Strict Standards: Non-static method utf_normalizer::nfc() should not be called statically in /home/www/vhosts/tarotnet.pl/httpdocs/forum2/includes/utf/utf_tools.php on line 1804 Wrażenia ekstremalne : Strefa Ezo - Page 3

Strefa czasowa UTC+1godz.





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 134 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 27 kwie 2010 03:31 
Offline
Stały Bywalec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 lut 2010 14:43
Posty: 42
Wcielę się w szanowną panią , bo nie wiedzieć czemu akurat pani potrzeba :lol:
Czy trafiłeś aby na dobre forum? Bo po życzliwości tych wszystkich dziewczyn nie spodziewałbym się odpowiedzi, z ich doświadczenia o Szatanie. Napisałeś strasznie długi wątek, którego sam początek dał mi sporo do myślenia. Po co szukasz tego Szatana? Skoro jest to emanacja zła, czy też niedobra to po co Ci to? Jakbyś poczytał wcześniejsze wątki to wiedział byś że Tarot jest narzędziem które, jest wykorzystywane przez forumowiczów do pomocy sobie i innym. Do czynienia dobra.
A co do końcówki Twojego posta. Powiem to samo co innym ludziom, którzy pytają mnie o jakikolwiek kontakt z rzeczami paranormalnymi. Jeżeli się lękasz, to nie zaczynaj, bo wszystkie Twoje lęki zostaną wykorzystane przeciwko Tobie.
I jeszcze na koniec. Proponowałbym zgłębić się w muzykę metalową, żeby nie walić takich baboli na forum publicznym, że jest to muzyka satanistyczna. Widać że nie maiłeś do czynienia z muzyką satanistyczną bo nie wierzysz w rytuały.
A jakby co czarny to kolor ochronny w magii. I nie wiedzieć czemu, większość złych ludzi, mających cokolwiek wspólnego z ezoteryką, słuchających metalu nosi nie wiedzieć czemu srebrną biżuterię ;)

_________________
Jeżeli piękno zasługuje na potępienie
Jeżeli mądrość potęguje jedynie zło
Jeżeli szczęście jest przeszkodą dla zbawienia
To osądzi mnie bezduszna wieczna noc


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 27 kwie 2010 06:32 
Offline
Stały Bywalec

Rejestracja: 23 kwie 2010 23:45
Posty: 28
Lokalizacja: Kraków
czerwonyred pisze:
Wcielę się w szanowną panią , bo nie wiedzieć czemu akurat pani potrzeba


Przepraszam za ten niewątpliwy nietakt. Nie zauważyłem po prostu wcześniej, aby byli tu jeszcze jacyś panowie. Dodam też, że wbrew temu co sugerujesz :) Twoja obecność tu ogromnie mnie cieszy, bo moje zainteresowania m.in Tarotem nie są niestety uważane za rzecz męską. Ale widać nie jestem aż tak nietypowy i bardzo dobrze.

czerwonyred pisze:
Po co szukasz tego Szatana? Skoro jest to emanacja zła, czy też niedobra to po co Ci to?


Wolałbym nie ujawniać moich konkretnych motywów na forum publicznym. Ale mogę powiedzieć, że motywy te są podobne do tych, które zazwyczaj przyświecają ludziom poszukującym kontaktu z ciemną stroną mocy. Chyba Faust jest tu najlepszym modelem.

czerwonyred pisze:
Jakbyś poczytał wcześniejsze wątki to wiedział byś że Tarot jest narzędziem które, jest wykorzystywane przez forumowiczów do pomocy sobie i innym. Do czynienia dobra.


To nie ulega dla mnie wątpliwości. Ale pamiętaj, że zło również może być przesłanką dobra. Tak jak w logice z fałszu może wynikać prawda, tak w etyce ze zła może wynikać dobro. Tak więc poszukiwanie zła nie jest nigdy jednoznacznym odcinaniem się od dobra i proszę tego w ten sposób nie traktować. A poza tym, ja właściwie nie poszukuję zła jako takiego, ile jego przyczyn i uzasadnień. Zła przecież nie trzeba poszukiwać, bo jest wszechobecne i dotyka każdego z nas, a mnie nawet szczególnie dotkliwie.

czerwonyred pisze:
A co do końcówki Twojego posta. Powiem to samo co innym ludziom, którzy pytają mnie o jakikolwiek kontakt z rzeczami paranormalnymi. Jeżeli się lękasz, to nie zaczynaj, bo wszystkie Twoje lęki zostaną wykorzystane przeciwko Tobie.


Tak, to prawda. Już są wykorzystywane, może kiedyś opiszę w tym wątku, w jak perfidny sposób. Właściwie już w poprzedniej wypowiedzi miałem zamiar to napisać, ale pomyślałem, że najlepsze zostawię na później.

czerwonyred pisze:
Czy trafiłeś aby na dobre forum? Bo po życzliwości tych wszystkich dziewczyn nie spodziewałbym się odpowiedzi, z ich doświadczenia o Szatanie.


To forum jest lepsze niż inne. Dlaczego uważasz, że ludzie życzliwi nie mają/nie mogą mieć doświadczeń z Szatanem lub wiedzy o nim?

czerwonyred pisze:
Proponowałbym zgłębić się w muzykę metalową, żeby nie walić takich baboli na forum publicznym, że jest to muzyka satanistyczna. Widać że nie maiłeś do czynienia z muzyką satanistyczną bo nie wierzysz w rytuały.


Osobiście nie wierzę, aby jakikolwiek gatunek muzyki był specyficznie powiązany z satanizmem. A jeśli chodzi o metal, to mam nieco bardziej wygórowane mniemanie o możliwościach Szatana m.in. w zakresie generowania dźwięków, nie mówiąc już o tym, że podejrzewam go o znacznie lepszy gust muzyczny. Może słyszałeś o tym, że np. mazurki szopenowskie były przez niektórych uważane za ulubioną muzykę diabłów polnych :) Niemniej nie można zaprzeczyć, że muzyka metalowa dość powszechnie postrzegana jest jako muzyka Szatana, taki jest dominujący pogląd np. w łonie kościoła katolickiego i trzeba się z tym liczyć. Bo z kościołem katolickim w Polsce trzeba się liczyć, jeśli nie chce się ponieść totalnej porażki :) Nie uważam tego za błąd, tylko co najwyżej za powielenie stereotypu. I nie, nie zamierzam zagłębiać się w muzykę metalową. Ze względów estetycznych.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 27 kwie 2010 08:37 
Offline
Pogromca Wszelkich Tematów

Rejestracja: 02 lut 2010 16:32
Posty: 863
Lokalizacja: Wadowice
Deimos pisze:
Totalna porażka jasnej strony mocy

Po to dostaliśmy wolną wolę i rozum abyśmy mogli wybrać w jakim celu będziemy ich używać. Czy będzie to dobro, czy zło, czy też to i to. To co się dzieje i działo na świecie nie jest porażką boską tylko ludzką, niestety.

Zainteresowanym polecam książkę Lucyny Łobos-Brown "Przekazy En-Ki", albo można wejść na stronę Projektu Cheops http://www.silva.alpha.pl/ i przeczytać 104 sesje :) . Są tam teorie, które mogą budzić kontrowersje i niedowierzanie (nawet mój w miarę otwarty umysł blondynki z trudem je przyjmuje ;) ) ale, co najważniejsze, są też odpowiedzi na nurtujące ludzi pytania, także w kwestiach wiary, dobra, zła, etc. Zaznaczam, że odpowiedzi udziela byt niematerialny ;) .


Ostatnio zmieniony 27 kwie 2010 19:03 przez Gośka, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 27 kwie 2010 13:16 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Ciekawe rzeczy, ciekawe. :) Normalnie parsknęła bym śmiechem i uznała takie zainteresowanie jako efekt niedojrzałości i głupoty, ale u Ciebie Deimosie tego nie widzę.

W kwestii metalowej muzyki uważam podobnie - ona nie jest nijak związana z szatanem, co najwyżej z jakąś jego najniższą manifestacją. Są to najprościej rzecz ujmując, nieharmonijne dźwięki i niskie wibracje, mogą służyć co najwyżej bytom prymitywnym.

Jak dla mnie dużo bardziej od kościelnych wersji, interesująca jest demonologia (chyba można tak to nazwać) w ujęciu Rudolfa Steinera. Bo chrześcijański Lucek (Lucyfer) to nie jedyny demon, jest jeszcze znacznie mocniejszy i starszy "brat" Arek (Aryman) - obydwaj działają inaczej. :)

Długo by przedstawiać, dlatego polecam wykład prof. Jerzego Prokopiuka: http://www.gnosis.art.pl/numery/gn07_prokopiuk_steinrowska_dem.HTM

I teraz pytanie Deimosie, szukasz Satanasa Arka czy Diabolosa Lucka? Sama idea i zainteresowanie bardziej podchodzi pod inspiracje Lucka.

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 27 kwie 2010 16:54 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Ok, mam już troszkę więcej czasu, więc coś jeszcze dodam.
Wiesz Deimosie, tak mi się jakoś nasuwa że Twoje poszukiwanie szatana jest wynikiem pewnego rodzaju buntu przeciwko Bogu, przez którego czujesz się olany. Parę razy wspomniałeś, że nie doświadczasz w swoim życiu dobra, jest cierpienie i niepowodzenia, chcesz to zmienić... Jednym słowem, możesz mieć wrażenie że Bóg (czy jakkolwiek nazwać tę Siłę) ma Cię gdzieś, dlatego już nawet nie próbujesz uzyskać jego pomocy. W tej sytuacji naturalnym wydaje się zwrot ku innej sile chyba mogącej coś poradzić.

Ale czy aby napewno dobrze kombinujesz? W rzeczy samej widzę że zawiodłeś się nie na Bogu jako takim, tylko na postaci lansowanej przez Kościół którą nazywają Bogiem. To ten "ojczulek" reglamentuje miłosierdzie, łaskę robi że wysłucha próśb człowieczych, niby ludzi kocha i wybacza a jednak nie omija prawie żadnej okazji by dokopać komuś kto popełnił błąd. Czasem nie pozwala człowiekowi być zdrowym i szczęśliwym "bo wie lepiej co komu potrzebne"... ;)

Może zamiast szukać wsparcia ciemnej strony, lepiej zweryfikować i oczyścić wyobrażenie Boga z różnych naleciałości?



Deimos pisze:
Przypomina mi się w tym kontekście zasada rządząca monarchią brytyjską: "the king cannot do wrong" - król nie może czynić źle, podobnie jest z bogiem - jeśli w ogóle ktoś taki jest, to nie może czynić źle, czyli nie może też w ogromnej ilości przypadków zapobiec i przeciwstawić się złu wygenerowanemu przez ciemną stronę mocy, bo zgodnie z zasadą similia similibus curantur (podobne leczy podobne) - zło przeważnie zwalczać można jedynie innym (jeszcze większym) złem.


Nie, to chyba za daleko idące wnioski. Po pierwsze, Bóg (prawdziwy, nie ów kościelny "Ojczulek") jako Siła Wyższa jest wszechmogący i mądry. Wie rzeczy o których my pojęcia nie mamy i których ogarnąć nie możemy. Na pewno jako Siła Wyższa ma możliwość przeciwdziałać każdemu złu jakie pojawia się na świecie, ale nie powiedziałabym że nie ingeruje żeby móc "zwalczyć zło jeszcze większym złem".
W ogóle zasada similia similibus curantur nie ma tu nic do rzeczy, tak i nie ma zastosowania w wielu innych sytuacjach poza homeopatią. :)
Po drugie, uważam że Bóg jako Dobro w ogóle złem się nie zajmuje i zła nie tworzy w żadnym wypadku. Od robienia zła ma przecież siłę przeciwną, czyli Lucka, Arka, Assura czy kogo tam jeszcze.
Bóg nie walczy ze złem, a tym bardziej zło nie walczy z Bogiem. Jest to chyba jakieś uproszczenie, możliwe że korzeniami sięgające do czasów, kiedy ludzie wierzyli, że "noc" przychodząc pożera "dzień", a następnie "dzień" pożera "noc". Były nawet legendy jak to bóstwo nocy ucina głowę bóstwu dnia...

Bóg robi co do Niego należy czyli tworzy dobro, a diabeł z kolei montuje swoje zło. Obie siły nie walczą ze sobą, tylko są obok siebie, tak jak dzień i noc. To brak jednego implikuje pojawienie się drugiego i vice versa, nie zaś jakkolwiek rozumiana walka.
W kwestii odróżnienia co jest czym, Jezus rzekł coś bardzo ważnego: "poznacie ich po owocach". Jeśli w Twoim życiu w tej chwili dzieje się źle, jesteś nieszczęśliwy, to nie Bóg tak chce, ani niczego Ci robi. Może Twoje gorące pragnienie nawiązania kontaktu z ciemną stroną spełnia się tuż przed nosem, ale sądzisz że Lucek objawi Ci się jako krzak gorejący, przyjdzie, zapuka, przedstawi się i dlatego nie dostrzegasz jego obecności? Twój sen w tym kontekście jest bardzo ciekawy, ponieważ... sugeruje to co powiedziałam. Postać diabła była wszak Tobą, miała Twoją twarz. Nie oznacza to, że Ty jesteś diabłem. Powiedziałbym raczej, że to był taki chichot: "ależ jestem bliżej niż myślisz!".

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 27 kwie 2010 18:42 
Offline
Stały Bywalec

Rejestracja: 23 kwie 2010 23:45
Posty: 28
Lokalizacja: Kraków
Gośka pisze:
Zainteresowanym polecam książkę Lucyny Łobos-Brown "Przekazy En-Ki", albo można wejść na stronę Projektu Cheops i przeczytać 104 sesje . Są tam teorie, które mogą budzić kontrowersje i niedowierzanie (nawet mój w miarę otwarty umysł blondynki z trudem je przyjmuje ) ale, co najważniejsze, są też odpowiedzi na nurtujące ludzi pytania, także w kwestiach wiary, dobra, zła, etc. Zaznaczam, że odpowiedzi udziela byt niematerialny .


Bardzo interesujące, nie mam wprawdzie czasu przeczytać wszystkich seansów, ale niewątpliwie będę tam wracał. Słyszałem oczywiście o Nibiru (trudno nie usłyszeć), ale prawdę powiedziawszy o Projekcie Cheops słyszę po raz pierwszy. Brzmi to trochę podejrzanie dla moich uszu, bo bardzo (za bardzo) przypomina fabułę filmu "Gwiezdne Wrota", ale cóż, może rzeczywiście nie jest to tylko fantastyka naukowa. Znane sceny czy motywy z filmów lubią się potem sprawdzać w rzeczywistości - tak było w przypadku zamachu na WTC, tak było podobno również w przypadku ostatniej katstrofy w Smoleńsku i śmierci prezydenta, którą rzekomo przewidziała Agnieszka Holland w swoim serialu (nie wiem, czy to prawda, nie oglądałem tego serialu, opieram się na przekazie prasowym). Dziękuję bardzo za uświadomienie istnienia tej sprawy.

Ramona pisze:
Deimos nawiązując do twojego snu mogę skromnie odpowiedziec na podstawie własnego doswiadczenia ze snami,że są to nasze ukryte pragnienia dotyczące naszej osobowości ,charakteru, wyglądu,cechy wewnętrzne i zewnętrzne, te pozytywne i negatywne, życia jakiego pragniemy.Są sny które wiemy że coś się śniło , ale nie umiemy tego odtworzyć.Inne pamietamy dokładnie z detalami.Na podstawie moich snów wiem że są to sny które przypominają mi o tym co leży mi na duszy , co jest nie załatwione, co jest niezgodne z tym co Ja bym chciała.To jest tak jakby moja wewnętrzna walka spraw niezałatwionych dręczacych mnie,ale mam i sny prorocze , które ostrzegają mnie że coś się wydarzy .Nie czhcę sie tu rozpisywac , ale to jest moje zdanieże twój sen o Szatanie może mówić o Twoich kompleksach, o tym że nie akceptujesz siebie , swojego wyglądu , ani charakteru takiego jakim jestes.Wgłębi duszy chciałbyś być takim Szatanem , mieć moc i siłę sprawczą , która pozwoliła by stac się pięknym mężczyzną,czarodziejem , mieć to czego pragnie twoje piękne , wrażliwe , i ciepłe wnętrze. Tu mi się nasuwa pożądanie i miłość.To jest tylko nasza podświadomość naszych pragnień.To tyle moim skromnym zdaniem


To są bardzo cenne uwagi. Rozumiem, że generalnie Twoim zdaniem nie była to wizja (jak bym chciał to interpretować), tylko zwykły sen, będący odzwierciedleniem podświadomych dążeń i tłumionych pragnień. Może powinienem dodać jeszcze jeden szczegół - że praktycznie nigdy nie pamiętam swoich snów. Często budzę się ze świadomością, że coś ciekawego mi się śniło, a nie mogę sobie przypomnieć, co to było, mimo wysiłków w tym kierunku. Z reguły zdarza się, że bezpośrednio po obudzeniu pamiętam sen, ale jest to wspomnienie krótkotrwałe, które nie przeżywa z reguły dłużej niż do południa. A ten opisany powyżej sen jest wyjątkiem, bo zrobił na mnie kolosalne wrażenie, tak silne, że pamiętam go ze szczegółami do dzisiaj, chociaż minął rok. Może rzeczywiście tylko ze względu na tę infernalną symbolikę. Wracając do Twojego rozumienia tego snu, chciałem powiedzieć, że nie należę do osób, które nałogowo nie akceptują tego, kim są. Chyba jest wręcz przeciwnie. Aczkolwiek faktycznie towarzyszy mi od dzieciństwa coś takiego jak "nieustająca akcja samoulepszania". Właściwie nigdy nie jestem w pełni zadowolony ze swoich osiągnięć, bo zawsze towarzyszy temu przeświadczenie, że można by zrobić coś więcej, lepiej, w większym stopniu się wykazać, pokazać od lepszej strony, sięgnąć wyżej. Sam nie doceniam swoich osiągnięć, a z drugiej strony czuję się nie w pełni doceniany przez otoczenie, chociaż - jak wiemy - przesłanką uznania w oczach innych jest przede wszystkim uznanie w oczach własnych. Może to jeszcze nie kompleksy, ale na pewno silne niedowartościowanie. A nade wszystko prawdą jest, że cierpię na jakiś dziwny niedosyt wiedzy, wciąż wydaje mi się, że wiem za mało i cierpię z tego powodu, chociaż to przy pełnej świadomości, że nie można wiedzieć wszystkiego. Mottem życiowym są dla mnie słowa Mefistofelesa z Fausta: "'wszechwiedzy nie mam, ale dużo wiem". Wszechwiedza jest dla ludzi niedostępna (jeśli w ogóle jest dostępna dla kogokolwiek, zakładając, że istnienie *boga* jest wątpliwe). Tak więc przynajmniej ta mefistofelesowska "duża wiedza" to jest właśnie stan, który chciałbym osiągnąć w swoim życiu. Może dlatego przyśnił mi się ON :) Sam już nie wiem, czy wolałbym być Faustem, czy Mefistofelesem? Utożsamiam się z jednym i drugim, bliżej mi do Fausta, ale chyba masz rację, że wolałbym raczej być tym drugim. Jak szaleć, to szaleć, jak już iść, to na całość. Lepszy produkt oryginalny niż licencja, opłacona w dodatku własną duszą ;) Te wszystkie elementy znalazły się w Twojej wypowiedzi, za którą Ci dziękuję.

Kinga pisze:
Ciekawe rzeczy, ciekawe. Normalnie parsknęła bym śmiechem i uznała takie zainteresowanie jako efekt niedojrzałości i głupoty, ale u Ciebie Deimosie tego nie widzę. W kwestii metalowej muzyki uważam podobnie - ona nie jest nijak związana z szatanem, co najwyżej z jakąś jego najniższą manifestacją. Są to najprościej rzecz ujmując, nieharmonijne dźwięki i niskie wibracje, mogą służyć co najwyżej bytom prymitywnym.Jak dla mnie dużo bardziej od kościelnych wersji, interesująca jest demonologia (chyba można tak to nazwać) w ujęciu Rudolfa Steinera. Bo chrześcijański Lucek (Lucyfer) to nie jedyny demon, jest jeszcze znacznie mocniejszy i starszy "brat" Arek (Aryman) - obydwaj działają inaczej. I teraz pytanie Deimosie, szukasz Satanasa Arka czy Diabolosa Lucka? Sama idea i zainteresowanie bardziej podchodzi pod inspiracje Lucka.


Nie rozumiem, dlaczego to jest śmieszne? ;) Czy dlatego, że Twoim zdaniem Szatan nie istnieje i wszelkie zainteresowanie nim jest bezprzedmiotowe (na równi z wiarą w Świętego Mikołaja i bajki), czy też dlatego, że on wprawdzie istnieje, ale gardzi człowiekiem śmiertelnym i wszelki wysiłek w kierunku nawiązania z nim kontaktu jest z góry skazany na niepowodzenie, czy też może dlatego, że on nie może niczego prawdziwego człowiekowi dać (takie zdanie też gdzieś słyszałem), więc poszukiwanie go jest bezcelowe? Jak byłem dzieckiem, to wydawało mi się, że diabeł, diabełek to śmieszna postać z bajki, dopiero po latach przekonałem się, że Szatan jako taki to osobowość bardzo nieśmieszna, chociaż ze swojej strony chętnie posługująca się przede wszystkim właśnie śmiechem, kpiną, szyderstwem, paradoksem, itp. Szatan lubi "zabijać" śmiechem, to może się wydawać dziwne, ale to jest wbrew pozorom bardzo skuteczny środek zabijania duchowego. Jakkolwiek różnie bywało w przeszłości, obecnie daleko mi do kościoła katolickiego i jego doktryny, jestem raczej na przeciwległym biegunie (co zresztą, nawiasem mówiąc, strasznie mi szkodzi). Mimo że jestem w opozycji, przyjmuję jednak, że kościół jest liczącą się instytucją, chociażby ze względu na jego trwałość, nieprzemijalność. Jeśli jakaś instytucja jest tak trwała, to znaczy, że jest w swoich działaniach skuteczna, a jeśli jest skuteczna, to znaczy, że przynajmniej w pewnym egzystencjalnie ważnym obszarze nie myli się co do głoszonych prawd zasadniczo (opiera się na prawdziwych przesłankach). Tego się ukryć nie da i dlatego nie można przechodzić całkiem obojętnie obok kościelnej nauki, trzeba się nad nią przynajmniej zastanowić. Z tego między innymi powodu (oczywiście po zastanowieniu) w dużej mierze podzielam chrześcijańską wiarę w substancjalną obecność Szatana w continuum duchowym świata.

Dojrzałość nigdy nie była moją mocną stroną, dziś jest już o wiele lepiej w tym względzie niż było niegdyś, ale nie można powiedzieć, że problem został w pełni przezwyciężony. Z "głupotą" się zgodzę, jeśli rozumiesz przez nią pewną lekkomyślność i niefrasobliwość :)

Ale czy rzeczywiście zainteresowanie tą problematyką jest infantylne? Czy takie się tylko wydaje? Może On to sprawił, żeby ludziom poplątać szyki? Wiemy z doświadczenia, że ktoś pozujący na klauna o dobrodusznym wyglądzie może wywołać o wiele więcej dotkliwych szkód niż ktoś, kto przychodzi od razu z zaciśniętymi pięściami i ustami, szałem w oczach, momentalnie wywołując adekwatną reakcję obronną. Jeśli popatrzeć na ryciny przedstawiające różnych funkcjonariuszy piekieł, to często widzimy właśnie postać zabawną: nieszkodliwego grubaska lub żałosną pokrakę, a czy tak jest w rzeczywistości? Ilość zła w świecie jest ogromna, nie dzieje się to bez powodu. Zło musi mieć swoją przyczynę sprawczą. Czy jest nią tylko człowiek i jego błędy, jak napisała Gośka? Wątpliwe, biorąc pod uwagę, że błąd ludzki jest zawsze albo nieświadomością albo urojeniem, a tak jedno, jak i drugie może być łatwo wynikiem umiejętnej manipulacji. Zainteresowanie tym, kto, dlaczego i w jakim konkretnie celu stosuje te manipulacje, jest m. zd. uzasadnione i może wynikać albo z czystej ciekawości (chęci poznania mechanizmów funkcjonowania tego świata), albo z chęci nauczenia się czegoś, co można z powodzeniem wykorzystać potem we własnym życiu, celem zbudowania i umocnienia swojej pozycji. Niedojrzałość i głupota nie są nigdy przesłankami takiego działania. To jest działanie, które można określić jako racjonalne. Uczenie się od mądrzejszego, uczenie się od Szatana.

Dziękuję za link do artykułu, z zainteresowaniem przeczytałem, to w dużej mierze są nowe dla mnie rzeczy, dlatego że dotąd opierałem się w swoich rozważaniach o tamtej stronie bardziej na archetypie literackim Złego Ducha, co było pewnie błędem, bo należało wcześniej odwołać się do źródeł naukowych - demonologicznych. Z demonologią miałem kiedyś krótką styczność, ale wykładowca wyraźnie nie czuł sprawy, nie był osobą, jak ja to nazywam: "metapsychiczną" na tyle, żeby przedstawić ten temat kompetentnie i ograniczył się właściwie do wyświetlenia listy imion diabelskich oraz do pokazania koligacji pomiędzy poszczególnymi szczeblami diabelskiej drabiny bytów. Oczywiście było tam też o Arymanie - w analogii do boga starotestamentowego, i Lucyferze jako jego odpowiedniku na gruncie nowotestamentowej filozofii miłości. Do kogo mi bliżej? Na podstawie tego, co przeczytałem sądzę, że rzeczywiście do naszego poczciwego Luci Ferosa.

Kinga pisze:
Wiesz Deimosie, tak mi się jakoś nasuwa że Twoje poszukiwanie szatana jest wynikiem pewnego rodzaju buntu przeciwko Bogu, przez którego czujesz się olany. Parę razy wspomniałeś, że nie doświadczasz w swoim życiu dobra, jest cierpienie i niepowodzenia, chcesz to zmienić... Jednym słowem, możesz mieć wrażenie że Bóg (czy jakkolwiek nazwać tę Siłę) ma Cię gdzieś, dlatego już nawet nie próbujesz uzyskać jego pomocy. W tej sytuacji naturalnym wydaje się zwrot ku innej sile chyba mogącej coś poradzić.Ale czy aby napewno dobrze kombinujesz? W rzeczy samej widzę że zawiodłeś się nie na Bogu jako takim, tylko na postaci lansowanej przez Kościół którą nazywają Bogiem. To ten "ojczulek" reglamentuje miłosierdzie, łaskę robi że wysłucha próśb człowieczych, niby ludzi kocha i wybacza a jednak nie omija prawie żadnej okazji by dokopać komuś kto popełnił błąd. Czasem nie pozwala człowiekowi być zdrowym i szczęśliwym "bo wie lepiej co komu potrzebne"... Może zamiast szukać wsparcia ciemnej strony, lepiej zweryfikować i oczyścić wyobrażenie Boga z różnych naleciałości?

Po pierwsze, Bóg (prawdziwy, nie ów kościelny "Ojczulek") jako Siła Wyższa jest wszechmogący i mądry. Wie rzeczy o których my pojęcia nie mamy i których ogarnąć nie możemy. Na pewno jako Siła Wyższa ma możliwość przeciwdziałać każdemu złu jakie pojawia się na świecie, Bóg jako Dobro w ogóle złem się nie zajmuje i zła nie tworzy w żadnym wypadku. Od robienia zła ma przecież siłę przeciwną, czyli Lucka, Arka, Assura czy kogo tam jeszcze.Bóg nie walczy ze złem, a tym bardziej zło nie walczy z Bogiem. Jest to chyba jakieś uproszczenie, możliwe że korzeniami sięgające do czasów, kiedy ludzie wierzyli, że "noc" przychodząc pożera "dzień", a następnie "dzień" pożera "noc". Były nawet legendy jak to bóstwo nocy ucina głowę bóstwu dnia...Bóg robi co do Niego należy czyli tworzy dobro, a diabeł z kolei montuje swoje zło. Obie siły nie walczą ze sobą, tylko są obok siebie, tak jak dzień i noc. To brak jednego implikuje pojawienie się drugiego i vice versa, nie zaś jakkolwiek rozumiana walka. W kwestii odróżnienia co jest czym, Jezus rzekł coś bardzo ważnego: "poznacie ich po owocach". Jeśli w Twoim życiu w tej chwili dzieje się źle, jesteś nieszczęśliwy, to nie Bóg tak chce, ani niczego Ci robi.


W chrześcijańskiej koncepcji boga ("Ojczulka" - jak to trafnie nazwałaś) tkwią same sprzeczności. Piszesz na przykład, że bóg nie stwarza zła, a jedynie dobro. No więc właśnie - czy to nie jest ograniczenie? Wszak Lucek może działać w obie strony - może czynić zło, może sprawiać dobro. Z czynionego przezeń zła może wynikać dobro, jak wskazałem w poprzedniej wypowiedzi. Mefistofeles mówi przecież, przedstawiając się Faustowi: "jestem tej mocy cząstką drobną, co zawsze złego chce i zawsze sprawia dobro". Widzisz - bóg jest ograniczony własną dobrocią i miłosierdziem - jest jak polscy biskupi z lat 60, którzy krztusili się słowami "wybaczamy i prosimy o wybaczenie". To był piękny gest, ale jednak gest słabości, gest niemocy. Co więcej, bóg nikogo nie może raz na zawsze potępić - wszystkich musi ostatecznie zbawić. Faust, mimo kontraktu z Szatanem "o duszę" zostaje w finale zbawiony. Jak głosi demonologia, zbawieni mają być nawet (!) Aryman i Luciferos. Ktoś kto nie może urzeczywistnić w pełni swej woli, nie może z nikim wygrać, tylko co najwyżej „zwyciężyć moralnie” wybaczając (zakładając że jest to forma zwycięstwa) - ktoś taki nie może być nazwany wszechmogącym.

Niezależnie od tego, moje myśli biegną ku Szatanowi nie tylko dlatego, że rozczarowałem się bogiem. Trudno powiedzieć, że ja się nim rozczarowałem, skoro nigdy naprawdę nie wierzyłem w jego istnienie. Po prostu czułem się zawsze bardzo silnie przyciągany przez ciemną stronę, ona była dla mnie jedyną realnie istniejącą rzeczywistością ponadzmysłową, - taką, której promieniowanie wyczuwałem. To prawda, że zło w czystej postaci dotknęło mnie osobiście wiele razy, ostatnio w 2007 roku wyjątkowo dotkliwie, ale traktowałem to zawsze jako próbę - "sprawdzamy, czy jesteś wystarczająco silny, żeby się do nas przyłączyć". Boję się tylko jednego – że nie jestem zdolny do czynienia zła. Na tej zasadzie to widzę.

Kinga pisze:
Może Twoje gorące pragnienie nawiązania kontaktu z ciemną stroną spełnia się tuż przed nosem, ale sądzisz że Lucek objawi Ci się jako krzak gorejący, przyjdzie, zapuka, przedstawi się i dlatego nie dostrzegasz jego obecności? Twój sen w tym kontekście jest bardzo ciekawy, ponieważ... sugeruje to co powiedziałam. Postać diabła była wszak Tobą, miała Twoją twarz. Nie oznacza to, że Ty jesteś diabłem. Powiedziałbym raczej, że to był taki chichot: "ależ jestem bliżej niż myślisz!"
.

To by mi bardzo odpowiadało :) Ale nie czuję w mojej codziennej aktywności obecności Szatana, nie czuję się też przez niego "doposażony" w różne szczególne właściwości, które mogłyby moje życie uczynić łatwiejszym. On przecież zna moje życzenia. A tymczasem przedzieram się przez życie raczej niż przez nie płynę, choć wydaje mi się z pewnych względów, że powinno być całkiem inaczej, że powinienem być człowiekiem, którego "każda fala niesie", a nie zmaltretowanym wędrowcem, który nic nie dostaje, tylko na wszystko musi sobie ciężko zapracować.

Bardzo serdecznie dziękuję za zainteresowanie się tematem i zabranie głosu w dyskusji :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 27 kwie 2010 22:11 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Deimos pisze:
Nie rozumiem, dlaczego to jest śmieszne? ;) Czy dlatego, że Twoim zdaniem Szatan nie istnieje i wszelkie zainteresowanie nim jest bezprzedmiotowe (na równi z wiarą w Świętego Mikołaja i bajki), czy też dlatego, że on wprawdzie istnieje


Nie, nic z tych rzeczy. Osobiście wierzę w istnienie sił zła i byty demoniczne. Chodziło mi tylko o to, że bardzo często w podobne poszukiwania czy wręcz "służbę" szatanowi bawią się niepoważne dzieciaki, bo chcą być alternatywne lub po prostu coś im się roi w główkach. Nie mają bladego pojęcia o czym mówią, mieszają strasznie i wszystko to nie warte funta kłaków. :) Ty jak widać nie należysz do tego grona, więc wcale się nie śmieję i traktuję Cię z całą powagą.

Mówisz, że opierasz się na postaciach występujących w literaturze pięknej. Nie jest to jednak wystarczające źródło wiedzy - lepiej sięgnij po konkretne opracowania skupiające się na tych zagadnieniach. W literaturze pięknej bądź co bądź "wiedza" może być radosną twórczością własną autora, w najlepszym razie zawierać tylko niewielkie ziarnko prawdy. Nie wiem jakie lektury można polecić, ale jak poszukasz na pewno coś dobrego znajdziesz. :)

Cytuj:
W chrześcijańskiej koncepcji boga ("Ojczulka" - jak to trafnie nazwałaś) tkwią same sprzeczności. Piszesz na przykład, że bóg nie stwarza zła, a jedynie dobro. No więc właśnie - czy to nie jest ograniczenie? Wszak Lucek może działać w obie strony - może czynić zło, może sprawiać dobro.


Bóg, Lucek i cała reszta są ograniczeni, choćby naszą wolną wolą. Stwierdzenie że Bóg jest "wszechmocny" może i jest więc trochę na wyrost? To już kwestia do rozgryzania dla teologów. :)
Ale nie bardzo mi pasuje pomysł, że Lucyfer i ciemna strona mogą czynić dobro. Może romantyczny diabeł z literatury pięknej tak, ale naprawdę to się nie dzieje. Oni dobra nie czynią, oni co najwyżej udają że robią coś dobrego. Mogą człowieka zmanipulować i oszukać, by ten sądził że otrzymuje od nich dobro, ale prowadzą go na duchowe i fizyczne zatracenie, jak na przykład stało się z Anneliese Michel, oraz całą masą osób, nawet tych oficjalnie będących świętymi. Niejednokrotnie zdarzyło się, że ten sam zły byt odgrywał istny teatr, grał z człowiekiem w "dobrego i złego glinę" - raz pojawiał się jako Anioł, obiecywał wsparcie i opiekę, a zaraz jako zastęp groźnych diabłów. Ofiara nie łączyła wcale jednego z drugim! Naturalnie bała się, a więc natychmiast korzystała ze wsparcia dobrego "Aniołka", oddawała mu się, adorowała go i takie tam. :) Od początku chodziło o wierne poddanie się, trzeba było tylko jakimś sposobem owieczkę zmanipulować żeby robiła to co Lucek chce... Lucek, Aryman czy Assur wolnej woli nie złamią nigdy, ale potrafią ją obejść.
Ba, niejednokrotnie człowiek mający wpierw kontakt z czymś co uznał za cudne i dobre, doświadczał demonicznych ataków gdy tylko chciał ów kontakt zakończyć. Oczywiście w panice wracał w objęcia swojego najdroższego opiekuna, nierzadko przedstawiającego się jako Jezus... Poczytajcie historie świętych którzy doświadczali objawień, a zauważycie że wiele z nich to co najmniej podejrzane sytuacje.


Cytuj:
Niezależnie od tego, moje myśli biegną ku Szatanowi nie tylko dlatego, że rozczarowałem się bogiem. Trudno powiedzieć, że ja się nim rozczarowałem, skoro nigdy naprawdę nie wierzyłem w jego istnienie.


Hmmm... Skoro istnienia Szatana nie kwestionujesz, to i istnienie Boga jest chyba naturalną koleją rzeczy. Nie można wierzyć w jedno, a drugie odrzucać.


Cytuj:
To prawda, że zło w czystej postaci dotknęło mnie osobiście wiele razy, ostatnio w 2007 roku wyjątkowo dotkliwie, ale traktowałem to zawsze jako próbę - "sprawdzamy, czy jesteś wystarczająco silny, żeby się do nas przyłączyć". Boję się tylko jednego – że nie jestem zdolny do czynienia zła. Na tej zasadzie to widzę.


Ale nie myślisz chyba, że Lucyfer czy jakikolwiek zły byt przyjdzie i zechce abyś się przyłączył do jego szeregów czyniąc od tej pory zło? To kolejny romantyczny mit zaczerpnięty z literatury. Aryman, Lucyfer, Assur i spółka kichają na to co kto robi, im chodzi wyłącznie o duchowy wymiar. Konkretniej, przejęcie i zniszczenie Duszy człowieka, jedynego przymiotu jaki mamy, a którego oni nie mają i co jednocześnie stanowi o naszej autonomii. Jasne, mogą człowieka kierować ku czynieniu fizycznego zła innym, ale pierwszym i najważniejszym punktem jaki ich w ogóle interesuje jest destrukcja duchowa, unicestwienie Boskiego pierwiastka w nas.

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 27 kwie 2010 22:28 
Offline
Wszędzie mnie pełno!
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 mar 2010 22:01
Posty: 276
sorki, że dopiero teraz się dołaczam ale dopiero dziś mam znów stały dostęp do netu i nadrabiam zaległości...
może trochę nie na temat wrażeń, ale na temat zła...uważam, że bycie złym jest łatwiejsze, nie wymaga pracy nad sobą, dojrzałości, odpowiedzialności... poza tym z doświadczenia wiem, że ludzie którzy naśmiewają się, szydzą z innych podbudowują w ten sposób swoje ego, czują się lepsi, czują że mają władzę nad innymi, że coś zależy od nich (tutaj czyjeś samopoczucie) ale czy do końca jest to właściwe odczucie? czy to właściwie nie niszczy ich samych?
może trudno mi zrozumiec fascynację złem, bo odczuwam w moim życiu opiekę, może Boga może aniołów, nie wiem, często proszę o tą opiekę, o pomoc w podejmowaniu mądrych decyzji, gdy spotyka mnie coś złego staram się zrozumieć czego ta lekcja ma mnie nauczyć, staram się wyciągnąć wnioski...wiem też że dobro czynione (podobnie jak zło) do nas wraca...a my mamy wolny wybór czy chcemy być dobrzy czy źli...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 28 kwie 2010 01:20 
Offline
Stały Bywalec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 lut 2010 14:43
Posty: 42
Wybacz Deimosie że cię tak zaatakowałem, ale miałem właśnie taki odruch kpiarsko-śmiechowy o którym pisała Kinga. Miałem pierwsze wrażenie, że mam kontakt z kolejną niedojrzałą osobą która chce się bawić w zło.

_________________
Jeżeli piękno zasługuje na potępienie
Jeżeli mądrość potęguje jedynie zło
Jeżeli szczęście jest przeszkodą dla zbawienia
To osądzi mnie bezduszna wieczna noc


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 28 kwie 2010 15:15 
Offline
Stały Bywalec

Rejestracja: 23 kwie 2010 23:45
Posty: 28
Lokalizacja: Kraków
Kinga pisze:
Mówisz, że opierasz się na postaciach występujących w literaturze pięknej. Nie jest to jednak wystarczające źródło wiedzy - lepiej sięgnij po konkretne opracowania skupiające się na tych zagadnieniach. W literaturze pięknej bądź co bądź "wiedza" może być radosną twórczością własną autora, w najlepszym razie zawierać tylko niewielkie ziarnko prawdy.


Zdaję sobie sprawę i to na pewno się zmieni. Chociaż z drugiej strony trzeba pamiętać, że akurat literatura romantyczna była tworzona przez autorów pod wpływem zupełnie szczególnego natchnienia, czegoś w rodzaju transu. Mickiewicz na przykład często tracił przytomność w trakcie tworzenia, co może wskazywać na kontakt ze sferą ponadzmysłową i utrwalenie w dziele literackim jakiegoś przekazu, a nie tylko fikcji będącej wytworem wyobraźni autora.

Kinga pisze:
Hmmm... Skoro istnienia Szatana nie kwestionujesz, to i istnienie Boga jest chyba naturalną koleją rzeczy. Nie można wierzyć w jedno, a drugie odrzucać.


Bóg jest dla mnie tylko bytem pomyślanym ("myślnym" jak mówią niektórzy), konstrukcją myślową, ideą regulatywną, Szatan - bytem realnym, bardzo konkretną, substancjalną wręcz osobą. Dlatego m.in. stosuję konwencję pisania słowa "bóg" zawsze z małej litery (za co nie raz mi się solidnie oberwało od różnych recenzentów moich oficjalnych prac), zaś "Szatan" zawsze z wielkiej. To nie wynika z jakiegoś specjalnego szacunku, który czuję do Szatana, tylko z moich założeń dotyczących ontologicznego charakteru obu tych fundamentalnych bytów.

Kinga pisze:
Ale nie myślisz chyba, że Lucyfer czy jakikolwiek zły byt przyjdzie i zechce abyś się przyłączył do jego szeregów czyniąc od tej pory zło? To kolejny romantyczny mit zaczerpnięty z literatury. Aryman, Lucyfer, Assur i spółka kichają na to co kto robi, im chodzi wyłącznie o duchowy wymiar. Konkretniej, przejęcie i zniszczenie Duszy człowieka, jedynego przymiotu jaki mamy, a którego oni nie mają i co jednocześnie stanowi o naszej autonomii. Jasne, mogą człowieka kierować ku czynieniu fizycznego zła innym, ale pierwszym i najważniejszym punktem jaki ich w ogóle interesuje jest destrukcja duchowa, unicestwienie Boskiego pierwiastka w nas.


Tak tu dotknęłaś problemu, który rzeczywiście mnie nurtuje. To możliwe, że Szatan jest na tyle samowystarczalny, że nie potrzebuje pomocy człowieka w żadnym wymiarze, wręcz przeciwnie - pogardza nim (jak wspomniałem już w poprzedniej wypowiedzi) i pragnie jedynie jego "duszy" - a konkretnie jej unicestwienia. Nie wykluczam tego, choć osobiście wydaje mi się, że jednak Szatan potrzebuje adwokatów i rzeczników osadzonych w naszej rzeczywistości - ludzi, poprzez których może przemawiać do świata i utrwalać w naszym wymiarze swoje przesłanie. Wodzić na pokuszenie i niszczyć swoich zagorzałych przeciwników. Śmiem twierdzić, że przemawiając osobiście nie znalazłby takiego posłuchu. Wypowiedziane słowo, informacja, przekaz werbalny, żeby ich oddziaływanie było skuteczne - muszą dochodzić z różnych źródeł, a im bardziej te źródła są zróżnicowane, tym informacja staje się bardziej wiarygodna. Tak więc sądzę, że to prawdopodobne, iż Szatan jednak potrzebuje setek, tysięcy, milionów ust, mówiących w jego imieniu. A może nawet rąk czyniących w jego imieniu.

Kinga pisze:
Ale nie bardzo mi pasuje pomysł, że Lucyfer i ciemna strona mogą czynić dobro. Może romantyczny diabeł z literatury pięknej tak, ale naprawdę to się nie dzieje. Oni dobra nie czynią, oni co najwyżej udają że robią coś dobrego. Mogą człowieka zmanipulować i oszukać, by ten sądził że otrzymuje od nich dobro, ale prowadzą go na duchowe i fizyczne zatracenie, jak na przykład stało się z Anneliese Michel, oraz całą masą osób, nawet tych oficjalnie będących świętymi. Niejednokrotnie zdarzyło się, że ten sam zły byt odgrywał istny teatr, grał z człowiekiem w "dobrego i złego glinę" - raz pojawiał się jako Anioł, obiecywał wsparcie i opiekę, a zaraz jako zastęp groźnych diabłów. Ofiara nie łączyła wcale jednego z drugim! Naturalnie bała się, a więc natychmiast korzystała ze wsparcia dobrego "Aniołka", oddawała mu się, adorowała go i takie tam. Od początku chodziło o wierne poddanie się, trzeba było tylko jakimś sposobem owieczkę zmanipulować żeby robiła to co Lucek chce... Lucek, Aryman czy Assur wolnej woli nie złamią nigdy, ale potrafią ją obejść. Ba, niejednokrotnie człowiek mający wpierw kontakt z czymś co uznał za cudne i dobre, doświadczał demonicznych ataków gdy tylko chciał ów kontakt zakończyć. Oczywiście w panice wracał w objęcia swojego najdroższego opiekuna, nierzadko przedstawiającego się jako Jezus...


W oparciu o najbliższy mi przykład, to jest przykład mojego życia, moich własnych doświadczeń, zauważyłem już dość dawno, że Szatan nie udaje przede mną nikogo dobrego. On jest ze mną dziwnie szczery i nie próbuje przebrania. Pisałem o strasznym doświadczeniu zła, które miało miejsce w 2007 roku. To było niesamowite przeżycie, ale mimo wszystko m.in. na tej podstawie mam głębokie przekonanie, że Szatan gra ze mną w otwarte karty i nie próbuje mną manipulować (może dlatego, że nie musi, bo jestem otwarty na współpracę). Te trzy miesiące mojego życia (od lutego do kwietnia 2007 roku) zanalizowałem już we wszystkich możliwych kierunkach i pod wszelkimi możliwymi kątami, przy pomocy innych osób, w tym przede wszystkim jednostek "metapsychicznych". I wniosek płynący z tych analiz jest jeden - atak sam sprowokowałem, zakpiwszy skutecznie z inteligencji pewnej osoby (co do której do dziś nie mam pewności, czy jest człowiekiem, czy tylko na takiego wygląda). Efekt mojego działania przeszedł wszelkie oczekiwania - trwający trzy miesiące furiacki atak sił zła ze wszystkich możliwych stron i na wszelkie możliwe sposoby. To nie była wyrachowana, wysublimowana, przemyślana, inteligentna zemsta, tylko coś, co przypominało (jeśli mogę się posłużyć taką militarną metaforą) rzucenie na front wszystkich dostępnych sił i środków technicznych w celu wdeptania przeciwnika w ziemię, bez żadnej szczególnej taktyki i techniki działania, tylko poprzez prymitywne bicie na oślep. Trwało to jak powiedziałem trzy miesiące, potem skończyło się gwałtownie, pozostawiając mnie w stanie destrukcji kompletnej, ale z silnym przeświadczeniem, że w jakiś sposób zostałem doceniony :) Brzmi to paradoksalnie, wiem, ale nie angażuje się takich potężnych sił, żeby udowodnić coś komuś, kto się zupełnie nie liczy. Lekkomyślnie zaczepiając byt demoniczny i dowodząc jej dziwnej naiwności, naraziłem się na gniew ciemnej strony, ale w moim odczuciu zostałem potraktowany "z honorami". Nie było mydlenia oczu, zwodzenia, manipulacji, udawania dobra (które zawsze przecież dowodzą przynajmniej w jakimś stopniu braku szacunku dla umysłowości cżłowieka poddanego tym działaniom), tylko czysta demonstracja siły i możliwości, które wydają się wręcz nieograniczone.

marysia pisze:
może trochę nie na temat wrażeń, ale na temat zła...uważam, że bycie złym jest łatwiejsze, nie wymaga pracy nad sobą, dojrzałości, odpowiedzialności...


Tak się powszechnie uważa. Nie jestem jednak tego taki pewien - dla mnie na przykład przekroczenie bariery między tym, co jest dobre, a tym co jest złe jest niezwykle trudne. Jak wiadomo praktyka zła często zaczyna się już u dzieci - od dręczenia i zabijania zwierząt. Otóż ja tego nigdy nie potrafiłem, nie byłem w stanie się do tego zmusić. Wręcz przeciwnie, od 17 roku życia jestem wegeterianinem, a kiedy widzę pająka na podłodze, biorę go na kawałek papieru i "wystawiam" za okno, żeby przypadkiem nie rozdeptać. Ludzka śmierć, cierpienie robią na mnie kolosalne wrażenie i wytrącają z równowagi psychicznej. Np. - nigdy nie byłem fanem prezydenta Kaczyńskiego, mogę chyba nawet napisać, że wyjątkowo go nie lubiłem, ale katastrofa smoleńska wytrąciła mnie na wiele dni z równowagi emocjonalnej, nie mogłem przejść do porządku dziennego nad faktem, że zginęło tylu ludzi, mimo że - podkreślam - na pewno (poza trzema wyjątkami) nie byli to ludzie "z mojej bajki" i bynajmniej nie uważam ich za bohaterów czy choćby osoby wartościowe. Muszę powiedzieć, że nawet wstydzę się tej miękkości charakteru. Chyba więc jednak bycie złym nie jest takie proste, jak to się wydaje :) Niestety. Nie wiem, czy na coś przydam się Szatanowi :) Widzę swoją szansę raczej w uzasadnianiu zła (szukaniu jego - szczególnie werbalnych - usprawiedliwień) niż w jego bezpośrednim sprawstwie.

marysia pisze:
z doświadczenia wiem, że ludzie którzy naśmiewają się, szydzą z innych podbudowują w ten sposób swoje ego, czują się lepsi, czują że mają władzę nad innymi, że coś zależy od nich (tutaj czyjeś samopoczucie) ale czy do końca jest to właściwe odczucie? czy to właściwie nie niszczy ich samych?


Śmiech, szyderstwo, kpina są na pewno demoniczne. Wiem z doświadczenia, że dają poczucie ogromnej siły i "uniesienia". Uczestniczyłem w przesżłości w internetowych sesjach (kampaniach) nienawiści. To wynalazek chyba amerykański, inspirowany Orwellem. "Zabawa" polegająca na upatrzeniu sobie jakiejś osoby (użytkownika internetu), a następnie dręczeniu tej osoby różnymi środkami (maile, PM-ki, wypowiedzi na forum), celem wywołania załamania psychicznego. Nie wiem, jaki to mechanizm, ale uczestnictwo w tym dawało (zupełnie przecież nieuzasadnione) poczucie ogromnej władzy i satysfakcji, a nawet nienaturalnego uniesienia. O przypływie demonicznej elokwencji i sprawności posługiwania się klawiaturą już wspominać chyba nie muszę. Najbardziej abstrakcyjne i pomysłowe obelgi czy formy lżenia i poniżania, które nie przyszłyby nikomu w pełni zdrowemu do głowy "na trzeźwo" i bez podpowiedzi rogatego suflera. Niewiadomo skąd płynąca wiedza o tym, w który punkt w danej chwili uderzyć, żeby najbardziej zabolało. Również dziwna była reakcja ofiar, które zamiast po prostu wyłączyć komputer i pójść spać, dawały się wciągać w trwające godzinami (z reguły nocnymi) beznadziejne walki, z góry skazane z ich strony na niepowodzenie. Syndrom kata i ofiary (uzasadnienie psychologiczne), czy spowodowany przez Szatana uwiąd woli?

Dziękuję sedecznie za wszystkie dotychczasowe wypowiedzi, to co piszecie jest dla mnie bardzo cenne.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 29 kwie 2010 04:48 
Offline
Hurra, mogę prosić o interpretację!

Rejestracja: 03 sty 2010 23:12
Posty: 22
Deimos co z tobą nie tak? Zaplątałeś się jak ogon węża.
Najpierw piszesz że wynosisz pajączki za okno aby ich nie rozdeptać i nie jesteś zdolny do zła, a potem że brałeś udział w internetowych sesjach nienawiści i niszczyłeś psychicznie ludzi?? Czy zdajesz sobie sprawę z konsekwencji z tego co robisz i piszesz?Czy rzeczywiście potrafisz wczuć się w emocje drugiego człowieka?
Przecież w jakiś sposób sam sobie zaprzeczasz? Jeśli masz w sobie faktycznie takie dwie skrajności to nie chciałabym być w twojej skórze.To smutne. W jakiś sposób skojarzyło mi się z przeczytaną niedawno biografią E.Crowleya.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 29 kwie 2010 10:11 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Przeniosłam cały temat do Strefy EZO, bo tu już całkiem nie o tarocie mówimy i to jednak lepsze miejsce. ;)


Deimosie, też chciałabym zapytać, o co Tobie konkretnie chodzi? Czego szukasz? Teoria już była, teraz czas na fakty. :)

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 29 kwie 2010 11:47 
Offline
Stały Bywalec

Rejestracja: 23 kwie 2010 23:45
Posty: 28
Lokalizacja: Kraków
Iza pisze:
Deimos co z tobą nie tak? Zaplątałeś się jak ogon węża.Najpierw piszesz że wynosisz pajączki za okno aby ich nie rozdeptać i nie jesteś zdolny do zła, a potem że brałeś udział w internetowych sesjach nienawiści i niszczyłeś psychicznie ludzi??


Zdaję sobie sprawę, że jest tu pewna sprzeczność. Może to wynika z faktu, że przez brak zdolności do czynienia zła czuję się w jakiś sposób upośledzony i wydaje mi się, że z uwagi na to upośledzenie nie osiągnę moich celów życiowych? Widzę innych, którzy działają bez skrupułów i widzę efektywność ich poczynań, której mi - wydaje się - brakuje. I dlatego próbuję w różnych sytuacjach zmusić się do zrobienia czegoś złego. Ale nawet tu dają o sobie znać wbudowane hamulce moralne. Na przykład - na ofiarę w sesjach nienawiści zawsze wybierałem osobę, która w jakiś sposób "zasłużyła sobie na karę" - w sposób rażący nie przestrzegała netykiety, wulgarnie odnosiła się do innych osób, poniżała je, itp.

Iza pisze:
Czy zdajesz sobie sprawę z konsekwencji z tego co robisz i piszesz?


Pewnie nie zawsze :) Jak każdy.

Iza pisze:
Czy rzeczywiście potrafisz wczuć się w emocje drugiego człowieka?


Niestety tak, szczególnie często udzielają mi się cudze emocje negatywne: cierpienie, strach, złość, nienawiść, frustracja, etc.

Iza pisze:
Jeśli masz w sobie faktycznie takie dwie skrajności to nie chciałabym być w twojej skórze.To smutne.


Ja opieram się w tym względzie na Arystotelesie (głównie na tym, co napisał w Etyce Nikomachejskiej). Jego zdaniem, żeby być człowiekiem złym, trzeba mieć "trwałą dyspozycję do czynienia zła". Ludzie dobrzy tej dyspozycji nie mają, ale to nie znaczy, że czasami nie czynią zła, nawet świadomie i intencjonalnie.

Kinga pisze:
Deimosie, też chciałabym zapytać, o co Tobie konkretnie chodzi? Czego szukasz? Teoria już była, teraz czas na fakty.


Jesli pytasz o cel mojej obecności tu, to odpowiedź jest tylko jedna - poszukuję wymiany poglądów, głównie na tematy "metapsychiczne", w miłej atmosferze. Jak zapewne wiesz, nie wszędzie można rozmawiać na takie tematy, nie narażając się na śmieszność. Tu potrzeba kręgu osób wyposażonych w pewien dar widzenia i odczuwania ponad świadectwo podstawowych zmysłów. Mam podstawy przypuszczać, że na tym forum są takie osoby.

Poza tym, wiesz, ostatnio odkryłem, że chyba istnieje coś takiego, jak aura strony internetowej. Są takie miejsca w cyberprzestrzeni (dokładnie tak, jak w realu), które odrzucają na kilometr, promieniując złą energią. Np. ostatnio założyłem sobie konto na portalu "Goldenline" (znasz ten portal, widziałem tam Twój profil). Po godzinie przebywania tam i przeczytaniu kilkudziesięciu komentarzy: rasistowskich, antyniemieckich, rusofobicznych, antysemickich, homofobicznych, ogólnie nienawistnych, zrobiło mi się niedobrze, można powiedzieć, że zachorowałem emocjonalnie, czym prędzej skasowałem konto i więcej tam nie wejdę. Forum, na którym się znajdujemy dla odmiany ma zupełnie inną aurę i to jest chyba przyczyna, dla której niczego więcej już nie szukam :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 29 kwie 2010 13:01 
Offline
Pogromca Wszelkich Tematów

Rejestracja: 02 lut 2010 16:32
Posty: 863
Lokalizacja: Wadowice
Deimos pisze:
przez brak zdolności do czynienia zła czuję się w jakiś sposób upośledzony i wydaje mi się, że z uwagi na to upośledzenie nie osiągnę moich celów życiowych? Widzę innych, którzy działają bez skrupułów i widzę efektywność ich poczynań, której mi - wydaje się - brakuje.

Deimos, uwierz mi, są ludzie, którzy są uczciwi, nie potrafią iść "po trupach" do celu, a pomimo tego osiągają swoje cele życiowe. I co najważniejsze mogą spokojnie patrzeć w lustro, a i satysfakcja z osiągnięć jest znacznie większa w ich przypadku. Z racji wykonywanego zawodu, spotykam się z różnymi ludźmi, także działającymi bez skrupułów. Im wyżej wychodzą, tym niżej spadają, tak to najczęściej wygląda. Zło, które człowiek wyrządzi, wcześniej, czy później do niego wróci, możesz w to nie wierzyć ale miej to na uwadze ;)
Z Twoich wypowiedzi wyłania się obraz bardzo zagubionego człowieka. Uwierz w siebie, a Twoje działania będą efektywne, wcześniej, czy później. Nie musisz szukać pomocy w innym wymiarze.
Swoją drogą, jeśli będziesz kiedyś zainteresowany, chętnie zrobię Ci portret psychologiczny, myślę, że byłby ciekawy. :) :shock:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 29 kwie 2010 13:19 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
No tak, poglądy można u nas wymieniać bez obaw o lincz i wielkie halo. Cieszy mnie że tak właśnie jest to forum odbierane, ma zdrową atmosferę i dobrą energię. :) Oby tak dalej.
Na GL rzeczywiście nie zawsze jest przyjaźnie, osobiście już dawno zrezygnowałam z udziału w tamtejszych dyskusjach... Profilu nie kasuję, bo mam tam kilka kontaktów które chcę zachować.

Cytuj:
Zdaję sobie sprawę, że jest tu pewna sprzeczność. Może to wynika z faktu, że przez brak zdolności do czynienia zła czuję się w jakiś sposób upośledzony i wydaje mi się, że z uwagi na to upośledzenie nie osiągnę moich celów życiowych? Widzę innych, którzy działają bez skrupułów i widzę efektywność ich poczynań, której mi - wydaje się - brakuje. I dlatego próbuję w różnych sytuacjach zmusić się do zrobienia czegoś złego. Ale nawet tu dają o sobie znać wbudowane hamulce moralne. Na przykład - na ofiarę w sesjach nienawiści zawsze wybierałem osobę, która w jakiś sposób "zasłużyła sobie na karę" - w sposób rażący nie przestrzegała netykiety, wulgarnie odnosiła się do innych osób, poniżała je, itp.


Skoro potrafiłeś po kimś pojechać, nawet jeśli ta osoba zasłużyła, to jednak przekraczając granice zwykłego "skarcenia" i świadomie znęcając się nad człowiekiem okazałeś zdolność do czynienia zła. Pod tym względem wcale upośledzony nie jesteś. Każdy z nas ma własny kręgosłup moralny. Osoby o których mówisz, że działają bez skrupułów by osiągać swoje cele, prawdopodobnie swoje poczynania oceniają inaczej. To co dla Ciebie jest jednoznacznie złem, dla nich może mieć swoje wytłumaczenie i zapewne ma. Tak samo jak Ty w sesjach nienawiści wybierałeś osoby które "zasłużyły", tak oni mają swoje racje. :) Nie pomyślałeś o tym w ten sposób?
Mało jest ludzi, którzy myślą o sobie "jestem zły!" i akceptuje to jako oczywistość. Chyba tylko psychopaci są wyjątkiem. Normalnie (jak z resztą wynika z badań psychologów społecznych) człowiek zawsze chce ocenić siebie dobrze, nawet jeśli zrobi coś okrutnego i niezgodnego z zasadami. Odczuwa dysonans poznawczy i po prostu musi go zredukować poprzez dobre wytłumaczenie (usprawiedliwienie) swoich czynów.
Ty też temu podlegasz, skoro mówisz, że ofiary ataków zasługiwały na takie potraktowanie. :) Psychopata z Ciebie żaden.
Żołnierze III Rzeszy mordujący ludzi w czasie wojny mieli stos wytłumaczeń, które uciszały sumienie: a że rozkaz, a że ofiara jest podczłowiekiem, a to że nie mógł inaczej bo sam by zginął. Rosjanie którzy urządzili mord w Katyniu to również ciekawy przykład, bo okazało się że najważniejsi kaci jednak nie zdołali "przekonać" swoich sumień i koniec końców popełnili samobójstwo...

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 29 kwie 2010 17:05 
Offline
Stały Bywalec

Rejestracja: 23 kwie 2010 23:45
Posty: 28
Lokalizacja: Kraków
Gośka pisze:
Swoją drogą, jeśli będziesz kiedyś zainteresowany, chętnie zrobię Ci portret psychologiczny, myślę, że byłby ciekawy.


Bardzo chętnie, będę zainteresowany. Dziękuję za tę ofertę.

Kinga pisze:
Cieszy mnie że tak właśnie jest to forum odbierane, ma zdrową atmosferę i dobrą energię. Oby tak dalej.


Z tego punktu widzenia jest ważne, żeby nie pojawiła się tu na szerszą skalę polityka. Nic skuteczniej nie uruchamia złych instynktów i nie buduje wysokich murów między ludźmi.

Kinga pisze:
Mało jest ludzi, którzy myślą o sobie "jestem zły!" i akceptuje to jako oczywistość. Chyba tylko psychopaci są wyjątkiem.


Zastanawiałem się kiedyś, czy socjopata lub psychopata w ogóle jest w stanie rozpoznać wartość moralną swoich czynów. Psychopatia polega na zaniku uczuć wyższych, a co za tym idzie - zmysłu moralnego i umiejętności rozeznania pomiędzy dobrem a złem. Sądzę, że z powyższych względów oni też nie postrzegają siebie jako złych, bo nie są w stanie samodzielnie ocenić ani swoich czynów, ani siebie z moralnego punktu widzenia. Oceniają tylko w oparciu o swój intelekt i obserwację, toteż mogą co najwyżej zdawać sobie sprawę z tego, że dany czyn jest w powszechnym odczuciu społecznym uważany za naganny, zły, ale tego "nie czują", bo "naganność", "zło" to są dla nich pojęcia puste i bez treści. Niemniej ponieważ na powyższej zasadzie mogą i powinni zdawać sobie sprawę z oceny moralnej czynu w społeczeństwie, psychopatia nie wyłącza odpowiedzialności karnej, w przeciwieństwie np. do choroby psychicznej.

Kinga pisze:
Normalnie (jak z resztą wynika z badań psychologów społecznych) człowiek zawsze chce ocenić siebie dobrze, nawet jeśli zrobi coś okrutnego i niezgodnego z zasadami. Odczuwa dysonans poznawczy i po prostu musi go zredukować poprzez dobre wytłumaczenie (usprawiedliwienie) swoich czynów.Ty też temu podlegasz, skoro mówisz, że ofiary ataków zasługiwały na takie potraktowanie. Psychopata z Ciebie żaden.


Oczywiście, ja cierpię raczej na coś przeciwnego - na przerost uczuciowości wyższej i nademocjonalność. A szkoda, psychopatom łatwiej się żyje na tym świecie :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 29 kwie 2010 17:19 
Offline
Wszędzie mnie pełno!
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 mar 2010 22:01
Posty: 276
jest w Tobie strasznie dużo sprzeczności, jeśli fascynuje Cię zło to czemu szukasz miłej i przyjaznej atmosfery?
odbieram Cię za człowieka bardzo wrażliwego, może we wcześniejszych latach ktos Cię skrzywdził, nie czułeś się dowartościowany, zauważony,miałeś poczucie bycia gorszym, niezrozumianym, może otaczało Cię zło a jak próbowałeś być dobry to dostawałeś po tylku, nie wyciągając z tego wniosków, tzn jeden - że trzeba też być złym? jako delikatna istota chcesz zawrzeć "pakt" z kimś kto Ci pomoże wkońcu udowodnić, że wiele potrafisz, zadośćuczynić sobie za doznane krzywdy, wymierzyć sprawiedliwość i ukarać tych przez których cierpiałeś? uważasz ze tylko "zło" ma realną władzę i tylko "jego" się boisz, bo jak ten niewierny Tomasz widzisz dowody jego istnienia i w niego tylko wierzysz, wydaje Ci się że jak bedziesz mu służył, on wynagrodzi Cię, będzie Cię chronił i nie spotka Cie nic złego? czy dobrze to rozumiem? pozwoliłeś myślom o nim opętać swoje życie, czujesz go, śnisz o nim...a może zrobiłeś kiedyś coś dla zabawy, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji i wydarzyło się coś czego się nie spodziewałeś byś uwierzył, że to jednak nie zabawa?
nie określiłeś się chyba czy dążysz do tego by być złym czy dobrym, a w związku z tym chyba masz problem co do określenia swojego funkcjonowania w tym świecie, odnosze wrażenie że chciałbyś żeby świat w stosunku do Ciebie był miły, jednak z racji tego, że "zły" może wiecej, że ma władzę chciałbyś aby Ci pomógł w Twoich dążeniach, tak? czy już się całkiem pogubiłam w Twoim toku rozumowania :?

może chcesz się przypodobać złemu i na naszym forum zebrać jak najwiecej dobrych duszyczek ;)

aha, żeby była jasność, nie wykluczam że nie można odczuwać zła, jeśli się mu na to pozwoli, jeśli "wejdzie" w nasze myśli, psychikę, potrafi wywołać uczucie lęku, niższości, uwiązania itp., ale wszystko jest kwestią naszej psychiki naszej woli czy chcemy to przyjąć czy nie...miałam sytuację tego typu w halloween, gdzie przebrałam się za wiedźmę, tego wieczoru pokłóciłam się ze znajomym, potzrebowałam się na kimś wyżyć a on był odpowiedni bo jego infantylne zachowanie, obiecywanie mi czegoś i nie dotrzymywanie słowa wyprowadzało mnie z równowagi (tak później to sobie wytłumaczyłam) jakaś dziwna złość weszła we mnie a potem bałam się zasnąć, do momentu aż wyrzuciłam sprzęt wiedźmowy z sypialni.
Owszem istnieje zło ale dla niego nie ma miejsca u mnie, domyślam się, że Ty natomiast wyznajesz odwrotną teorię jest pewnie to dobro ale u Ciebie nie ma na nie miejsca...tak? Więc teraz też pytanie, chcesz się na własne życzenie niszczyć?
potęga naszych myśli jest ogromna...
tak z ciekawosci zapytam, jesteś znakiem wodnym? :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 29 kwie 2010 18:17 
Offline
Stały Bywalec

Rejestracja: 23 kwie 2010 23:45
Posty: 28
Lokalizacja: Kraków
marysia pisze:
jest w Tobie strasznie dużo sprzeczności, jeśli fascynuje Cię zło to czemu szukasz miłej i przyjaznej atmosfery?


Wiesz, to jest akurat bardzo proste - co innego być sprawcą czy promotorem zła, co innego jego ofiarą. O ile to pierwsze może być nawet przyjemne, to drugie nigdy nie jest :)

marysia pisze:
odbieram Cię za człowieka bardzo wrażliwego, może we wcześniejszych latach ktos Cię skrzywdził, nie czułeś się dowartościowany, zauważony,miałeś poczucie bycia gorszym, niezrozumianym, może otaczało Cię zło a jak próbowałeś być dobry to dostawałeś po tylku, nie wyciągając z tego wniosków, tzn jeden - że trzeba też być złym?


Tak, to wszystko jest prawdą. Doznałem w życiu wiele zła i krzywd, m. zd. niezasłużenie. Nigdy tego nie rozumiałem, bo byłem zawsze bardzo przychylnie ustosunkowany do ciemnej strony. Nie wierzyłem nigdy w boga. Czułem sympatię do Szatana. Co prawda, jak napisałem, nie jestem w stanie czynić prawdziwego zła, być jego sprawcą, ale myślę, że jestem dość biegły w poszukiwaniu jego uzasadnień i usprawiedliwień. Innymi słowy, mogę być kimś, kogo można określić jako advocatus diaboli - adwokat diabła. To jest rola, w którą wszedłem już w szkole podstawowej - stwarzając fałszywe alibi dla kolegi, który podpalił koleżance włosy. Dzięki mnie on uniknął kary. Pamiętam, że zafascynowało mnie to, co on zrobił, przy pełnej (i przykrej) świadomości, że ja tego bym nie potrafił zdziałać. Ale poczułem silną potrzebę jakiegoś włączenia się w to przedsięwzięcie, jeśli nie w roli głównej, to przynajmniej w ubocznej, choć też nie pozbawionej znaczenia.

marysia pisze:
nie określiłeś się chyba czy dążysz do tego by być złym czy dobrym, a w związku z tym chyba masz problem co do określenia swojego funkcjonowania w tym świecie, odnosze wrażenie że chciałbyś żeby świat w stosunku do Ciebie był miły, jednak z racji tego, że "zły" może wiecej, że ma władzę chciałbyś aby Ci pomógł w Twoich dążeniach, tak?


Sądzę, że człowiek nie ma tu wielkiego wyboru. Tak jak rodzi się wysokim lub niskim, tak rodzi się złym lub dobrym. Arystoteles twierdził, że człowiek zły to tylko taki cżłowiek, który ma wrodzoną i trwałą dyspozycję do czynienia zła. Ja takiej dyspozycji z pewnością nie mam, nie mogę być sprawcą zła (poza sporadycznymi wypadkami, kiedy się do tego zmuszę). Tego już nie zmienię. Chciałbym uzyskać wsparcie Szatana i gotów jestem za nie zapłacić w taki sposób, jaki z uwagi na moje właściwości psychiczne będzie możliwy (co najwyżej advocatus diaboli).

Ja jestem bardzo miły dla świata i tego samego oczekuję od świata :) Zły ma wiedzę i możliwości, których potrzebuję. Ja nie będę wykorzystywał ewentualnych "darów Szatana" po to, żeby być dla świata niemiłym. Sądzę, że to co dla Szatana jestem w stanie zrobić w zamian za owe dary, mogę zrobić z uśmiechem na ustach. Tak nawet będzie lepiej.

marysia pisze:
czy już się całkiem pogubiłam w Twoim toku rozumowania może chcesz się przypodobać złemu i na naszym forum zebrać jak najwiecej dobrych duszyczek aha


ZGADŁAŚ ;)

marysia pisze:
żeby była jasność, nie wykluczam że nie można odczuwać zła, jeśli się mu na to pozwoli, jeśli "wejdzie" w nasze myśli, psychikę, potrafi wywołać uczucie lęku, niższości, uwiązania itp., ale wszystko jest kwestią naszej psychiki naszej woli czy chcemy to przyjąć czy nie...miałam sytuację tego typu w halloween, gdzie przebrałam się za wiedźmę, tego wieczoru pokłóciłam się ze znajomym, potzrebowałam się na kimś wyżyć a on był odpowiedni bo jego infantylne zachowanie, obiecywanie mi czegoś i nie dotrzymywanie słowa wyprowadzało mnie z równowagi (tak później to sobie wytłumaczyłam) jakaś dziwna złość weszła we mnie a potem bałam się zasnąć, do momentu aż wyrzuciłam sprzęt wiedźmowy z sypialni.

To dziwne, ale kobieta, którą zaczepiłem w 2007 roku i która stała się przyczyną zmasowanego ataku sił zła na moją osobę (opisanego w poprzednich wypowiedziach), przedstawiała się w internecie jako "Czarownica". Jak napisałem wyżej - do dziś nie wiem, czy był to byt demoniczny, czy po prostu to bardzo zła kobieta była :) - otoczona z jakichś względów szczególną ochroną ciemnej strony.

marysia pisze:
Owszem istnieje zło ale dla niego nie ma miejsca u mnie, domyślam się, że Ty natomiast wyznajesz odwrotną teorię jest pewnie to dobro ale u Ciebie nie ma na nie miejsca...tak?


Nie, tego bym nie powiedział, jest u mnie dużo dobra, mimo wszystko. Ja bardzo dużo rzeczy robię dla ludzi całkiem bezinteresownie, dużo pomagam innym. Czasem brzydzę się sam sobą, że taki dobry jestem :) Nie lubię tego u siebie, ale taka jest moja natura.

marysia pisze:
Więc teraz też pytanie, chcesz się na własne życzenie niszczyć? potęga naszych myśli jest ogromna...


Nie, wręcz przeciwnie, chcę zbudować swoją potęgę. Nie tylko w myślach :)

marysia pisze:
tak z ciekawosci zapytam, jesteś znakiem wodnym?


Ognistym (Baran).


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 29 kwie 2010 18:31 
Offline
Wszędzie mnie pełno!
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 mar 2010 22:01
Posty: 276
czyli nie będzie Ci przeszkadzać że ktoś, w wyniku Twoich działań cierpi? jesteś też w stanie sam cierpieć by otrzymać jakieś "fizyczne korzyści", zrobisz to z uśmiechem na Twarzy? jeśli tak, to zaprzeczasz sam sobie...albo ja nie jestem w stanie tego pojąć o czym mówisz...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 29 kwie 2010 18:53 
Offline
Stały Bywalec

Rejestracja: 23 kwie 2010 23:45
Posty: 28
Lokalizacja: Kraków
marysia pisze:
czyli nie będzie Ci przeszkadzać że ktoś, w wyniku Twoich działań cierpi?


Napisałem, że nie będę sprawcą zła. A zatem nikt nie będzie cierpiał w wyniku moich działań. Ludzie będą cierpieć w wyniku działań cudzych, dla których ja jedynie będę poszukiwał "klauzuli legalności". Tak widzę swoją rolę.

marysia pisze:
jesteś też w stanie sam cierpieć by otrzymać jakieś "fizyczne korzyści", zrobisz to z uśmiechem na Twarzy?


Nie, ja nie chcę już więcej w życiu cierpieć. Wystarczająco dużo wycierpiałem. Ten limit już uważam za wyczerpany. Teraz poszukuję wyłącznie przyjemności, miłych doznań, miłych doświadczeń, ciepła, zrozumienia, empatii, współczucia, współdoznawania, itp.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 29 kwie 2010 19:19 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Oj, chyba łapię gdzie jest błąd logiczny, który sprawia że Szatan nie chce z Tobą gadać (jeśli tak to można nazwać). ;) Bo Ty Deimosie nie jesteś zainteresowany samounicestwieniem, ani cierpieniem - wręcz przeciwnie, przede wszystkim chcesz by żyło Ci się lepiej i to byś chciał otrzymać. A tego niestety w ofercie Szatana nie ma, więc nie może Ci pomóc.

Zauważ że prawdziwi ludzie (nie ci z romantycznych lektur) owładnięci żądzą zła i czyniący zło, których można nazwać namiestnikami diabła na ziemi, wszyscy byli postaciami dotkniętymi jednocześnie głęboką osobistą tragedią. Oni nigdy nie byli szczęśliwi, cierpieli jakoś od najmłodszych lat, natomiast zło które wyrządzali tylko te cierpienia pogłębiało nierzadko spychając ich w obłęd. Byli jak przeklęci.
Poczytaj biografie Stalina choćby na Wikipedii. Zły człowiek, jego dzieł wymieniać nie trzeba. Nadaje się na kolegę diabła? Nadaje się. Do sukcesu doszedł w wiadomy sposób i w wiadomy sposób swoją potęgę utrzymywał. Jego życie osobiste to jednak tragedia, nie mówiąc już że wg. historyków on od zawsze miał obsesję że otaczają go szpiedzy i ktoś czyha na jego życie. Nie wydaje mi się, aby w ogóle jego żywot można było zaliczyć do szczęśliwych...
O Hitlerze można powiedzieć zupełnie to samo. Nie tylko potwór, ale też cierpiący człowiek, którego życie było piekłem na ziemi.
Mniej drastyczny przykład, Aleister Crowley zwący siebie "Bestią" - dzieciństwo nazwał "dzieciństwem w piekle". Życie osobiste też jakoś mu nie wyszło (żona wpadła w obłęd i alkoholizm, dwoje dzieci zmarło co bardzo przeżył). Na pewno nie należał do ludzi wiodących szczęśliwy żywot... Uzależniony od heroiny, robił kompletnie nienaturalne i dziwne rzeczy, upadł moralnie, zniszczył sam siebie. Nie chcę obrażać jego fanów, więc na tym poprzestanę wyliczanie. Sam znajdziesz wiele informacji i wskazówek.

Czy właśnie tak chciałbyś żyć?

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 29 kwie 2010 20:22 
Offline
Stały Bywalec

Rejestracja: 23 kwie 2010 23:45
Posty: 28
Lokalizacja: Kraków
Kinga pisze:
Oj, chyba łapię gdzie jest błąd logiczny, który sprawia że Szatan nie chce z Tobą gadać (jeśli tak to można nazwać). Bo Ty Deimosie nie jesteś zainteresowany samounicestwieniem, ani cierpieniem - wręcz przeciwnie, przede wszystkim chcesz by żyło Ci się lepiej i to byś chciał otrzymać. A tego niestety w ofercie Szatana nie ma, więc nie może Ci pomóc.


Jak możesz, Kingo, pisać, że Szatan nie ma tego w ofercie? :) A karta Diabeł? Jakie są jej znaczenia? Powodzenie na planie materialnym. Przyjemność. Co prawda fizyczna i związana z cielesnością, a nie duchowa, ale od czegoś trzeba zacząć. A kto wie, może to by mi nawet wystarczyło? (Nie, nie wystarczyłoby, żartowałem).

Kinga pisze:
Mniej drastyczny przykład, Aleister Crowley zwący siebie "Bestią" - dzieciństwo nazwał "dzieciństwem w piekle". Życie osobiste też jakoś mu nie wyszło (żona wpadła w obłęd i alkoholizm, dwoje dzieci zmarło co bardzo przeżył). Na pewno nie należał do ludzi wiodących szczęśliwy żywot... Uzależniony od heroiny, robił kompletnie nienaturalne i dziwne rzeczy, upadł moralnie, zniszczył sam siebie. Nie chcę obrażać jego fanów, więc na tym poprzestanę wyliczanie. Sam znajdziesz wiele informacji i wskazówek.Czy właśnie tak chciałbyś żyć?


Moje życie nie było aż tak tragiczne i mam nadzieję, że już nie będzie. Na pewno nie chciałbym żyć w sposób, który wiązałby się z autodestrukcją. Jestem hipochondrykiem, nawet nadmiernie dbam o swoje zdrowie, stronię od używek, itp. Obawiam się choroby i śmierci. Można jednak chyba sądzić, że Szatan dobrze zna możliwości każdego ze swoich rzeczników i nie będzie umieszczał na ich ramionach brzemion, których oni nie są w stanie unieść?

A to ciekawa postać ten Crowley, już to nazwisko padło w tej dyskusji i chętnie poczytam o nim coś więcej.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 29 kwie 2010 20:49 
Offline
Stały Bywalec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 lut 2010 14:43
Posty: 42
Czytam wątek na bieżąco i osobiście odniosłem wrażenie że Deimosowi wcale nie trzeba Szatana tylko Starotestamentowego Boga. Sprawiedliwego, surowego, karzącego - aż do bólu tych którzy na to zasłużyli, który jednocześnie potrafi nagrodzić za bogobojność, oddanie; obdarzyć miłością i mocą.

_________________
Jeżeli piękno zasługuje na potępienie
Jeżeli mądrość potęguje jedynie zło
Jeżeli szczęście jest przeszkodą dla zbawienia
To osądzi mnie bezduszna wieczna noc


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 29 kwie 2010 21:24 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Deimos pisze:
Jak możesz, Kingo, pisać, że Szatan nie ma tego w ofercie? :) A karta Diabeł? Jakie są jej znaczenia? Powodzenie na planie materialnym. Przyjemność. Co prawda fizyczna i związana z cielesnością, a nie duchowa, ale od czegoś trzeba zacząć.


Tak, ale ta interpretacja to uproszczenie, duże uproszczenie, bo nie sięga dalej... :) A to co dalej jest najważniejsze.
Na przykład związek pod egidą Arkanu XV dla człowieka będzie wydawać się wspaniały i cudowny... Człowiek powie "Ach, nie mogę żyć bez mojego Kochania! Ona jest dla mnie całym światem. To idealne wzniosłe i najlepsze co mnie w życiu spotkało."
Jednocześnie będzie niepostrzeżenie staczał się, tzn. podejmował złe i głupie decyzje, niszczył relacje z najbliższymi, wywracał świat do góry nogami. A wszystko w imię tej miłości, jedynej, pięknej, wzniosłej... Kiedyś otrzeźwieje i gorzko zapłacze, ale wtedy przeważnie za późno na refleksje, pewnych spraw odwrócić już nie można.

Kasa i powodzenie od Arkanu XV? Proszę bardzo, ale finał też jest odpowiedni. Masz powodzenie i pieniądze, ale w pewnym momencie odkrywasz że te wspaniałe życie to gra pozorów, więzienie. Ta kasa jest ostatnią rzeczą jakiej potrzebujesz, bo wolałbyś mieć normalnych przyjaciół, rodzinę, szacunek ludzki i ten swój, kiedy rano patrzysz w lustro. Jednym słowem, masz wszystko, ale jednocześnie jesteś i czujesz się zerem. Chyba stąd wzięły się porzekadła, że pieniądze szczęścia nie dają.

Rozwój duchowy? Ależ proszę bardzo, można otrzymać nieprawdopodobne możliwości i wiedzę, o których normalnym śmiertelnikom się nie śniło, ale ceną jest wyssanie i wypatroszenie Ducha. Super Mag najczęściej kończy jako obłąkany w zakładzie bez klamek, pół-zwierzę pół-człowiek.
Takie są warunki umowy, cena za wsparcie arkanu XV, obojętnie o jakiej sferze mówimy.
Na układach z tą siłą jeszcze nikt dobrze nie wyszedł. :roll:

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 29 kwie 2010 22:12 
Offline
Stały Bywalec

Rejestracja: 23 kwie 2010 23:45
Posty: 28
Lokalizacja: Kraków
Przeraziłaś mnie tą ostatnią wypowiedzią, Kingo. Prawie dałem się przekonać, że powinienem odstąpić od swoich zamiarów poszukiwania kontaktu z ciemną stroną. Tylko co w zamian w takim razie? Gdzie agnostyk powinien szukać inspiracji duchowej? Twoim zdaniem?

I jeszcze jedno mnie tylko zaniepokoiło - czy ta interpretacja karty Diabeł, którą przedstawiłaś, nie jest trochę podejrzanie zgodna z chrześcijańską wizją Szatana - jako "łowcy i pożeracza ludzkich dusz"? Wiemy przecież, że koncepcje chrześcijańskie często odbiegają od rzeczywistości i kłócą się ze zdrowym rozsądkiem. Ja bynajmniej nie uważam, że wszystko, co wniosła kultura chrześcijańska do dorobku światowego jest kłamstwem i bzdurą wyssaną z brudnego palca, ale przyznasz, że jest tam co najmniej pewna skłonność do przesady, przerysowywania pewnych problemów, może nawet manipulacji emocjami ludzkimi (w celach głównie propagandowych - nie oszukujmy się). Może więc "nie taki diabeł straszny, jak go malują"? :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 134 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  


cron
Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group | Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów




 
phpBB SEO