Strict Standards: Non-static method utf_normalizer::nfc() should not be called statically in /home/www/vhosts/tarotnet.pl/httpdocs/forum2/includes/utf/utf_tools.php on line 1804 Proszę o pomoc...bardzo. : Strefa Ezo

Strefa czasowa UTC+1godz.





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 12 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Proszę o pomoc...bardzo.
PostZamieszczono: 18 gru 2009 22:40 
Offline
Nowicjusz

Rejestracja: 18 gru 2009 22:15
Posty: 4
Dobry Wieczór. :)
Z powodu dużych trudności życiowych i dziwnych niepowodzeń
postanowiłam poszukać w internecie informacji o oczyszczaniu z klątw i
nietylko. Natrafiłam na tą stronę i zainteresowały mnie zawarte tam
wiadomości. Jeśli znalazłby ktoś chwilkę czasu i jesli to wogóle
możliwe to proszę o pomoc.Mam na imię Beata, ur. 30.03.1970r. Odkąd
sięgam pamiecią moje życie to nieustajace pasmo prześladującego mnie "
pecha". Tak określam, choć bardzo przyziemnie, to co mnie się
przytrafia. Byłam dzieckiem niechcianym, rodzice mnie nie kochali, nie
obchodził ich nigdy mój los. Panieństwo miałam bardzo krótkie - szybko
wyszłam za mąż, urodziłam dwoje dzieci i szybko też się
rozwiodłam..mąż alkoholik i "babiarz". Postanowiłam dokształcać się
w swoim zawodzie. Ukończyłam specjalizację potem 5-letnie studia
magisterskie, otrzymałam awans. Szybki rozwój zawodowy i awans bardzo
przeszkadzał koleżankom i po 3-ch latach odebrano mi stanowisko.Jestem na
podrzędnym stanowisku za marne pieniądze. Daję sobie radę ale bez
kredytów przepadłabym. W międzyczasie dostałam słóżbowe mieszkanie,
któro żeby w nim zamieszkać, musiałam od podstaw wyremontować. Na to
były potrzebne duże pieniądze i z tąd te kredyty. Po czasie okazało
się ,że wcześniej w tym mieszkaniu mieszkał człowiek, alkoholik,
który w nim zmarł a zwłoki leżały w tym mieszkaniu 9 miesięcy i nikt
tego nie zauważył. Teraz ja tu mieszkam i wydaje mi się , że ta
sytuacja pozostawiła jakiś ślad w tych murach. Syn nie moze się uczyć,
jest nadpobudliwy, brak mu koncentracji , ja nigdy nie mogę osiągnąć
zamierzonego celu pomimo wielu starań z mojej strony, córka się
wyprowadziła bo ciągle się kłóciłyśmy, skłócona jest również
cała rodzina. Do tego wszystkiego poznałam w międzyczasie kilku panów,
nic z tego nie wychodziło. Od 4-ch lat jestem z panem o imieniu Jerzy, ur
13.01.1966r i świetnie dogadywaliśmy się do niedawna. Dla mnie
rozwiódł się ( choć jego małazeństwo nie było udane)kochamy się ale
ostatnio kompletnie nie potrafimy się dogadać. Były plany wspólnego
zamieszkania, ślubu, zaakceptował moje dzieci, długi i całą mnie i
dzieje się coś niewytłumaczalnego. Kłócimy się bezsensownie, związek
jest na " włosku". Czy to wszystko, co opisałam w bardzo dużym skrócie,
nie zakrawa na jakąś klątwę, przekleństwo??? Dlaczego to wszystko co
dzieje się wokół mnie jest negatywne, nie mam z czego się cieszyć. Czy
jest jakiś ratunek dla mnie? Czy można to wszystko odwrócić? Proszę o
szczerą odpowiedź i jeśli to możliwe pomoc.
Pozdrawiam cieplutko Beata.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Proszę o pomoc...bardzo.
PostZamieszczono: 19 gru 2009 02:09 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Witaj.


Urok nie jest to na pewno, bo urok ma słabe i krótkotrwałe działanie, nie "prześladuje" nikogo całe życie. Od strony technicznej urok jest takim brudem, który przykleja się do pola energetycznego i wyrządza drobne szkody, najczęściej też spektrum jego działania jest ograniczone do jednej konkretnej sfery życia. Zwykle sam traci moc i przepada gdy "wykona" zadanie, np. doprowadzi do kłótni w związku, "pomoże" nam stracić jakąś sumę pieniędzy, czy spowoduje zaćmienie umysłu przez które ulegniemy wypadkowi i tak dalej. Gdyby więc w Twoim przypadku tym co Ci w życiu przeszkadza miały być uroki, musiałabyś mieć obok kogoś, kto systematycznie przez X lat wysyła do Ciebie negatywną energię, czyli po prostu te uroki rzuca, ma tzw. "złe oko". To mało prawdopodobne.

Klątwa też raczej to nie będzie. Klątwy są dużo groźniejsze od uroków, ale na szczęście rzucenie poważnej nie jest znowu takie łatwe i większości ludzi się nie uda (ufff... :) ) Technicznie klątwa jest bytem energetycznym, czymś w rodzaju wirusa, który infekuje pole energetyczne ofiary, a przede wszystkim jest pasożytem i czerpie energię od tej osoby. Klątwa w odróżnieniu od uroku sama nie znika. Czerpie energię nie tylko z osoby na którą została rzucona, ale też z najbliższego otoczenia, bo przypina się do ludzi niczym mackami. Efekty klątwy są jak misterna sieć, nigdy nie dotyczą jednostki, jej skutki dotykają wiele osób jednocześnie. Taka klątwa z biegiem czasu wręcz zaczyna żyć własnym życiem.
Też istotne: klątwa raz rzucona może działać nawet przez kilka pokoleń. Głównie dziedziczy się ją po mieczu, czyli przechodzi z ojca na syna. My kobiety możemy przyjąć na siebie rodzinną klątwę męża, ale z tego co wiem tylko o ile przechodzimy na jego nazwisko, bo wówczas stajemy się częścią tego rodu. No ale na nas taka klątwa i tak działa słabiej...
Czyli aby wykluczyć klątwę, warto abyś pomyślała co się działo (i dzieje) z Twoją najbliższą rodziną oraz osobami z którymi masz bliski kontakt. Jeśli to "normalne" że wszyscy borykają się z życiem jak Ty (zwłaszcza kobiety) i mają pod górkę, być może jest tu coś paranormalnego. Jeśli nie, nic tylko się cieszyć.

A ostatecznie myślę że prawdziwa przyczyna Twoich problemów nie jest związana z jakąkolwiek magią, urokiem, ani klątwą. Da się to rozwiązać poprzez pracę nad sobą. Nie miałaś w życiu łatwo, nauczyłaś się więc patrzeć na świat oczami osoby przegranej, niepotrzebnej, gorszej. Nie klątwa sprawiła że wyszłaś za mąż za takiego a nie innego człowieka, że znów nie dostałaś miłości, że w pracy pomimo kwalifikacji też zostałaś upokorzona i odrzucona. Wszystko tkwi w Twojej zranionej Duszy, tu wszystko się zaczyna. Teraz na rynku jest tyle świetnych książek, które pomogą Ci stanąć na nogi i zrozumieć siebie, że aż nie wiadomo jaką polecić. Poszukaj, otwórz się na uzdrowienie i rozwój, a na pewno coś dobrego wpadnie Ci w ręce.
Powiem tylko, że nie istnieje żaden cudowny sposób na natychmiastową odmianę życia, ani nikt w przyszłości nie ma "zapisanego" cudownego wydarzenia które sprawi że odtąd wszystko będzie super. Nie ma sensu żebyś wydawała pieniądze na hipnozy, wróżki, nie wiadomo jakie oczyszczania, jeśli nie zaczniesz sama nad sobą pracować i dążyć do lepszego jutra. Nikt Ci nie da szczęścia, bo ono ciągle jest w Tobie, musisz je tylko własnoręcznie odkopać z pod zwałów złych dni, nieszczęść, łez i rozczarowań. Może zapomniałaś lub nawet nie wierzysz, że ono tam jest, siedzi cichutko w kąciku i czeka z nadzieją że po nie wrócisz. :)

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Proszę o pomoc...bardzo.
PostZamieszczono: 19 gru 2009 12:04 
Offline
Stały Bywalec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 gru 2009 12:55
Posty: 64
Lokalizacja: Łódź
już jak słysze urok czy klątwa to mam ogromną rezezwe.
Kinga super to wyjasniła - definicyjnie.
Ale spotkałam kilka osób którym wszystko szło jak po gruzie, i czesto próbowali znaleść przyczyne zewnetrzną - klątwa urok to proste.
Trzeba rozmawiać , szukac przyczyny w sobie nie w czarach.

_________________
Żyj - powiedziała nadzieja
Bez ciebie nie mogę - odpowiedziało cicho życie

gg 44818108
http://tarot24h.blogspot.com/


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Proszę o pomoc...bardzo.
PostZamieszczono: 19 gru 2009 12:39 
Offline
Stały Bywalec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lis 2009 09:54
Posty: 37
Przede wszystkim należałoby ZMIENIĆ MYŚLENIE. Ja myślę, że Pani uwierzyła w prześladującego pecha, no i przyciąga Pani to, co niekorzystne; myśl jest potężna energią i przede wszystkim musi Pani robić wszystko, by zmienić myślenie; to OD NAS zależy to, co nam się przydarza; nie może Pani kodować sobie, że jest pani nieszczęśliwcem, pechowcem, że działa jakaś klątwa (nie "wciskać" sobie tego do głowy) Jest Pani absolutnym władcą swojego życia i jest tak, w co Pani wierzy i myśli. Pozdrawiam i życzę pozytywnej zmiany myślenia szczęścia!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Proszę o pomoc...bardzo.
PostZamieszczono: 19 gru 2009 12:50 
Offline
Stały Bywalec

Rejestracja: 24 lis 2009 14:52
Posty: 59
Witaj Beato
Myślisz negatywnie - przyciągasz negatywne :!:
Nawet jak coś zaczyna się Tobie w życiu układać - zastanów się czy przypadkiem gdzieś w głębi siebie nie masz myśli typu "jest za dobrze - zaraz na pewno się wydarzy coś niedobrego". No i pewnie tak intensywnie o tym przyszłym nieszczęciu myślisz, że nagle staje się faktem.
Szczęście i radość życia są w Tobie, musisz je tylko wydobyć na światło dzienne.
Powinnaś zmienić nastawienie do życia -dzień zaczynać od uśmiechu i słowa dziękuję - za co? za wszystko!
Że jesteś zdrowa, że jesteś szczęśliwa, że czeka cię piękny dzień, że masz wspaniałą rodzinę ...
Myśl w kategoriach, że wszystko co dobre dzieje się teraz i JA TO MAM, a nie na zasadzie np. chciałabym żeby mnie kochał i zawsze był ze mną ( Zamiast tego lepiej przytul się do niego i pomyśl jak cudnie, że jesteście razem i jak wam jest dobrze ze sobą). To samo podejście możesz zastosować do dzieci , do twojego domu, pracy.
Podejrzewam jednak, że problem, który przedstawiasz ma głębsze podłoże.
Może spróbuj "Radykalnego wybaczania".
Głowa do góry
Będzie dobrze
i uśmiechnij się


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Proszę o pomoc...bardzo.
PostZamieszczono: 19 gru 2009 21:34 
Offline
Nowicjusz

Rejestracja: 18 gru 2009 22:15
Posty: 4
Witam wszystkich :) i aż mi się buzia uśmiecha sama jak przeczytałam to co otrzymałam w odpowiedzi. Nie mam słów...napiszę to najprostrze -
BARDZO DZIĘKUJĘ WAM ZA WSPARCIE I TYLE CIEPŁYCH SŁÓW.
Zdaję sobie sprawę z tego, że to co się dzieje w moim życiu to wynik mojego myślenia i nie ukrywam - wływ mojego dzieciństwa, a właściwie " misternej pracy" moich rodziców nad nim. Ale to minęło, tylko ciągnie się za mną jak kula u nogi.
Chcę tylko napisać, że staram się byś silną kobietą, z podniesioną głową bez względu na sytuację, uśmiecham się z byle powodu do ludzi. Nie użalam się nad sobą tak na codzień...absolutnie nie...wręcz przeciwnie. Wiem, że wiele osób ma ciężko w życiu. Ale jak czasem siadam wieczorem w fotelu i robię życiowy bilans to dopiero wtedy zakręci się łza w oku. Ale jeszcze nikt nie widział mnie płaczącej, robię to rzadko i tak by nie miało to wpływu na innych.

Nie wiem czy dobrze zrobiłam...znalazłam w necie jakiś adres gościa, który zapewnia o tym, że jest w stanie poprzez oczyszczanie na odległość, mając moje zdjęcie do dyspozycji i mojego mieszkania zmienić moje życie i aurę wokół mnie. Rozmawiałam kilka razy z nim na skype, parę rzeczy z mojego życia mi przytoczył nie znając mnie ale czy to nie naciągacz czasem nie wiem. Za takie zabiegi niemało sobie policzył...jeszcze nie zapłaciłam ale mam obawy.

Kończąc moje wywody dziękuję za podpowiedzi, napewno poszukam jakiejś dobrej literatury na temat zmiany myślenia i popracuję nad sobą jeszcze intensywniej.
Cieplutko wszystkich pozdrawiam.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Proszę o pomoc...bardzo.
PostZamieszczono: 20 gru 2009 11:17 
Offline
Stały Bywalec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 lis 2009 09:54
Posty: 37
Co do osoby oferującej "oczyszczanie" myślę, że powinnaś posłuchać głosu intuicji; jeżeli Twój wewnętrzny głos aż zanadto i za często "mówi" Tobie, że należy być ostrożnym, to odpuść sobie; chyba że wewnętrznie jesteś bardzo przekonana o tym, że oczyszczanie jest konieczne; Ja coś czuję szóstym zmysłem, że sama dałabyś radę... Masz w sobie potężną moc i gdybyś tylko zaczęła to sobie uświadamiać - rozwiązałabyś łatwo ten problem 8-)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Proszę o pomoc...bardzo.
PostZamieszczono: 21 gru 2009 15:25 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Fajnie że trochę pomogłyśmy. :)
W zasadzie nie w tym rzecz, że aby powodować sobie w życiu kłopoty trzeba być zaraz typowym smutasem i wiecznie narzekać. Na prawdę największe znaczenie ma też nie to jak wyglądasz z boku, a to jak się czujesz. Można chodzić i śmiać się, a w duszy wyć, martwić się i smucić - właśnie to co jest w Tobie będzie z całą mocą spychało Cię w życiowe koleiny, maski i pozory niczego nie zmieniają.

O, na dobry początek przekazuję Ci bardzo ciekawą książkę: http://www.rzb.pl/source/bogactwo.pdf. "Nauka jak zostać bogatym" dotyczy nie tylko materialnego bogactwa, autor opisuje też najważniejsze zasady owocnej współpracy ze Wszechświatem. Nie znajdziesz tam "rad" w stylu "trzeba zakasać rękawy i z mozołem pracować w pocie czoła", tylko właśnie w jaki sposób zmienić coś w sobie tak, aby życie zaczęło się do Ciebie radośnie uśmiechać. :)

Cytuj:
Nie wiem czy dobrze zrobiłam...znalazłam w necie jakiś adres gościa, który zapewnia o tym, że jest w stanie poprzez oczyszczanie na odległość, mając moje zdjęcie do dyspozycji i mojego mieszkania zmienić moje życie i aurę wokół mnie.


No właśnie... Sęk w tym, że nikt i nic nie może zmienić Twojego życia, jeśli Ty sama nie uzdrowisz swojego wnętrza. Nie ma mocnych! Wszystko co Cię dziś otacza jest odzwierciedleniem Twojego stanu ducha i psychiki.
Jeśli patrzysz w lusterko i dostrzegasz że rozleciała Ci się fryzura, to czy próbujesz wtedy "uczesać" postać z lustra?
Można zamazać powierzchnię lustra i nie będzie widać włosów w nieładzie, ale czy rzeczywiście Twoja fryzura stanie się od podobnego zabiegu ładniejsza?

Nie twierdzę że wszelkie oczyszczania energetyczne nie są potrzebne - twierdzę że one nawet jeśli coś zmienią, będzie to zmiana krótkotrwała i pozorna. Przez chwilę może coś się w Twoim życiu poprawi, ale ponieważ nadal tkwisz w stanie Ducha i Umysłu które wcześniej doprowadziły Cię do problemów, więc za jakiś czas znowu będziesz w tym samym punkcie. Twoja aura nie jest czymś co funkcjonuje samo z siebie, albo istnieje jak mebel który w razie zniszczenia ktoś może odremontować i będzie ok. Twoja aura to TY.
Mikao Usui (twórca systemu uzdrawiania Reiki) zauważył to samo: przy pomocy energii Reiki leczył ludzi z różnych chorób duszy i ciała, ale w większości przypadków problemy tych ludzi wcale się nie kończyły, a wracały w tej czy innej postaci. Okazało się że zewnętrzna interwencja nie zawsze załatwia sprawę, ponieważ jest walką ze skutkami, natomiast pierwotna przyczyna problemów pozostaje nienaruszona. Dlatego właśnie zaczął przekazywać nie tylko uzdrawiającą energię, ale przede wszystkim zaczął uczyć samej filozofii dobrego życia.
Każda fizycznie manifestująca się dysfunkcja, czy to choroba, czy problemy materialne, zawsze jest efektem dysharmonii wewnętrznej, stresu, smutku, cierpienia, poczucia niedostatku i tym podobnych stanów.

Jeśli więc cały dzień uśmiechasz się do ludzi, ale wieczorem robisz bilans życia i popadasz w przygnębienie... Sama widzisz. Od tego trzeba zacząć.
Nie myśl wcale o swojej przeszłości, bo wszystko co się wydarzyło już nie wróci. Myśląc o tych przykrych rzeczach zatruwasz się od wewnątrz i ta trucizna działa na Twoje życie Tu i Teraz. Nie myśl o przyszłości, nie snuj negatywnych wizji, nie martw się. Przyszłości jeszcze nie ma, ale w tym momencie zatruwasz się od wewnątrz, bo czujesz lęk.
Emocje są potężne, w zależności od natężenia niosą ze sobą ogromny ładunek określonych wibracji . A ich najciekawsza właściwość jest taka, że nie da się ich czuć inaczej jak tylko w danym momencie. Jeśli myślisz o smutnej przeszłości - smutek pojawia się w Tobie TU I TERAZ i działa na Twoje życie TERAZ, jest obiektywnym faktem, choć sprawy które go przywołały dawno nie istnieją. Niewesołe myśli o przyszłości również powodują emocje które czujesz TERAZ i właśnie teraz robią Ci krzywdę.
Staraj się jak najwięcej myśleć o tym, co powoduje że czujesz się dobrze, nawet jeśli będą to marzenia. Czuj się dobrze, a dobro przyjdzie do Ciebie. Bo dobre emocje też czujesz TERAZ i też TERAZ wywierają wpływ na Twoje życie. :) Oto Sekret przywracania harmonii, skuteczny no i całkowicie darmowy.

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Proszę o pomoc...bardzo.
PostZamieszczono: 22 gru 2009 14:37 
Offline
Nowicjusz

Rejestracja: 18 gru 2009 22:15
Posty: 4
Droga Kingo.
Jedyne co mogę napisać po przeczytaniu Twoich słów to to, że JESTEŚ NIESAMOWITA. Potrafisz tchnąć w człowieka tyle pozytywnej energii i optymizmu, że jak dotąd najbliźsi mi tyle nie dali. DZIĘKUJĘ :)
Zaraz po świętach przeszukam księgarnie, te internetowe również i zakupię poleconą przez Ciebie książkę. Napewno wiele się z niej nauczę. I coraz bardziej umacniam się w tym , że moje życie to ja sama.To chyba jednak najlepsza recepta
Ślę wiele serdecznych uśmiechów i uścisków, życząc jednocześnie z okazji Świąt Bożego Narodzenia wszystkiego co najlepsze. . . Pozdrowionka. :):):)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Proszę o pomoc...bardzo.
PostZamieszczono: 22 gru 2009 16:27 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Dziękuję. Bardzo się cieszę że już Ci lżej na duszy, mam nadzieję że będzie jeszcze lepiej. A na pewno będzie!


Ta książeczka jest dostępna za darmo - możesz ją przeczytać online wchodząc w link który podałam, albo pobrać ją bezpośrednio na swój komputer (trzeba najechać kursorem na link, nacisnąć prawy przycisk myszy i wybrać "zapisz element docelowy jako...").
A jeśli nie lubisz czytać wydań elektronicznych, jest też książeczka tradycyjna (wyd. Illuminatio), kosztuje bodajże 15 złotych.


Wesołych świąt i cudownego Nowego Roku! :)

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Proszę o pomoc...bardzo.
PostZamieszczono: 28 gru 2009 23:33 
Offline
Stały Bywalec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 sie 2009 21:06
Posty: 40
Witaj Beatko.
Czytalam Twoj post i poczulam w Twoich slowach osobe bardzo smutną , ale i zarazem pelna goryczy :(
Policzylam wibracje Twojej daty urodzenia i okazalo się , ze jestes pelna dynamizmu piatka . Jest to piekna wibracja, niosąca niespozyta energie w dzialaniu, potrzebę ciąglych zmian , potrzebe milosci - ale i innych krotkotrwalych doznan. Wszyscy moi przedmowcy swietnie okreslili, ze to nie zadna klątwa ani przeklenstwo Cie przesladuje - ale Twoje patrzenie na zycie . Nie masz latwo - ale mysle , ze doskonale sobie radzisz , popatrz - sama i tylko sama ponosisz konsekwencje za swoje postanowienia , decyzje, ale kazda porazka nie zalamuje Cie - wręcz odwrotnie pobudza Cie do dzialania . Moze tylko bardzie analizuj sytuacje przed podjeciem decyzji zyciowych. Postaraj sie z wlasnych przezyc ulozyc wlasny poradnik zyciowy- co robic a czego odpuscic, z kim sie zadawac - a moze lepiej odpoczac chwilę i uporzadkowac samą siebie i swoj stosunek do siebie. Uspakajając wlasne wnetrze - stworzysz harmonie i cieplo we wlasnym domu - dzieci sie uspokoja , podejda z entuzjazmem do zycie ...... Moznaby jeszcze wiele pisac . Jest taka fajna ksiazka pt. Jak przestac sie martwic i zaczac normalnie zyc - proponuje Ci ja poczytac . Powiem jak czuje - konczy ci sie ten trudny etap w zyciu - poczujesz ulge . Do wrzesnia 2010 roku przygotuj sie do zamkniecia pewnego etapu w swoim zyciu , bedziesz zbierala owoce swojej ciezkiej pracy przez poprzednie 7 lat. Jak zasialas dobre ziarno - plon bedzie obfity :)
Ten rok co minąl mogl dac ci niezle w kosc, ale to nie dlatego, zeby cie zlamac, ale po to , zebys zastanowila sie wlasnie nad sobą , nad tym co jest w Tobie , uspokoila wnetrze , bo juz niedlugo zaczniesz nowy etap . A napewno chcesz , zeby byl to etap juz inny, lepszy - wiec popracuj nad sobą - bo warto :)
Uffff.... ale sie rozpisalam :)
Pozdrawiam Cie i trzymaj sie - na koziorozca z lekka uwazaj - niby akceptuje dlugi- ale mysle., ze wlasnie jest inaczej - on potrzebuje stabilizacji i pewnosci , to moglo go przestraszyc z lekka .......


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Proszę o pomoc...bardzo.
PostZamieszczono: 03 sty 2010 13:30 
Offline
Nowicjusz

Rejestracja: 18 gru 2009 22:15
Posty: 4
Witaj Sunsa... :)
Bardzo Ci dziękuję, że tak szczegółowo zajęłaś się moim problemem. Napewno również i z tej książki , którą mi poleciłaś, skorzystam oraz z wielu konstruktywnych Twoich i innych podpowiedzi życiowych. Cieszę się, że jest tylu życzliwych ludzi. Napisałam swoje żale i nawet przez myśl mi nie przeszło , że będzie tak duży i pozytywny odzew. Już powoli wyciągam wniosski ze swojego życia i dostrzegam, że kowalem losu jesteśmy my sami. Wszystkie te odpowiedzi dały mi wiele siły ale i pozwoliły na to by podnieść głowę i zawalczyć od życia o to, co najlepsze...a co...mnie się też od niego coś należy :):):)
Nie mogę się tylko zamartwiać i być dla innych, muszę choć trochę pomyśleć też o sobie. Mam nadzieję, że sobie poradzę. Powoli będę uczyć się odcinać od poprzedniego życia i ..myślenia. Potrzebuję czasu ale uważam , że mi się uda.
Gorąco pozdrawiam i jeszcze raz serdecznie dziękuję. :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 12 ] 


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  


cron
Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group | Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów




 
phpBB SEO