Strict Standards: Non-static method utf_normalizer::nfc() should not be called statically in /home/www/vhosts/tarotnet.pl/httpdocs/forum2/includes/utf/utf_tools.php on line 1804 Krótkie opowiadania dla ducha i myśli "nieuczesane". : Hyde Park - Page 3

Strefa czasowa UTC+1godz.





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 73 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Krótkie opowiadania dla ducha i myśli "nieuczesane".
PostZamieszczono: 27 paź 2010 06:08 
Offline
Wszędzie mnie pełno!
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 sie 2010 20:42
Posty: 297
Lokalizacja: gdzieś w Polsce
Słowik i Róża
(czyli o tym jak dużo kosztuje Miłość...)


- Powiedziała, że będzie ze mną tańczyć, jeśli jej przyniosę czerwoną różę - mówił chłopak - a tu w całym ogrodzie nie ma ani jednej czerwonej róży.

Z gniazdka swojego na dębie słowik usłyszał te słowa i wyjrzał spoza liści zdumiony.

- Ani jednej czerwonej róży w całym ogrodzie! - biadał chłopak, a piękne jego oczy zaszły łzami.

- Ach, od jakichże małych rzeczy zależne jest szczęście ludzkie! Czytałem wszystko, cokolwiek uczeni napisali, przyswoiłem sobie wszystkie tajemnice filozofii, a oto całe moje życie będzie złamane przez brak czerwonej róży.

- Oto nareszcie prawdziwy kochanek - odezwał się słowik.

- Noc po nocy śpiewałem o nim, jakkolwiek go nie znalem; noc po nocy mówiłem o nim gwiazdom, a oto go widzę. Włos ma ciemny jak kwiecie hiacyntu, a usta czerwone jak róża, której pragnie, ale namiętność okryła jego lica bladością kości słoniowej, a troska przyłożyła pieczęć swą na jego czole.

- Książe wydaje bal jutro wieczorem - szeptał chłopak - a moja ukochana też tam będzie. Jeśli jej przyniosę czerwoną różę, będzie ze mną tańczyć aż do świtu. Jeśli jej przyniosę czerwoną różę, będę ją trzymał w swych objęciach, ona oprze główkę na mym ramieniu, a dłoń jej spocznie w mej dłoni. Ale w całym tym ogrodzie nie ma czerwonej róży, wiec będę siedział sam, i ona nie zwróci na mnie uwagi. Przejdzie obok mnie obojętna, i serce mi pęknie z żalu.

- Oto istotnie prawdziwy kochanek - rzekł do siebie słowik. - On przeżywa boleśnie to, o czym ja śpiewam. Co dla mnie jest radością, jemu sprawia ból. Zaiste, miłość jest dziwna, przedziwna. Cenniejsza jest od szmaragdów i droższa od cudnych opali. Nie można jej nabyć za perły i granaty ani tez sprzedać na targu. Nie kupują jej kupcy, i niepodobna jej też wymienić za złoto.

Muzykanci będą siedzieć na swym podwyższeniu - mówił dalej chłopak - i będą grać na świeżo nastrojonych instrumentach, a moja ukochana będzie tańczyć przy dźwięku harf i skrzypiec. Będzie tańczyć tak lekko, że stopy jej zaledwie dotkną ziemi, a dworzanie w świetnych ubiorach będą się cisnąć do niej. Ale ze mną tańczyć nie będzie, ponieważ nie mogę jej dać czerwonej róży. - Rzucił się na trawę i ukrywszy twarz w dłoniach gorzko zapłakał.

- Czemu on płacze? - spytała jaszczurka przebiegając koło niego.

- Tak, dlaczego? - powtórzył motyl, uganiający się za promieniem słońca.

- No, czemu? - szepnęła stokrotka do swej sąsiadki ciągnąć, łagodnym głosem.

- Płacze z powodu czerwonej róży - objaśnił słowik.

-Z powodu czerwonej róży? - krzyknęli. - Jakież to śmieszne!

Słowik jednak zrozumiał powód troski chłopaka i siedząc w swym gniazdku na dębie, w milczeniu rozważał tajemnice miłości. Nagle rozpiął do lotu ciemne skrzydełka i wzbił się w powietrze i poszybował w stronę ogrodu. W pośrodku zielonego gazonu rósł piękny krzew różany, a gdy słowik go ujrzał, przyfrunął ku niemu i usiadł na jednej z gałązek.

- Daj mi czerwona różę - prosił - a zaśpiewam ci najpiękniejsza moja pieśń.

Ale krzew przecząco potrząsnął głową - Moje róże są białe - odparł.

- Idź jednak do mego brata, co rośnie koło starego słonecznego zegara, a może on ci da, czego potrzebujesz.

Wiec słowik frunął w stronę różanego krzewu, który rósł w pobliżu starego zegara słonecznego.

- Daj mi czerwona różę - prosił - a zaśpiewam ci najsłodsza moja pieśń.

Krzew jednak potrząsnął głową. - Moje róże są żółte - odparł. Idź jednak do mego brata, rosnącego pod oknem chłopaka, a może on ci da, czego potrzebujesz.

I słowik frunął w stronę krzewu, co rósł pod oknem studenta. - Daj mi czerwona różę - prosił - a zaśpiewam ci najsłodsza moja pieśń. Krzew jednak potrząsnął głową. - Moje róże są czerwone - odparł - tak czerwone. Ale zima zmroziła mi żyły, mróz zwarzył pączki, a burza połamała gałązki moje, i nie będę mieć róż tego roku.

- Jednej tylko róży czerwonej potrzebuje - prosił słowik - tylko jednej czerwonej róży! Czy w żaden sposób nie mógłbym jej dostać?

- Jest jeden sposób - odparł krzew - ale sposób tak straszny, że nie śmiem ci powiedzieć.

- Powiedz - prosił słowik - ja się nie przerażę.

- Jeśli potrzebujesz czerwonej róży - rzekł krzew - musisz ją wyczarować pieśnią przy świetle księżyca i zabarwić własną krwią serdeczną. Musisz mi śpiewać z piersią wbitą na cierń. Całą noc musisz mi śpiewać, cierń musi się wdzierać w twą pierś, a krew twoja musi wpłynąć w me żyły i stać się moją.

- Życie za jedną czerwoną różę, cena to ogromnie wysoka - zawołał słowik - bo wszyscy bardzo kochają życie. Przyjemnie jest siedzieć wśród zieleni i spoglądać na słońce w rydwanie ze złota i księżyc w rydwanie z pereł. Słodka jest woń głogu i słodki zapach dzwonków, ukrytych w dolinie, i wrzosu, co kwitnie na wzgórzu. Ale miłość lepsza jest od życia, a czymże jest serce ptaka w porównaniu z sercem człowieka?

Słowik rozpostarł do lotu swe ciemne skrzydełka i wzbił się w powietrze. Jak cień przemknął ponad ogrodem i jak cień przeleciał ponad gajem.

Chłopak tymczasem ciągle jeszcze leżał na trawie, jak go był pozostawił, a łzy nie zaschły wcale w jego pięknych oczach.

- Bądź dobrej myśli - zawołał słowik - bądź dobrej myśli, gdyż będziesz miał czerwona różę. Wyczaruje ją pieśnią przy świetle księżyca i zabarwię własną krwią. A w zamian żądam od ciebie tylko tego, abyś był prawdziwym kochankiem, albowiem miłość mędrsza jest od filozofii, pomimo że ta jest tak mądra, i silniejsza od potęgi, mimo że ta jest tak silna.

Chłopak przestał wpatrywać się w trawę i słuchał nie rozumiejąc, co mu słowik mówi, gdyż rozumiał tylko to, co napisane w księgach. Dąb jednak zrozumiał i zasmucił się, będąc szczerze przywiązany do słowika, który usłał gniazdko w jego gałęziach.

- Zaśpiewaj mi ostatnią pieśń - szepnął. - Będzie mi bardzo samotnie po twym odlocie.

Więc słowik począł śpiewać dla dębu, a głos jego był tak piękny jak nigdy dotąd, może dlatego że śpiewał po raz ostatni swemu staremu przyjacielowi.

Gdy skończył swą pieśń, student dźwignął się z trawy i wyjął z kieszeni notes i ołówek.

- Formę opanował - mówił do siebie odchodząc z gaju - tego mu odmówić niepodobna, ale czy ma również uczucie? Obawiam się, że tego mu brak. Nie umiałby się poświęcić dla innych. Myśli tylko o śpiewie, a każdemu wiadomo, że sztuka jest egoistyczna.

Gdy księżyc zaświecił na niebie, słowik przyfrunął do różanego krzewu i pierś przycisnął do cierna. Przez cała noc śpiewał z piersią opartą o cierń, a zimny kryształowy księżyc spłynął na skraj horyzontu i słuchał. Przez cała noc słowik śpiewał, a cierń coraz głębiej wbijał się w jego pierś, z której wraz z krwią uchodziło też życie.

Śpiewał najpierw o narodzinach miłości w sercu młodzieńca i dziewczyny. A na najwyższej gałązeczce różanego krzewu rozkwitała cudowna róża, listek za listeczkiem, w miarę jak pieśń nowa następowała po pieśni przebrzmiałej. Róża była początkowo blada jak mgły wiszące nad rzeka - i srebrna jak skrzydła zmierzchu. Niby cień róży w srebrnym zwierciadle.

Ale krzew nalegał na słowika, aby mocniej przytulił się do ciernia.

- Mocniej się przytul, słowiczku, inaczej dzień nastanie, zanim róża się rozwinie.

Więc słowik mocniej przytulił się do ciernia, a śpiew jego potężniał z każdą chwilą, gdyż śpiewał o narodzinach miłości w duszy mężczyzny i kobiety.

Delikatny cień purpury zabarwił płatki róży. Ale cierń nie dotarł jeszcze do serca, więc i serce róży pozostało białe, bo tylko krew słowika zdolna jest zabarwić purpurą serce róży.

A krzew nalegał na słowika, by się mocniej przytulił do ciernia.

- Mocniej się przytul, słowiczku jeszcze mocniej.

Więc słowik mocniej przytulił się do ciernia, aż cierń dotarł do serca, przeszywając je ostrym bólem. Gorzki, gorzki był ból słowika i coraz mocniejszy jego śpiew, śpiewał bowiem o miłości ukoronowanej śmiercią, o miłości sięgającej poza grób.

I cudowna róża stała się szkarłatna, jak purpura wschodzącego słońca. Szkarłatny był wianek płatków i szkarłatny rubin serca.

Ale głos słowika słabł z każdą chwilą i skrzydełka poczęły trzepotać, a mgła przesłoniła mu oczy. Coraz słabiej brzmiał jego śpiew, a śpiewak coraz wyraźniej czuł, że go coś dusi w krtani.

Wtedy wydobył z siebie melodię najgłębszą. Biały księżyc ją usłyszał i, zapominając o świecie, przystanął na niebie zasłuchany. Czerwona róża usłyszała i cała zadrżała dreszczem ekstazy rozchylając czerwone listeczki na chłód poranka. Echo poniosło pieśń ku swym purpurowym jaskiniom w górach, budząc śpiących pastuchów. Popłynęło ponad trzciny nadbrzeżne, a te poniosły jej zew ku morzu.

- Patrz, patrz - krzyknął krzew - oto róża skończona. Słowik jednak nic już nie odpowiedział, bo leżał martwy w bujnej trawie, z przebitym sercem.

A w południe chłopak otworzył okno i wyjrzał na ogród. - Cóż to! - krzyknął. - Jakiż szczęśliwy traf! Czerwona róża.

Nigdy w życiu nie widziałem podobnej. Jest tak przecudna, Że najpewniej musi mieć długa łacińską nazwę. - I, wychyliwszy się z okna, zerwał kwiat.

Następnie chwycił kapelusz i pobiegł do domu profesora trzymając w ręku czerwoną różę.

Córka profesora siedziała przed domem, zwijając na szpulkę błękitny jedwab, a u nóg jej leżał mały piesek.

- Przyniosłem ci czerwona róże - zawołał chłopak. - Oto róża tak czerwona jak żadna inna na całym świecie. Dziś wieczór będziesz ją nosić przy sercu. Ona ci powie, jak bardzo cię kocham. Czy zatańczysz ze mną?

Ale dziewczyna zmarszczyła brew. - Zdaje mi się, że kolor ten nie będzie się zgadzał z moja toaleta - odparła - zresztą siostrzeniec szambelana przysłał mi prawdziwe klejnoty, a każdy przecież wie, że klejnoty są znacznie droższe od kwiatów.

- Więc to tak! Zaprawdę, jesteś pani bardzo niewdzięczna! - wybuchnął oburzony chłopak. -I rzucił różę na ulice, aż potoczyła się do rynsztoku, gdzie ją zmiażdżyło koło przejeżdżającego właśnie wozu.

- Niewdzięczną! - zawołała dziewczyna.

- Co za brutalność! Zresztą, czym pan jesteś właściwie. Zwykłym studentem. Ba, wątpię nawet, czy masz srebrne sprzączki przy trzewikach jak siostrzeniec szambelana. - Rzekłszy to, zerwała się z krzesła i weszła do mieszkania.

- Cóż za idiotyzm ta miłość - mówił do siebie chłopak wracając do domu.

Oskar Wilde

Miłość... to najpiękniejsze uczucie... tylko ona się liczy.... i nie można jej kupić za żadne skarby świata... Natka

_________________
Najpiękniejszym skarbem jest miłość serc
/przysłowie arabskie/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Krótkie opowiadania dla ducha i myśli "nieuczesane".
PostZamieszczono: 27 paź 2010 23:06 
Offline
Mózg Forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 mar 2010 22:58
Posty: 558
Przed chwileczka moja 27 letnia córka przeslała mi tekst z fecebok i pod spodem napisała mi
Dziękuje mamuś za beztroskie chowanie. :lol: :lol: :lol: :lol: Ta osoba która napisała ten tekst miala dużo racji :lol: :lol:
Miłej lektury :D :D

My, dzieci tamtych rodziców

Ja, moi bracia i reszta naszej ulicy spędzaliśmy dzieciństwo na obrzeżach małego miasteczka—właściwie na wsi. Byliśmy wychowywani w sposób, który psychologom śni się zazwyczaj w koszmarach zawodowych, czyli patologiczny. Na szczęście, nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wspominany z nostalgią nasze szalone lata 80.:

Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych w naszej okolicy budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że pasek uczy zasad BHZ (Bezpieczeństwo Higieny Zabaw).

Nie chodziliśmy do przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki. (ja akurat chodziłam i większość jak nie wszystkie ziomki osiedlowe też:D )
Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy.

Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, herbata ze spirytusem i pierzyna. Dzięki temu nigdy nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia. Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za raczenie dzieci spirytusem.

Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy. Oczywiście na czas. Powrót po bajce był nagradzany paskiem.
Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał nam karę. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo—jak zwykle.


Nikt nie pomagał nam odrabiać lekcji, gdy już znaleźliśmy się w podstawówce. Rodzice stwierdzali, że skoro skończyli już szkołę, to nie muszą do niej wracać.

Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął. Każdy potrafił pływać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji aby się tej sztuki nauczyć.

Zimą ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy się trochę baliśmy. Dorośli nie wiedzieli do czego służą kaski i ochraniacze.

Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego.

Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję, żeby zakablować rodziców. Oczywiście, chętnie skorzystalibyśmy z tej wiedzy. Niestety, pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a policja zajmowała się sprawami dorosłych.
Swoje sprawy załatwialiśmy regularną bijatyką w lasku. Rodzice trzymali się od tego z daleka. Nikt, z tego powodu, nie trafiał do poprawczaka.

W sobotę wieczorem zostawaliśmy sami w domu, rodzice szli do kina. Nie potrzebowano opiekunki. Po całym dniu spędzonym na dworze i tak szliśmy grzecznie spać.

Pies łaził z nami—bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi.

Raz uwiązaliśmy psa na „sznurku od presy” i poszliśmy z nim na spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas na sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze.
Mogliśmy dotykać innych zwierząt. Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce.
Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, żeby się nie osikać lub „tam” nie zaziębić. Każdy dzieciak to wiedział. Oczywiście nikt nie mył, po tej czynności, rąk.

Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić dzień dobry i nosić za nią zakupy.

Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić dzień dobry. A każdy dorosły miał prawo na nas to dzień dobry wymusić.
Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby. Trzymaliśmy się z daleka od fajki dziadka.
Skakaliśmy z balkonu na odległość. Łomot spuścił nam sąsiad. Ojciec postawił mu piwo. Do szkoły chodziliśmy półtorej kilometra piechotą. Ojciec twierdził, że mieszkamy zbyt blisko szkoły, on chodził pięć kilometrów.
Nikt nas nie odprowadzał. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot.
Współczuliśmy koledze z naprzeciwka, on codziennie musiał chodzić na lekcje pianina. Miał pięć lat. Rodzice byli oburzeni maltretowaniem dziecka w tym wieku. My również.

Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz.

Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków. Czasami próbowaliśmy to jeść.
Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii.

Żuliśmy wszyscy jedną gumę, na zmianę, przez tydzień. Nikt się nie brzydził.

Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi. Nikt nie umarł.
Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wsty Musieliśmy całować w policzek starą ciotkę na powitanie—bez beczenia i wycierania ust rękaw Nikt się nie bawił z babcią, opiekunką lub mamą. Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem Nikt nas nie chronił przed złym światem. Idąc się bawić, musieliśmy sobie dawać radę sami Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością.

Wychowywali nas sąsiedzi, stare wiedźmy, przypadkowi przechodnie i koledzy ze starszej klasy. Rodzice chętnie przyjmowali pomoc przypadkowych wychowawców.

bawiliśmy się na kocu przed blokiem już od wczesnej wiosny. czasami ktoś dostał 'wilka', ale następnego dnia znowu się szło 'na koc'

głośno wołało się: maaamoooo! zamiast pójść do domu i krzyczało się: rzuć poduszkę/misia/kanapkę itd.

chodziło się do sąsiadki na bajkę, bo miała kolorowy telewizor (Iwona;)))



ani pijaki pod sklepem ani ćpuny z osiedla nie stanowili realnego zagrożenia dla dziecka



być może wtedy też istnieli pedofile, ale przed potencjalnymi uciekało się do swojej klatki w licznej grupie koleżanek i rodzice mówili, żeby nigdzie nie iść z obcym

nie było internetu i gier, więc większość czasu spędzaliśmy na dworze, graliśmy w gumę, klasy, państwa-miasta, na placach zabaw itd.
Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami. Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani. My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli, jak należy nas dobrze wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw i lekcji baletu. A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!?

http://www.youtube.com/watch?v=jsmFERW22qg

PozdrawiamObrazekMiriam

_________________
W każdym z nas jest ktoś,kogo nie znamy .Przemawia do nas w snach i tłumaczy,że widzi nas zupelnie inaczej niż my sami siebie. C.G.Jung


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Krótkie opowiadania dla ducha i myśli "nieuczesane".
PostZamieszczono: 27 paź 2010 23:43 
Offline
Wszędzie mnie pełno!
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009 00:39
Posty: 238
Lokalizacja: Gdzieś na Kaszubach
O tak, dokładnie tak!!!
Przygodę na budowie z gwoździem w stopie, przeżyłam osobiście w wieku 9-10 lat.
Gwóźdź tkwił w desce, deska miała ze 3metry a nogę przebił mi na wylot, mamie się nie przyznałam,
bo byłby łomot, wydało się po 3 dniach jak się wdało zakażenie. Ech, niech to... Był i łomot i zastrzyki :P :P :P
Z fajką Dziadka to samo, aż łza się w oku kręci...

_________________
Tylko nudne kobiety mają nieskazitelnie czyste domy


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Krótkie opowiadania dla ducha i myśli "nieuczesane".
PostZamieszczono: 27 paź 2010 23:59 
Offline
Mózg Forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 mar 2010 22:58
Posty: 558
Rozi pisze:
O tak, dokładnie tak!!!<BR minmax_bound="true">Przygodę na budowie z gwoździem w stopie, przeżyłam osobiście w wieku 9-10 lat. Gwóźdź tkwił w desce, deska miała ze 3metry a nogę przebił mi na wylot, mamie się nie przyznałam,bo byłby łomot, wydało się po 3 dniach jak się wdało zakażenie. Ech, niech to... Był i łomot i zastrzyki :P :P :PZ fajką Dziadka to samo, aż łza się w oku kręci...


Mnie to niestety nie pozwalano za bardzo w dzieciństwie brykac ,ale sie tez nie dawalam. :lol: :lol: :lol: Za to moje dzieci samopas sie chowały puszczałam ze smyczy i chyba mi dzis za to córcia podziękowała. :lol: :lol: Rozi o Eurosabacie w kawiarence ci napisałam. :lol: :lol:

_________________
W każdym z nas jest ktoś,kogo nie znamy .Przemawia do nas w snach i tłumaczy,że widzi nas zupelnie inaczej niż my sami siebie. C.G.Jung


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Krótkie opowiadania dla ducha i myśli "nieuczesane".
PostZamieszczono: 28 paź 2010 00:02 
miriam tesknie za toba. Bedziesz w lutym w Wasilkowie na kursie Portretu?

pytanie do Miriam aktualne, tylko ze pomylilam z Kawiarenka.
Dlatego chce wiedziec jak usunac ten post ? Kiedys usuwalam , a teraz to nie dziala..


Na górę
  
 
 
 Tytuł: Re: Krótkie opowiadania dla ducha i myśli "nieuczesane".
PostZamieszczono: 28 paź 2010 00:25 
Offline
Mózg Forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 mar 2010 22:58
Posty: 558
Eremit pisze:
Ja miałem takie dzieciństwo :Dodam tylko, że przed pedofilami skutecznie odstraszała czarna wołga :mrgreen:
Rani pisze:
miriam tesknie za toba. Bedziesz w lutym w Wasilkowie na kursie Portretu?pytanie do Miriam aktualne, tylko ze pomylilam z Kawiarenka.Dlatego chce wiedziec jak usunac ten post ? Kiedys usuwalam , a teraz to nie dziala..


Przepraszam ,ze wciskam was w jeden post ,ale taki prykaz teraz .Tu sa mysli nieuczesane to moze Kinga nie wywali tego postu :lol: :lol: :lol:
Eremit ja i moje dzieci tez wiedzieliśmy o czarnej wołdze to chyba z pokolenia na pokolenie przechodziło :lol: :lol: :lol:
Miło Rani ,ze sie za mną zatęskniłaś ,bo ostatnio czuje sie tak jakby mnie nikt nie lubił i kochał :lol: :lol: :lol: Rani jade w sobote do Wasilkowa .Moze, Łukasz też tam bedzie to chętnie z nim pójde na kawe .Łukasz ,pozdrawiam Cie serdecznie :D

_________________
W każdym z nas jest ktoś,kogo nie znamy .Przemawia do nas w snach i tłumaczy,że widzi nas zupelnie inaczej niż my sami siebie. C.G.Jung


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Krótkie opowiadania dla ducha i myśli "nieuczesane".
PostZamieszczono: 28 paź 2010 00:37 
miriam pisze:
Rani jade w sobote do Wasilkowa .Moze, Łukasz też tam bedzie to chętnie z nim pójde na kawe .Łukasz ,pozdrawiam Cie serdecznie :D

tak Lukaszu drogi pozdrawiam rowniez i nie rob z forum tego, co ja na wczasach z Alicja z komarem zrobilam.. ;)


Na górę
  
 
 
 Tytuł: Re: Krótkie opowiadania dla ducha i myśli "nieuczesane".
PostZamieszczono: 28 paź 2010 01:34 
Offline
Mózg Forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 mar 2010 22:58
Posty: 558
Cytat dnia
Największym błędem jaki możesz zrobić w życiu jest ciągłe obawianie się, że popełnisz błąd.

Elbert (Green) Hubbard

pisarz, wydawca, artysta i filozof amerykański

PozdrawiamObrazekMiriam

_________________
W każdym z nas jest ktoś,kogo nie znamy .Przemawia do nas w snach i tłumaczy,że widzi nas zupelnie inaczej niż my sami siebie. C.G.Jung


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Krótkie opowiadania dla ducha i myśli "nieuczesane".
PostZamieszczono: 28 paź 2010 06:05 
Offline
Wszędzie mnie pełno!
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 sie 2010 20:42
Posty: 297
Lokalizacja: gdzieś w Polsce
Pocieszenie

Mała dziewczynka wróciła do domu od sąsiadki, której ośmioletnia córeczka niedawno tragicznie zmarła.

- Po co tam chodziłaś? - spytał ojciec.

- Żeby pocieszyć tę biedną panią.

- Jesteś przecież taka malutka, w jaki sposób mogłaś ją pocieszyć?

- Usiadłam jej na kolanach i płakałam razem z nią.


Jeśli obok Ciebie jest ktoś cierpiący, płacz razem z nim.

Jeżeli jest ktoś szczęśliwy, śmiej się wraz z nim.

Miłość patrzy i widzi, nasłuchuje i słyszy.
Kochać to uczestniczyć - całkowicie
- całym swym jestestwem.

Kto kocha, ten odkrywa w sobie nieskończone
pokłady pocieszenia i chęci współuczestniczenia
w dobrych i złych przeżyciach.

Wszyscy jesteśmy aniołami z jednym skrzydłem:
możemy latać tylko wtedy, gdy obejmiemy drugiego człowieka.



Bruno Ferrero

_________________
Najpiękniejszym skarbem jest miłość serc
/przysłowie arabskie/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Krótkie opowiadania dla ducha i myśli "nieuczesane".
PostZamieszczono: 28 paź 2010 21:14 
Offline
Wszędzie mnie pełno!
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 sie 2010 20:42
Posty: 297
Lokalizacja: gdzieś w Polsce
Każdy nowy dzień jest kwiatem
Który zakwita w naszych rękach
Tam gdzie się kocha, nigdy nie zapada noc.
Serce to cząstka człowieka,
Które tęskni, kocha i czeka.

[ Adam Mickiewicz ]

_________________
Najpiękniejszym skarbem jest miłość serc
/przysłowie arabskie/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Krótkie opowiadania dla ducha i myśli "nieuczesane".
PostZamieszczono: 28 paź 2010 23:59 
Offline
Mózg Forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 mar 2010 22:58
Posty: 558
Charles C. Finn
Nie pozwól abym cie zwiódł

Nie pozwól abym cię zwiódł
Niech nie zwiedzie cię moja twarz.
Noszę bowiem tysiąc masek - masek, których boję się zdjąć,
a żadna z nich nie jest mną.

Udawanie jest sztuką, która stała się moją drugą naturą.
Ale ty nie daj się oszukać.
Zaklinam cię na Boga, nie pozwól się oszukać

Sprawiam wrażenie, że jestem pewny siebie,
Że jestem radosny i nie mam problemów,
Ani na zewnątrz, ani w środku mnie,
Że pewnoć siebie jest moim imieniem, a opanowanie moją zabawą,
Że wody są spokojne, a ja panuję nad wszystkim
I że nikogo nie potrzebuję.

Ale nie wierz mi, proszę.
Z wierzchu moja dusza wydaje się gładka,
ale ta powierzchnia jest moją maską,
która wciąż się zmienia i bezustannie skrywa wnętrze.

W środku jednak nie ma ukojenia.
W środku ukrywa się mój umysł - zagubiony, zalękły, samotny.
Ale ja to ukrywam.
Nie chcę, żeby ktokolwiek wiedział.
Przeraża mnie myśl, że moja bezsiła i strach zostaną odkryte.

To dlatego szaleńczo tworzę swoje maski by się za nimi skryć;
Nonszalancka, wymyślna fasada,
Która pomaga mi udawać - chroni mnie przed spojrzeniem,
które Wie.

Ale takie spojrzenie jest moim wybawieniem.
Moim jedynym wybawieniem. I gdzieś, głęboko, ja to wiem.
Jest tak, jeśli podąża za tym akceptacja, jeśli podąża za tym miłość.

To jest jedyna rzecz, która upewni mnie w tym,
w czym ja upewniam siebie -
Że jestem czegoś wart.

Ale ja tobie tego nie mówię. Nie śmiem. Obawiam się tego.
Obawiam się, że z twoim spojrzeniem nie przyjdzie akceptacja i miłość.
Boję się, że będziesz mi miała za złe, że będziesz się ze mnie śmiać,
I że zobaczysz moje wnętrze i mnie odrzucisz.
Tak więc gram moją grę - w desperacji.
Z maską pewności siebie na zewnątrz i drżącym dziecięciem wewnątrz.

I tak zaczyna się parada masek, a moje życie staje się linią frontu.
Mówię do ciebie o niczym, słodkim tonem płytkiej pogawędki.
Mówię wszystko, ale to wszystko jest niczym,
Gdyż nie mówię nic, co byłoby wszystkim,
Nie mówię o tym, jak coś wewnątrz mnie roni łzy;
Więc kiedy zaczynam moją grę, nie daj się oszukać moim słowom.
Posłuchaj uważnie i spróbuj usłyszeć to, czego nie mówię.
Co chciałbym być w mocy powiedzieć,
Co muszę powiedzieć, aby przetrwać, ale powiedzieć nie mogę.
Nie chcę się ukrywać, naprawdę!
Nie chcę tej gry zewnętrznych złudzeń, którą gram - gry pozowania.

Chciałbym raczej być szczery i spontaniczny - być sobą,
Ale musisz mi pomóc. Musisz wyciągnąć do mnie rękę,
Nawet jeśli zdaje ci się, że to jest ostatnia rzecz jaką chcę.
Tylko ty możesz zerwać z moich oczu
tą zabójczą kurtynę duszącej śmierci.
Tylko ty możesz przywołać mnie do życia.


Za każdym razem kiedy próbujesz zrozumieć,
i dlatego że naprawdę tak chcesz,
Mojemu sercu rosną skrzydła - bardzo małe skrzydła,
kruche, ale jednak skrzydła.
Z twoją czułością i współczuciem i twoją mocą zrozumienia
Możesz tchnąć we mnie życie.
Chcę żebyś to wiedziała.
Chcę żebyś wiedziała jak jesteś dla mnie ważna,
Jak możesz, jeśli zechcesz, być stwórcą osoby, którą jestem.


Błagam cię - chciej to zrobić. Tylko ty możesz zburzyć ten mur
Za którym ja drżę; tylko ty możesz zdjąć moją maskę.
Tylko ty możesz uwolnić mnie od mrocznego świata paniki i niepewności,
Od mojej samotnej osoby.
Nie omiń mnie obojętnie.
Proszę... nie omijaj mnie obojętnie.

To nie będzie dla ciebie łatwe;
Długie skazanie na bezwartościowość tworzy grube mury.
Czym bardziej się do mnie przybliżysz,
tym mocniej będę walczyć w zaślepieniu.

Gdyż walczę przeciwko tej samej rzeczy, za którą tęsknię.
Ale mówią, że miłość jest silniejsza nisz mury,
a w tym moja cała nadzieja.
Spróbuj, proszę, zburzyć te mury stanowczymi dłońmi,
Ale muszą być one łagodne,
bo dziecko w środku jest bardzo wrażliwe.

http://www.youtube.com/watch?v=Kxm680KrkOE

Obrazek

PozdrawiamObrazekMiriam

_________________
W każdym z nas jest ktoś,kogo nie znamy .Przemawia do nas w snach i tłumaczy,że widzi nas zupelnie inaczej niż my sami siebie. C.G.Jung


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Krótkie opowiadania dla ducha i myśli "nieuczesane".
PostZamieszczono: 29 paź 2010 00:12 
Offline
Mózg Forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 mar 2010 22:58
Posty: 558
Cytat dnia
Nie mów, że nie możesz, powiedz od razu, że nie chcesz.

mądrość chakaska

PozdrawiamObrazekMiriam

_________________
W każdym z nas jest ktoś,kogo nie znamy .Przemawia do nas w snach i tłumaczy,że widzi nas zupelnie inaczej niż my sami siebie. C.G.Jung


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Krótkie opowiadania dla ducha i myśli "nieuczesane".
PostZamieszczono: 29 paź 2010 06:24 
Offline
Wszędzie mnie pełno!
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 sie 2010 20:42
Posty: 297
Lokalizacja: gdzieś w Polsce
Dzisiaj jest dzień, aby być szczęśliwym - Phil Bosmans

Dzisiaj jest dzień, aby być szczęśliwym!
Właśnie dziś, nie jest ci dany żaden inny dzień,
tylko dzisiejszy.
Dany po to, aby żyć, być zadowolonym i radosnym.
Wczoraj: już minęło.
Jutro: dopiero nadejdzie.
Dzisiejszy dzień jest jedyny, niepowtarzalny.
Masz go w swoich rękach.
Uczyń ten dzień swoim najlepszym dniem.
Jeśli go dziś tak nie przeżyjesz,
będzie stracony.
Nie zasępiaj swojej twarzy
niepokojami i kłopotami jutra.
Nie obciążaj swego serca
wczorajszą biedą.
Żyj świadomie tym dniem,
dniem dzisiejszym!

Jeśli dziś nie potrafisz być szczęśliwy,
nie spodziewaj się, że jutro zdarzy się cud!
Żeby rzeczywiście żyć, musisz żyć już teraz.
To właśnie dziś bądź szczęśliwy!

_________________
Najpiękniejszym skarbem jest miłość serc
/przysłowie arabskie/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Krótkie opowiadania dla ducha i myśli "nieuczesane".
PostZamieszczono: 30 paź 2010 05:32 
Offline
Wszędzie mnie pełno!
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 sie 2010 20:42
Posty: 297
Lokalizacja: gdzieś w Polsce
Jeśli się tylko otworzysz...


Wnieś radość do życia.
Wyrzuć z siebie wszystkie troski,
bo troski o jutro pojawiają się zawsze o dzień za wcześnie.

Bądź optymistą.

Jest na świecie jeszcze miłość i światło,
także w Twoim świecie,
jeśli się tylko otworzysz i odemkniesz oczy.

Są ludzie, którzy twierdzą,
że życie jest mroczne, zimne, smutne i ponure.
Ale okna ich serc są zawsze szczelnie zamknięte
przed ciepłem i każdym promykiem słońca.

Świadomie skrywają się w cieniu
ponurych myśli i mrocznych uczuć.
Żyją za murem, który sami sobie zbudowali.

Życie jest drogą, która prowadzi ku przestworzom.
Życie jest czymś otwartym, wschodzącym, co ma przyszłość.
Tak jak wznoszącymi się liniami rysuje się góry.
Dlatego wnieś radość do życia.
I jeśli zdarzy się, że niebo będzie pełne chmur,
a świat pełen nieszczęść i kłótni,
nie trać pogody ducha, lecz pozostań ufny.

Jeśli na dworze nie będzie słońca,
zachowaj słońce w swoim sercu,
a wszystko, wszystko znów się jakoś ułoży.


- Phil Bosmans

Bo najważniejsze, by mieć w sercu te promyczki słoneczka, które ogrzewają duszę i ufność w to, że życie przyniesie nam szczęście i radość. Natka
PS. Mam nadzieję Kingo, że nie wyrzucisz mi tego postu, choć umieściłam jeden pod drugim... Zabrakło dzisiaj Miriam, nie chciałam zostawić Was bez żadnego wpisu w tym magicznym miejscu....

_________________
Najpiękniejszym skarbem jest miłość serc
/przysłowie arabskie/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Krótkie opowiadania dla ducha i myśli "nieuczesane".
PostZamieszczono: 31 paź 2010 00:41 
Offline
Mózg Forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 mar 2010 22:58
Posty: 558
Cytat dnia
Jedyną rzeczą, która jest jednakowa na całym świecie jest ilość godzin na dobę. Różnica między wygrywaniem a przegrywaniem tkwi w tym, co robisz z tymi godzinami.

Woody Hayes

trener




Posłanie do nadwrażliwych

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą czułość w nieczułości świata, za niepewność - wśród jego pewności
za to, że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem
za lęk przed światem, jego ślepą pewnością, która nie ma dna
za potrzebę oczyszczania rąk z niewidzialnego nawet brudu ziemi
bądźcie pozdrowieni.
Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za wasz lęk przed absurdem istnienia
i delikatność niemówienia innym tego co w nich widzicie
za niezaradność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością
za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego,
za nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno
za to co nieskończone - nieznane - niewypowiedziane
ukryte w was.
Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą twórczość i ekstazę
za wasze zachłanne przyjaźnie, miłość i lęk
że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami.
Bądźcie pozdrowieni
za wasze uzdolnienia - nigdy nie wykorzystane -
(niedocenianie waszej wielkości nie pozwoli
poznać wielkości tych, co przyjdą po was)
za to, że chcą was zmieniać zamiast naśladować
że jesteście leczeni zamiast leczyć świat
za waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę
za niezwykłość i samotność waszych dróg
bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi.
-


- Przesłanie Kazimierza Dąbrowskiego
autora teorii dezintegracji pozytywnej,
wybitnego psychologa i psychiatry

http://www.youtube.com/watch?v=IynZ8oMpxyM

Obrazek


PozdrawiamObrazekMiriam

_________________
W każdym z nas jest ktoś,kogo nie znamy .Przemawia do nas w snach i tłumaczy,że widzi nas zupelnie inaczej niż my sami siebie. C.G.Jung


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Krótkie opowiadania dla ducha i myśli "nieuczesane".
PostZamieszczono: 31 paź 2010 05:30 
Offline
Wszędzie mnie pełno!
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 sie 2010 20:42
Posty: 297
Lokalizacja: gdzieś w Polsce
Prawdziwa przyjaźń


Prawdziwa przyjaźń jest ścieżką do błękitu nieba.
Są takie przyjazne stopy,
które przecierają drogę tak wyraźnie,
że nie potrzeba żadnych drogowskazów.

Przyjaźń jest otwarciem zamkniętej powieki.
Tak jak w źrenicy oka całe piękno świata
staje się jednym obrazem,
tak przyjacielskie spojrzenie
przenosi człowieka do ogrodu duszy.

Przyjaźń jest poszukiwaniem źródła blasku,
którym zalśniła twarz przyjaciela.
Trzeba unieść się wysoko, aby zrozumieć,
że na twarzy przyjaciela odbija się oblicze Boga.

Przyjaźń jest stwórczym dotykiem piękna.
Okrąg przyjacielskich dłoni nie jest zamknięciem się na świat,
ale otoczeniem świata ramionami przyjaźni.

Przyjaźń jest pocałunkiem prawdy bez szminki pozorów.
Potok prawdy wypływający z ust przyjaciela
ma moc stać się oceanem miłości.

Przyjaźń to sztuka wsłuchiwania się w instrument solowy
z pragnieniem włączenia go w symfonię życia.

Poznać przyjaciela,
to wsłuchiwać się w jego wnętrze,
aby słowo, które niesiemy mu w darze,
harmonijnie brzmiało z dźwiękiem jego duszy.

Nasieniem przyjaźni jest serce.
Serce dotknięte promieniem przyjaźni
otwiera się na podobieństwo róży,
jakby chciało wytańczyć:
"Dziękuję za cud"

- ks. Roman Mleczko


Dziękuję Przyjacielu za to, że jesteś. Mówmy te słowa niezależnie od tego, czy nasz PRZYJACIEL może nas usłyszeć. Natka

_________________
Najpiękniejszym skarbem jest miłość serc
/przysłowie arabskie/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Krótkie opowiadania dla ducha i myśli "nieuczesane".
PostZamieszczono: 01 lis 2010 02:09 
Offline
Mózg Forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 mar 2010 22:58
Posty: 558
Cytat dnia
Życie nie zrobi z nas kogoś, jeśli my nie zrobimy czegoś z naszym życiem.

James Frazer

szkocki antropolog społeczny, filolog i historyk religii




Spotkanie z matką
▲[fragment]

Ona mi pierwsza pokazała księżyc
i pierwszy śnieg na świerkach,
i pierwszy deszcz.

Byłem wtedy mały jak muszelka,
a czarna suknia matki szumiała jak Morze Czarne.

Noc.

Dopala się nafta w lampce.
Lamentuje nad uchem komar.
Może to ty, matko, na niebie
jesteś tymi gwiazdami kilkoma?

Albo na jeziorze żaglem białym?
Albo falą w brzegi pochyłe?
Może twoje dłonie posypały
mój manuskrypt gwiaździstym pyłem?

A możeś jest południowa godzina,
mazur pszczół w złotych sierpnia pokojach?
Wczoraj szpilkę znalazłem w trzcinach -
od włosów. Czy to nie twoja!


Obrazek


http://www.youtube.com/watch?v=AscPOozwYA8

PozdrawiamObrazekMiriam

_________________
W każdym z nas jest ktoś,kogo nie znamy .Przemawia do nas w snach i tłumaczy,że widzi nas zupelnie inaczej niż my sami siebie. C.G.Jung


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Krótkie opowiadania dla ducha i myśli "nieuczesane".
PostZamieszczono: 01 lis 2010 07:06 
Offline
Wszędzie mnie pełno!
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 sie 2010 20:42
Posty: 297
Lokalizacja: gdzieś w Polsce
Ludzkie krzyże

Był człowiek, który narzekał na swoje życie.
Skarżył się, że jest mu ciężko,
bo mieszkanie niewygodne, za ciemne, za ciasne,
że dochody za małe, że jego rówieśnicy,
którzy podobne szkoły ukończyli, zarabiają daleko więcej niż on.
Mówił, że innym jest łatwiej żyć,
że lepiej dają sobie radę ze złymi ludźmi,
z trudnymi okolicznościami, że im wszystko układa się korzystnie, a jemu jest źle i to z roku na rok coraz gorzej.
Twierdził, że gdyby się urodził kilkadziesiąt lat wcześniej
albo kilkadziesiąt lat później,
to wtedy na pewno byłoby wszystko inaczej.
Chodził wciąż smutny, skwaszony, zniechęcony.
Razu pewnego, gdy spał, śniło mu się, że ktoś go budzi.
Otworzył oczy i zobaczył postać stojącą koło jego łóżka.
Chociaż nigdy Anioła nie spotkał, wiedział, że to jest Anioł.
Nie czul w sobie żadnego lęku.
Anioł stał nad nim, jakby czekając na jego przebudzenie.
A gdy spostrzegł, że on już nie śpi,
łagodnym zapraszającym ruchem dał mu znak, aby wstał:
- Wstań proszę - powiedział.
Człowiek ów, wcale tym nie zdziwiony, podniósł się z łóżka.
Stanął obok tajemniczego gościa. Popatrzył pytająco na niego.
A wtedy Anioł z uśmiechem powiedział:
- Pójdź, proszę, ze mną.
Człowiek spytał go nieśmiało:
- Dokąd chcesz, żebyśmy poszli?
- Zaraz zobaczysz - odpowiedział Anioł.
Podążył więc za nim.
Anioł wiódł go przez jego mieszkanie,
wyprowadził go na klatkę schodową
i zaczął wstępować po schodach na górę.
Człowiek wciąż nie wiedział, dokąd idą
i co to ma wszystko znaczyć, ale nie śmiał pytać.
Był tylko pewny, że to chodzi o jakąś bardzo ważną sprawę,
która go bezpośrednio dotyczy.
Postępował w milczeniu za Aniołem coraz bardziej ciekawy,
dokąd wiedzie go ten wysłannik Boga.
Szli długo po schodach, aż stanęli przed drzwiami.
W pierwszej chwili nie mógł zorientować się,
dokąd drzwi prowadzą, ale za moment poznał, że;
to drzwi wiodące na jego strych.
Anioł otworzył drzwi i weszli do wnętrza.
Wtedy człowiek zobaczył, że to wcale nie jest strych jego domu.
To była wielka sala, pod której ścianami stały nagromadzone krzyże - tysiące, dziesiątki tysięcy, nieprzeliczona ilość;
krzyże były różne, dziwne: ogromne, małe i całkiem maleńkie,
proste i ozdobne, ze złota i z drewna, malowane, heblowane, wysadzane drogimi kamieniami i całkiem zwyczajne, cięte z brzozy. Przyglądał się uważnie tym krzyżom.
Każdy z nich był inny.
Czasem zdawało mu się, że znalazł dwa identyczne,
ale później zauważał, że tak nie jest,
że różnią się pomiędzy sobą przynajmniej jakimś szczegółem.
Po chwili człowiek przełamując nieśmiałość spytał Anioła:
- Skąd tu tyle krzyży? Po co tu stoją? Do kogo należą?
Usłyszał jego głos:
- To są ludzkie krzyże.
- Ludzkie krzyże? - powtórzył człowiek, niewiele z tego rozumiejąc.
- Każdy musi jakiś nieść - mówił dalej Anioł.
- Ach tak. Teraz rozumiem, dlaczego tyle tych krzyży
i dlaczego każdy z nich jest inny. Ale po co przyszliśmy tutaj?
Anioł o odpowiedział:
- Pan Bóg polecił mi, abym ciebie tu przyprowadził.
- Pan Bóg? - zdziwił się ów człowiek. - Dlaczego?
- Narzekasz na swój krzyż. Mówisz, że ci bardzo ciężko z nim iść.
Bóg zezwolił, abyś tu przyszedł i wybrał sobie inny krzyż,
jaki tylko zechcesz, i żebyś z tym nowym krzyżem szedł dalej
przez życie nie narzekając.
Człowiek słuchał tego, co Anioł mówił,
prawie nie wierząc swoim uszom.
W końcu powiedział:
- Czyż to jest możliwe, żeby Wielki Bóg chciał się zajmować takim człowiekiem jak ja?
- Pan Bóg naprawdę przysłał mnie do ciebie - potwierdził Anioł.
- Będę mógł wybrać krzyż taki, jaki tylko zechcę? - spytał wciąż jeszcze nieufny.
- Tak. Naprawdę - powtórzył Anioł jego słowa.
- Możesz wybrać taki krzyż, jaki tylko zechcesz.
- I będę mógł z nim iść przez całe życie? - pytał człowiek,
chcąc się upewnić.
- Tak. Będziesz mógł iść z nim, jeżeli tylko zechcesz,
przez całe Twoje życie - Odpowiedział mu Anioł.
Człowiek wiedział już, który krzyż wybierze. Piękny, złoty krzyż przyciągał jego wzrok od pierwszej chwili.
Pomyślał: "Wreszcie będę miał wspaniałe życie".
Spytał nieśmiało Anioła wskazując na ten krzyż:
- Czy mogę go wziąć? Anioł skinął głową:
- Tak.
Uradowany człowiek podbiegł do upatrzonego krzyża,
objął go mocno, aby go włożyć na swoje ramiona, ale nadaremnie.
Nie potrafił go nawet, ruszyć.
Krzyż był bardzo ciężki.
Mimo to człowiek nie chciał z niego zrezygnować.
Wytężył wszystkie siły.
Nic nie pomogło.
Krzyż nawet nie drgnął.
Zaskoczony tym i rozczarowany powiedział do Anioła:
- Za ciężki.
- Spróbuj znaleźć inny, który będzie lepszy dla ciebie -
powiedział spokojnie Anioł.
Człowiek rozejrzał się po sali i skierował w stronę innego krzyża, również złotego, choć nie tak dużego,
który też wcześniej już spostrzegł.
Krzyż ten był wysadzany wspaniałymi kamieniami,
ozdobiony wyszukanym ornamentem.
Podszedł do niego, z trudem położył go sobie na ramiona.
Zrobił z nim parę kroków i przekonał się,
że niestety ten też jest za ciężki,
a poza tym dokuczliwie gniotą go w ramiona te wspaniałe ozdoby
i drogie kamienie, które go tak zachwycały.
Odezwał się trochę do siebie, trochę do Anioła:
- Jest niemożliwe, żebym mógł z nim iść dłuższy czas.
- Znajdziesz na pewno krzyż bardziej dla ciebie odpowiedni.
Tylko nie zniechęcaj się - pocieszył go Anioł.
Człowiek rozglądnął się w poszukiwaniu
i po chwili podszedł do krzyża też złotego, który był o wiele mniejszy. Faktycznie, był on również o wiele lżejszy, ale za krótki.
Gdy ułożył go sobie na ramionach i zaczął z nim iść,
krzyż ten tłukł go po nogach i plątał mu krok.
Odłożył go na miejsce.
Wziął inny krzyż, ale ten mu też nie odpowiadał.
Potem spróbował nieść inny i znowu inny.
Coraz bardziej nerwowo, już nie chodził,
ale biegał po tej ogromnej sali szukając krzyża dla siebie.
Czas płynął, a on wybierał i wybierał bez końca.
Wciąż nie mógł znaleźć krzyża, z którego byłby zadowolony.
Bo były za długie albo za krótkie, za ciężkie,
albo zbyt uciskały go ozdoby,
albo po prostu nie podobały mu się w kształcie lub kolorze.
Już zdawało mu się, że nie zdecyduje się na żaden,
że nie znajdzie dla siebie odpowiedniego.
Przyszło mu nawet do głowy,
że może przez zapomnienie czy przeoczenie
nie zrobiono stosownego krzyża dla niego.
I gdy był na skraju rozpaczy, że będzie musiał wziąć krzyż jaki bądź, pierwszy lepszy, wtedy wreszcie znalazł taki,
który był odpowiedni dla niego.
Wszystko mu się w nim podobało: i ciężar, i długość, kolor, ozdoby. Wszystko było takie, jak chciał.
Był świetny, najlepszy.
Uszczęśliwiony podszedł z tym krzyżem do Anioła i powiedział:
- Znalazłem.
- Cieszę się, że znalazłeś - odrzekł Anioł.
Człowiek ów, jakby z obawy, by mu tego krzyża nie odebrano, powtórzył:
- Tak, ten mi odpowiada. Proszę cię, pozwól mi z tym krzyżem iść przez całe życie.
Anioł uśmiechnął się tajemniczo:
- Dobrze a potem dodał - A czy ty wiesz, że to jest twój krzyż? Człowiek patrzył z niepokojem na Anioła nie rozumiejąc, o co chodzi. Wreszcie zapytał:
- Nie wiem, o czym mówisz? Wtedy Anioł powiedział mu wyraźnie:
- Ten krzyż, który znalazłeś, to jest twój krzyż.
To jest ten sam, który od początku życia
niesiesz na swoich ramionach.

- ks. M. Maliński

_________________
Najpiękniejszym skarbem jest miłość serc
/przysłowie arabskie/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Krótkie opowiadania dla ducha i myśli "nieuczesane".
PostZamieszczono: 02 lis 2010 02:08 
Offline
Mózg Forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 mar 2010 22:58
Posty: 558
Cytat dnia
Kiedy trzeba wspiąć się na górę, nie myśl, że jak będziesz stał i czekał, góra zrobi się mniejsza.

H. Jackson Brown, Jr

amerykański pisarz, aforysta




Małgorzata Hillar "My z drugiej połowy XX wieku"

My z drugiej połowy XX wieku
rozbijający atomy
zdobywcy księżyca
wstydzimy się
miękkich gestów
czułych spojrzeń
ciepłych uśmiechów

Kiedy cierpimy
wykrzywiamy lekceważąco wargi

Kiedy przychodzi miłość
wzruszamy pogardliwie ramionami

Silni cyniczni
z ironicznie zmrużonymi oczami

Dopiero późną nocą
przy szczelnie zasłoniętych oknach
gryziemy z bólu ręce
umieramy z miłości


Obrazek

http://www.youtube.com/watch?v=h9MqEGhWJTg





PozdrawiamObrazekMiriam

_________________
W każdym z nas jest ktoś,kogo nie znamy .Przemawia do nas w snach i tłumaczy,że widzi nas zupelnie inaczej niż my sami siebie. C.G.Jung


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Krótkie opowiadania dla ducha i myśli "nieuczesane".
PostZamieszczono: 02 lis 2010 06:35 
Offline
Wszędzie mnie pełno!
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 sie 2010 20:42
Posty: 297
Lokalizacja: gdzieś w Polsce
Recepta na cały rok

Bierzemy 12 miesięcy,
oczyszczamy je dokładnie
z goryczy, chciwości,
małostkowości i lęku.

Po czym rozkrawamy każdy miesiąc
na 30 lub 31 części tak, aby zapasu
wystarczyło dokładnie na cały rok.

Każdy dzień przyrządzamy osobno
z jednego kawałka pracy
i dwóch kawałków pogody i humoru.

Do tego dodajemy trzy duże łyżki
nagromadzonego optymizmu,
łyżeczkę tolerancji,
ziarenko ironii i odrobinę taktu.

Następnie całą masę polewamy dokładnie
dużą ilością miłości. Gotową potrawę
przyozdabiamy bukietem uprzejmości
i podajemy codziennie z radością
i filiżanką dobrej, orzeźwiającej herbatki.

- Ketherina Elizabeth Gorthe

Weźmy sobie wszyscy do serca te słowa, a świat będzie o wiele piękniejszy. Natka

_________________
Najpiękniejszym skarbem jest miłość serc
/przysłowie arabskie/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Krótkie opowiadania dla ducha i myśli "nieuczesane".
PostZamieszczono: 06 lis 2010 01:18 
Offline
Mózg Forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 mar 2010 22:58
Posty: 558
Cytat dnia
Człowiek docenia uroki codziennego życia, kiedy budzi się z koszmarnego snu, albo kiedy po raz pierwszy wstaje z łóżka po chorobie. Dlaczego nie uświadomić sobie tego teraz?

William Lyon Phelps

amerykański pisarz, krytyk i uczony

PozdrawiamObrazekMiriam

_________________
W każdym z nas jest ktoś,kogo nie znamy .Przemawia do nas w snach i tłumaczy,że widzi nas zupelnie inaczej niż my sami siebie. C.G.Jung


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Krótkie opowiadania dla ducha i myśli "nieuczesane".
PostZamieszczono: 06 lis 2010 06:32 
Offline
Wszędzie mnie pełno!
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 sie 2010 20:42
Posty: 297
Lokalizacja: gdzieś w Polsce
Ziarna przyjaźni

Niegdyś na górze Moria mieszkało dwóch braci: młodszy miał żonę i dzieci, starszy był kawalerem. Bracia prowadzili wspólnie całą gospodarkę, więc żniwo dzielili na dwie równe części.

Kiedy przyszła noc, bracia poszli spać, każdy do swoich snopków. Starszy nie mógł jednak zasnąć, mówił sobie w sercu: "Mój brat ma rodzinę, ja jestem sam, a mimo to wziąłem taką samą część. To nie jest sprawiedliwe!". Więc wstał cichutko, wziął parę snopków i przerzucił je dyskretnie do stogu brata. Wówczas zasnął spokojnie. Tej samej nocy, tylko trochę później, obudził się młodszy brat. I ten pomyślał o swoim bracie, i powiedział w duchu: "Mój brat jest samotny, nie ma potomstwa. Kto zatroszczy się o niego na stare lata?". Także i on wstał, wziął parę snopków i zaniósł cicho do stogu brata.

Kiedy nastał dzień, dziwili się obaj, że stogi są takie same jak wczoraj wieczorem. Żaden jednak nie pisnął ani słówkiem o nocnej wyprawie. Następnej nocy jeden chciał być sprytniejszy od drugiego. Spotkali się w połowie drogi, każdy ze snopkami na plecach. Z radości rzucili się sobie w ramiona. Cieszyli się, że chcą dobrze dla siebie, że tak dobrze jeden o drugim myśli.

Bóg w niebie widział również tę scenę i rzekł: "Zaprawdę, święte jest to miejsce. Tutaj chcę zamieszkać!".


ks. Kazimierz Wójtowicz

_________________
Najpiękniejszym skarbem jest miłość serc
/przysłowie arabskie/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Krótkie opowiadania dla ducha i myśli "nieuczesane".
PostZamieszczono: 20 gru 2010 10:27 
Offline
Nowicjusz

Rejestracja: 20 gru 2010 10:13
Posty: 1
Lokalizacja: Poznań
Jedno z moich ulubionych. Pozwolę sobie załączyc;)

Wolnośc papugi- Osho

Pewien mężczyzna, wspaniały człowiek, bojownik wolności, podróżował przez góry. W końcu zmęczony wędrówką zatrzymał się w ciżebce na noc. Był zachwycony tym co tam zobaczył. W chacie stała piękna złota klatka a w niej wspaniała, kolorowa papuga powtarzała bez końca" Wolnośc! Wolnośc! Było to takie miejsce, z którego echo roznosiło się po całej dolinie leżąc u ponóża gór.

Mężczyzna pomyślał. "Widziałem na świecie wiele papug, i pewnie każda z nich marzy o tym by w końcu uwolnic się ze swoich ciasnych klatek... nigdy jednak nie widziałem takiej papugi, która przez cały długi dzień od rana do późnej nocy gdy wszyscy już idą spac, woła o wolnośc. Wpadł na pomysł. W środku nocy kiedy wszyscy byli już pogrążeni w głębokim śnie otworzył drzwiczki do klatki. Wyszeptał do papugi, "Teraz możesz leciec"

Był zdumiony tym, że papuga uchwyciła dziobem prętu klatki. Powiedział do niej, "Czyżbyś zapomniała o wolnoście? Poprostu lec. Drzwiczki są otwarte a właściciej jest pogrążony w głębokim śnie, nikt nigdy się nie dowie. Poprostu lec, całe niebo jest twoje"

Papuga jednak trzymała się bardzo mocno żerdzi. Mężczyzna zwrócił się do niej po raz kolejny, "O co chodzi? Czy jesteś szalona?" W końcu złapał papugę w swoje dłonie, ale ona zaczeła go dziobac i jednocześnie krzycząc "Wolnośc! Wolnośc!" Dolina rozbrzmiewała echem, ale mężczyzna był również uparty, w końcu był bojownikiem wolności.

Wyciągnął papugę siłą i wypuścił ją w niebo. Był z siebie bardzo zadowolony mimo, że jego ręce były poranione. Papuga atakowała go tak mocno jak tylko mogła, ale mężczyzna był niezmiernie dumny, że uczynił jej duszę wolną. Po tym wydarzeniu poszedł spac.

Rankiem, kiedy się obudził, usłyszał papugę wołającą te same słowa, "Wolnośc!, Wolnośc! Pomyślał, że papuga zapewne siedzi na pobliskim drzewie lub skale. Kiedy wstał i podszedł do klatki zauważył, że papuga siedziała w klatce. Drzwiczki były otwarte

Czasem się zastanawiam właściwie czym jest wolnośc;)

_________________
W poszukiwaniu najpiękniejszych opowiadań dla duszy...
http://duchowe-opowiadania.bloog.pl/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 73 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  


cron
Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group | Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów




 
phpBB SEO