Strict Standards: Non-static method utf_normalizer::nfc() should not be called statically in /home/www/vhosts/tarotnet.pl/httpdocs/forum2/includes/utf/utf_tools.php on line 1804 Rozmowy ze zmarłymi .... : Strefa Ezo

Strefa czasowa UTC+1godz.





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Rozmowy ze zmarłymi ....
PostZamieszczono: 23 mar 2010 21:29 
Offline
Legenda TarotNet
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 paź 2009 22:59
Posty: 1054
Lokalizacja: Stumilowy Las
Kochani, zebrałam się na odwagę aby podzielić z Wami moimi doświadczeniami z osobami zmarłymi. Dla mnie jest to sprawa co najmniej dziwna, bo nie wydaje mi się abym miała jakieś specjalne połączenia z "tamtym światem" czy też duszami ludzi zmarłych, a jednak coś w tym chyba jest... Z drugiej strony, wierzę, że ten świat istnieje, ale nie wierzę zbyt aby mnie mógł w jakis sposób dotykać, bo to mi się jednak kojarzy ze zjawiskami, które są niedostępne dla wszytskich, a ja nie mam tego typu... nie wiem jak to nazwać, zmysłów. Siedem lat temu moja przyjaciółka zginęła w wypadku, w którym teoretycznie nic nikomu nie powinno się stać. Agnieszka mając 21 lat osierociła syneczka i nas wszystkich tak na prawdę :( Po jej śmierci miałam serię dziwnych snów:
- jestem u niej w mieszkaniu, siedzimy w pokoju, który jest wirtualnie doczepiony do jej mieszkania, tego pokoju nigdy tam nie było, wchodząc do niego miałam tę świadomość, że go nadal tam nie ma a jednak w nim siedzimy chociaż nie ma podłogi tylko widok na chodnik z 4 piętra. Agnieszka zaczyna do nas mówić, jest bardzo zła, przeklina pogrzeb i to jak w tym czasie zajmowano się jej synkiem. Że opiekowała się nim sąsiadka, że nie kładła go spać o tej porze o której on powinien iść spać... Wtedy koło mnie usiadła, a ja ją zapytałam jak jest po drugiej stronie (niejako świadomie, bo mnie to interesowało, skoro już ją miałam przy sobie to ją zapytałam) a ona w tym momencie zastygła, jak wyłączona lalka i została jakby wciągnięta w inną przestrzeń przez jakąś moc za jej plecami, zapadła się do tyłu. Potem historia się powtórzyła. Rozmawiałyśmy i ja znów zadałam to pytanie, a ona zniknęła w ten sam sposób.
- kolejnym snem, był sen kiedy przyjechałam ją "odwiedzić" (niby w tych zaświatach) Tak się złożyło, że była ze swoją rodziną. Więc jasnym było, że priorytetem jest mama, tata, mąż i synek. Mnie zostawiła na deszczu i powiedziała, żebym ich zostawiła w spokoju, bo ja nic nie rozumiem, bo TO ONI NIE ŻYJĄ, i ja nie wiem jak to jest STRACIĆ DZIECKO.
- i jeszcze jeden: było jakieś przedstawienie w naszej szkole podstawowej, Aga grała tam jakąś postać w białej sukience. Potem kiwnęła do mnie abym poszła za nią. Poszłyśmy do piwnicy, sceneria się nagle zmieniła, Aga zaczęła słabnąć w oczach i osuwać się na ziemię, po drodze postrącała półki a z nich spadło śmierdzące, stare mięso w sporych kawałkach...
Bardzo się bałam, że ona nie może znaleźć drogi na tamtą stronę, albo, że nie umie się pogodzić z faktem, że musi odejść...
Tak mi się śnią zmarli, którzy zginęli tragicznie i niespodziewanie. Kiedyś moja znajoma, która (jak podejrzewa policja) została zamordowana, przyśniła mi się kilka dni po śmierci, że wyszła ze ściany, usiadła na krześle, zapaliła papierosa i zaczęła wykrzykiwać, czy słyszałyśmy "co ludzie gadają? Ńo gadają, że ja nie żyję! - Krzyczała - A wiecie jak ja się strasznie czuje, to takie dziwne nie żyć!!! To jest nie mozliwe! No polejcie mi drineczka" Lena miała problem z alkiem :| I taka była zdenerwowana! Dziadek natomiast mnie pocieszał, żebym już nie płakała - zmarł 2 miesiące temu i dopiero po śmierci zaczął mi się śnić.

Nie umiem tego wszystkiego ująć w "nienudnym" krótkim opisie.

Jakieś dwa lata po śmierci Agi, miałam przedziwne spotkanie z "posłańcem". Przysnęło mi się na kanapie w dzień ;) Za oknem słyszałam dzieci, w pół śnie słyszałam i widziałam jak przez mglę program o tornadach w telewizji. Nagle coś w pokoju się zmieniło, ja znieruchoiałam, ocknęłam się kiedy usłyszałam kroki bosych stóp na drewnianej podłodze. Myślałam, że to mój współlokator, i próbowałam się zerwać z kanapy (on mnie zawsze wywstydzał za spanie w dzień), ale nie mogłam, potem chciałam się zapytać, co tak wcześnie robi w domu, ale nie umiałam tego dokonać. Moje ciało leżało tam jak kłoda, a umysł nadawał na najwyższych obrotach. Dałam sobie więc spokój i przestałam walczyć! Za moment sytuacja się powtórzyła, z tym tylko, że poczułam, że ktoś się opiera o tylną część kanapy, tak, że ona się przechyla do tyłu. Wtedy już się wystraszyłam! Milion myśli "nie zamknęłam mieszkania - tym razem ktoś jest w domu, wszedł a ja nie słyszałam" Wpadłam w paniką, a mimo to nie mogłam się podnieść, aby zobaczyć co się dzieje! Wreszcie nadludzkim wysiłkiem podniosłam głowę i zobaczyłam nade mną rudą dziewczyną, o przeciętnie ładnej, bladej (jak na rudzielca przystało:)) buzi, w białej koszuli. Wtedy Pani się uśmiechnęła i nie mówiąc ani słowa "powiedziała" do mnie "mam dla Ciebie wiadomość, ale zbyt się boisz, przyjdę innym razem" Wiedziałam już, że jestem gotowa na tę wiadomość, przecież to może być od Agi!!! Ale ona mi się rozmyła, głowa była zbyt ciężka aby ją utrzymać, zamknęły mi się oczy i jak je otworzyłam za kilka sekund ponownie już jej nie było. Nigdy nie wróciła. Po całym zdarzeniu byłam bardzo zmęczona i pomimo tego, że mam przedziwne i bardzo bogate sny wiem, że to było coś z pogranicza snu i jawy, ale nie sen na pewno! No albo zwariowałam do reszty ;)

No więc, nie mam w tym temacie absolutnie żadnej wiedzy! Nigdy nie udało mi się nawiązać kontaktu z osobą, która by mogła się wypowiedzieć czy to tylko sny - bo ta opcja jest jednak moją przewodnią, czy to jednak jakiś rodzaj kontaktu niekontrolowanego... Bardzo bym chciała poznać Wasze zdanie na ten temat... Bo bardzo bym chciała, aby te dusze odnalazły jednak spokój.

_________________
Tarot jest dobrym sługą, ale złym panem- Hajo Banzhaf


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozmowy ze zmarłymi ....
PostZamieszczono: 23 mar 2010 21:39 
Offline
Hurra, mogę prosić o interpretację!

Rejestracja: 10 lut 2010 17:55
Posty: 21
Aż mi ciarki przeszły...

Próbowałaś modlić się za osoby zmarłe, które Cię "odwiedzają" ?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozmowy ze zmarłymi ....
PostZamieszczono: 23 mar 2010 21:44 
Offline
Legenda TarotNet
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 paź 2009 22:59
Posty: 1054
Lokalizacja: Stumilowy Las
No tak, za każdym razem, ale to niestety nie pomaga. Jestem świadoma tego, że to mogą być tylko sny, nie upieram się, że to coś nadprzyrodzonego, ale po każdej śmierci w bliższym otoczeniu tak się zdarza... Hmmm Ale wiesz Karola, ja się tych snów nie boję, one nie są straszne, tylko mi po nich strasznie smutno :|

_________________
Tarot jest dobrym sługą, ale złym panem- Hajo Banzhaf


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozmowy ze zmarłymi ....
PostZamieszczono: 23 mar 2010 21:51 
Offline
Pogromca Wszelkich Tematów

Rejestracja: 02 lut 2010 16:32
Posty: 863
Lokalizacja: Wadowice
Tarotko według mnie, to nie są sny i masz zdolności, dzięki którym osoby zmarłe mogą się z Tobą kontaktować. Osoby, które gina nagłą, nieoczekiwana śmiercią, zwłaszcza młode, lub takie, które nie chcą czegoś lub kogoś zostawić, np. dziecka z trudem przechodza na druga stronę. Polecam Ci książkę "Dar nieba" - Jail Kubackiej, autorka, z wyksztalcenia lekarz, opisuje swoje życie, znajdziesz tam opis jej doświadczeń w tym temacie.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozmowy ze zmarłymi ....
PostZamieszczono: 23 mar 2010 21:54 
Offline
Legenda TarotNet
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 paź 2009 22:59
Posty: 1054
Lokalizacja: Stumilowy Las
O dzięki Gosia! Nabędę tę książkę jak tylko dotrę do Polski! Ten temat od lat nie daje mi spokoju :( Muszę sie teraz tym zaiteresować kiedy mam więcej czasu... I takich ludzi jak Wy, którzy z niejednego pieca jedli chleb i znają się na różnych rzeczach na których ja się znam nie bardzo :oops:

_________________
Tarot jest dobrym sługą, ale złym panem- Hajo Banzhaf


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozmowy ze zmarłymi ....
PostZamieszczono: 23 mar 2010 21:58 
Offline
Fan TarotNet
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 paź 2009 16:50
Posty: 349
Ja tez tak mam i na te wycieczki zmarłych do mnie we snie nie zwracam juz uwagi ale zawsze po takim snie cos sie u mnie dzieje złego lub nieraz dobrego zalezy kto mi sie snił, wiec to ich przychodzenie traktuje jak ostrzezenia przed czyms nieprzyjemnym dla mnie. Jeden tylko sen miałam ze zmarłym ojcem znajomego-jako,ze on nie ma snów.Pokazał mi sie we snie jego ojciec w ich rodzinnym domu /nigdy tam nie byłam/.Miał do załatwienia sprawe spadkowa po sobie wzgledem syna-chyba jego zona tego nie zrobiła.Opowiedziałam ten sen koledze bardzo dokładnie -nie chciał wierzyc wiec opisałam to mieszkanie i uwierzył bo to co kazał mi przekazac jego ojciec sie spełniło. Zmarli zawsze we snie chca nam cos przekazac, czesto robia to obrazowo pokazujac w jakis sposób czas jakiegos wydarzenia ,ktore ma nastapic.Ja zapisuje sobie zawsze moje sny i zawsze sie sprawdzaja.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozmowy ze zmarłymi ....
PostZamieszczono: 23 mar 2010 22:08 
Offline
Hurra, mogę prosić o interpretację!

Rejestracja: 10 lut 2010 17:55
Posty: 21
Tarotko Tobie może wydawać się że nie posiadasz takich zdolności , ale wychodzi na to że zmarli mają inne zdanie :)
Zmarli wybierają do kontaktów osoby wrażliwe, które nie potraktują snu z nimi w roli głównej jako zwykłego snu tylko własnie tak jak Ty będą się zastanawiać nad ich głębszym sensem.

Jeżeli mogę opisać tutaj swoją przygodę...

Miałam sąsiada, Pan Adam najsympatyczniejszy staruszek pod słońcem. Mieszkał za ścianą. Z racji wieku często nie było go w domu, a to przebywał w szpialu a to mieszkał u siosrty, która się nim opiekowała.
Pewnego dnia jednak poczułam że on jest tam za ścianą.. Męczyłam mojego chłopa żeby sprawdził bo czuje ze coś jest nie tak. Oczywiście mój chłop , że wydaje mi się, że napewno nic sąsiadowi nie jest itp.. No ale ja swoje że sąsiad jest w mieszkaniu. Zadzwoniliśmy po policję i faktycznie , nie żył od paru dni.
Miałam uczucię jakby Pan Adam znalazł sobie mnie abym mu pomogła i zrobiła coś aby go tam znaleść.
Strasznie mnie ta historia cała poruszyła, pomodliłam sie za Pana Adama i powiedziałam i poprosiłam aby więcej takie historii mnie mnie spotykały, bo ja jestem na to za słaba.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozmowy ze zmarłymi ....
PostZamieszczono: 23 mar 2010 22:15 
Offline
Legenda TarotNet
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 paź 2009 22:59
Posty: 1054
Lokalizacja: Stumilowy Las
No po śmierci mojego kochanego dzidka, przyśnił mi sie jego dom - mój rodzinny... był pusty i bez kolorów... Jeszcze wtedy nie widziałam, że dziadek nie żyje. No więc jednak dobrze, że napisałam i wyrzuciłam to z siebie! Okazuje się, że nie tylko mi się to przdarzyło.

_________________
Tarot jest dobrym sługą, ale złym panem- Hajo Banzhaf


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozmowy ze zmarłymi ....
PostZamieszczono: 23 mar 2010 23:42 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Tarotko, za wiele to Ci na ten temat nie powiem, bo się tym nie interesowałam jakoś specjalnie (czasem coś mi wpadnie w ręce to przeczytam).
Ogólnie wygląda na to, że jesteś osobą bardzo sensytywną. :) Super, sęk w tym że warto abyś na siebie uważała, to znaczy przede wszystkim nauczyła się chronić siebie i swoją energię przed różnymi gośćmi.
Czemu? Fajnie wyjaśnia to Lidia Miron:

Cytuj:
Po śmierci zdarza się, że duch zmarłej osoby nie odchodzi we właściwe sobie miejsce w zaświatach, tylko pozostaje w sferze fizycznej bez ciała fizycznego. Może on mieć różny stan swojej świadomości. Od oszołomienia po stan trzeźwej uwagi. W każdym razie duch taki byt swój odbiera jako szalony dyskomfort i lgnie do aury żywego człowieka. Przyczyną oszołomienia może być wstrząs spowodowany śmiercią, niespodziewaną zmianą sytuacji oraz lekarstwami. Powodem, dla którego zmarły nie odchodzi w odpowiednie dla niego rejony astralu jest np. niewyczerpanie energii życiowej. Gdy zginął młodo w wypadku, trzyma ona go wtedy w świecie fizycznym. Powodem może być również przywiązanie do konkretnych osób, miejsc lub przedmiotów. Duch w stanie zawieszenia szuka wtedy miejsca dla siebie i takim miejscem jest aura żywego człowieka. Ludzie określani mianem sensytywnych, czyli wrażliwi są tutaj szczególnie narażeni. Ich aura świeci, a jednocześnie wrażliwość oznacza obniżenie barier ochronnych. Dla zmarłych są oni widoczni i łatwi do wniknięcia. Jest tutaj analogia. Podobnie się to odbywa przy obniżeniu bariery immunologicznej i wnikaniu w organizm ziemskich bakterii oraz wirusów. Wspominałam, że dla zmarłego jest dyskomfortem przebywanie w stanie zawieszenia. Stan ten można porównać do samopoczucia zabłąkanego człowieka w zimnie, ciemności i deszczu. Lgnie on wtedy do jedynego miejsca, które jest dla niego widoczne i przytulne, to jest do innych ludzi w ich aurę. Są to niestety częste przypadki, a ich efektem osłabienie, utrata energii następnie zanik sił witalnych, odporności i na koniec wszelkie możliwe choroby. Zaczyna się to nieodpartym odczuwaniem czyjejś obecności.


Sny i doznania w półśnie zapewne też się zaliczają. W każdym razie Twoje doświadczenia zarówno odnośnie Agnieszki jak i Leny bardzo tu pasują.
Jak wiadomo jedni zmarli są "obecni" tylko na krótko po śmierci, inni pozostają długo... W każdym razie jeśli zmarły śni się, z reguły oznacza to iż nigdzie nie odszedł. W Kościele mówi się wówczas, że jego Dusza jest w czyśćcu, ale osoby zajmujące się egzorcyzmami i odprowadzaniem Dusz wiedzą, że ci ludzie cały czas są na ziemi. A właściwie nie na ziemi, a w najniższym (czy najbliższym dla nas) wymiarze, tzw. astralu. Z tego co czytałam u Roberta Monroe jest to coś w rodzaju śmietnika. Kręcą się tu zarówno żywi ludzie (astralni podróżnicy i śniący), świeżo zmarli oraz nie mogący odejść, energetyczne niskie byty mające świadomość, ale i także zwykłe myślokształty. Stąd najłatwiej jest przeniknąć do nas, w każdym razie duchy i byty wywoływane podczas seansów przyłażą właśnie z tej sfery. Podczas snu podobno każdy tam czasem wpada, co by tłumaczyło podobne do Twoich kontakty ze zmarłymi. :)

Wracając do zmarłych. Powody pozostania są różne: niezałatwione sprawy, brak pogodzenia się z własną śmiercią, przywiązanie do kogoś lub czegoś, chęć zemsty, potrzeba opiekowania się bliskimi i tak dalej. Niektórzy nie chcą odejść w ogóle, inni tylko do czasu załatwienia tego co ich trzyma. Często spotyka się przecież relacje podobne do Twoich, gdzie bliski zmarły śni się komuś całymi latami, ale później następuje coś w rodzaju pożegnania - przychodzi i mówi że odchodzi, po czym rzeczywiście już więcej się nie śni.

Najważniejsze zauważ że po odwiedzinach rudej dziewczynki czułaś się osłabiona. Czyżby to dziecko trochę Cię podskubało z energii? Na to wygląda. W zasadzie wcale nie musiała być zmarłą osobą, mogła być tylko bytem z astralu - skoro jesteś w stanie kontaktować się ze zmarłymi i oni do Ciebie przychodzą, to naturalnie możesz mieć także do czynienia z astralnymi bytami.
W każdym razie tutaj akurat kontakt odbył się w sposób świadomy (to znaczy pamiętasz i wiesz że coś takiego miało miejsce), ale prawdopodobnie są też kontakty o których nie wiesz. Dziecko przyszło i poszło - a mogło zostać i nadal skubać wcale się nie ujawniając.

Bać się nie masz czego, po prostu przyda się zachowanie ostrożności. Koniecznie pracuj nad ochroną swojej energii (ot, choćby prosta wizualizacja świetlistej tarczy lub kuli która Cię otacza). Dobrą bronią jest również mocne wewnętrzne postanowienie, że „nic do mnie się nie przyczepi” i rozwijanie poczucia bezpieczeństwa. :)

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozmowy ze zmarłymi ....
PostZamieszczono: 24 mar 2010 09:09 
Offline
Stały Bywalec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 gru 2009 12:55
Posty: 64
Lokalizacja: Łódź
O to strasznie duzy temat ... wiele ksiazek na ten temat . współczesni spirytysci to dzis głównie ks Brune przeczytaj jest wspaniały i światne wszystko wyjasnia. Kardec - jako główny ten który wszystko upozadkował... polecam...

_________________
Żyj - powiedziała nadzieja
Bez ciebie nie mogę - odpowiedziało cicho życie

gg 44818108
http://tarot24h.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozmowy ze zmarłymi ....
PostZamieszczono: 24 mar 2010 11:00 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Trafiłam na wskazówki Bruce'a Moena, w których ciekawie opowiada o świecie astralnym. :)

B. Moen pisze:
Pozbawiona ciała istota - jak na przykład ciało astralne - aby móc funkcjonować w świecie materialnym, w czasie rzeczywistym, potrzebuje określonej ilości materii eterycznej - bez niej jest wciągana do wymiaru, z którego pochodzi. Materię eteryczną może uzyskać tylko od żywych mieszkańców świata materialnego.


Stąd wizyty gości, którzy przychodzą aby pobrać troszkę energii, oraz opętania przez istoty niematerialne, nie tylko demoniczne ale i zwykłych zmarłych ludzi. Człowiek który umarł i chce z jakiegoś powodu pozostać w naszym fizycznym wymiarze musi mieć energię eteryczną.


Świat niefizyczny w większości relacji składa się z siedmiu podstawowych poziomów.


B. Moen pisze:
Wymiar astralny

Jest to dziwaczny świat przypominający to, co Alicja widziała w Krainie Czarów. Wszystko wygląda, jakby było obiektywne (prawdziwe), lecz jest zmienne i płynne. Można tam znaleźć wszystko, od zwierzęcych, pierwotnych pokładów energii seksualnej po piękne, spokojne miejsca pełne wewnętrznej harmonii. Czas jest zaburzony i rozciągnięty. Godzina w astralu może okazać się kilkoma minutami w świecie fizycznym. W porównaniu ze światem materialnym panują tu znacznie wyższe wibracje.
(...) W sferze granicznej między astralem a wymiarem mentalnym znajdują się wspomnienia wszystkiego, co się kiedykolwiek zdarzyło, niczym olbrzymia, mentalna książka historyczna. Znajdują się tam również prawdopodobne "ciągi dalsze" zdarzeń i można w ten sposób w pewnym sensie zajrzeć w przyszłość (do czego są potrzebne pewne zdolności jasnowidzenia).


Sam wymiar astralny ponoć dzieli się na trzy poziomy. Najniższy jest wspomnianym wcześniej miejscem-śmietnikiem, gdzie kręcą się wszelkie byty, niskie energie, popędy etc. Robert Monroe w swoich książkach pisze, że poziom astralny generalnie charakteryzuje się tym, iż tu każda nawet przelotna myśl natychmiast przybiera kształt, natomiast niskie emocje (strach, lęk) ulegają wyolbrzymieniu i praktycznie nie da się nad nimi zapanować. W swoich podróżach właśnie tu spotykał najbardziej nieprzyjemne doznania i agresywne stworzenia (nie-ludzi). Bywało że spotykał tu zbłąkanych zmarłych. Myślę że gdy śnimy i mamy koszmarny sen, pochodzi on właśnie z tegoż najniższego obszaru.
W obszarze "środkowym" astralu są duchy zmarłych i większość śniących. Tu Monroe widział wielkie skupiska dusz, jedne były przyjazne, inne nie bardzo. Natkną się tutaj także na hmmm... osobliwe zjawisko. Od czasu do czasu odzywały się coś jakby trąby, wszystkie istoty (on również) natychmiast "zamierały", jak sparaliżowane przerywały to co akurat robiły i padały na twarze w dziwnym pokłonie. Pojawiał się wówczas coś jakby orszak z jedną postacią na czele - postać ta, czymkolwiek była, sprawiała wrażenie władcy tego wymiaru. Dosłownie przemieszczała się po grzbietach tych ludzi w sobie tylko znanym kierunku. Gdy kończyła swój "pochód" wszystko wracało do normy, jak gdyby nigdy nic. Monroe wspomina także, że postać czasem zabierała stąd jakąś istotę/duszę, nie wiadomo co się z tą duszą działo, w każdym razie nikt jej już nie widywał. :roll:

Wracając do opisu Moena.

Moen pisze:
Wymiar mentalny

To niezwykły wymiar! Rzeki dźwięków i tęcze pulsujących świateł. Myśli ukazują się jako kalejdoskopowe sekwencje obrazu i dźwięku. Idziesz po łąkach idei pod błyszczącym, kryształowym niebem inspiracji. Jeżeli wejdziesz w ten świat, nie próbuj go zrozumieć lub racjonalizować, bo to grozi obłędem, gdyż wychodzi to poza ludzkie pojmowanie. Po prostu go zaakceptuj i ciesz się nim.
Ten wymiar jest, jak sądzę, tym, co Wikingowie nazywali "Tęczowym Mostem" do Asgardu. Rzeczywiście wygląda to tak, jakby szło się po tęczy do jakiegoś cudownego świata, który z pewnością musi być zamieszkany przez jakichś bogów. (...)"

Wymiar buddyczny

To ciepły, abstrakcyjny świat wypełniony głębokim spokojem i nieskończoną miłością. Jest to wymiar czystej Bieli. Nie ma żadnych doznań dźwiękowych ani wizualnych poza doznaniem wszechogarniającej, diamentowej bieli. W tym świecie bardzo szybko wyzbywasz się swoich indywidualnych myśli; gdy tu jesteś, nie możesz długo myśleć i nie ma też takiej potrzeby. Odczuwasz za to przemożną chęć pogrążenia się w spokojnej ciszy. Jest to niczym bycie zanurzonym w białej, miękkiej, czystej wełnie. W tym świcie przestajesz być jednostką i stajesz się CZĘŚCIĄ JEDNEGO. Przestajesz też być kobietą lub mężczyzną i w tym sensie wracasz do łona Matki. Jesteś otoczony i wchłonięty przez nieskończoną, pełną ciepła miłość, zrozumienie, przebaczenie i pokutę.
Czas przestaje mieć tu znaczenie. Jeśli kroczysz w ten świat, nie będziesz chciał kiedykolwiek go opuszczać, dopóki twoje ciało fizyczne nie wciągnie cię z powrotem. Jest to miejsce odpoczynku i uzdrowienia duszy.


Robert Monroe odnotował to samo. :) Wymiar ten nazywał rajem, rzeczywiście nie chciał wracać i kilka razy nawet został stąd siłą wyciągnięty przez przewodnika.
Z nostalgią wspominał każdą chwilę jaką tam "przeżył".
Ok, dalej:

Moen pisze:
Wymiar atmiczny

Wydaje się być światem duchów. Tutaj czekają one na tych, których kochały podczas swojego pobytu na ziemi. To miejsce radosnych spotkań, gdzie ma miejsce ponowne zjednoczenie dusz.
Światło w tym świecie jest koloru najczystszego srebra i jest tak jasne, że wydaje się, że nie da się na nie patrzeć; jednak jest ono jednocześnie bardzo łagodne, miękkie i uspokajające. jest to światło boskiej miłości. Ludzie wyglądają tutaj tak, jak wyglądali w świecie materii, ale w swoich najlepszych chwilach. Są przepełnieni ekstatyczną miłością i radością. Atmosfera jest elektryzująca i pełna życia, a jednocześnie głęboko uduchowiona. W tym świecie możesz CZUĆ obecność Boga jako namacalnej, przenikającej wszystko siły.

Porozumiewanie się odbywa się tutaj na wysokich poziomach telepatycznej wyobraźni, podobnej do jasnowidzenia, lecz znacznie wyraźniejszej. Mowa i myśli nie mają zastosowania. Czas stoi w miejscu. Rzeczywistość jest prawdziwsza i trwalsza od normalnej. W porównaniu z tym wymiarem świat fizyczny jest niewyraźnym snem pełnym półżywych ludzi.




A teraz ciekawy opis Moena o tym, jak może wyglądać śmierć:

Cytuj:
Gdy ostatni raz opuścisz swoje ciało, już na zawsze odbędzie się to - jak sądzę - w następujący sposób: przez pierwsze kilka dni będziesz blisko świata fizycznego, aż skończy ci się materia eteryczna; wtedy przeżyjesz drugą śmierć i wkroczysz w wymiar astralny. Tam wyzbędziesz się wszystkich pragnień, jako że będziesz mógł dzięki twórczym zdolnościom podświadomości mieć w obfitości wszystko, czego kiedykolwiek pragnąłeś w świecie materialnym. Tutaj będziesz mógł zaspokajać swoje pragnienia i potrzeby, aż zobaczysz, że są one iluzjami.

Potem zrzucisz swoje ciało astralne i wejdziesz do wymiaru mentalnego. Zobaczysz całe swoje życie, wszystkie swoje myśli i czyny. Tutaj twoje myśli i wspomnienia zostaną dodane do wielkiego pola informacyjnego, zawierającego historię wszystkiego tego, co się kiedykolwiek działo na w świecie fizycznym.

Zrzucając swoje ciało mentalne znajdziesz się w wymiarze buddycznym. Tutaj zostaniesz na nieokreślony czas uzdrowienia, odpoczynku, pokuty, przebaczenia i zrozumienia siebie. Twoje wewnętrzne rany zostaną uleczone, a dusza zostanie przeniknięta boską miłością. Twój duch stanie się doskonały.

Potem zrzucisz swoje ciało buddyczne i wejdziesz w wymiar atmiczny, gdzie w obecności Boga poczekasz na tych, których kochasz. Potem, pewnego dnia, przejdziesz na następny poziom egzystencji, gdzie odsłonięta zostanie przed tobą wielka tajemnica życia.



Interesujące, zwłaszcza że wiele rzeczy pokrywa się z np. z pracami typu "Życie po życiu" i "Wędrówki dusz", ale także z ludowymi przekazami. Wg. tych ostatnich, dusza świeżo zmarłej osoby przebywa między nami przez trzy dni, do czasu pogrzebu. Dodam także, że identycznie mówią kapłani Huny oraz szamani różnych kultur: w niektórych przypadkach są w stanie wskrzesić zmarłego (sprowadzić jego Duszę do ciała), ale nie może minąć okres dłuższy niż około 3 dni od momentu śmierci.

Jeśli chodzi o sny ze zmarłymi w roli główniej, to moja mama choć nigdy w życiu nie czytała żadnych Moenów doświadczyła czegoś, co zdaje się potwierdzać wszystkie te teorie. Otóż jej ojciec a mój dziadek, w jakiś czas po śmierci zaczął się jej śnić. Ciekawostka jest taka, że w tych snach zawsze był młody i wyglądał na zadowolonego. W jednym ze snów przyszedł radosny jak skowronek i lekko wstawiony (za życia miał problemy z alko, zresztą zmarł z tego powodu). Mama zapytała z czego się tak cieszy, skąd ma kasę na picie. I teraz będzie najlepsze: odpowiedział, że tu gdzie jest, jest po prostu ekstra, bo papierosy i wóda są za darmo. :lol: Wygląda na to, że on wówczas był po prostu w wymiarze astralnym, gdzie wszystko faktycznie jest dostępne, dusza zaspokaja tam swoje pragnienia i popędy, często właśnie funkcjonuje zupełnie tak jak za życia fizycznego.


Materiały do poczytania (w tym cytowany "Traktat o projekcjach astralnych" Moena) -> http://www.czarymary.pl/snienie.html

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozmowy ze zmarłymi ....
PostZamieszczono: 24 mar 2010 15:46 
Offline
Legenda TarotNet
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 paź 2009 22:59
Posty: 1054
Lokalizacja: Stumilowy Las
Rany, to gdzie ja się włóczę po nocach!!! :D

Kinga pisze:
Najważniejsze zauważ że po odwiedzinach rudej dziewczynki czułaś się osłabiona. Czyżby to dziecko trochę Cię podskubało z energii? Na to wygląda.

Dziewczyny, ja się czułam jakbym pole zaorała, oczywiście jako substytut konia! To było straszne, oczy miałam podpuchnięte, całą twarz spieczoną- tak jak po strasznym wysiłku, suche usta... No to masz rację Kingo, muszę się bronić! Nie miałam pojęcia o tym wszystkim, dopiero te sny zmusiły mnie do zastanowienia mnie nad tym.
Kinga pisze:
Często spotyka się przecież relacje podobne do Twoich, gdzie bliski zmarły śni się komuś całymi latami, ale później następuje coś w rodzaju pożegnania - przychodzi i mówi że odchodzi, po czym rzeczywiście już więcej się nie śni.

Po snach które opisałam wyżej, były to pierwsze sny po jej śmierci, zaczęła mi się śnić inaczej. Stała się postacią niemą, z jakąś pretensją wypisaną na twarz i non stop ode mnie uciekała. Wyglądało to tak, że przystawała na moment, patrzyła na mnie, aby się upewnić, że ją widzę, a potem- dyla! Ja oczywiście chciałam ją dogonić, bo strasznie za nią tęsknię. Najstraszniejsze było to, że często miała przy sobie pusty wózek dziecięcy :| Jednak jakieś trzy tygodnie temu, przyśniła mi się, jak zwykle stała gdzieś na skraju jakiejś drogi i jak zwykle rzuciłam się w pościg, ale ona stała nadal! Kiedy już ją "dopadłam" uścisnęła mnie z szerokim uśmiechem na buzi i powiedziała, że teraz może mi już powiedzieć, jest szczęśliwa, że układam sobie życie w końcu, i życzy mi wszystkiego najlepszego. Chciałabym, aby to było pożegnanie, niech już sobie spokojnie idzie tam gdzie trzeba...
Kinga pisze:
dusza świeżo zmarłej osoby przebywa między nami przez trzy dni

No i tak było! Pierwsze najjaskrawsze sny są tuż po śmierci śniącej mi się osoby. Dziadek znikł po dwóch wizytach (do tej pory) i nie były to jakieś dramatyczne sny, ale moja babcia długo nie odeszła z moich snów. Umarła na Alzheimera, i śniła mi się intensywnie jako osoba oszołomiona chorobą bardzo długo - 2 lata, bardzo nieprzyjemne sny... Potem raz mi się przyśniła taką jaką ją pamiętam, w słonecznej kuchni, w swoim fartuszku do gotowania, w domu było jak przed świętami, a ona powiedziała to co zawsze mi mówiła "Ulanko, bądź słoneczna" I to był koniec jej wizyt.
Wiecie co jeszcze mam po takich snach, "smutne nadgarstki". Ja to tak nazywam, bo ani jest to ból, ani mnie one pieką, ani swędzą, ani ciągną - no żdane ze znanych mi doznań. Taki stan po tych "wizytach" utrzymuje się dość długo - jeszcze po przebudzeniu.
Nie boję się tych snów, może dlatego, że wychowywałam się w sąsiedztwie cmentarzy i były one jak (przepraszam, nie chcę aby to źle zabrzmiało, ale jednak...) "place zabaw". Do dziś lubię ładne cmentarze, ale jako ładne, spokojne, zielone miejsca, gdzie nie biegają dzieci, nikt nie chodzi z pieskiem. Jest spokój i cisza... Co mnie w tym wszystkim przeraża, że ja jestem stroną całkowicie bierną! Mnie to spotyka i mam ograniczone pole manewru, no jak się wybronić w świecie snu, gdzie zdrowy rozsądek właśnie odpoczywa, a ja jestem zdana na zachcianki jakichś bytów nie z tego świata? O rety!
Kinga pisze:
Koniecznie pracuj nad ochroną swojej energii (ot, choćby prosta wizualizacja świetlistej tarczy lub kuli która Cię otacza). Dobrą bronią jest również mocne wewnętrzne postanowienie, że „nic do mnie się nie przyczepi” i rozwijanie poczucia bezpieczeństwa.
Koniecznie będę to robić, poza tym skoro mówicie, że coś może być na rzeczy, to poczytam posunięte pozycje.

Ale prawdą jest, że kocham moje sny! Sa jak wspaniałe odwiedziny w lepszym świecie (czasem w gorszym) ale rzadko w codziennym. Jeszcze dzisiaj rano, zastanawiałam się skąd u mnie to w głowie, ja nie mam takiej wyobraźni... Śnią mi się zazwyczaj ludzie, których nie znam, miejsca w których nigdy nie byłam, ale jest to zachwycające. Jeśli ktoś oglądał Avatar, to ja mam tak często w snach, taką krainę - nie dziwne, że coś do mnie przyplątuje skoro zamiast spokojnie leżeć w łóżku łarzę gdzieś po zaświatach :D Oczywiście żart!
Na szczęście nie miewam snów proroczych, zapisuje je od 10 lat i nie ma żadnej analogi w snach i wydarzeniach. To by mnie chyba dobiło, pomimo tego, że dar mógłby się wydawać pożyteczny.

Wszystkim dziękuję za odpowiedzi!!! Wszytkie przeczytałam bardzo uważnie. Co do wypowiedzi Kingi, to czuję się trochę winna, że tak się napisała! Dziękuję, dziękuję, dziękuję!!! Poczytam o tym - już wiem gdzie!

_________________
Tarot jest dobrym sługą, ale złym panem- Hajo Banzhaf


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozmowy ze zmarłymi ....
PostZamieszczono: 24 mar 2010 17:07 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Oj tam, nie musisz czuć się winna! :) Temat jest bardzo ciekawy i przyjemnie się w nim rozmawia.

Aaa, mieszkałaś przy cmentarzu? To by tłumaczyło dlaczego rozwinął się w Tobie ten rodzaj wrażliwości, słyszałam o takich przypadkach. Oczywiście nie na każdego mieszkanie przy cmentarzu tak podziała - ja też do 14-15 roku życia miałam po drugiej stronie ulicy stary cmentarz żydowski, a tuż zanim największy cmentarz rzymskokatolicki w Białymstoku. Na żydowskim od wielu lat nie odbywają się już żadne pochówki (mój tato pamięta jakiś ze swojego dzieciństwa, czyli ostatni musiał być dobre 40-45 lat temu). W czasach mojej młodości cmentarz był bardzo zaniedbany i troszkę niebezpieczny ze względu na meneli oraz dziwne towarzystwo... Jako dzieci czasem się tam bawiliśmy i chodziliśmy na spacery. :) No ale zmarli nie śnią mi się w ogóle, nie pamiętam żebym kiedykolwiek miała z nimi jakiś kontakt.

Nauczenie się ochrony własnej energii nie spowoduje że przestaniesz mieć te sny, a po prostu będziesz bezpieczna, nic nie będzie mogło narobić Ci szkód. Żeby się pozbyć snów musiałabyś zablokować w sobie to coś, co sprawia że jesteś sensytywna, a to w zasadzie okaleczanie się. Czasami kompletne zablokowanie jest nieodzowne, bo są ludzie tak uwrażliwieni że prawie wariują, chorują, ciągle mają jakieś jazdy, coś się przyczepia i nie panują nad tym, ale w Twoim przypadku przecież nie jest tak dramatycznie. :) Jeśli nauczysz się chronić energię, sny nie będą już nieprzyjemne, ani wyczerpujące.


Cytuj:
Jednak jakieś trzy tygodnie temu, przyśniła mi się, jak zwykle stała gdzieś na skraju jakiejś drogi i jak zwykle rzuciłam się w pościg, ale ona stała nadal! Kiedy już ją "dopadłam" uścisnęła mnie z szerokim uśmiechem na buzi i powiedziała, że teraz może mi już powiedzieć, jest szczęśliwa, że układam sobie życie w końcu, i życzy mi wszystkiego najlepszego. Chciałabym, aby to było pożegnanie, niech już sobie spokojnie idzie tam gdzie trzeba...


Hmmm... W sumie może to było pożegnanie? Mam nadzieję że tak. Zobaczysz, czas pokaże - jeśli rzeczywiście wyruszyła wreszcie poza astral, raczej nie pokaże się już w snach.

Jeśli chcesz poczytać coś ciekawego, mam ebooki dr. Michaela Newtona ("Wędrówka Dusz" i oba tomy "Przeznaczenie Dusz"). To chyba jedne z ważniejszych lektur w tym temacie. :) Przeczytałam tylko pierwszą książkę - no, muszę powiedzieć że robi wrażenie. :)

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozmowy ze zmarłymi ....
PostZamieszczono: 24 mar 2010 18:42 
Offline
Legenda TarotNet
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 paź 2009 22:59
Posty: 1054
Lokalizacja: Stumilowy Las
Na prawdę, nie śnili Ci się zmarli? To jest dla mnie dziwne, bo mi się śnili zawsze i myślałam, ze wszyscy tak mają :) Boję się jednak innej rzeczy, że wciągnę się w ten "nie nasz" świat i tym zrobię sobie krzywdę. Choć wiem, że jestem herszt baba z charakteru, to jest to jednak igranie z ogniem. Odciąć od tematu bym się nie chciała, bo daje mi to szanse na pozostanie w jakimś kontakcie z czymś co jest niepoznane a tym samym fascynujące, ale jak już pisałaś przy okazji innego tematu, trzeba uważać na to, czy dany byt jest tym za kogo się podaje... Poza tym, nie chciałabym aby obcy krewni wysysali ze mnie soki :lol: Moi niech mnie skubią! ;) No, ale jestem świeża w tym zagadnieniu, muszę się przybrać do czytania!

_________________
Tarot jest dobrym sługą, ale złym panem- Hajo Banzhaf


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozmowy ze zmarłymi ....
PostZamieszczono: 24 mar 2010 19:23 
Offline
Fan TarotNet
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 paź 2009 16:50
Posty: 349
Cytuj:
No ale zmarli nie śnią mi się w ogóle, nie pamiętam żebym kiedykolwiek miała z nimi jakiś kontakt.


Przyjdzie czas gdy ci sie przysnia. Mnie tez sie kiedys nie snili az pewnego razu przysnił mi sie niezyjacy dawno ojciec.
Strasznie na mnie krzyczał we snie, miał w reku jakies rózgi i mnie nimi bił i nie wiedziałam o co mu biega. Przekonałam sie za jakis czas jak miałam wypadek On mnie wtedy do porzadku przywoływał bo na zakoncznie roku wypilismy sobie troche no i znalazłam sie w gipsie po tej imprezie :( . Potem jeszcze mi sie snił pare razy przed jakims waznym wydarzeniem ale ostatnio mama go zamieniła wraz ze swoja rodzinka i pewnego dnia jak ta wycieczka z astrala mi sie przysniła to szlag mnie trafił i zaczelam wszystkich wywalac po kolei a oni oknem weszli.
Nie lubie takich snów i szlag mnie trafia kiedy mi sie jakis z nich przysni.A smierc rodziców to mi sie wysniła. Przyszłą do mnie kobieta w czarczafie i tylko spojrzła i wiedziałam o co chodzi. Poza tym czesto snia mi sie rózne zwierzeta i wiem,ze to sa osoby lub instytucje majace mnie gdzies tam u siebie zapisana i w przeciagu pół roku-w zal.o jakiej godz.w nocy był sen wszystko sie sprawdza. Dlatego tez wszystkie takie wazne sny zawsze zapisuje.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozmowy ze zmarłymi ....
PostZamieszczono: 24 mar 2010 19:48 
Offline
Rozmowny Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lut 2010 17:11
Posty: 133
Jednym tchem dosłownie przeczytałam te posty......i chyba przeczytam raz jeszcze. Nie będę się zbyt rozpisywać co do moich snów - ale są bardzo podobne do snów Tarotki i pozostałych dziewczyn. Od snów z udziałem zmarłych po sny tzw. prorocze.

Kinga pisze:
Aaa, mieszkałaś przy cmentarzu?

To mi dopiero dało do myślenia :? ....od ponad 15 lat mieszkam przy cmentarzu. Z jednego okna (drugie piętro) mam widok prosto na cmentarz.

Bywam czasem w bardzo dziwnych miejscach, obcych krajach, spotykam rożnych dziwnych ludzi. Są one przeważnie bardzo przyjemne....ale po niektórych snach, wstaje rano tak wyczerpana, ze dosłownie czuje się jakbym faktycznie wróciła prosto z Meksyku (ostatnio np. tam byłam we śnie :lol: ) albo tak, jak po ciężkim wysiłku fizycznym i to już nie jest zbyt przyjemne jak sie budzę. Czasem też jestem bardzo wyczerpana psychicznie :? Nie zwróciłabym na to uwagi......ot sen i tyle, czasem zastanawiałam się na tym, bo mam nie raz sny, które pamiętam bardzo długo (latami wręcz) i są one tak realne, że mogę opisać każdy szczegół, kolor itd..........po przeczytaniu tego wątku, dopiero mam zagwozdkę :)

Fajnie, ze powstał taki temat :)

Cytuj:
mam ebooki dr. Michaela Newtona ("Wędrówka Dusz" i oba tomy "Przeznaczenie Dusz")

Kingo...ja bardzo chętnie na te pozycje tez się piszę. Bo nie ukrywam, ze wciągnął mnie ten temat bardzo.
Sny i wszelkie zagadnienia z tym związane pasjonują mnie od bardzo wielu lat. :) To jest mój następny konik po tarocie.

_________________
Jedyną stałą rzeczą w naszym życiu jest zmiana....


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozmowy ze zmarłymi ....
PostZamieszczono: 24 mar 2010 20:22 
Offline
Legenda TarotNet
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 paź 2009 22:59
Posty: 1054
Lokalizacja: Stumilowy Las
A wiecie co mi się przypomniało, blok, w którym mieszkałam, kiedy nawiedziła mnie "Posłaniec" stał na starym cmentarzu, pomniki i nagrobki przeniesiono, a ponoć grobów właściwych już nie - wiecie jak to jest, w interesach nie ma sentymentów i świętości! :| Ale nie wiem czy to prawda. Jeśli natomiast byłaby to prawda, a nie tylko legenda publiczna, to by chyba dużo wyjaśniało skąd tam się wziął jakiś duszek - wampir energrtyczny...
Brzanka, a jak wygoniłaś swoją rodzinkę ze swojej (powiedzmy) aury?
Rene, mam to samo, piękne kino 3D co noc!!! :)

_________________
Tarot jest dobrym sługą, ale złym panem- Hajo Banzhaf


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozmowy ze zmarłymi ....
PostZamieszczono: 24 mar 2010 21:00 
Offline
Rozmowny Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lut 2010 17:11
Posty: 133
Tarotka pisze:
Rene, mam to samo, piękne kino 3D co noc!!!

Po każdym śnie jesteś zmęczona Tarotko? Ja tylko po tych "dziwnych" - czasem nie mogę do siebie dojść przez dwa dni :?
Nie wiem co o tym myśleć? Teraz muszę chyba jakoś to wszystko sobie poukładać na nowo, uzupełnić .....do tej pory tłumaczyłam to sobie raczej w bardziej racjonalny sposób - jako pewne stany mojej duszy i kryjące się tam jej tajemnice, moje nieuświadomione lęki,pragnienia itd......dla mnie sen to taki obrazkowy język podświadomości, nasze drugie życie :) - to tak w dużym skrócie.

_________________
Jedyną stałą rzeczą w naszym życiu jest zmiana....


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozmowy ze zmarłymi ....
PostZamieszczono: 24 mar 2010 21:32 
Offline
Rozglądam się
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 paź 2009 21:39
Posty: 8
Lokalizacja: Kraków / Dublin
Tarotko, bardzo dobrze, że poruszyłaś ten temat.
I bardzo się cieszę, że Kinga napisała o ostrożności i odpowiedniej ochronie :)
To jest naprawdę bardzo, bardzo ważne...

Życie po życiu, duchy, nawiedzenia to moje ulubione zagadnienia ezoteryki.Przeczytałam na ten temat wiele interesujących książek, artykułów itd. Za najciekawszą a przede wszystkim za najbardziej uczącą, tłumaczącą wszystkie dziwne zjawiska, uważam książkę Pani Wandy Prątnickiej pt. " Opętani przez duchy - Egzorcyzmy w XXI stuleciu ".
Pani Wanda jest świecką egzorcystką z wieloletnim doświadczeniem. W swojej książce tłumaczy, dlaczego zmarli zostają, na co jestesmy narażeni, jak się "bronić", jak ważna jest prawidłowa żałoba. Opowiada również czym tak naprawdę są choroby takie jak bulimia, depresja, alkoholizm, homoseksualizm. Książkę czyta się jednym tchem, jest moim bestsellerem i czymś w rodzaju encyklopedii :)
Na tematy związane z duchami mogłabym rozmawiać godzinami. To temat rzeka, stad polecam Ci zarówno książkę Pani Wandy jak i jej strone internetową.Tam też jest wiele cennych informacji. Podejrzewam, że nie wolno podawać na forum adresów stron www, także proszę odezwij się do mnie na PW.Chętnie podzielę sie z Tobą również wiadomościami na temat ochrony, afirmacji oraz Twoich snów i bytów astralnych ;)
Jeśli ktoś z Was potrzebuje porozmawiac na tematy duchów, oczywiście również zapraszam na PW.Ile będę mogła to pomogę :)

_________________
Pozdrawiam,
Dorota


"Nawet jeśli znajdujesz sie na właściwej drodze, zostaniesz przejechany, jesli będziesz na niej siedział " (Will Rogers)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozmowy ze zmarłymi ....
PostZamieszczono: 24 mar 2010 22:40 
Offline
Legenda TarotNet
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 paź 2009 22:59
Posty: 1054
Lokalizacja: Stumilowy Las
Wiesz Rene, sny jako takie mnie nie męczą. Wręcz przeciwnie, dają mi powera, kiedy są takie piękne i pełne soczystych kolorów. Często mam sny o lataniu, gdzie latam z wiatrem, nad złotymi polami, no coś pięknego!!! Po takiej nocy mogę góry przenosić i mam wspaniały nastrój. Ale bywają te sny ze zmarłymi, kiedy się budzę bardzo zmęczona, śpię wtedy jak zabita, ale się nie wysypiam.

Rosa, coś czuję, że się odezwę ;) Kinga bardzo dużo juz napisała, naświetliła co nie co, o co chodzi w tym wszystkim.

Ja sama nie wiem co o snach ogólnie mam myśleć. Dla naszego organizmu nie spełniają żadnej roli, przy najmniej naukowcy badający tę dziedzinę jej nie potrafią określić. Są ludzie, którzy twierdzą, że im się nic nie śni - choć prawdopodobnie po prostu nie pamiętają swoich snów. A co jeśli nasz mózg i wytwarzane przez niego sny i stany świadomości, to właśnie podróże gdzieś daleko i to jest ich jedyna funkcja, aby połączyć kilka światów w których nasz gatunek "żyje"? Naszło mnie trochę na filozofię podwórkową ;)

_________________
Tarot jest dobrym sługą, ale złym panem- Hajo Banzhaf


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozmowy ze zmarłymi ....
PostZamieszczono: 24 mar 2010 22:53 
Offline
Wszędzie mnie pełno!
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 lut 2010 22:13
Posty: 215
Tarotka jesteś niezwykłą osobą, a te sny o lataniu, to tez sa podróże astrale, kiedyś coś takiego czytałam. Masz taki dar i powinnaś go rozwijać,mi to wygląda, ze jest to pierwszy krok do jasnowidzenia. Tak sobie myślę, ze przydałby Ci się ktoś, kto Cię poprowadzi.

Kinga pięknie opisała tamte światy. :P


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozmowy ze zmarłymi ....
PostZamieszczono: 24 mar 2010 23:05 
Offline
Pogromca Wszelkich Tematów

Rejestracja: 02 lut 2010 16:32
Posty: 863
Lokalizacja: Wadowice
Często poprzez sen kontaktuje się z nami nasza podświadomośc. I przeważnie te sny zapamiętujemy. U siebie zauważyłam, że sen o wypadających zębach lub włosach (moich własnych) zwiastuje pojawienie się do tygodnia problemów, które spowodują u mnie ogromny i długotrwały (2, 3 tygodnie) stres, np. wypadek w pracy i problemy z tym związane. Z jednej strony nie lubię takich snów, bo mają formę koszmarów, a z drugiej dobrze jest mieć taki system wczesnego ostrzegania :) Z kolei jeśli czymś się martwię i przyśni mi się, że wyłaże pod górę i wyjdę na nią, to mogę w tym samym momencie przestać się przejmować bo moje problemy się w niedługim czasie rozwiążą.
Gdzieś czytałam, że ludzie, którym nic się nie śni lub nie pamiętają żadnych snów, nie mają kontaktu ze swoją podświadomością.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozmowy ze zmarłymi ....
PostZamieszczono: 24 mar 2010 23:15 
Offline
Rozmowny Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lut 2010 17:11
Posty: 133
Tarotka pisze:
Wiesz Rene, sny jako takie mnie nie męczą. Wręcz przeciwnie, dają mi powera, kiedy są takie piękne i pełne soczystych kolorów. Często mam sny o lataniu, gdzie latam z wiatrem, nad złotymi polami, no coś pięknego!!! Po takiej nocy mogę góry przenosić i mam wspaniały

Tarotko....sny o lataniu, to jedne z najpiękniejszych moich snów :) i po nich zwykle dzieją się same dobre rzeczy w moim życiu - są jakby moim motorem napędowym :) Nie mam ich ostatnio zbyt często - szkoda, bo w tych snach wszystko przychodzi mi z taka łatwością :D ....

Ale np. odwiedziny dziwnych miejsc a zwłaszcza gdy spotykam tam innych nieznanych mi ludzi.....no tu już różnie bywa :?

Jeśli chodzi o zmarłych.... śnią mi się często w trudnych momentach i zawsze mają mi coś do przekazania.
Gdy śni mi się moja babcia (która zaczepiła mi miłość do kart właśnie) - wiem, że nadejdzie pomoc i jeszcze nigdy nie było inaczej. Zawsze jest to pomoc z najmniej spodziewanej przeze mnie strony, takie rożne dziwne, ale szczęśliwe zbiegi okoliczności np. :)

Ech...dziewczyny, to temat rzeka jest.

_________________
Jedyną stałą rzeczą w naszym życiu jest zmiana....


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozmowy ze zmarłymi ....
PostZamieszczono: 24 mar 2010 23:26 
Offline
Legenda TarotNet
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 paź 2009 22:59
Posty: 1054
Lokalizacja: Stumilowy Las
Moja mama ma ten sen w sytuacjach awaryjnych, zęby. Ja nie mam zupełnie takich symboli, zbadałam to :) ponieważ od kilku już lat sny spisuję i wiem, że nie ma w nich schematów. Ani jasna, ani ciemna woda, zęby, i inne znaczące symbole nie działają na moją rzeczywistość. Ale właśnie Gosiu, podświadomość...
Gośka pisze:
Gdzieś czytałam, że ludzie, którym nic się nie śni lub nie pamiętają żadnych snów, nie mają kontaktu ze swoją podświadomością.

Ciekawe dlaczego, czy można się od tego odciąć?

Ale własnie to temat rzeka! A latanie to tez moje ulubiome ;)

_________________
Tarot jest dobrym sługą, ale złym panem- Hajo Banzhaf


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Rozmowy ze zmarłymi ....
PostZamieszczono: 24 mar 2010 23:27 
Offline
Wszędzie mnie pełno!
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 lut 2010 22:13
Posty: 215
Gośka pisze:
Gdzieś czytałam, że ludzie, którym nic się nie śni lub nie pamiętają żadnych snów, nie mają kontaktu ze swoją podświadomością.


Kiedyś nie mogłam zrozumieć zupełnie kary Kochanków, przed snem poprosiłam podświadomość, aby mi wytłumaczyła poprzez sen. Treści snu już dokładnie nie pamiętam ( była jakaś akcja), ale na końcu ukazała mi się ogromna, odwrócona świecąca jakby ogniem, albo jakimiś energiami litera Y. Zrozumiałam wówczas, że najważniejszym jej znaczeniem jest połączenie dróg w jedną, zejście się dróg, symbioza, jak mi wiadomo kiedyś ta karta nazywała się małżeństwo. Oczywiście przedtem jest decyzja, więc o decyzji też ta karta mówi, ale to jest jakby na drugim miejscu. Tak to rozumiem.

U mnie wypadające zęby oznaczają że "strach ma wielkie oczy" :lol:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  


cron
Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group | Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów




 
phpBB SEO