozdwojenie w postępowaniu, że on podświadomie już decyzję o rozstaniu podjął. Te akcje bądź co bądź w większości wyskakują pod wpływem - kilka piwek i włącza się jakaś galopująca napastliwość. Dąży do konfrontacji, jest zły i krytyczny. Wystarczy drobiazg żeby pojechał po bandzie bez oglądania się na skutki.

Dobra, tyle tytułem wprowadzenia. W sumie nie wiem jaki rozkład może być właściwy, więc może mi jakiś podsuniecie? Stary partnerski Basi Antonowicz jakoś mi tu nie leży, nie wiem dlaczego...
:nie wiem:


EDIT.
Ok, na początek może proste pytanie: czy się rozstać już na amen i trzy karty.
1) Sytuacja
2) Co robić?
3) Czego nie robić?

Awww... no bardzo jasne.... Oto karty.
1) XIII Śmierć
2) VI Kochankowie
3) XX Sąd Boży

Niezły pasztet. :eee:
To trochę wygląda tak, jakby karty chciały mi przekazać żebym nie podejmowała takiej decyzji, bo ani ona, ani nawet osąd tego co się dzieje... nie należą w pełni do mnie (XX Sąd Boży - czego nie robić).
XIII Śmierć jako karta sytuacji pokazuje głębokie zmiany, nawet i rozstanie, ale znowu energia tego arkanu nie jest czymś, czym sami w życiu operujemy wedle uznania. Związek może się sypie, może jego dni są policzone, to trzeba wręcz mieć na uwadze, ale nawet jeśli tak te "ostatnie słowo" jeszcze nie zostało powiedziane.
VI Kochankowie jako rada cóż mam czynić, sugeruje raczej że związek jeszcze należy traktować jako istniejący, a tę naszą wspólną drogę za aktualną...

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozstanie
PostZamieszczono: 19 sie 2013 20:33 
Offline
Wszędzie mnie pełno!

Rejestracja: 15 wrz 2012 08:15
Posty: 231
W/g mnie Karty są dość jasne. Ja nieco inaczej - zinterpretowałbym tą sytuację .
Trzeba pomyśleć poważnie o rozstaniu ...
Karta -Śmierć + Kochankowie - jako diametralna zmiana w stosunku do obiektu miłości ( czyli nawet rozstanie ).
Karta Sąd Ostateczny ( czego nie robić ) - jako " nie rozgrzeszać " już, " nie pozwalać już " na takie fanaberie " i nie godzić się na takie niepewne sytuacje ( na taki związek ) ....
EQ


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozstanie
PostZamieszczono: 19 sie 2013 20:52 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Hę, no ok, tylko że sama VI Kochankowie jest tutaj na pozycji pozytywnej, więc nie może oznaczać "zostaw go". Taka jest logika tego rozkładu, że co robić jest kartą pozytywną, a czego nie robić czytamy jako negatyw/ostrzeżenie.

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozstanie
PostZamieszczono: 20 sie 2013 00:51 
Offline
Rozmowny Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 maja 2012 10:29
Posty: 135
No dla mnie VI Kochankowie w pozytywie, a tu tak trzeba by to bylo traktowac to kierowanie sie sercem. Wiec rozpoznanie tego, ze jest wazny dla Ciebie Kingo.
Kochankowie u Dennera to milosc dana odgornie. Nie od ludzi.

Czego natomiast nie robic. Hmm... i tu jest ciekawie. W Sadzie bys wrocila do niego i szloby wszystko od poczatku. Natomiast tu tak juz nie moze byc.

Zobacz, jezeli podsumujesz calosc po Banzhafowemu to masz Wisielca z Cesarzowa.
To jest ogolnie, ze w ten sposob jak do tej pory wzgledem siebie postepujecie, nie moze isc. Ta forma konczy sie.
Takie rozstania i powroty nie sluza zadnemu z Was.
W tej formie ta relacja istniec nie moze (Smierc).

Natomiast jest mozliwosc, wtedy jednak musielibyscie zmienic ZUPELNIE podejscie do tej relacji. Zarowno Ty, jak i (a moze przede wszystkim) on.
Cesarzowa to przeciez potencjal. Ale nie w tej formie, co do tej pory (Wisielec).


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozstanie
PostZamieszczono: 20 sie 2013 01:56 
Offline
Pogromca Wszelkich Tematów
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 sie 2010 22:09
Posty: 815
Lokalizacja: Kraków
Przykro mi, Kingo, wiem jak to boli :wspolczucie: Stan takiego zawieszenia jest naprawdę okropny.

Odnośnie kart. Gdzieś tu się żaliłam jakiś czas temu, że nie wiem kiedy XIII Śmierć jest końcem ostatecznym, a kiedy nie. Patrząc na te karty można powiedzieć, że już pozamiatane i do widzenia. Ale równie dobrze, karty mogą pokazywać, że dzieje się coś przełomowego, może niedobrego, coś takiego, co zmodyfikuje znacząco Wasze relacje. Nie wiem, czy myślałaś o jakiejś terapii w kontekście Partnera, miałam do czynienia z nerwicami, może to jest jeden z objawów... Bardzo prawdopodobne w tym kontekście, że jakaś choroba go toczy (btw. kiedyś w rozkładzie na pewną osobę Śmierć pokazała mi ciężką depresję - bądź co bądź, to nieuleczalna choroba...). Nie chcę spekulować, to przychodzi mi do głowy odnośnie interpretacji kart. Idźmy dalej. Co robić - Kochankowie - podjąć decyzję. Wybrać jedną z dróg, zdecydować się po tych miesiącach na coś konkretnego. Np. na rozstanie. ALBO: iść za głosem serca, trwać... Czego nie robić - Sąd - nie wracać do przeszłości. To odnośnie tej wersji pesymistycznej. A z perspektywy związku istniejącego: nie stawiać ostatecznej kreski na tej relacji.

Kurczę, sama nie wiem, pora jest dziwna i wszystko widzę w stylu "na dwoje babka wróżyła". Jednak przyznam, że gdybym miała się zdecydować, postawiłabym na wersję pesymistyczną...

Może walnij /zmodyfikowany odpowiednio dla Ciebie/ Krzyż Celtycki?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozstanie
PostZamieszczono: 20 sie 2013 07:01 
Offline
Rozmowny Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lip 2013 19:30
Posty: 99
Według mnie coś musi się między Wami skończyć, zmienić radykalnie. Stąd Karta Śmierć. Trudno Wam obojgu się z tym w sercu pogodzić (Zakochanie) , ale na linii rozumu oboje wewnętrznie tego potrzebujecie i czujecie, że jest to nieuniknione... Natomiast uważam,że wcale nie oznacza to końca związku definitywnie. Traktowałabym to bardziej jako rozstanie ku lepszemu i pełniejszemu potem... Ale to tylko moje skromne zdanie. :usmiechniety:

Pozdrawiam..!

Ruina to droga ku przemianie...

_________________
Słońca w sercu...

Wykonuję przekaz Reiki na odległość - potrzebujących zapraszam na priv.

Cogito


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozstanie
PostZamieszczono: 20 sie 2013 08:52 
Offline
Wszędzie mnie pełno!

Rejestracja: 15 wrz 2012 08:15
Posty: 231
Kingo, wychodzi na to , że wszyscy wypowiadający się - mają podobne zdanie ( Equinoxe, La Mandragra, Maralee, Cogito ).
No ... może z czasem będzie weryfikacja, to się przekonamy jak będzie naprawdę ...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozstanie
PostZamieszczono: 20 sie 2013 10:46 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Boleć przestało, bo w ciągu ostatnich tygodni i miesięcy kolejnych drak/rozstań/zawodów już zdążyłam się jako tako oswoić z myślą, że może nadchodzi ostateczny kres.
Śmierć mnie tutaj nie dziwi, faktycznie na poziomie psychicznym taki proces się dzieje... Wieża była rok temu jesienią, gdy przestaliśmy razem mieszkać. Tak, to też on wtedy zmontował - pierdyknął wszystko w jeden dzień, całe trzy lata życia do kosza... Jakoś po miesiącu się zeszliśmy, tyle tylko że od tamtej pory razem nie mieszkamy. On chciał prawie z marszu na nowe mieszkanie iść, ale jak dla mnie to jeszcze była za duża trauma.
Teraz nie wyobrażam sobie jak bym mogła. W obecnych okolicznościach i z takim postępowaniem nie mogę być pewna dnia ani godziny. Zero poczucia bezpieczeństwa. Dziś cacy, jutro będę walizki pakowała, bo się panu co odwidzi?
:eee:
On z kolei nie rozumie w jakiej sytuacji mnie stawia.
Dobry przykład. Od lipca mam firmę, sprzedaję książki na Allegro. Na początek plan był taki, że kiedy wezmę towar z hurtowni (kilka sporych kartonów...), to wszystko wyląduje u niego w mieszkaniu, bo w przeciwieństwie do moich warunków lokalowych on ma dużo miejsca i pustych półek. OK, super, oczywiście że się zgadza, tak będzie fajnie. Dzwonię pewnego wieczoru i mówię, że towar już jutro będzie przywieziony, jak to zorganizujemy? Słyszę: "Eeee... no ale ja nie wiem, bo ja o siódmej do pracy wychodzę... może zadzwoń rano z tej hurtowni, to się jeszcze umówimy?"
WTF - myślę - co jest grane?
Nie minęło dziesięć minut, oddzwania. "Wiesz co, ja nie mogę tych książek mieć u siebie. Nie chce takiej sytuacji robić...eee... zobowiązań... no bo nie wiem... tego..."
Towar zwiozłam do siebie.
Nie byłam jakoś szczególnie zaskoczona takim zachowaniem. Oto tylko i aż kolejny czytelny sygnał z ostatnich tygodni pokazujący, że on nie chce być razem. Jak inaczej można po czterech latach poważnego związku nie udostępnić paru półek?! Za pięć dwunasta się rozmyślić, nie pomóc, plecami odwrócić? Dość, dość!
Przez prawie dwa tygodnie się nie widzieliśmy, wrócił na tapetę temat zrywania. On mi powtarzał jak zaklęty, że wcale nie chce tego, będzie walczył o mnie.
Pogodziliśmy się, wyjaśniliśmy co było trzeba i tak dalej...
Fakt pogodzenia się w jego pojęciu był równoznaczny z tym, że teraz powinnam wziąć transport i cały majdan taszczyć do niego... I jak to teraz nie chcę? Jakże, nie ufam? On chce mi pomagać, a ja mu nie daję możliwości.
No, w sumie gdybym tak zrobiła, teraz zamiast pisać na forum głowiłabym się jak mam odebrać towar, kombinowała ludzi do noszenia tego kramu i samochód dostawczy...

Dla mnie on zachowuje się nieracjonalnie.
Nie wiem, może Maralee masz rację, że tu lekarz potrzebny? :nie wiem: Depresja utajona, nerwica, czy inny gwint? Ja go nie poznaję, nie pojmuję co się dzieje. Znamy się jak łyse konie i normalne to jego zachowanie nie jest ani trochę. Zwykły kryzys w związku mieliśmy rok temu, teraz to jest jakaś kraina absurdu.

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozstanie
PostZamieszczono: 20 sie 2013 12:15 
Offline
Wszędzie mnie pełno!

Rejestracja: 15 wrz 2012 08:15
Posty: 231
Czyli jest to - co napisałem wcześniej - " ....Karta Sąd Ostateczny ( czego nie robić ) - jako " nie rozgrzeszać " już, " nie pozwalać już " na takie fanaberie " i nie godzić się na takie niepewne sytuacje ( na taki związek ) ...."
EQ


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozstanie
PostZamieszczono: 20 sie 2013 17:18 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
No, nie zapowiada się na jakieś sensowne rozstrzygnięcie. Gadamy, ale na ten moment nie widać dobrej woli ani ciut ciut. :eee?:
Za to wór pretensji o wszystko - jakbym miała pełną władzę nad jego stanami emocjonalnymi i bezpośrednio odpowiadała za każdy najmniejszy dołek psychiczny jaki zaliczył w ciągu tych czterech lat.

Ja się poddaję...


EDIT. Telenowela no!
Jednak dobra wola już zaczyna wyzierać zza tego wora z pretensjami...
Teraz pewnie znów się pogodzimy. A co będzie za tydzień lub dwa? Znowu wojna? :nie wiem:

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozstanie
PostZamieszczono: 21 sie 2013 06:07 
Offline
Rozmowny Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 wrz 2012 06:33
Posty: 146
Lokalizacja: okolice Poznania
Witajcie,
zważywszy na okoliczności, które zaistniały, karty wskazały adekwatnie-co robić: spotkać się, zejść się, pod dyktando Kapłana, który łączy, ale Sąd Ostateczny na Nie - nie podejmować radykalnych decyzji, ta karta współgra z tą XIII, która pozostaje w tle, lub też na tle której to się rozgrywa. Zostawić sprawę własnemu losowi.
Raczej przychylam się do głosów na 'nie', również.
Trzymaj się Kingo!

_________________
Pozdrawiam,
Jola.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozstanie
PostZamieszczono: 21 sie 2013 13:20 
Offline
Pogromca Wszelkich Tematów
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 sie 2010 22:09
Posty: 815
Lokalizacja: Kraków
Mimo wszystko, Kingo, spróbowałabym z jeszcze jednym rozkładem. Myślę, że Krzyż Celtycki wskazałby dogłębnie przyczynę problemu Twojego Partnera, ew. 9 pozycję zamieniłabym na pozycję rady dla Ciebie. Pomoc w interpretacji kolosa się znajdzie :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozstanie
PostZamieszczono: 21 sie 2013 18:37 
Offline
Legenda TarotNet
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 paź 2009 22:59
Posty: 1054
Lokalizacja: Stumilowy Las
O Boże, Kingo, tak mi strasznie przykro!!! Obrazek

Ja bym również powiedziała, ze Twoje karty radzą aby na razie trwać w tym układzie i nie stosować rozwiązań ostatecznych.

Myślałam, że rzucę trochę światła na sytuację swoimi kartami, ale one mi rzuciły tylko zagwozdkę... Kingo, jeśli uznasz, ze to za bardzo ingeruje w Twoje życie to po prostu wywal ten post bądź dowolna jego część!
Położyłam na szybko karty
Z przełożenia miałam Rycerz Mieczy, VIII Gwiazda, IX Pustelnik.
Co go przy Tobie trzyma: VII Monet
Co mu przeszkadza w tym związku: VI pucharów
Co zamierza zrobić: Głupiec

No więc wydaje mi się, że on może jest już w tym układzie tylko z przyzwyczajenia, że pod nazwą związek już się nic nie kryje, wypaliło się uczucie które Was łączyło i została skorupka. VI Pucharów może mówić, o poczuciu ograniczenia wolności, jest "zbyt dobrze", za miło, za równo, on by może chciał czegoś więcej od życia, pogonić króliczka by może chciał :roll: - często się tak ludziom wydaje, że za rogiem czai się coś spektakularnego, a potem się okazuje, że życie nie ma dla nich nic lepszego czekającego na nich za rogiem, a często nie ma już potem do czego wracać... moja przemyślenia... Co on zamierza zrobić... No cóż widać to na karcie - rozpocznie coś nowego.

Tylko teraz nie rozumiem dlaczego miałabyś nie podjąć tej decyzji o definitywnym rozstaniu skoro się na nie zanosi? Może to jest potrzebne bardziej Tobie, żeby rozstać się z jak najmniejszym żalem, spróbować wszystkiego, aby wiedzieć, że nie można tego uratować? I może potem już nawet nie chcieć...

No jak to widzisz Kingo?

_________________
Tarot jest dobrym sługą, ale złym panem- Hajo Banzhaf


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozstanie
PostZamieszczono: 21 sie 2013 20:44 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Spoko, jak już sama wyflaczam się na forum, to znaczy że można wnikać jak ktoś chce. :)

Generalnie na razie działa sobie w najlepsze ta VI Kochankowie. Nie ma złości za ostatnią aferę, przeprosiliśmy się, pogodziliśmy się.
Ciekawe jest w jaki sposób to wygląda. Każdy przedstawił jakiś swój punkt widzenia i problemy, które jego zdaniem istnieją za sprawą niedoskonałości w postępowaniu partnera, ale... ta druga strona nie usankcjonowała tego jakimś "no, w porządku, tu masz rację". Ja swoje, on swoje - ja swoje, on swoje. Kropka.
Jednak nikt również nie dąży do przepchnięcia tej własnej wersji i "wygrania" choćby części sporu, tak jak to zwykle bywa przy podobnych okazjach. Poprzestaliśmy na tym, że każdy zakomunikował co mu leży na wątrobie, na koniec zgodnie dotarliśmy do wniosku, że bynajmniej nie chcemy się rozstawać i się kochamy. No i już atmosfera zrobiła się przyjemna, frustracje gdzieś się ulotniły, zapanowała zgoda. :kwiatek:


Tarotko, karty które wyciągnęłaś jak najbardziej mają sens.
VII Monet jest logiczna. Zważywszy na to że związek trwa cztery lata, każdy się tutaj jakoś przyzwyczaił i korzenie zapuścił.
Jeśli chodzi o VI Kielichów jako coś co mu przeszkadza, często słyszę, że czuje się niekochany, niepotrzebny i niedoceniany. Nie wiem co faktycznie robię źle i nie tak, ale często popada w zwątpienie na tym punkcie. Mówi, że brakuje mu czułości i troskliwości z mojej strony. Ja to widzę w ten sposób, że wszystko może być dobrze, a potem przyjdzie jakieś głupstwo, słabszy nastrój i już mu wystarczy żeby dobro przestało być aktualne... Jego niskie poczucie bycia kochanym często nie ma zbyt wiele wspólnego z tym co robię dla niego i naszego związku. Mogę na głowie stawać, być na zawołanie i w ogóle, a potem się nie przytulę kiedy on akurat by chciał, albo nie mogę być przy nim i się zaczyna zjazd.

Co zamierza zrobić: Głupiec
Głupiec chyba zwykle nie ma planów ani konkretnych zamiarów. Robi spontanicznie to, co w danej chwili jest możliwe do zrobienia, dobre czy złe. Czyli można się spodziewać, że skorośmy się teraz pogodzili podąży za tym trendem, aczkolwiek jeśli kierunek wiatru się zmieni znów może na żywioł pójść w kłótnię i zrywanie.

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozstanie
PostZamieszczono: 21 sie 2013 20:56 
Offline
Legenda TarotNet
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 paź 2009 22:59
Posty: 1054
Lokalizacja: Stumilowy Las
Kinga pisze:
Spoko, jak już sama wyflaczam się na forum, to znaczy że można wnikać jak ktoś chce. :)

Generalnie na razie działa sobie w najlepsze ta VI Kochankowie. Nie ma złości za ostatnią aferę, przeprosiliśmy się, pogodziliśmy się.
Ciekawe jest w jaki sposób to wygląda. Każdy przedstawił jakiś swój punkt widzenia i problemy, które jego zdaniem istnieją za sprawą niedoskonałości w postępowaniu partnera, ale... ta druga strona nie usankcjonowała tego jakimś "no, w porządku, tu masz rację". Ja swoje, on swoje - ja swoje, on swoje. Kropka.
Jednak nikt również nie dąży do przepchnięcia tej własnej wersji i "wygrania" choćby części sporu, tak jak to zwykle bywa przy podobnych okazjach. Poprzestaliśmy na tym, że każdy zakomunikował co mu leży na wątrobie, na koniec zgodnie dotarliśmy do wniosku, że bynajmniej nie chcemy się rozstawać i się kochamy. No i już atmosfera zrobiła się przyjemna, frustracje gdzieś się ulotniły, zapanowała zgoda. :kwiatek:


Tarotko, karty które wyciągnęłaś jak najbardziej mają sens.
VII Monet jest logiczna. Zważywszy na to że związek trwa cztery lata, każdy się tutaj jakoś przyzwyczaił i korzenie zapuścił.
Jeśli chodzi o VI Kielichów jako coś co mu przeszkadza, często słyszę, że czuje się niekochany, niepotrzebny i niedoceniany. Nie wiem co faktycznie robię źle i nie tak, ale często popada w zwątpienie na tym punkcie. Mówi, że brakuje mu czułości i troskliwości z mojej strony. Ja to widzę w ten sposób, że wszystko może być dobrze, a potem przyjdzie jakieś głupstwo, słabszy nastrój i już mu wystarczy żeby dobro przestało być aktualne... Jego niskie poczucie bycia kochanym często nie ma zbyt wiele wspólnego z tym co robię dla niego i naszego związku. Mogę na głowie stawać, być na zawołanie i w ogóle, a potem się nie przytulę kiedy on akurat by chciał, albo nie mogę być przy nim i się zaczyna zjazd.

Co zamierza zrobić: Głupiec
Głupiec chyba zwykle nie ma planów ani konkretnych zamiarów. Robi spontanicznie to, co w danej chwili jest możliwe do zrobienia, dobre czy złe. Czyli można się spodziewać, że skorośmy się teraz pogodzili podąży za tym trendem, aczkolwiek jeśli kierunek wiatru się zmieni znów może na żywioł pójść w kłótnię i zrywanie.


Az mi się buzia uśmiechnęła! To świetnie!

Co do mojej interpretacji, to powiem tylko tyle: organ nieużywany zanika... Kulą w płot hahaha ale bardzo się ciesz,ę, że między Wami lepiej!
Mój mąż też popłakuje w kąciku jak nie mam dla niego dość czasu na czułości, przytulanie itd... No czasami muszę go aż pogonić, bo ileż można! :hehehe:

_________________
Tarot jest dobrym sługą, ale złym panem- Hajo Banzhaf


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozstanie
PostZamieszczono: 21 sie 2013 23:08 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Maralee pisze:
Mimo wszystko, Kingo, spróbowałabym z jeszcze jednym rozkładem. Myślę, że Krzyż Celtycki wskazałby dogłębnie przyczynę problemu Twojego Partnera, ew. 9 pozycję zamieniłabym na pozycję rady dla Ciebie. Pomoc w interpretacji kolosa się znajdzie :-)



Póki co zaczekam na dalszy rozwój sytuacji. Na razie nawet jakoś tak nie mam natchnienia żeby drążyć o co tu dokładnie chodzi. Ale czuję w kościach, że temat raczej będzie wałkowany.


Tarotka pisze:
Mój mąż też popłakuje w kąciku jak nie mam dla niego dość czasu na czułości, przytulanie itd... No czasami muszę go aż pogonić, bo ileż można! :hehehe:


No co Ty, też tak ma? A podobno to my baby jesteśmy dziwne. :roll:

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozstanie
PostZamieszczono: 22 sie 2013 12:43 
Offline
Rozmowny Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 maja 2012 10:29
Posty: 135
Tak pozakarciano, chociaz czesciowo moze nie tylko.
Dla mezczyzn wyrazem milosci i bycia kochanymi jest bliskosc fizyczna.
Niby oddzielaja seks od uczuc, ale jak sa juz z jakas kobieta to all inclusive.
Teraz mozna kochac, ale niech tylko ta bliskosc fizyczna jakims cudem ucierpi... od razu wlacza sie syndrom odrzucenia, niekochania, itd. w tym stylu.
Znam to, tez to przerabialam.
"Bo kiedys bylas cieplejsza, bardziej uczuciowa itd.". To nic, ze np. obowiazki, to czy tamto... wazne, ze nie ma tej bliskosc w takim stopniu, jak dawniej.
Mozliwe tez, ze wlasnie tego adorowania sie nawzajem. Przyjmujemy juz sobie, ze pewnych rzeczy nie trzeba mowic i okazywac, bo to przeciez wiemy.
Praca, dom, inne obowiazki i relacja lezy... na lopatkach...
Niby jest nadal seks, niby sie staramy, ale to wszystko juz takie... no... rutynowe jakies.
A tu mezczyzna pamieta, jak mu sie kiedys krzyczalo "o moj ty bohaterze :DD " a tu kurcze niet... wiecej nie ma.
Te 6 Kielichow tutaj, tak sobie mysle, co mu przeszkadza, no to wlasnie ta przeszlosc zwiazku, czyli wspomnienia. One sa lepsze od tego, co jest teraz. A teraz te 7 Monet. Trwacie przy sobie niezlomnie. Wiecie, ze jedno z drugim jest juz...
4 lata to ladny kawalek... ale no wlasnie...
Twojemu mezczyznie marzy sie chyba Kingo, zeby w ta relacje wdalo sie wiecej radosci, spontanicznosci, niefrasobliwosci. Marzy mu sie takie bycie z Toba po prostu sam na sam.
Mozliwe, ze teraz nie umiecie sie juz soba cieszyc tak no beztrosko jak kiedys. Sa rozne obowiazki itd.
Nie wiem, taka mysl tylko...

I jeszcze jedno, z tych kart z przelozenia...
Rycerz Mieczy, XVII Gwiazda i IX Eremita ---> XI Moc, HB VIII Sprawiedliwosc
taka mysl przyszla mi do glowy... hm... czy Wy kiedys rozmawialiscie np. o legalizacji Waszej relacji albo o dziecku... no czyms, co dodatkowo mogloby scalac Wasza relacje? Bo tu to tak troche wyglada, jakby u niego wlaczyl sie syndrom wicia gniazda...
Kolejna mysl tylko...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozstanie
PostZamieszczono: 22 sie 2013 17:29 
Offline
Legenda TarotNet
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 paź 2009 22:59
Posty: 1054
Lokalizacja: Stumilowy Las
Kinga pisze:
Tarotka pisze:
Mój mąż też popłakuje w kąciku jak nie mam dla niego dość czasu na czułości, przytulanie itd... No czasami muszę go aż pogonić, bo ileż można! :hehehe:


No co Ty, też tak ma? A podobno to my baby jesteśmy dziwne. :roll:


A jak! Mazgaj na całego :hehehe: Ja mam troszkę bardziej hardy charakter, więc nie pieszczę się jak jego byłe :eee: i czasami zapominam, o tym, że się trzeba poprzytulać przed telewizorkiem hehehe

_________________
Tarot jest dobrym sługą, ale złym panem- Hajo Banzhaf


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozstanie
PostZamieszczono: 22 sie 2013 18:23 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Dzięki Mandragoro, dużo racji w tym co mówisz. :) No cóż, postaram się o tym wszystkim częściej pamiętać i zobaczę co się zmieni...

Cytuj:
I jeszcze jedno, z tych kart z przelozenia...
Rycerz Mieczy, XVII Gwiazda i IX Eremita ---> XI Moc, HB VIII Sprawiedliwosc
taka mysl przyszla mi do glowy... hm... czy Wy kiedys rozmawialiscie np. o legalizacji Waszej relacji albo o dziecku... no czyms, co dodatkowo mogloby scalac Wasza relacje? Bo tu to tak troche wyglada, jakby u niego wlaczyl sie syndrom wicia gniazda...


To jest prawda. O tyle o ile wcześniej tematu nie poruszał, ostatnio już gdzieś tak przebąkuje, snuje plany i dojrzewa do tego. Widać, że by chciał... Frustracja może rodzić się tutaj, że strach, więc na chceniu się kończy. Jak się wgłębi w temat "odkrywa", że warunki jeszcze nie te, dom by się przydał, pieniędzy więcej, trzeba bezpieczeństwo mieć i tak dalej. To wymówki bardziej, niż poważne przeszkody - ludzie mają znacznie trudniejsze warunki materialne, ale "ryzykują", żyją i jakoś dorabiają się z czasem.


Tarotka pisze:
A jak! Mazgaj na całego :hehehe: Ja mam troszkę bardziej hardy charakter, więc nie pieszczę się jak jego byłe :eee: i czasami zapominam, o tym, że się trzeba poprzytulać przed telewizorkiem hehehe


:hehehe: :hehehe:

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozstanie
PostZamieszczono: 29 sie 2013 16:24 
Offline
Stały Bywalec

Rejestracja: 18 lip 2013 15:40
Posty: 48
1) XIII Śmierć
2) VI Kochankowie
3) XX Sąd Boży

1) Sytuacja - wszystko miedzy wami umarło
2) Co robić? - uwazac na podejmowane decyzje
3) Czego nie robić? - nie wskrzeszac zmarłych
-----------------------------------------------------------
Co go przy Tobie trzyma: VII Monet-wygoda bo utknął w ciepełku
Co mu przeszkadza w tym związku: VI pucharów-cos co było i minęło
Co zamierza zrobić: Głupiec - u mnie ta karta zawsze pokazuje,ze z taka osobą nie warto się zadawac bo nie ma zadnych konkretnych planów, inaczej brak przyszłosci.
Z kart gdzie stoi gupek wynika zwsze li tylko chaos, brak konkretów


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozstanie
PostZamieszczono: 09 wrz 2013 17:05 
Offline
Pogromca Wszelkich Tematów
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 sie 2010 22:09
Posty: 815
Lokalizacja: Kraków
Kurka, jestem wyłączona z życia i z forum, bo piszę cholerną pracę mgr, niemal że na zawody, bo już wrzesień w końcu. Weszłam teraz, czytam wątek i widzę, że jednak się ułożyło, to dobrze, cieszę się :-)

Odnośnie kart: myślę, że Mandragora ma bardzo dużo racji, ja też zastanowiłabym się nad kwestią rutyny, jak wiadomo, w związku z tak długim stażem nieuchronnej. Zabawcie się, wyjedźcie gdzieś razem, cieszcie się sobą - trochę to naiwne i poradnikowe co piszę, ale może tu leży klucz.
Pozdrawiam i trzymam kciuki, żeby nastroje Lubego się unormowały :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozstanie
PostZamieszczono: 10 wrz 2013 10:15 
Offline
Stały Bywalec

Rejestracja: 24 gru 2011 21:16
Posty: 52
Jeśli chodzi o karty to powiedziano już chyba wszystko, ale ja mogę Cię uspokoić droga Kingo, że on nie ma depresji. Mam dwubiegunówkę więc się znam:p.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozstanie
PostZamieszczono: 17 wrz 2013 00:28 
Offline
Rozmowny Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 paź 2011 09:23
Posty: 131
Kinga pisze:

EDIT.
Ok, na początek może proste pytanie: czy się rozstać już na amen i trzy karty.
1) Sytuacja
2) Co robić?
3) Czego nie robić?

Awww... no bardzo jasne.... Oto karty.
1) XIII Śmierć
2) VI Kochankowie
3) XX Sąd Boży


Ostatnie słowo nie zostało powiedziane, ale zostanie

... czy rozstać się na Amen...?
no cóż
suma kart daje 39 a w gematrii herbrajskie słowo Amen daje wartość liczbową 39 tj 3X13 trzy razy śmierć,więc przekaz jasny
tak jak mówią karty
rozchodzimy się , schodzimy- kochankowie , odgrzewamy sytuację- Odrodzenie (na pozycji czego nie robić bo to agonię przedłuża) i tak będzie jeszcze 2 razy i decyzja kochanków - koniec.

...a dodam tylko, bo niejako problem dziwnego zachowania partnera został poruszony.... - nie stawiam diagnozy - ale liczba 39 sumy kart charakteryzuje słabą psychikę partnera i złe nastawienie mentalne do wykonywanych zadań

na ile w tym prawdy sama najlepiej ocenisz
ps.
z całym szacunkiem dla 'omawianego' Pana.

_________________
Za kazdy post, za idee ,energie i poswiecony czas DZIEKUJE kazdemu z osobna w 100% :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozstanie
PostZamieszczono: 17 wrz 2013 12:40 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Dzięki.

Od tamtej pory mamy peace & love. Zero zgrzytów, wszystko działa tak jak trzeba. Ta XIII Śmierć pokazywała nie koniec związku, tylko... koniec konfliktów i napięć między nami. Zła energia jakby się wyczerpała, problemy odeszły w niepamięć.
Rzadka to sytuacja, kiedy Śmierć działa pozytywnie, ale jak widać może! :piwosze:

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozstanie
PostZamieszczono: 17 wrz 2013 12:46 
Offline
Rozmowny Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 paź 2011 09:23
Posty: 131
tak, teraz są kochankowie...

nie kcę być złym prorokiem ale wg rozkładu będzie powtórka z historii jeszcze dwa razy, no a potem...

...a z drugiej strony jak to się mawia tarot to nie wyrocznia

_________________
Za kazdy post, za idee ,energie i poswiecony czas DZIEKUJE kazdemu z osobna w 100% :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 38 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  


cron
Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group | Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów




 
phpBB SEO