Strict Standards: Non-static method utf_normalizer::nfc() should not be called statically in /home/www/vhosts/tarotnet.pl/httpdocs/forum2/includes/utf/utf_tools.php on line 1804 przekleństwo z ust ojca : Strefa Ezo

Strefa czasowa UTC+1godz.





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 9 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: przekleństwo z ust ojca
PostZamieszczono: 28 wrz 2011 10:00 
Offline
Nowicjusz

Rejestracja: 28 wrz 2011 08:59
Posty: 2
Przede wszystkim witam szanownych forumowiczów, to mój pierwszy post na forum :-)

Postanowiłam zasięgnąć tu rady, ponieważ mam nadzieję, że wśród użytkowników znajdzie się ktoś, kto mógłby wskazać mi drogę w mojej sytuacji. A sprawa przedstawia się następująco:

W mojej rodzinie toczy się walka i to nie byle jaka. Moi rodzice rozstają się, ponieważ życie z ojcem stało się nieznośne poprzez jego agresję. Używał i wciąż używa przemocy fizycznej, psychicznej, ekonomicznej, a punktem kulminacyjnym jest rozprawa sądowa na wniosek prokuratury o pobicie mojej małoletniej siostry, która odbędzie się w najbliższym czasie. Prawdopodobnie poczuł się realnie zagrożony, zdaje sobie sprawę z faktu, że sąd może uznać go winnym popełnienia zarzucanych czynów i jego agresja - tym razem głównie słowna - urosła w siłę. Całym sercem, wszystkimi moimi myślami i działaniami wspieram mamę i siostry, od ojca odsunęłyśmy się. I to go najbardziej boli - że ukazał przed córkami swoje prawdziwe, wyzute z uczuć i pozytywnych emocji, oblicze, przez co zeszłyśmy mu z drogi. Niejednokrotnie pokazał nam, że nie posiada wobec nas ŻADNYCH uczuć ojcowskich. Tyle ogólnego zarysu.

Wczoraj byłam zarazem bohaterem, jak i świadkiem, niezwykłej sytuacji.
Za niecałe 2 tygodnie wychodzę za mąż, z zaproszeniem ojca na ślub czekałam do ostatniej chwili, żeby przekonać się, czy mogę mu zaufać, czy też nie. Miniony wieczór przyniósł rozwiązanie tego problemu, stał się natomiast początkiem nowego. Między mną a ojcem wywiązała się rozmowa, która zakończyła się z jego strony słowami:
"przeklinam twój związek z (tu imię narzeczonego)... żebyś nigdy nie była szczęśliwa". Zamurowało mnie jego "błogosławieństwo", jakie daje córce na przyszłe życie i to wypowiedziane z taką straszliwą zaciętością, jakby wylewał się z niego jad. Raczej sceptycznie podchodzę do takich spraw, do tej pory byłam niepoprawną racjonalistką, ale FIZYCZNIE czułam w momencie wypowiadania tych słów, jakby ktoś wdarł się w moj wystem odpornościowy, jakby zaczynało rozkładać mnie przeziębienie. Trwało to dosłownie ułamki sekund, ponieważ nie wiem skąd wzięła się w tamtej chwili między nami mama, która wystrzeliła jak z automatu, z nieprawdopodobną siłą i przekonaniem: "wróci to do ciebie 5 razy". I znowu - ta zagęszczona atmosfera, którą dało się między nami wyczuć (ale poważnie, wyczuć fizycznie dostępnymi pięcioma zmysłami, jakimi obdarzyła nas natura), to uczucie bezsilności ogarniające moje całe ciało, odbiło się ode mnie rykoszetem w kierunku ojca. Aż mam dreszcze, kiedy o tym piszę, bo cała sytuacja wyglądała jak wycinek filmu o Harrym Potterze, gdzie jedna osoba rzuca na drugą zaklęcie, a ono na skutek przeciwzaklęcia wraca tam, skąd przyszło.

Czy jest tu ktoś, kto ma pomysł, co w takim przypadku zrobić? Czy złorzeczenie ojca realnie nam zagraża, czy może reakcja mamy, która żywi wobec mnie bezgraniczną miłość, podziałała jak tarcza? Głupio się czuję pisząc to w taki sposób, ale... przestraszyłam się, ponieważ ten związek, który mój ojciec z wściekłością przeklina, jest od lat sednem mojego życia. Inna sprawa, która może trochę to łagodzi, to specjalne błogosławieństwo kapłańskie, jakie otrzymaliśmy jako para podczas nauk przedślubnych 3 tygodnie temu (ten sam ksiądz był wcześniej moim spowiednikiem i znał sytuację, a samo błogosławieństwo było wyjątkowo długie w porównaniu do tych, które otrzymały inne pary). Sama nie wiem co o tym myśleć.

Pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: przekleństwo z ust ojca
PostZamieszczono: 28 wrz 2011 10:55 
Offline
Legenda TarotNet
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 paź 2009 22:59
Posty: 1054
Lokalizacja: Stumilowy Las
Szczerze mówiąc nie znam się na tym, prawdopodobnie nie powinnam się wypowiadać, ale powiem Ci to co ja myślę. Wiele zależy od tego, czy Ty sama dopuszczasz takie rzeczy do siebie. To znaczy, że jeśli się zafiksujesz, że to ma jakieś znaczenie i może Wam zaszkodzić, to może się zdarzyć, ze coś się wydarzy :| Wiem, ze trudno po czymś na co się zwróciło uwagę i co miało tak wysoką wartość energetyczną, udać, ze to się nie zdarzyło, ale może warto się uspokoić - tak na pierwszy rzut. Wyszukać jakąś formułę chroniącą przed takimi napaściami, pewnie dziewczyny zaraz coś tu będą w stanie podrzucić. Głównie po to, aby w Tobie zrodziła się pewność, ze takie słowa nie są w stanie Cię zranić w przyszłym życiu. Ani Ciebie ani Twojej mamy.

To jest to, co ja bym zrobiła, choć zazwyczaj puszczam takie rzeczy mimo uszu z przeświadczeniem, że osoba, która życzy mi źle dostanie rykoszet swoich słów. Ja się zafiksowałam w taki sposób ;) Ale zrobiłam to z głębokim przekonaniem i bez cienia wątpliwości. Po takich wydarzeniach krótko o nich pamiętam a co za tym idzie nie wracam do nich.

_________________
Tarot jest dobrym sługą, ale złym panem- Hajo Banzhaf


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: przekleństwo z ust ojca
PostZamieszczono: 28 wrz 2011 11:12 
Offline
Elitarny Poster
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 lip 2011 00:13
Posty: 199
Cytuj:
Wiele zależy od tego, czy Ty sama dopuszczasz takie rzeczy do siebie. To znaczy, że jeśli się zafiksujesz, że to ma jakieś znaczenie i może Wam zaszkodzić, to może się zdarzyć, ze coś się wydarzy


Zgadzam się z Tym , staraj się nie myśleć o tym ( wiem łatwiej powiedzieć niż wykonać) proponuję także abyć nosiła przy sobie Runę Algiz - tak na wszelki wypadek - dodatkowo świadomość ze masz coś co "Cię chroni " osłabi te "złe myśli" które w jakiś sposób mogą przyciągać nieszczęścia

Rune narysuj lub wyryj w jakimś kamyczku i noś przy sobie

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: przekleństwo z ust ojca
PostZamieszczono: 28 wrz 2011 11:49 
Offline
Nowicjusz

Rejestracja: 28 wrz 2011 08:59
Posty: 2
Dzięki za odpowiedzi.
Ogólnie też jestem zdania, że "moc" takich słów polega przede wszystkim na sugestii, żeby podburzyć moją pewność siebie i żebym zaczęła sobie wkręcać, że będzie źle, a każde niepowodzenie przypisywała temu konkretnemu wydarzeniu. Nie potrafię natomiast udawać, że nic się nie stało - i nie chodzi tutaj o samą intencję przekleństwa, ale o to, że jestem przeraźliwie głęboko wstrząśnięta tym, jak jasno ojciec dał mi do zrozumienia brak miłości, opieki ojcowskiej z jego strony. To, co powiedział mnie, nie przeszłoby mi przez gardło nawet w stronę najgorszego wroga, a on nie miał oporów, by powiedzieć to własnej córce, krew z krwi, kość z kości. I szczerze, nie żywię wobec niego gniewu, nienawiści, tylko taki bezgraniczny smutek, żal, jestem zawiedziona i zrozpaczona jego brakiem człowieczeństwa. Trochę odbiegłam od tematu, ale potrzebuję wygadać się co nieco, bo to straszliwie boli.

Pozdrawiam wszystkich dobrych ludzi. :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: przekleństwo z ust ojca
PostZamieszczono: 28 wrz 2011 13:34 
Offline
Rozmowny Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 lut 2010 16:27
Posty: 107
Lokalizacja: internet
Smutne jest to co piszesz. Doskonale Cię jednak rozumiem. Miałam przypadek w rodzinie ,że ciotka pokłóciła się "śmiertelnie" z rodzicami i życzyła ich dzieciom (czyli min mnie) żeby nam się w życiu nie układało. Podobnie zresztą nasłuchałam się w dzieciństwie, że nic w życiu nie osiągnę. ( rzecz jasna mam wrażenie że mi wszystko pod górę szło/idzie studia praca facet, który nie chce dzieci, kasa...

To niestety są sytuacje z którymi trzeba się w życiu uporać i nie pomoże odczarowanie...chyba że jako placebo :mrgreen: ... przykre to, ale zostaje Ci moja droga ...wziąć to na klatę :). Nie masz do czynienia z normalnym człowiekiem, bo jaki normalny życzy źle drugiemu a tym bardziej własnemu dziecku!!! Może wytłumacz sobie że jest niepoczytalny... miał trudne dzieciństwo i zazdrości... sama nie wiem...

Bądź jednak szczęśliwa dla siebie a nie mu na przekór.
Życzę Ci wszystkiego dobrego z całego serca!

_________________
WSZYSTKO MA SWÓJ POD NIEBEM CZAS:)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: przekleństwo z ust ojca
PostZamieszczono: 28 wrz 2011 13:46 
Offline
Fan TarotNet
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 paź 2009 16:50
Posty: 349
Ja osobiście nie wierze w takie rzeczy jak przekleństwa.Mysle,ze jak przestaniesz o tym myslec to wszystko dobrze bedzie sie układało miedzy wami bo to jakie bedzie wasze zycie to tylko i wyłacznie od was zalezy a nie od tego co mówia inne osoby.Zycze wam wszystkigo najlepszego i nie mysl o ty więcej juz.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: przekleństwo z ust ojca
PostZamieszczono: 28 wrz 2011 13:54 
Offline
Legenda TarotNet
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 paź 2009 22:59
Posty: 1054
Lokalizacja: Stumilowy Las
Cytuj:
Bądź jednak szczęśliwa dla siebie a nie mu na przekór.

O! To bardzo ważne!!

Filip, wybacz, powiedziałam dziewczyny, ale miałam na myśli nas wszystkich, łącznie z chłopakami!!! :)

To może ja podam taki przykład. Mój ojciec również nie grzeszył ilością gestów miłości, może dlatego, że często bywał pod wpływem ;) Mama nie chciała tego tolerować, więc był rozwód. Babcia moja, matka ojca, tak wtedy strasznie przeklinała moją mamę, cuda wianki się działy. Ziała nienawiścią do niej za każdym razem kiedy tylko mogła, jad i złorzeczenie lały się sumieniami, nawet kiedy ją odwiedzałam z siostrą - w końcu przestałam to robić i już się nie widziałyśmy od tamtej pory, czyli jakieś 17 lat. Dla mnie to jest krótka piłka w takich sytuacjach! A moja mama olała to. I własnie była szczęśliwa dla siebie a nie na przekór nikomu! Działa :D

Nie martw się to nie musi mieć żadnego wpływu!!! Dużo zależy od nastawienia, ale sama o tym wiesz! :)

Co do tego, ze Ci przykro to jasna sprawa! Nikt chce przeżywać takiej sytuacji, tym bardziej jeśli jest się wrażliwcem :|

_________________
Tarot jest dobrym sługą, ale złym panem- Hajo Banzhaf


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: przekleństwo z ust ojca
PostZamieszczono: 10 lis 2011 17:01 
Offline
Stały Bywalec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 lis 2011 12:30
Posty: 33
flamma pisze:
Przede wszystkim witam szanownych forumowiczów, to mój pierwszy post na forum :-)

Postanowiłam zasięgnąć tu rady, ponieważ mam nadzieję, że wśród użytkowników znajdzie się ktoś, kto mógłby wskazać mi drogę w mojej sytuacji. A sprawa przedstawia się następująco:

W mojej rodzinie toczy się walka i to nie byle jaka. Moi rodzice rozstają się, ponieważ życie z ojcem stało się nieznośne poprzez jego agresję. Używał i wciąż używa przemocy fizycznej, psychicznej, ekonomicznej, a punktem kulminacyjnym jest rozprawa sądowa na wniosek prokuratury o pobicie mojej małoletniej siostry, która odbędzie się w najbliższym czasie. Prawdopodobnie poczuł się realnie zagrożony, zdaje sobie sprawę z faktu, że sąd może uznać go winnym popełnienia zarzucanych czynów i jego agresja - tym razem głównie słowna - urosła w siłę. Całym sercem, wszystkimi moimi myślami i działaniami wspieram mamę i siostry, od ojca odsunęłyśmy się. I to go najbardziej boli - że ukazał przed córkami swoje prawdziwe, wyzute z uczuć i pozytywnych emocji, oblicze, przez co zeszłyśmy mu z drogi. Niejednokrotnie pokazał nam, że nie posiada wobec nas ŻADNYCH uczuć ojcowskich. Tyle ogólnego zarysu.

Wczoraj byłam zarazem bohaterem, jak i świadkiem, niezwykłej sytuacji.
Za niecałe 2 tygodnie wychodzę za mąż, z zaproszeniem ojca na ślub czekałam do ostatniej chwili, żeby przekonać się, czy mogę mu zaufać, czy też nie. Miniony wieczór przyniósł rozwiązanie tego problemu, stał się natomiast początkiem nowego. Między mną a ojcem wywiązała się rozmowa, która zakończyła się z jego strony słowami:
"przeklinam twój związek z (tu imię narzeczonego)... żebyś nigdy nie była szczęśliwa". Zamurowało mnie jego "błogosławieństwo", jakie daje córce na przyszłe życie i to wypowiedziane z taką straszliwą zaciętością, jakby wylewał się z niego jad. Raczej sceptycznie podchodzę do takich spraw, do tej pory byłam niepoprawną racjonalistką, ale FIZYCZNIE czułam w momencie wypowiadania tych słów, jakby ktoś wdarł się w moj wystem odpornościowy, jakby zaczynało rozkładać mnie przeziębienie. Trwało to dosłownie ułamki sekund, ponieważ nie wiem skąd wzięła się w tamtej chwili między nami mama, która wystrzeliła jak z automatu, z nieprawdopodobną siłą i przekonaniem: "wróci to do ciebie 5 razy". I znowu - ta zagęszczona atmosfera, którą dało się między nami wyczuć (ale poważnie, wyczuć fizycznie dostępnymi pięcioma zmysłami, jakimi obdarzyła nas natura), to uczucie bezsilności ogarniające moje całe ciało, odbiło się ode mnie rykoszetem w kierunku ojca. Aż mam dreszcze, kiedy o tym piszę, bo cała sytuacja wyglądała jak wycinek filmu o Harrym Potterze, gdzie jedna osoba rzuca na drugą zaklęcie, a ono na skutek przeciwzaklęcia wraca tam, skąd przyszło.

Czy jest tu ktoś, kto ma pomysł, co w takim przypadku zrobić? Czy złorzeczenie ojca realnie nam zagraża, czy może reakcja mamy, która żywi wobec mnie bezgraniczną miłość, podziałała jak tarcza? Głupio się czuję pisząc to w taki sposób, ale... przestraszyłam się, ponieważ ten związek, który mój ojciec z wściekłością przeklina, jest od lat sednem mojego życia. Inna sprawa, która może trochę to łagodzi, to specjalne błogosławieństwo kapłańskie, jakie otrzymaliśmy jako para podczas nauk przedślubnych 3 tygodnie temu (ten sam ksiądz był wcześniej moim spowiednikiem i znał sytuację, a samo błogosławieństwo było wyjątkowo długie w porównaniu do tych, które otrzymały inne pary). Sama nie wiem co o tym myśleć.

Pozdrawiam


Hmm ojciec rzucił na was klatwę/przekleństwo (a klątwy rodzica dosyć ciężko się zdejmuje - musiałabym troche o tym poczytać).

Bardzo skuteczna obrona w takich sytuacjach, kiedy ktoś nam cos złożeczy jest wymówienie (czy to w mysli czy wprost) takiej oto formułki:

"Sól w twoje oczy a pomiotło w zęby. Czego dla mnie życzysz niech do ciebie wróci. Niech tak sie stanie.."

Siła tego zaklęcia ochronnego polega na tym, że jesli nie znamy intencji rozmówcy to mamy pewnośc że to co nam nasz rozmówca zyczy - odbije sie od nas i wróci do niego. Jeśli ktoś życzyłby wam dobrze to wróciłoby do niego dobro, jesli zło.. to zło.

_________________
W życiu pewna jest tylko zmiana..


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: przekleństwo z ust ojca
PostZamieszczono: 10 lis 2011 18:39 
Iskierka_nadziei pisze:
Bardzo skuteczna obrona w takich sytuacjach, kiedy ktoś nam cos złożeczy jest wymówienie (czy to w mysli czy wprost) takiej oto formułki:

"Sól w twoje oczy a pomiotło w zęby. Czego dla mnie życzysz niech do ciebie wróci. Niech tak sie stanie.."


Wypadaloby podac skad ta formula.To cytat pochodzacy z ksiazki Alli Chrzanowskiej.


Na górę
  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 9 ] 


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  


Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group | Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów




 
phpBB SEO