Strict Standards: Non-static method utf_normalizer::nfc() should not be called statically in /home/www/vhosts/tarotnet.pl/httpdocs/forum2/includes/utf/utf_tools.php on line 1804 Wrażenia ekstremalne : Strefa Ezo - Page 2

Strefa czasowa UTC+1godz.





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 134 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 07 mar 2010 12:12 
Offline
Wszędzie mnie pełno!
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 lut 2010 22:13
Posty: 215
Jak się o tym czyta, coście dziewczyny napisały,to aż ciarki przechodzą brrr:o

Czytając ten wątek tak mi się nasunęło pytanie, czy otwarcie trzeciego oka ma coś wspólnego z istotami astralnymi, czy jest to zupełnie coś niezależnego. Tak się zastanawiam, bo podobno jak ma się otwarte trzecie oko, to widzi się różne rzeczy i z tego i "innego" świata.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 08 mar 2010 10:55 
Offline
Hurra, mogę prosić o interpretację!

Rejestracja: 03 sty 2010 23:12
Posty: 22
Ja cię chciałabym ostrzec przed samodzielnymi eksperymentami.Bądź bardzo ostrożny i zachowaj zdrowy rozsądek.Nie wiem na ile jesteś doświadczoną osobą.Te techniki otwierania trzeciego oka,wizualizacji działają jak cholera pod warunkiem że masz w tym kierunku predyspozycje,talent.Mogą niemile cię zaskoczyć.Jeśli nie wiesz jak się zabezpieczyć lepiej nie próbuj.Wiem że ten ,,inny" świat jest bardzo uwodzicielski.Musisz znaleźć kogoś kto będzie cię pilotował.Kogoś mądrego kto się na tym zna i będzie twoim przewodnikiem.Nie chcę cię przestraszyć piszę z własnego doświadczenia.Sama mam skłonność do eksperymentów. ;)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 09 mar 2010 23:20 
Offline
Wszędzie mnie pełno!
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 lut 2010 22:13
Posty: 215
Dzięki Iza za odpowiedź. Nie jestem osobą doświadczona w tej dziedzinie, nie bardzo wiem z czym to się je (moja wiedza opiera się tylko na kilku przeczytanych książkach) i nie mam pojęcia czy mam w tym kierunku predyspozycje, przypuszczam, ze nie wychodzę poza przeciętność, więc pewnie nic z tego. Nie ukrywam, że te tematy, które tutaj są dyskutowane, mnie intrygują :roll: , dla osoby , która nie ma takich doświadczeń, ten świat wydaje sie zupełnie nierealny, jak jakieś SF, film,bajka :? . Jednak ludzie o tym piszą, więc coś w tym jest. Zawsze mi sie wydawało, ze otwarcie trzeciego oka wiąże się z posiadaniem dużej intuicji, stąd moje pytanie, bo tarot ją rozwija, ale może nie aż do takiego stopnia :| .
Pozdrawiam :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 10 mar 2010 12:30 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Uspokajam, samo otwarcie Trzeciego Oka nie sprawi że nagle wokół zobaczysz byty astralne, energie i licho wie co jeszcze, a już na pewno nie spowoduje że coś się do Ciebie dobierze. :)

Z własnego doświadczenia potwierdzam, że praca z kartami pobudza Trzecie Oko. Podkreślam PRACA, bo mam tu na myśli stawianie kart, poznawanie ich, myślenie, nie zaś wspominane wcześniej medytacje czy magiczne wykorzystywanie talii.
Medytacje oczywiście są warte polecenia, ale nie wszystkie.
Osobiście zanim zaczęłam w ogóle poznawać Tarota uprawiałam Trening Autogenny i autohipnozę - są to proste techniki głębokiej relaksacji, robiłam to głównie przed snem. I co się zaczęło dziać?
Pierwszy skutek jaki odnotowałam, to oczywiście wzrost energii psychofizycznej, lepsze samopoczucie, łatwiejsza koncentracja, ogólne wyluzowanie i tak dalej. Ale było jeszcze coś:
- w ciągu dnia zaczęłam odczuwać ucisk, pulsowanie i/lub mrowienie pomiędzy brwiami, co niechybnie oznacza właśnie aktywację Trzeciego Oka. :)
- zaczęłam doświadczać... spontanicznego OOBE. Nie wiedziałam co jest grane, trochę mnie to przerażało. Dopiero niedawno zrozumiałam, że tamto "budzenie się" podczas snu i dziwne wrażenia miały bezpośredni związek z Treningiem Autogennym jak serwowałam sobie zasypiając.

Teraz nawet dochodzę do wniosku, że właśnie medytacje, autohipnoza i T.A. uwrażliwiły mnie, w jakiś sposób otworzyły na Tarota poszerzając delikatnie moją percepcję. :) Być może gdybym nie bawiła się w te rzeczy, nigdy bym nie zaczęła pracy z kartami...
W każdym razie nic mi się nie stało, są to bezpieczne techniki i mogę je polecać.

:idea: Co to ten Trening Autogenny? Dla zainteresowanych: http://www.samadi.republika.pl/trening_autogenny.htm



Otwarcie Trzeciego Oka nie oznacza że zacznie dziać się coś złego. Zazwyczaj powoduje tylko wzrost świadomości, lepszy kontakt z intuicją, więcej przeczuć, silniejszą wrażliwość. Same korzyści! Ale pod warunkiem jeśli dokona się to spontanicznie i spokojnie. Słyszałam o przypadkach poddawania się inicjacjom czy też zabiegom otwierania tej czakry, co dla zainteresowanego kończyło się na oddziale bez klamek. Pośpiech to zły doradca, a nieodpowiednia osoba może zrobić krzywdę. :roll:
Nawiasem mówiąc, już będąc w studium psychotronicznym przyjęłam inicjację runiczną połączoną z otworzeniem / pobudzeniem Trzeciego Oka - przeprowadzała to Ewa Kulejewska. Inicjacja nie sprawiła że ktoś nagle doznał nie wiadomo jakich rzeczy. :) W każdym razie nikt się nie skarżył. Ja przez kilka dni odczuwałam tylko znane mi już mrowienie i ucisk, dodatkowo zaczęłam czasem widzieć aurę.

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 10 mar 2010 18:56 
Offline
Wszędzie mnie pełno!
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 lut 2010 22:13
Posty: 215
Dzięki Kina za odpowiedź, jednym słowem trzeba nad sobą popracować :P


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 11 mar 2010 01:15 
Offline
Nowicjusz
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 lut 2010 14:29
Posty: 2
Lokalizacja: Kraków
Dobra, jestem tu od nie dawna, nie wiem czy mam prawo krytykować innych i być może spóźniłam się z wyrażeniem swojej opinii na temat Annalise Michael. Jednak wiem, że jak tego nie powiem to nie będę mogła zasnąć. A więc: całkowicie nie zgadzam się z twoimi słowami Kiniu (nie wiem czy mogę tak się zwracać :oops:, ale tak wołam do moich koleżanek-King )
Cytuj:
Nawiasem mówiąc, gdy oglądałam film o jej życiu, sprawa od razu wydała mi się wysoce podejrzana. Bo niby do czego dobra Maryja mogłaby potrzebować czyjegoś cierpienia? Od kiedy zło powoduje dobro, a dobro domaga się zła? Toż to bujda na resorach!
Oczywiste jest, że ta "Maryja" nie była wcale Maryją, Anneliese została oszukana przez byty astralne, które wykorzystały jej wierzenia. Kościół oficjalnie twierdzi że tu wszystko było ok, dziecię boże przyjęło brzemię Maryi i cierpiąc pomogło zbawić dusze grzeszników.
Taaa...

Od razu zacznę od tego, że nie jestem zagorzałym katolikiem, nie chodzę do kościoła w niedzielę i nie słucham ślepo kazań kapłanów. Można mnie raczej określić jako poszukiwacz wiary. Choć muszę się przyznać, że uczęszczam do szkoły katolickiej, a ściślej do salezjan. Tak naprawdę nie wiem czemu tam trafiłam, mam trochę inne poglądy, np. co do homoseksualizmu, i jak tylko o tym powiem to wszyscy rzucają się na mnie jak wilki na owcę. Ostatnio w konfesjonale wypowiedziałam swoje zdanie i ksiądz pomyślał, że jestem lesbijką, na co chyba trzy razy tłumaczyłam się, że ja jednak jestem hetero :roll: . W sumie to jest nawet zabawnie :lol: .
Dobra, to może teraz przejdę do sedna sprawy. Oglądałam film biograficzny o Annalise i film, który powstał na jej historii. Wcześniej jeszcze czytałam co nie co o zjawiskach paranormalnych (bo to prawie tak intrygujące jak magia), no i jeszcze dochodzi do tego te moje wychowanie religijne w szkole i jestem pewna, że to twoje pojmowanie sytuacji Annalise oraz wiary kościoła, z czym idzie też jej wiary (trzeba pamiętać, że Michael była głęboko wierzącą katoliczką) jest dość powierzchowne, płytkie, brakuje w nim współzrozumienia.
Otóż zacznijmy od tego czym jest cierpienie. Wiemy, że ludzie się go boją, że starają się za wszelką cenę go uniknąć, wybierają przez to łatwą drogę pozbawioną wszelkich trudności. Ale kim stanie się człowiek, który dokona takiego banalnego wyboru? Odpowiedź: nikim. Co zyska osoba dzięki życiu bez bólu? Odpowiedź: nic. Tak więc nie możemy traktować cierpienia jako coś złego. Cierpienie bowiem jest częścią ludzkiej natury, jest odkupieniem win, stanowi ono tą cząstkę, która daje nam człowieczeństwo, zdolność do współczucia i empatii. Głosi to Mickiewicz w swym znanym i niezbyt lubianym przez licealistów ;) dziele pt. "Dziady". Mówi, że na istotę ludzką składają się trzy elementy: miłość, empatia i cierpienie. Dlatego też stwierdzenie "Od kiedy zło powoduje dobro, a dobro domaga się zła?" ( gdzie zło oznacza owo cierpienie) jest zupełnie błędnym zrozumieniem poczynań tego drugiego świata.
Zauważmy, jak ogromną moc ma umysł ludzki. Wy, tarociści (teraz to i ja :D ) z pewnością macie tego świadomość. Annalise była osobą ogromnej wiary. Całkowicie ufała Bogu, pokładała nadzieje w naukę Chrystusa. Taka wiara, taki silny duch daje ogromną moc, której doświadczają nieliczni. W kościele katolickim uważa się, że im większą wiarę posiada człowiek, tym ma większe możliwości, może więcej dokonać, więcej ciężaru unieść. Z tego możemy wywnioskować, że Michael była w stanie wziąć bardzo wiele na swe barki. Tak nawiasem mówiąc, w konfesjonale podczas mojej homo-obronnej spowiedzi usłyszałam od księdza historyjkę, która chyba jest dość znana. Pewnemu mężczyźnie przyśnił się sen, w którym dźwigał krzyż. Koło niego przechodzili ludzie, robiąc to samo. Krzyż nie był bardzo ciężki, mógł z nim na barku spokojnie maszerować, jednak mężczyzna postanowił pójść na łatwiznę. Skrócił ramiona krzyża i szedł dalej zadowolony, że nie musi się przepracowywać. Nagle przed nim otworzyła się przepaść. Ludzie kładli swoje krzyże nad przepaścią i na nich przechodzili. Krzyż naszego bohatera był za mały i nie mógł ominąć przeszkody. Wniosek chyba oczywisty: dźwigamy tyle ile uniesiemy, a później jakoś to nam się opłaci. Niektórzy pewnie zastanawiają się dlaczego tak ogromne brzemię spotkało właśnie Annalise, młodą, niewinną, dobrą dziewczynę. Odpowiedź jest bardzo prosta: bo ona była jedną z nielicznych (bardzo nielicznych), którzy mogli tego dokonać.
Trzeba pamiętać, że człowiek nigdy nie jest sam, chodzi mi o to, że zawsze z kimś się łączy, potrzebuje dopełnienia, fizycznego i psychicznego. Nikt nie zrodził się z samego siebie. Dlatego też wszyscy, jako ludzkość, jesteśmy ze sobą związani i gdy ból dotyka jednego z nas w pewien sposób odczuwa go każdy. Toteż nie jest rzeczą dziwną, że pojedyncza osoba bierze na siebie brzemię innych. Mamy prawo, a nawet powinność do empatii, do obrony i wspierania drugiego człowieka. Czyż nie zrobił tego Jezus, dając się ukrzyżować za nasze grzechy? Czyż nie słyszeliśmy o matkach, które codziennie modliły się za swego syna-złoczyńce i błagały by mogły przyjąć za niego karę i odprawić pokutę? Czyż historia Annalise nie brzmi podobnie?
Dobra, teraz ostatni i chyba najważniejszy argument jaki przyszedł mi do głowy. Otóż całkowicie nie zgadzam się z tym, że Annalise została oszukana. Jak już wcześniej wspomniałam cierpienie wcale nie jest złem. Stanowi za to najtrudniejszą i zarazem najbardziej obfitą w owoce drogę jaką może obrać człowiek. Tak więc gdyby to była naprawdę jakaś zła, wroga istota, która pragnęła Michael oszukać, powiedziałaby raczej: "oddaj mi coś tam, zrób coś tam, a ja cię uwolnię od demonów" albo "co cię obchodzą te nikczemne dusze, niech wracają do piekieł!". Kusiłaby czymś łatwym i przyjemnym. Gdyby to naprawdę były podstępne duszki, nie nakłaniałyby Annalise do tak pokornego i trudnego życia, albo inaczej, do tak bohaterskiej i niełatwej śmierci za innych. Myślę, że jej czyny były honorowe. Może nawet w głębi duszy pragnę być jak ona, postąpić jak ona i zakończyć żywot jak ona. Prawdopodobnie gdybym była na jej miejscu zabrakłoby mi odwagi (nie jestem aż tak religijna :( ). Annalise stała się w pełni człowiekiem: cierpiała, współczuła, kochała. Dotarła do prawdy ludzkiej egzystencji i wierzę, że to właśnie prawda nią pokierowała. Nie możemy więc tak bezmyślnie zaprzeczyć temu, że widziała Matkę Boską. Ten drugi świat jest nam zupełnie obcy, jest nieokreślony, stanowi zagadkę, która nie ma konkretnego rozwiązania. Jeszcze większą zagadkę stanowią jego zamiary. Tak więc co naprawdę się zdarzyło w domu Michael'ów? Możemy się tylko domyślać...
Widzę, że się trochę rozpisałam. Mam nadzieje, że ktoś się nie zrazi ilością wyrazów i to przeczyta, a jak już to zrobi to przynajmniej zastanowi się nad moją opinią. A nawet jeśli mu się nie spodoba moje zdanie to i tak dziekuje za wysłuchanie :D
Capek

_________________
To co dostrzeżemy sercem, nie będzie już tym co dostrzegaliśmy jedynie rozumem.


Ostatnio zmieniony 15 mar 2010 10:31 przez katieb, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 11 mar 2010 12:38 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Dziękuję za głos w dyskusji. :)
Owszem, mój światopogląd różni się od Twojego, więc zawsze będą w dyskusji punkty sporne.
Wyjaśnię na wstępie, że w religii katolickiej cierpienie ludzkie jest zbawienne i tego w niej najbardziej nie trawię. Zgodnie z tym co czuję, wiem i czego mnie uczono, cierpienie, ból, bieda, niedostatek są przejawem dysfunkcji i chorobą Duszy, nie zaś czymś za co się należy medal. Ludzie zostali w podły sposób oszukani, bo od dwóch tysięcy lat wmawia im się, że cierpienie jest na coś potrzebne, czy to aby odkupić grzech, czy to aby zadowolić Boga.
Po pierwsze, Jezus przecież zmarł na krzyżu aby odkupić nasze winy, po drugie Bóg nie jest mściwym tyranem domagającym się krwi, łez i potu ludzi. No, w każdym bądź razie nie może nim być skoro jest Miłością.

Cytuj:
Otóż zacznijmy od tego czym jest cierpienie. Wiemy, że ludzie się go boją, że starają się za wszelką cenę go uniknąć, wybierają przez to łatwą drogę pozbawioną wszelkich trudności. Ale kim stanie się człowiek, który dokona takiego banalnego wyboru? Odpowiedź: nikim. Co zyska osoba dzięki życiu bez bólu? Odpowiedź: nic.


Widzisz, problem w tym, że człowiek nie jest stworzony po to by cierpieć i to jest wpisane w naszą naturę. Z resztą, nie tylko w naszą, bo zwierzęta również starają się unikać cierpienia i bólu. Niezaprzeczalnie ból zgodnie z prawami natury jest patologią.
Niektórzy ludzie mają syndrom ofiary losu - sami pod sobą kopią dołki po czym wynajdują usprawiedliwienia i wymówki, dorabiają do tego ideologie z kategorii "Bóg tak chce", albo "Bóg dał mi taki krzyż bo mnie kocha".
Trudności o których mówisz, a które wpływają na człowieka zbawiennie, to całkiem inna kategoria. Każdy z nas od czasu do czasu doświadcza problemów, przechodzi przez okres prób w którym wykuwa się jego charakter, natomiast przezwyciężenie zła pozwala odkryć coś ważnego, uzdrawia. Ale zauważ, że to nie tkwienie w cierpieniu i napawanie się nim pozwala się rozwijać, tylko przezwyciężanie go, a więc dążenie do przywrócenia w życiu harmonii i dobra.

Ocena historii Annelise w gruncie rzeczy nie powinna być rozpatrywana tylko w kontekście pożytku z cierpienia i na tej podstawie weryfikowana, ponieważ cierpienie stanowi w tym wszystkim zaledwie tło. Niemniej skoro już o cierpieniu, strachu i bólu mowa, spójrzmy na nie z punktu widzenia energetycznego. Osoby głębiej znające temat i pracujące z energią wiedzą doskonale, że wymienione stany są negatywnymi wibracjami. Człowiek który doznaje jakiegokolwiek stresu, wibruje nie jasnością i miłością (nawet jeśli dorobił do cierpienia pozytywną ideologię), tylko czymś ciężkim i ciemnym. To po prostu zła, negatywna energia, nic innego! Nazywajmy rzeczy po imieniu.
Nie jest żadną tajemnicą kto potrzebuje do szczęścia owej energii ciemnego i lepkiego strachu. Nie Bóg, tylko wszelkiej maści negatywne byty. Można doszukiwać się w tamtym opętaniu bożej łaski, ale to z bożą łaską nie mogło mieć nic wspólnego, choćby właśnie dlatego że zgodnie z ezoterycznym abc dobre istoty nie powodują takich stanów w których człowiek cierpiąc generuje negatywną energię i zasila nią zło. Te byty tak tę dziewczynę wyssały z energii życiowej, że pod koniec wyglądała jak mumia, była żywym trupem! Absolutnie nie przychodzi mi do głowy, jakimże cudem coś dobrego mogłoby mieć korzyść w napasieniu złych bytów poprzez psychiczne i fizyczne zrujnowanie człowieka.

Powiem więcej, Anneliese zmarła, ale byty które ją wykorzystały po dzień dzisiejszy zbierają ładne żniwo i tak szybko nie padną "z głodu". Dlaczego? Ano choćby dzięki temu, że ludzie oglądając filmy oraz zdjęcia, interesując się tą straszną historią, doznają całej gamy negatywnych emocji, przez co generują im ciemną energię.

Krytykowany przez władze Kościoła ojciec Marek Mularczyk (Zgromadzenie Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej) ma rację, zauważył to samo co ja, nie boi się głośno mówić, że Anneliese Michel została wykorzystana przez szatana.
Udało mi się odnaleźć wypowiedź o. Mularczyka (recenzję książki "Egzorcyzmy Anneliese Michel"), którą tu oczywiście zacytuję:

"Wielokrotnie w czasie mojej posługi kapłańskiej spotykałem się z objawami działań złych mocy i dzięki temu posiadłem zdolność rozróżnienia dobrego i złego ducha. Poznałem, na czym polega szatański podstęp, jego oszustwo i przekonałem się o prawdziwości zawartej w Piśmie św. przestrogi, że szatan w swoim zwodzeniu zdolny jest nawet przyjąć postać anioła światłości. Po dokonaniu analizy przypadku Anielesse Michael, z całkowitą pewnością i pełnym przekonaniem stwierdzam, że w sposób ewidentny była ona opętana przez szatana.
Kluczem do zrozumienia tego przypadku są wypowiedziane przez nią samą słowa, skierowane do księdza egzorcysty Arnolda Renz. Przyznaje ona, że przyjęła dobrowolną ofiarę, czy też pokutę ekspiacyjną, w intencji uchronienia innych dusz przed potępieniem. Zapytuję, kto w Kościele Katolickim wymyślił pojęcie ofiary ekspiacyjnej i kto i na jakiej podstawie dopuszcza jej skuteczne i zbawcze działanie?
Dla mnie - kapłana, mającego bardzo bogate doświadczenie obcowania z siłami zła, już tylko samo dopuszczenie do myśli takiego pojęcia, jest ewidentnym przejawem działania złych mocy.

W jaki sposób możemy pojmować skuteczne działanie takiej ofiary? Czyżby była ona dopełnieniem ofiary krzyża Jezusa Chrystusa? Czyżby zbawczej ofierze Chrystusowego Krzyża czegoś jeszcze brakowało?
Czytam w jednym z zapisków dokonanych przez dziewczynę, że jej ofiara będzie potwierdzeniem na to, że istnieje życie wieczne. Czyżby słowa samego Chrystusa, mówiące o życiu wiecznym nie były dla nas wystarczające? A może chodzi o to, aby zdyskredytować ofiarę Chrystusa i podsuwając coraz to inne ofiary, o tej Chrystusowej zapomnieć? Wydaje mi się, że powinno być jasne i zrozumiałe, iż zbawczo-odkupieńcza ofiara Chrystusa ma charakter końcowy i ostateczny i już żadna inna ofiara, ani nawet jakiekolwiek dopełnienie tej ofiary, nie jest ani potrzebne, ani przez Boga wymagane i nie powinniśmy się ich już spodziewać. Szatan jednak ciągle będzie się Bogu sprzeciwiał. A ponieważ faktowi dokonania się zbawczej ofiary Chrystusa nie może zaprzeczyć, będzie wymyślał i stwarzał inne, zastępcze ofiary, pochodne tej Chrystusowej. Czyni to w tym celu, aby odsunąć dzieło Chrystusowe na bok, odwrócić od niego uwagę i aby ludzkość o ofierze krzyża zapomniała.
Dlaczego tak sądzę i na jakiej podstawie dopuszczam taką tezę? Otóż, w czasie odprawianych przeze mnie modlitw o uwolnienie, szatan wielokrotnie i do mnie kierował podobne propozycje. I mnie również nakłaniał do tego, abym przyjął dobrowolnie ofiarę oczyszczenia czyśćcowego w intencji pewnej osoby, czy też w intencji pewnej grupy ludzi.
W zamian obiecywał zaszczyty i wywyższenie, w swojej formie przypominające to z biblijnego Raju - "Będziecie jak bogowie". W dalszej kolejności, szatan temu komuś, kto zgodzi się na przyjęcie propozycji dobrowolnej ofiary pokutniczej, ukaże jego samego jako zasiadającego na tronie. Jednocześnie będzie również przekonywać swą ofiarę o tym, że jest potrzebna Bogu i że dzięki niej dopełnia się dzieło odkupienia i zbawienia dusz. Szatan potrafi wywołać taki obraz. Trwać on będzie jednak tylko przez chwilę. Dlaczego tak krótko? Ponieważ jest aniołem upadłym i możliwości jego działania, jak również sama jego świadomość są limitowane i ograniczone. Nie jest on w stanie stworzyć niczego, co miałoby charakter ciągły i trwały, a więc również wywołać postrzeganego przez ludzkie zmysły określonego widoku, czy też obrazu. Oddziaływanie szatana na psychikę człowieka ma charakter chwilowy i jest on w stanie jedynie podsunąć jemu grzeszną myśl, pokusę, albo złudny obraz, które to wizje trwać będą przez moment. Innymi słowy, szatan może wpływać na władze wolitywne człowieka i omamiać go na tyle, na ile Bóg jemu zezwoli. A nie pozwala na wiele. W tego typu przypadkach należy być bardzo czujnym i uważnym. Z jakiego powodu? Ponieważ po wypełnieniu jednej ofiary pokutniczej propozycja kontynuowania jej, będzie przez szatana nieustannie ponawiana. Po jednej takiej propozycji następuje druga i kolejna, i proces ten ciągnie się w nieskończoność. Taka osoba, pozostająca pod wpływem fałszywej obietnicy wywyższenia, zgadza się na podejmowanie kolejnych ofiar pokutniczych, nie wiedząc nawet o tym i nie przypuszczając, że tak naprawdę jest pod wpływem sił demonicznych i brnie w ślepy zaułek i na zatracenie."


EDIT: jeszcze dwa słowa a propos tego tekstu. Z ezoterycznego podwórka, też nie jest niczym nowym, że osoby obcujące ze "Świetlistą Miłością" czy czymś podobnym, mają tzw. syndrom mesjasza. Są przekonani że jako jednostka zostali wybrani by pomóc ludzkości, uratować zagubionych, głosić coś, udowodnić, spełnić posłannictwo, misję etc. Jednym słowem, jako nagrodę za zgodę na opętanie dostają poczucie wyjątkowości, przepełnia ich duchowa pycha i auto-ważność. Jeśli ktoś zastanawia się co takiego skusiło Anneliese do zgodzenia się na cierpienie, oto ma odpowiedź. Nic wzniosłEGO.

EDIT2: ciekawostka przyrodnicza. :P Obejrzyjcie i posłuchajcie tych "oświeconych apostołów prawdy":
http://www.youtube.com/watch?v=tN5fH8TFcx8
http://www.youtube.com/watch?v=wnAcoWQwGCk&feature=related
http://www.youtube.com/user/Mojzeszbg

Tyara Elżbieta Gas mieni się egzorcystką, uzdrowicielką i jasnowidzem, Mojżesz jak samo miano wskazuje jest Apostołem Mojżeszem, natomiast pan Romuald bodajże nazywa siebie Jezusem Chrystusem. ;)
Bełkoczą niemiłosiernie, generalnie mózg się lasuje, ale zwróćcie uwagę na ich specyficzny wygląd. Cała ta trójka ma bardzo podobny wyraz twarzy, "coś" w oczach i ogólnych rysach. Nie byłabym specjalnie zaskoczona, gdyby wszyscy troje byli pod wpływem dokładnie tego samego egregora, który nie tylko namieszał im w główkach, ale i upodobnił ich do siebie pod względem fizycznym. Hmmm... Chociaż ta, na 100% są pod wpływem tych samych bytów, wszak działają razem, przyjaźnią się. Mojżesz i Tyra Gasowie to chyba małżeństwo.
Nazywają siebie... zgadnijcie jak?
Najwyższe ludzkie duchy, apostołowie Jezusa Chrystusa. Wybrani. Najlepsi.
Hej, brzmi znajomo? (patrz edit pierwszy). :roll:

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 11 mar 2010 18:58 
Offline
Rozmowny Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lut 2010 17:11
Posty: 133
Zgadzam się z tym co napisałaś Kingo....jak dla mnie, nic dodać, nic ująć :)

Kinga pisze:
Bełkoczą niemiłosiernie, generalnie mózg się lasuje, ale zwróćcie uwagę na ich specyficzny wygląd. Cała ta trójka ma bardzo podobny wyraz twarzy, "coś" w oczach i ogólnych rysach.

Doznałam bardzo nieprzyjemnych uczuć, chyba nawet coś w postaci irracjonalnego strachu, jakiegoś chłodu, jak tylko przez chwilkę dosłownie odtworzyłam te nagrania :x
Ja powiem więcej, przez ułamek sekundy miałam wrażenie, ze to jedna i ta sama osoba (jestem wzrokowcem). A zwrócił ktoś uwagę na ich oczy? :? puste, zupełnie bez wyrazu....normalnie jakby mówił automat, a nie człowiek, wyglądali jak maszyny mówiące - brrr :?
Ale to może tylko moje takie wrażenia :|

_________________
Jedyną stałą rzeczą w naszym życiu jest zmiana....


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 11 mar 2010 19:19 
Offline
Wszędzie mnie pełno!
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 lut 2010 22:13
Posty: 215
Zgadzam się z tym co napisałyście dziewczyny. Ci ludzie bardzo dziwni, a to co mówią to rzeczywiście istny bełkot, w dodatku wygłoszony bez przekonania. Co sie rzuca w oczy to brak osobowości u tych ludzi, jakby zombi brrr..- tak jak Rene napisałaś - wyglądają i mówią jak maszyny.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 11 mar 2010 23:26 
Offline
Rozmowny Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 sie 2009 03:38
Posty: 103
Cytuj:
Głosi to Mickiewicz w swym znanym i niezbyt lubianym przez licealistów ;) dziele pt. "Dziady". Mówi, że na istotę ludzką składają się trzy elementy: miłość, empatia i cierpienie.


Katieb widzę, że jesteś pod wrażeniem epoki romantyzmu, ale muszę Ci przypomnieć (lub uświadomić - nie wiem na jakim szczeblu edukacji obecnie jesteś) "Wielką improwizację" i o tym jak skończył poeta - jego taplanie się w bezkresnym bólu egzystencji poety (swoją drogą ulubieńca bożego co trąca tym o czym pisała Kinga) wywołuje u niego pragnienie pozyskania władzy nad umysłami (tjaaa znowu) i o ile początkowo prosi o nie Boga to w fazie końcowej wręcz ów władzy żąda. Bóg go ignoruje a Konrad posuwa się do bluźnierstwa podkuszony przez zastęp diabłów. Już dokładnie nie pamiętam w jaki sposób anioł wybronił Konrada (chodziło o jakąś grę słowną z wyrazem "car"), ale o mało nie skończył u "rogatego".

W każdym razie nawet Mickiewicz wskazuje na to, że umartwianie się do niczego dobrego nie prowadzi.
A tak swoją drogą to uważam, że Adaś jest przereklamowany - facet miał imponujący warsztat, ale jechał na oklepanych już w czasach jego twórczości tematach, że o liniowości fabuły nie wspomnę :P

Co do wątku cierpienia to najzdrowsze podejście według mnie mieli egzystencjaliści - nie można liczyć na rewanż od losu za przeżycie najrozmaitszych nieszczęść. Jakbym miał polecić coś z "literatury szkolnej" to na pewno "Dżumę" Alberta Camus'a.

Cytuj:
Trzeba pamiętać, że człowiek nigdy nie jest sam, chodzi mi o to, że zawsze z kimś się łączy, potrzebuje dopełnienia, fizycznego i psychicznego. Nikt nie zrodził się z samego siebie. Dlatego też wszyscy, jako ludzkość, jesteśmy ze sobą związani i gdy ból dotyka jednego z nas w pewien sposób odczuwa go każdy. Toteż nie jest rzeczą dziwną, że pojedyncza osoba bierze na siebie brzemię innych. Mamy prawo, a nawet powinność do empatii, do obrony i wspierania drugiego człowieka.


Masz rację, ale mylisz pojęcia. Empatia to nie cierpienie - ta pierwsza jest pozytywna, ta druga już nie. Przecież nie chodzi o to, żeby wywoływać w sobie sztuczny stan psychiczny będący lustrzanym odbiciem osoby, która przeżyła jakąś tragedię. Chodzi o to, aby stać się dla takiej osoby podporą i emanować optymizmem. Przecież nikt nie powtarza w kółko wdowie, że jej mąż nie żyje i nie wyraża obawy czy zmarły czasem nie poszedł do piekła.

Cytuj:
Jak już wcześniej wspomniałam cierpienie wcale nie jest złem. Stanowi za to najtrudniejszą i zarazem najbardziej obfitą w owce drogę jaką może obrać człowiek.


Możesz wyjaśnić dlaczego tak uważasz?
Ja zauważyłem, że ludzie, którzy przeżyli najrozmaitsze traumy stają się lękliwi, nieufni, mają problemy z funkcjonowaniem w społeczeństwie i jakoś nie widzę, żeby czemuś konstruktywnemu takie uszczerbki na zdrowiu psychicznym służyły. Moim zdaniem "najbardziej obfitujące w owoce" jest odbijanie się od dna.

Pozdrawiam

_________________


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 12 mar 2010 03:00 
Offline
Stały Bywalec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 lut 2010 14:43
Posty: 42
OJ, i ja się muszę tutaj wypowiedzieć.
Chciałbym zauważyć że katolicyzm i całe chrześcijaństwo ewoluowało przez te ponad 2000 lat. I nawet współcześni Jezusowi nie byli pewni jego przekazu i już w 49 r. musieli sobie poukładać parę rzeczy na soborze jerozolimskim i pójść na kilka kompromisów. A co dopiero działo się przez średniowiecze. Nawet dekalog zmienili. Porównajcie sobie dziesięć przykazań które znacie z tymi które są w Starym Testamencie. A już z całą pewnością nikt wtedy nie czcił Maryi(w pierwszych stuleciach naszej ery). Nie wiem skąd wziął się ten kult. Przecież to była tylko matka Jezusa. I jestem pewny że Maryja która objawiała się ludziom przez te wszystkie stulecia to jakiś byt astralny, wykorzystujący ludzką głupotę. W Katolickiej Polsce jest ona traktowana na równi z Jezusem, albo i wyżej.I z całą pewnością Bóg nie wymagałby cierpienia od niewinnej dziewczyny. Słynny Hiob nie był ofiarą Boga tylko Szatana.
I jeszcze na koniec a propos różnego podejścia do orientacji seksualnej. O tym jak przedstawia to Biblia pisać nie muszę. Ale dam inny przykład. Zobaczcie kto się znajduje na VI karcie wielkich arkanów.

_________________
Jeżeli piękno zasługuje na potępienie
Jeżeli mądrość potęguje jedynie zło
Jeżeli szczęście jest przeszkodą dla zbawienia
To osądzi mnie bezduszna wieczna noc


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 12 mar 2010 09:00 
Offline
Rozmowny Użytkownik

Rejestracja: 29 lis 2009 00:25
Posty: 125
czerwonyred - ciekawa uwaga.

a co do kultu Maryi - to wziął się z tych samych przesłanek co wiele innych kultów w wierze katolickiej (w tym wielu świetych irlandzkiego kościoła katolickiego). wiele ludów naszej szerokości geograficznej czciło bóstwa żeńskie. narzucając im wiarę tak silnie zmaskulinizowaną trzeba było im dać coś w zamian. Maryja nadawała sie idealnie - w końcu dziewica ;) (na co wpadli z resztą parę wieków później).

Podobnie wielu świętych irlandzkich to zaadoptowane bóstwa celtyckie.
o wielu zwyczajach - takich jak np święcnie pokarmów na wielkanoc - nie wspominajac.

manfred - zgadzam sie z twoja opinią na temat cierpienia. (Mickiewicza z reszta też ;) )

Cytuj:
Ja zauważyłem, że ludzie, którzy przeżyli najrozmaitsze traumy stają się lękliwi, nieufni, mają problemy z funkcjonowaniem w społeczeństwie i jakoś nie widzę, żeby czemuś konstruktywnemu takie uszczerbki na zdrowiu psychicznym służyły.


miałam okazję taką sytuację obserwować i wiem, że owszem - co nas nie zabije to nas wzmocni, ale też "poprzez cierpienie nie stajesz się tak bardzo piękny jakbyś chciał. stajesz sie zgorzkniały i szczęśliwy mniej" [Piotr Rogucki - w sumie to, że ktoś jest uznanym autorem jak Adaś M. nie znaczy, że jest mądrzejszy od współczesnego rockmana ;) ] i właśnie takie coś widziałam w przypadku mojej koleżanki. cierpienie osobiste może i uczyniło ją silniejszą, ale też bardzo nieufną, ostrożną i chyba w rezultacie nieszczęśliwą.

natura wymyśliła ból, żeby nas uczyć, co jest dla nas złe - ból=źle. jeśli dotykanie gorącego żelazka boli=nie dotykaj.
skoro w wierze katolickiej mamy obowiązek również dbać o swoje ciało i umysł jako, że jest świątynią itd to nie bardzo rozumiem jak w to wpisuje się zadawanie sobie cierpienia, czy to fizycznego czy psychicznego.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 12 mar 2010 14:53 
Offline
Hurra, mogę prosić o interpretację!

Rejestracja: 03 sty 2010 23:12
Posty: 22
Mogę tylko dodać od siebie, że ludzie z linków które podała Kinga bardzo przypominają moich chorych na schizofrenię pacjentów.Mają puste spojrzenie bo jest ono skierowane do wewnątrz.Są zupełnie zamknięci w świecie swoich urojeń i halucynacji.Wielkościowi-zawsze mają jakieś przesłanie do ludzkości i przybierają imię lub uważają że są jakąś ważną dla nich postacią(Napoleon,Hitler,Salomon itp.).Wielomówni-ich słowa są bez sensu,wielokrotnie powtarzają te same frazy,ma się wrażenie że mają w głowie radio w którym poplątały się wszystkie stacje.I żadne tłumaczenia i prośby do nich nie docierają lub reagują na nie tylko przez chwilę.Są jednak bardzo sugestywni.Potrafią być przekonujący w swoich wyobrażeniach i doznaniach że często przekonują do nich swoje otoczenie.Niejednokrotnie mają swoich wyznawców.
Niestety nie ma takiej maszyny która potrafiłaby zaglądnąć do mózgu człowieka,poczuć to co on czuje ,zobaczyć to co on widzi.I mimo mojego doświadczenia nie umiem wam powiedzieć czy to opętanie,czy zmiany chemiczne w mózgu,choroba dziedziczna,czy może coś innego jeszcze nie poznanego.Smutne jest to że najczęściej nie potrafimy tym ludziom pomóc.A to co się z nimi dzieje jest straszne.Żyją jakby w innym wymiarze dla nas niedostępnym.Patrzą na nasz świat jakby przez grubą szybę przez którą dociera niewiele światła. ;)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 12 mar 2010 17:53 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Kto wie, może ci ludzie naprawdę są chorzy? Lecz z drugiej strony jak wiemy schizofrenia nie jest chorobą zakaźną, nie daje też identycznych objawów u wszystkich. ;)

Rene pisze:
Doznałam bardzo nieprzyjemnych uczuć, chyba nawet coś w postaci irracjonalnego strachu, jakiegoś chłodu, jak tylko przez chwilkę dosłownie odtworzyłam te nagrania :x
Ja powiem więcej, przez ułamek sekundy miałam wrażenie, ze to jedna i ta sama osoba (jestem wzrokowcem).


Odniosłam podobne wrażenie. Wszyscy troje są jak skorupy ludzi. W oczach mają tylko pustkę.
A ich działalność? No cóż, te Youtubowe orędzia to pryszcz. "Jezusa" pokazywali raz w Ekspresie Reporterów - działa jako uzdrowiciel i jasnowidz (oczywiście chrzani od rzeczy, "diagnozuje" różne choroby i bierze za to słoną kasę). Najgorzej że strasznie miesza w głowach swoim pacjentom, sesja uzdrawiania w rzeczy samej jest jednocześnie próbą zmanipulowania i wciągnięcia człowieka do ich grupy. Głoszą apokaliptyczne brednie, zastraszają, wyłudzają duże pieniądze...

Nie wiem czy tamten program da się odnaleźćw necie, ale w Romuald "Dżizus" Statkiewicz wstąpił także jako bohater polsatowskiej Interwencji: http://interwencja.interia.pl/news?inf=1211030

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 12 mar 2010 18:58 
Offline
Rozmowny Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lut 2010 17:11
Posty: 133
Kinga pisze:
Nie wiem czy tamten program da się odnaleźćw necie, ale w Romuald "Dżizus" Statkiewicz wstąpił także jako bohater polsatowskiej Interwencji

Chyba szkoda Kingo na to czasu. Z podanej strony zacytuję tylko fragment :lol:

"Co pan Romuald na to, że Jezus Chrystus uzdrawiał za darmo?

- To jest bardzo fałszywa informacja, ponieważ w tamtym czasie, ci ludzie, którzy byli uzdrawiani wspierali nas materialnie. Za uzdrawianie powinno się brać pieniądze - twierdzi Romuald Statkiewicz."


Jakie Nas?? :shock: To w ilu osobach występuje ten pan? :roll:

I wszystko na temat ;)

_________________
Jedyną stałą rzeczą w naszym życiu jest zmiana....


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 13 mar 2010 03:16 
Offline
Stały Bywalec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 lut 2010 14:43
Posty: 42
Zarówno Jezus jaki i później apostołowie odwiedzali domy ludzi zamożnych. Nie trafiali do byle kogo.Byli goszczeni naprawdę przyzwoicie. Być może byt który owładnąłby tych ludzi korzysta z tych informacji. Byty astralne nie żyją tyle co my.
Można jeszcze podważyć istnienie Jezusa, jako syna bożego. Wracając do wcześniejszych wątków pan Suliga, w swojej drodze do wybawienia nie odnalazł ani Maryi, ani Jezusa tylko starotestamentowego Boga.

_________________
Jeżeli piękno zasługuje na potępienie
Jeżeli mądrość potęguje jedynie zło
Jeżeli szczęście jest przeszkodą dla zbawienia
To osądzi mnie bezduszna wieczna noc


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 13 mar 2010 17:48 
Offline
Wszędzie mnie pełno!
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009 00:39
Posty: 238
Lokalizacja: Gdzieś na Kaszubach
czerwonyred pisze:
Zarówno Jezus jaki i później apostołowie odwiedzali domy ludzi zamożnych. Nie trafiali do byle kogo.Byli goszczeni naprawdę przyzwoicie. Być może byt który owładnąłby tych ludzi korzysta z tych informacji. Byty astralne nie żyją tyle co my.
Można jeszcze podważyć istnienie Jezusa, jako syna bożego. Wracając do wcześniejszych wątków pan Suliga, w swojej drodze do wybawienia nie odnalazł ani Maryi, ani Jezusa tylko starotestamentowego Boga.


Prawda! Niestety prawda.
Przy okazji pomyślałam też o Duchu Świętym, BOGU w trzech osobach itd..... Do tego jeszcze Maryję wmieszano z powodów jak niżej......
Wszystko po to, aby zapełnić pustkę po tysiącach lat wiary w wielu BOGÓW i przybliżyć "motłochowi" JEDYNEGO.
Z jakiejkolwiek strony nie spojrzysz to samo zobaczysz - w końcu chrześcijaństwo w dzisiejszej formie to robota Konstantyna Wielkiego, który został ochrzczony (z naciskiem na został, a nie na przyjął) dopiero na łożu śmierci.
Kościół sam sobie wybrał te ewangelie które MU pasowały do w/w koncepcji inne negując i niszcząc. AMEN.

Dlatego uważam że;
wybór między religią chrześcijańską, muzułmańską czy judaizmem, jest wyborem między dżumą a cholerą.
Dla mnie religia jako taka, to tylko sposób wyznawania wiary a nie wiara sama w sobie, zaś to czy BÓG jest mężczyzną, czy kobietą, być może kiedyś zostanie nam objawione - z naciskiem na MOŻE..........

Pozdrawiam Cię serdecznie i resztę forumowiczów też!!!!

_________________
Tylko nudne kobiety mają nieskazitelnie czyste domy


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 14 mar 2010 11:05 
Offline
Hurra, mogę prosić o interpretację!

Rejestracja: 04 gru 2009 11:58
Posty: 10
Lokalizacja: london
a zauwazyliscie ruch oczu kazdego z nich na nagraniach??
mam wrazenie ze czytaja z kartki ....
a ogolnie to ten przekaz przypominal mi ludzi czytajacych zadania porywaczy..



osobiscie nie wierze w instytucje kosciola......zbyt wiele sprzecznosci ma w sobie...

_________________
Codziennie budzę się piękniesza, ale dzisiaj to już przesada


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 15 mar 2010 03:21 
Offline
Stały Bywalec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 lut 2010 14:43
Posty: 42
Powiem Wam że coś jest w tej rozmowie. A może tylko mi się wydaje. Jak teraz wszedłem w ten wątek to dwa pietra niżej w domu sam z siebie pękł balon.Gdy temperatura jest niska i według praw fizyki nie powinno to mieć miejsca. Ale może to ma związek z przeszłością. Dla przykładu parę lat temu jak byłem sam w domu pękła kryształowa waza sama z siebie. A myślałem wtedy wcześniej o dziadku. Jak przychodziła do mnie moja była dziewczyna to czuła się źle w moim pokoju, czuła złą energię. Wiele razy w nocy miałem wrażenie jakby łózko się samo trzęsło, kiedyś czułem jakby coś chciało chwycić mnie za serce, wtedy pomogła wiara. Ale wszystkie te zjawiska oprócz odczuwania mojej byłej dziewczyny to jeszcze czasy przed Tarotem. No nic. Idę spać. Póki co albo ja jestem za silny żeby coś mnie dopadło, albo coś jest za słabe ;) Pozdrowienia dla mojej byłej, może odwiedza czasem to forum :) Swoją drogą sama czuła różne rzeczy a się ze mnie nabijała że jako rak jestem zależny od faz księżyca.

_________________
Jeżeli piękno zasługuje na potępienie
Jeżeli mądrość potęguje jedynie zło
Jeżeli szczęście jest przeszkodą dla zbawienia
To osądzi mnie bezduszna wieczna noc


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 23 mar 2010 10:34 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Czerwony Red, wiem o czym mówisz. :) Kiedyś u nas w Studium podczas zajęć z tarotem było ćwiczenie, że każdy musi przy pomocy kart ułożyć życie jakiejś wybranej postaci, a druga osoba odczytać co się działo i ewentualnie odgadnąć kto to. Jeden chłopak ułożył życie... Adolfa Hitlera.
A więc odczytywaliśmy historyjkę z kart które chłopak dał i próbowaliśmy odgadnąć o kim mowa. Wreszcie padło hasło: Hitler. Nagle ni z gruszki ni z pietruszki na zewnątrz huknęła orkiestra grająca wojskowego marsza! :shock:
Tak się złożyło, że akurat ćwiczyli na świeżym powietrzu tuż pod naszymi oknami... Miny mieliśmy nietęgie. :lol:

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 23 mar 2010 20:05 
Offline
Rozmowny Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 sie 2009 03:38
Posty: 103
Hehe synchroniczność w pełnej krasie :D

Cytuj:
Gdy temperatura jest niska i według praw fizyki nie powinno to mieć miejsca.


Nom cóż niekoniecznie bo według prawa rozszerzalności i kurczliwości materii za równo ciepło jak i chłód mogą powodować wewnętrzne naprężenia materiału (przepraszam, nie mogłem się powstrzymać :oops: )

A co do reszty dziwnych wydarzeń - w moim domu też czasem dzieją się dziwne rzeczy takie jak huśtające się żyrandole, odgłosy kroków na strychu czy zmiana miejsc gdzie leżą drobne przedmioty.
Mam na to rodzinny sposób przekazywany z babki na matkę, z matki na syna. Trzeba zapalić na noc świeczkę i pozwolić jej się wypalić do końca. Nie wiem jakie są podstawy ezoteryczne tego działania, ale po takim zabiegu jest spokój przez jakieś pół roku.

Pozdrawiam :)

_________________


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 23 mar 2010 21:18 
Offline
Pogromca Wszelkich Tematów

Rejestracja: 02 lut 2010 16:32
Posty: 863
Lokalizacja: Wadowice
manfred669 pisze:
Trzeba zapalić na noc świeczkę i pozwolić jej się wypalić do końca

Dzięki, może pomoże na mój dzwonek, który czasem sam dzwoni :P


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 27 mar 2010 03:36 
Offline
Stały Bywalec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 lut 2010 14:43
Posty: 42
Co do świeczki. Świetnie sprawdza się na niej wyciąć runę Odalę. A jeszcze z dziwnych rzeczy często gina mi rzezy nie mogę ich znaleźć i nie to że znajduje je w dziwnych miejscach tylko w tych co powinny być ale wcześniej ich nie było.

_________________
Jeżeli piękno zasługuje na potępienie
Jeżeli mądrość potęguje jedynie zło
Jeżeli szczęście jest przeszkodą dla zbawienia
To osądzi mnie bezduszna wieczna noc


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 26 kwie 2010 21:28 
Offline
Hurra, mogę prosić o interpretację!

Rejestracja: 03 sty 2010 23:12
Posty: 22
Historyjka humorystyczna, ale pytanie mam poważne.
Byłam na bazarze.Takim z różnościami.Zobaczyłam faceta sprzedającego wahadełka,różdżki,zioła, maści i takie tam inne akcesoria.Nie mogłam się powstrzymać i musiałam coś wypróbować. Padło na różdżkę do szukania cieków wodnych. Sprzedawca pokazał mi jak się ją używa.Jak natrafi na źródło wody miała drgać i iść w dół.Wzięłam ją do rąk i jakie było moje zdziwienie bo poszła do góry i dostałam nią między oczy.Facet dosłownie zbaraniał.Powtórzyłam to kilkakrotnie z tym samym skutkiem. Okoliczne przekupki miały niezły ubaw, rechotały w najlepsze. Chłop zaczął coś bredzić że mam pomieszane bieguny i powinnam iść do bioenergoterapeuty.
I tu do was pytanie-słyszałyście o czymś takim?Jakie bieguny,może mnie nabierał nie znam się na tym.
I jeszcze jedno -dlaczego wszystkie moje eksperymenty parapsychologiczne mają zawsze odwrotny skutek do zamierzonego lub przebiegają zawsze inaczej niż opisano.Na przykład ten opisany wcześniej z lustrem.To jest u mnie regułą.A może to coś ze mną nie tak?
A może po prostu mam wodogłowie i temu dostałam różdżką w ten głupi łeb??hehe!! :D Jakieś sugestie??


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Wrażenia ekstremalne
PostZamieszczono: 27 kwie 2010 00:15 
Offline
Stały Bywalec

Rejestracja: 23 kwie 2010 23:45
Posty: 28
Lokalizacja: Kraków
Pisałem już w innym wątku, że od wielu lat (mniej więcej od 1992 roku) poszukuję kontaktu z Szatanem. Niestety mimo rozlicznych prób i eksperymentów, tudzież pobytów w różnych miejscach, uznanych w przekazie ludowym za nawiedzone przez złe moce, Książę Ciemności nigdy nie zaszczycił mnie swą obecnością.

Zaznaczam w tym miejscu, że w sprawach tzw. wiary jestem agnostykiem, co oznacza, że nie przesądzam istnienia boga ani w sensie pozytywnym, ani negatywnym, jednak - w przeciwieństwie do ateistów i skrajnych materialistów - nie tylko dopuszczam możliwość występowania równoległej rzeczywistości duchowej, lecz nawet jestem racjonalnie przekonany, że takowa istnieje.

Podział duchów na dobre i złe jest niewątpliwy, a biorąc pod uwagę różne znane z literatury pięknej i naukowej hierarchie bytów, należy zakładać istnienie bytu reprezentującego zło najwyższe. Również prosta obserwacja otaczającej nas rzeczywistości skłania do wniosku, że pierwiastkiem dominującym wszechświata jest zło właśnie, a ono musi mieć swojego sprawcę. Wierzę, że owo zło również jest postacią energii i nie przekonują mnie głoszone przez niektórych Ojców Kościoła teorie, jakoby nie było ono bytem realnym, a jedynie "brakiem dobra", na podobnej zasadzie jak zimno nie jest samoistną energią, a jedynie "brakiem ciepła". Totalna porażka jasnej strony mocy, obserwowana od najwcześniejszych lat mojego życia, na każdym niemal kroku utrwala mój agnostycyzm i przekonanie, że dobro nie ma swojego promotora, a w każdym razie nie jest on równie silny, jak Niosący Światło. Dlaczego? Bo jeśli w ogóle jakiś *promotor dobra* istnieje, to jest limitowany własnym miłosierdziem, a ktoś kto musi być z definicji dobry i wybaczający, nie może być jednocześnie wszechmogący. Przypomina mi się w tym kontekście zasada rządząca monarchią brytyjską: "the king cannot do wrong" - król nie może czynić źle, podobnie jest z bogiem - jeśli w ogóle ktoś taki jest, to nie może czynić źle, czyli nie może też w ogromnej ilości przypadków zapobiec i przeciwstawić się złu wygenerowanemu przez ciemną stronę mocy, bo zgodnie z zasadą similia similibus curantur (podobne leczy podobne) - zło przeważnie zwalczać można jedynie innym (jeszcze większym) złem.

Z powyższych względów, odrzuciłem sugestię mojego głęboko wierzącego kolegi, który uważa, że wszystko, co można uzyskać od Szatana, można uzyskać także od boga poprzez działanie ducha świętego.

Przez wiele lat, ku mojemu zdziwieniu, doznawałem totalnej ignorancji ze strony funkcjonariuszy piekieł, mimo deklarowanego otwarcia i przyzwolenia na doświadczenie rzeczywistości infernalnej. Nie ubierałem się na czarno, nie stawiałem Szatanowi ołtarzy, nie słuchałem muzyki metalowej (której zresztą szczerze nie znoszę), bo uważałem i uważam to za śmieszne, by dla kogoś, kto uchodzi za byt o największej inteligencji, jakieś infantylne rytuały i gusła miały jakiekolwiek znaczenie. Relacja z kimś o takim potencjale musi być w mojej ocenie całkowicie odformalizowana i może przybrać od strony technicznej dowolny kształt.

Dopiero w ubiegłym roku coś się w tej kwestii ruszyło. Na wiosnę 2009 śniło mi się, że leżę w swoim własnym łóżku, we własnej sypialni, która wyglądała tak jak zazwyczaj. Spojrzałem w kierunku okna i stwierdziłem, że pada śnieg. Niby nic nadzwyczajnego, ale w pewnym momencie uświadomiłem sobie, że płatki śniegu nie są białe, tylko czarne (tak jakby to były strzępki jakiegoś palonego materiału). Co więcej, te czarne płatki zaczęły przylepiać się do szyby, po której zaczęła spływać ciemna, oleista substancja. Po pewnym czasie, substancja ta pokryła całą powierzchnię szyby, skutkiem czego w pokoju zrobiło się dość ciemno, przyświecała jedynie czerwonawa poświata. Wówczas przede mną pojawiło się coś przypominającego bogato rzeźbiony tron, a na nim młody, sympatyczny mężczyzna ubrany od stóp do głów na czerwono. Nagle spostrzegłem uderzające podobieństwo tego człowieka do samego siebie (wrażenie spoglądania w lustro), z tą tylko różnicą, że miał jakieś niezwykle przerysowane, wyidealizowane rysy twarzy i fantazyjną fryzurę. Pomyślałem przez moment, że byłoby dobrze, gdybym tak korzystnie wyglądał w realu (miałem świadomość, że to sen) i pamiętam swój wysiłek, żeby przynajmniej zapisać w pamięci tą niesamowitą fryzurę, co by później móc odpowiednio poinstruować fryzjerkę :) Dopiero kiedy wstał, uśmiechnął się bardzo przyjaźnie, i wykonał ręką gest, który odebrałem jako przywitanie, przyszło mi do głowy, że to może być właśnie ktoś, kogo od lat poszukiwałem - wysłannik piekieł. Nie mówił nic, ale w jakiś sposób dotarło do mnie, że on chce mi coś podarować i pyta mnie, czego sobie życzę. I wyobraźcie sobie, że w tym momencie pokpiłem sprawę - poczułem niesamowity, paraliżujący lęk, co on doskonale wyczuł, bo skrzywił się i momentalnie zniknął razem z tronem, a w pokoju zrobiło się oślepiająco jasno.

Muszę przyznać, że było to najdziwniejsze doświadczenie, jakie kiedykolwiek stało się moim udziałem. Nigdy czy to we śnie, czy na jawie nie doznałem czegoś w równym stopniu paranormalnego. Dlatego zdecydowałem się napisać o tym w niniejszym wątku, bo faktycznie było to "ekstremalne wrażenie", chociaż oczywiście nie może się równać z tym, co opisali tu inni.

Do dziś nie wiem, czy rzeczywiście był to kontakt pierwszego stopnia. Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo chociaż zazwyczaj nie jadam kolacji, to tamtego wieczora byłem dziwnie głodny i zjadłem bez żadnych dodatków puszkę tuńczyka. Ten fakt niestety zrodził w moim umyśle smutne podejrzenie, że może ta piękna wizja była tylko efektem niestrawności.

W tym kontekście pozwolę sobie zadać Szanownym Paniom trzy pytania - po pierwsze: czy to wiarygodna wizja i rzeczywisty kontakt ze Złym Duchem? Po drugie: czy Szatan rzeczywiście tak nie znosi braku odwagi u śmiertelnych, że nie pożąda duszy tchórza, histeryka, panikarza? Po trzecie: czy jest szansa na drugie podejście?

Z góry dziękuję za odpowiedź.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 134 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  


cron
Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group | Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów




 
phpBB SEO