Strict Standards: Non-static method utf_normalizer::nfc() should not be called statically in /home/www/vhosts/tarotnet.pl/httpdocs/forum2/includes/utf/utf_tools.php on line 1804 Skrzywdzeni przez karty tarota : Strefa Ezo

Strefa czasowa UTC+1godz.





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 12 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Skrzywdzeni przez karty tarota
PostZamieszczono: 03 cze 2012 21:34 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Z cyklu Wyznania nawróconych.

Tytuł brzmi poważnie... po przesłuchaniu około pięciu minut z pierwszego nagrania zrozumiałam, że jest to świadectwo osoby, która stanowi problem sama dla siebie. Wspomina o swoich kompleksach, ja do listy dorzucam mitomaństwo. Oj, kłamczuszka. A może w środowisku "nawróconych", za opowiadanie takich bzdur ma się +50 do zajefajności.

M.in. opowiada słuchaczom jaką była zaawansowaną wróżką i czego to jej karty tarota nie powiedziały... wow, a zajmowała się tarotem przez dwa lata. :hehehe: No, to oczywiście kupa czasu jest i każdy po dwóch latach wróży z kart, aż furczy. Zwłaszcza tak sam dla siebie, przecież to najłatwiejsze.
Podobno wielce długo zajmowała się również astrologią i poznała ją na wylot. Wątpię, bo używa laickiego zwrotu "stawiać horoskopy". Astrolog wie, że postawić można co najwyżej litra na stole gdy przyjdą goście, a horoskopy się oblicza lub wykreśla.
Im dłużej mówi, tym większe cuda na kiju i głupota biednego dziewczęcia. Ale to karty są wszystkiemu winne! To ezoteryka tak działa na ludzi, opętują ich złe moce...
:wariat3:

Jeśli ktoś z Was czuje się na siłach, to takich wyznań są aż trzy części. W drugiej i trzeciej pojawiają inni bohaterowie, ale stereotypy i problemy pozostają te same.



cz. 2 http://www.youtube.com/watch?v=StXdCEsb ... ure=relmfu
cz. 3 http://www.youtube.com/watch?v=qPAH5D_s ... ure=relmfu

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Skrzywdzeni przez karty tarota
PostZamieszczono: 04 cze 2012 07:31 
Offline
Rozmowny Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 maja 2012 10:29
Posty: 135
ukazaly sie takie karty.. tarot normalnie... :DD


Dzieki Kinga za filmiki... Z kazdego slowa tego dziewczecia bije naiwnosc. Ktos, kto bierze sie za tarota, zeby:

- wyleczyc kompleksy
- zaimponowac innym

Tzn. paniusia wie, ze gdzies dzwoni tylko nie wie, w ktorym kosciele.
Kingo, rozumiem, ze Ty majac tak wieloletnie doswiadczenie tarotowe i wrozac innym tak dlugo juz to jestes kompletna ruina... :hehehe: i tak naprawde to wygladasz jak zombie a ta fotka to tylko taka przykrywka.

Pani typowo niuejdzowa. Wszystko probowala na raz. Wszystkiemu wierzyla na raz. Ogolnie jakosc tego, co tam klepie akurat dla Rozmow w Tloku u Drzyzgi.

No nic... fajnie sie usmialam na poczatek dnia. %D :DD


Karty mowily, ze nie ma boga, ateizm, ateizm, ateizm... i karty byly naszpkiwane symbolami... czego dowiedziala sie dopiero od ksiedza. I denary mialy pentagramy... o matko... tam byly pentagramy!!

Nie, no leze i kwicze... czy dam rade wysluchac dwa pozostale filmiki? Zobaczymy, zaryzykujemy... :diablo:


Wiecie, co ja mysle o tej paniusi? Kosciol to teraz kolejny dla niej sposob znalezienia poklasku i zainteresowania ludzi. Moze nie bylo juz tak ciekawie przy tarocie, a taraz jako "byla wrozka" robi furore. :anioł:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Skrzywdzeni przez karty tarota
PostZamieszczono: 05 cze 2012 00:05 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Dla nas to beczka śmiechu, ale najgorsze, ze są ludzie, którzy słuchają takich wynurzeń z zapartym tchem, wierzą w każde słowo i drżą ze strachu.
:przerazony: W najlepszym razie, później myślą, że my wszyscy mamy takie niezdrowe jazdy. Wróżymy non stop, obwieszamy się talizmanami, opętuje nas zło i zachowujemy jak wariaci. %D


La_Mandragora pisze:
Wiecie, co ja mysle o tej paniusi? Kosciol to teraz kolejny dla niej sposob znalezienia poklasku i zainteresowania ludzi. Moze nie bylo juz tak ciekawie przy tarocie, a taraz jako "byla wrozka" robi furore.


Tak, tez odnoszę wrażenie, że tu głównym problemem jest ona sama i jej fiksum dyrdum. Rozpaczliwie szuka akceptacji, chce czuć się ważna. "Kariera" wróżki nie spełniła tego zadania, a w kościele jako nawrócona wiedźma jest słuchana z takim przejęciem i uwagą, jakich nie zazna nigdzie indziej.
Trochę transakcja wiązana: kościół ma żywy dowód że tarot jest zły i kogoś, kto poopowiada mrożące krew w żyłach historyjki, a ona słuchaczy... :D




Swoją drogą, u nas już przewinęła się taka miła pani z fiksum dyrdum. Dość szybko skończyło się na awanturze i banie, bo swoją namolnością i manipulacjami doprowadzała wszystkich do szaleństwa. Poszła na kolejne forum tarotowe, pobyła tam trochę, a ostatecznie przeżyła nawrócenie i zaczęła śmigać po forach chrześcijańskich. Oczywiście, dokładnie tak jak dziewczę z nagrania, po nawróceniu opowiadała, jak kiedyś głęboko siedziała w szponach ezoterycznego zła, była taką super wróżką, czego to nie wywróżyła! Zajmowała się okultyzmem przez 15 lat. Hohoho...
A to zupełna bzdura, bo prezentowała poziom słabego początkującego, jeśli chodzi o rozumienie kart i ich interpretację, była niemal zupełnie zielona. Jakąś głębszą wiedzą ezoteryczną w żadnym razie nie zabłysnęła.
Miała za to całe mnóstwo poważnych problemów, choruje m.in. na nerwicę lękową.
Grupki modlitewne nie sprawdzają, czy aby osoba nawrócona, to człowiek świadomy swojej sytuacji, i czy nawrócenie nie jest tylko efektem zaburzeń psychicznych. Nie zastanawiają się nad niczym i przyjmują wszystko jako prawdę objawioną. Nawet wydrukowali jej "świadectwo" w katolickiej gazetce (pewnie niejednej):

Obrazek

Tarota (i różne fora dyskusyjne) eksploatowała dokładnie w tej samej sprawie. Jak wiadomo tarot nie pomaga na żadne grajdołki, nie jest lekarstwem dla osób, które nie radzą sobie ze sobą. Tak jak ludzie z epilepsją nie powinni siadać za kółkiem, bo mogą zrobić sobie dużą krzywdę, tak tarot w rękach osoby mocno niestabilnej, może jej tylko zaszkodzić.

Nasza bohaterka wykonała zwrot o 180 stopni, przerzuciła się na modlitwy, poddała się egzorcyzmowi, odnowieniu chrztu i co tam jeszcze się dało. Warto odnotować, że dosłownie rzuciła się w wir modlenia, tak jak wcześniej rzuciła się w wir tarotowania. W obu przypadkach słowo klucz to kompulsja http://pl.wikipedia.org/wiki/Kompulsja
:)
Ale, żeby nie było... Kościół ma tu na nas haka. Otóż, z tego co wiem, kompulsywne modlitwy i cały ten zwrot ku religijności jej pomógł, to znaczy sytuacja osobista poprawiła się.
Zły tarot "nie chciał" wywróżyć, kiedy facet wróci i tylko wpędzał ją w dołek, a Bozia wysłuchała licznych nowenn i męża oddała! :marzycielka:

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Skrzywdzeni przez karty tarota
PostZamieszczono: 05 cze 2012 07:53 
Offline
Rozmowny Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 maja 2012 10:29
Posty: 135
W kontekscie Tarota i okultyzmu ciekawie pisze Hajo Banzhaf we wstepie do ksiazki "Der Crowley Tarot" czyli "Tarot Crowleya". Moje tlumaczenie:

Cytuj:
Zajmowanie sie okultyzmem nie jest w naszym rozeznaniu ani naganne ani zle. Skoro jednak najbardziej oswieconymi nam wspolczesnymi slowo okultyzm potrafi wstrzasnac, nie powinno sie go lekcewazyc.
Okultyzm rozumiany pod katem gleboko psychologicznym moze rownac sie z najglebsza nieswiadomoscia, wymaga swiadomosci Ja, na tyle silnej, aby ta napotkawszy na zawartosc nieswiadomosci potrafila jej stawic na tyle czola, aby nie dac sie pozrec.
Ta druga opcja prowadzi do dezorganizacji duchowej.
W kontekscie Tarota oznacza to, ze gdy dorosly, zdrowy czlowiek, zajmie sie kartami i ich symbolika, doswiadczy tego jako wzbogacenia. Jednak slaby psychicznie lub chory czlowiek powinien uwazac. Jezeli obrazy z kart sprawia, ze stanie sie niespokojny lub karty zaczna przejmowac nad nim wladze, powinien je zostawic i zajac sie zyciem codziennym, okultyzm pozostawiajac w spokoju.




Tarot jest dla osob: doroslych, dojrzalych (co nie ma nic wspolnego tak naprawde z wiekiem), silnych i zdrowych psychicznie. :oczko:

Ale niezle hece z tymi nawroconymi. Ja to zawsze mowie, ze ksiadz egzorcysta wypedza demona przy pomocy swojego jeszcze silniejszego demona. :diablo: :anioł:
Jak to sie mowi? Diabel wszedzie widzi diabla... 8D


Co do wiedzy na temat Tarota chociazby. No coz. Ja tez Tarota w reku trzymalam x lat temu, ale czy moja wiedza ma szanse rownac sie z Twoja Kingo? Absolutnie nie... Ucze sie, ucze sie, ucze sie... Fakt interesowania sie czyms nie jest rownoznaczny z nabywaniem w tym czasie wiedzy fachowej i praktycznej. Ot nieraz bywa to takie hobby. Teraz chce to zmienic w cos powazniejszego, ale ile wody jeszcze w rzekach uplynie... zanim bede mogla o sobie powiedziec, ze cos naprawde wiem... A moze tak nigdy nie bedzie, bo wraz ze zdobyta wiedza ciagle wylazi jak sloma z butow, ile sie jeszcze nie wie. I w koncu mysl, tak naprawde wiem, ze nic nie wiem.


A... takie rozne historie robia furore wsrod osob wierzacych, bo wiadomo, jaka jest reakcja takich osob na karty np. %D Wiedza zerowa, ignorancja 100% i lek w oczach %D . Wiec jak sie znajdzie jakas osoba, ktora zna kilka slow wiecej na ten temat, uzyje tego czy tamtego slowa, w formie opowiesci z wlasnego doswiadczenia to jak seans horror na zywo. A przy okazji mozna sie poczuc taki swietym. "Ja nigdy tym sie nie paralem, jej/jego opowiesc potwierdza moje" itd.

^^


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Skrzywdzeni przez karty tarota
PostZamieszczono: 05 cze 2012 13:08 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
To prawda, ezoteryka rzeczywiście może szkodzić - jak by nie patrzeć kościół ma tu nieco racji, lecz również podchodzi do zagadnienia wybiórczo. Piewcami wielkiej szkodliwości okultyzmu zawsze zostają osobnicy mniej lub bardziej skrzywieni, bo to oni się zatracają we wszystkim czego tylko dotkną. W religii też, tylko bycie rozmodlonym chrześcijaninem nie jest już klasyfikowane jako problem. To w porządku jeśli ktoś modli się pięć razy dziennie, chodzi na mszę i spowiada się co tydzień, a każde zdanie kończy słowami "polecam cię Bożej opiece, Jezus żyje, alleluja".
:hihihi:
Ile jest w kościele ludzi skrzywionych, w głowie się nie mieści. Silna religijność nie koniecznie oznacza tzw. łaski duchowe. Zauważyłam, że na przykład osoby z syndromem DDA i DDD łatwo stają się bardzo konserwatywnymi wiernymi, a wynika to właśnie ze specyfiki tych problemów. Dziecko, którego rodzic nadużywa alkoholu, żyje w kompletnie nieprzewidywalnym świecie, gdzie nie istnieją jakieś określone granice. Rodzic raz kocha, innym razem nie wiadomo dlaczego robi burdę, karci, odsuwa od siebie. W dorosłym życiu człowiek lgnie więc do wszystkiego, co daje mu poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa, a nakazy religijne doskonale spełniają tę rolę: bo jak robię tak, to jest źle, jak postępuję owak to wszystko będzie dobrze. Z drugiej strony DDA/DDD zwykle szukają mocnego zewnętrznego autorytetu, a że myślą zero jedynkowo, to ktoś kogo już postawią na piedestał staje się nieskazitelny, najmądrzejszy pod każdym względem. Dla kościoła to wprost idealni wierni, bo oni nigdy niczego nie kwestionują, nie zadają pytań, nie myślą samodzielnie i robią tylko to co się im każe.

Oddając sprawiedliwość: DDA/DDD też często zostają nałogowcami ezoterykami. Sięgają głównie po te systemy, które opierają się na sztywnych zasadach, oraz w ramach których znajdą nieomylnego mistrza na piedestał. Mistrzem nie musi być żywy człowiek, może nim zostać Tarot, styl życia, cokolwiek.
DDA często jest maksymalnie wkręcony w trybiki systemu, jego/jej życie kręci się wokół danej praktyki i ścieżki duchowości.

Znam na przykład chłopaka, który jak na klasykę DDA przystało, akurat żywo fascynuje się buddyzmem - ogromnie dużo medytuje, ciągle coś ćwiczy, jest wegetarianinem i żyje według tych zasad.
Na jego piedestale przez długi czas znajdował się Sai Baba. Uważał go za mistrza, siedział w jego naukach po uszy i bronił jak lew, kiedy ktoś spróbował podyskutować. Gdy pojawiły się oskarżenia o to, że Sai Baba jednak oszukuje przy "materializowaniu złota z ust" i sam zobaczył filmiki na You Tube, zrzucił Sai Babę z piedestału. Dla DDA ktoś albo jest doskonały, albo maksymalnie zły. Nie ma nic po środku, żadnych odcieni szarości. To dlatego, że rodzic trzeźwy był dla dzieciaka kochany i dobry, a chlejący stawał się nieprzewidywalnym dupkiem. Dziecko zaczyna postrzegać rodzica jako dwie skrajnie różne osoby, a nie kogoś kto może być dobry i zły jednocześnie.
No więc, kiedy ten mój kolega dostrzegł, że Sai Baba nie jest wcieleniem dobra, nie tylko natychmiast przestał czcić swojego mistrza, ale zaczął z nim walczyć. Nagle nauki stały się fe w całej rozciągłości, a Sai Baba został wielkim oszustem, zboczeńcem, pedofilem i fałszywym prorokiem. Chłopak nawet odciął się od dawnych znajomych, którzy nadal w jakikolwiek sposób uznawali Sai Babę za dobrą postać.
Jakiś czas później znalazł sobie nowego mistrza, tym razem został nim jakiś bioterapeuta z kursu...

Jak widać, czysto psychologiczne problemy związane z syndromem Dorosłego Dziecka Alkoholika i Dorosłego Dziecka Dysfunkcji, doskonale wpasowują się w sytuacje, w których najpierw jest się absolutnie zafiksowanym tarocistą, a później następuje zwrot o 180 stopni. Wszystko staje się bardzo złe - i voilà - mamy "nawróconego" chrześcijanina, w dodatku takiego, co ma wewnętrzny przymus, by opowiadać wszędzie o strasznym tarocie.


La_Mandragoa pisze:
Ale niezle hece z tymi nawroconymi. Ja to zawsze mowie, ze ksiadz egzorcysta wypedza demona przy pomocy swojego jeszcze silniejszego demona. :diablo: :anioł:
Jak to sie mowi? Diabel wszedzie widzi diabla... 8D


No ba. :oczko: A ich magija jest równie skuteczna, co inne. To, że koleżanka z forum "wymodliła" powrót męża, nie do końca jest cudownym przejawem bożego wsparcia. Przecież takie żarliwe klepanie nowenn i różańca, niczym się nie różni od rytuałów na pomyślny obrót sytuacji.


Cytuj:
Co do wiedzy na temat Tarota chociazby. No coz. Ja tez Tarota w reku trzymalam x lat temu, ale czy moja wiedza ma szanse rownac sie z Twoja Kingo? Absolutnie nie... Ucze sie, ucze sie, ucze sie... Fakt interesowania sie czyms nie jest rownoznaczny z nabywaniem w tym czasie wiedzy fachowej i praktycznej.


Masz rację, ileś lat interesowania się, nie musi oznaczać wielkich osiągnięć, wiele zależy od innych czynników. W przypadku tej byłej forumowiczki na sto procent mamy jednak do czynienia z fikcją, bo to również mitomanka, która lubi wyolbrzymiać swoje dokonania. U nas na forum pytała do kogo by tu iść na kurs tarota, szukała też szkoły psychotronicznej, na innym forum pisała, że upatrzona tarocistka odmówiła uczenia jej, a już w niecałe trzy miesiące później, jako nawrócona twierdziła, że rzuciła kurs i po dwóch latach przerwała naukę w studium.
Wkręcała nam, że kończy studia prawnicze i dysponuje fachową wiedzą. Później wyszło szydło z worka, że niczego takiego nie kończy, a o prawie ma dość mgliste pojęcie.
:hihihi:

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Skrzywdzeni przez karty tarota
PostZamieszczono: 08 cze 2012 07:08 
Offline
Rozmowny Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 maja 2012 10:29
Posty: 135
Odnosnie tej religijnej falszywosci osob wierzacych tak mi sie co niecos skojarzylo.
Jakis czas temu robilam jednej kobietce rozklad odnosnie kwestii "jakie ma szanse na wyjazd w maju do Holandii do pracy". I (nie powiem teraz, jakie jej wtedy karty wyciagnelam, bo pare innych rozkladow dla paru osob w miedzyczasie robilam), ale ten rozklad zinterpretowalam jednoznacznie, ze kobita wyjedzie.
Ona do mnie na drugi dzien po wyslaniu jej tej interpretacji napisala "Kasiu, karty mylily sie, nie wyjade". Ok... mysle sobie, karty jak karty, ale moze ja cos zle zinterpretowalam. I wiecie co?
Koncowka maja a ta kobieta pisze na Facebooku (jest w moich znajomych) "No jestem Holandii, jest cudownie, praca, tak dalej"... %D
Ja sie jej pytam "To co, jednak wyjechalas?" a ona "Tak Kasiu, do pracy".

Sorry... tyle w temacie.
Przeciez wyszlo, ze jednak moja interpretacja byla dobra. Baba wyjechala.
Dodam, ze dziewcze bardzo katolickie jest... ale mimo wszystko... nie rozumiem takiego postepowania. I nie chodzi tu o jakies ekstra podziekowania, ale skoro najpierw pisze, ze "karty sie mylily" a potem widzi, ze jednak nie... no nic. Takie przemyslenia dodatkowo...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Skrzywdzeni przez karty tarota
PostZamieszczono: 08 cze 2012 13:30 
Offline
Stały Bywalec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 lis 2011 14:00
Posty: 45
Lokalizacja: Warszawa
Niestety filmów nie obejrzałem, bo mój Internet nie wytrzymałby takiego obciążenia, (a obejrzę z pewnością, muszę tylko dostać się do innego komputera) ale mogę przytoczyć jeszcze jeden przykład "nawrócenia się".

Pewnego dnia obliczałem kilku znajomym z klasy karty osobiste z daty urodzenia, większość była nastawiona sceptycznie, odpowiadali, że w ogóle się nie zgadza, nie jestem taki i taki, taka i taka, na co odpowiadałem im, że znaczenie karty to zbiór cech, nie musi wskazywać na wszystkie, no ale nieważne...
Odwróciłem się do koleżanki, wyraźnie zainteresowanej całym zamieszaniem, i spytałem się, czy chce, żebym jej obliczył kartę osobistą. Odpowiedziała, że nie, ona się już nie miesza w TAKIE rzeczy, bardzo źle się to dla niej skończyło i rozpoczęła opowiadać historię swojego życia...
"Zajmowałam się chiromancją, runami, tarotem, OOBE, świadomymi snami, byłam w tym całkiem dobra, sporo moich wróżb się sprawdzało. Raz, jak w nocy wyszłam z ciała i znalazłam się pod sufitem, widziałam jak jakaś czarna postać podchodzi do mojego łóżka i zaczyna mnie dusić i ja to czułam i nie mogłam wrócić do ciała... Potem przyszły do mnie złe myśli, bardzo źle się czułam, coś szeptało mi do ucha, żebym ze sobą skończyła, raz nawet jednego dnia prawie skoczyłam pod pociąg... Kiedy płakałam w swoim pokoju, bo nie wiedziałam, co się dzieje, przychodziła do mnie mama i mówiła "kochanie, choć, pomodlimy się", na co darłam się na nią w niebogłosy, czułam mocną nienawiść do niej, kazałam jej wyjść z pokoju... Jednak potem faktycznie oddałam się modlitwom, Bogu, czarne myśli przechodziły, chodziłam na oazy, czułam radość z wiary i potem postanowiłam już nie parać się magią..."

Stały schemat: 1. problemy, zly okres w życiu. 2. zwrócenie się do ezoteryki, aby naprawić swoje problemy i wywróżyć sobie coś pozytywnego (co jak wiemy nie jest możliwe). 3. Nie widać poprawy, to wszystko wina czarnej magii! (Stąd niektóre przesądy. Raz moja mama wróciła z pracy z gazetą w dłoni i mówi, że przeczytała, że nie wolno wróżyć rodzinie, bo to sprowadza nieszczęście, a babcia na propozycje wróżenia odpowiedziała, że w niedzielę nie wolno.) 4. Zwrócenie się ku czemu innemu, najczęściej religii, niestety z tą samą częstotliwością i fanatyzmem, co w magii.

Reszta dziewczyn siedzących obok niej, także wydawała się zainteresowana, ale jak spytałem czy chcą poznać swoją kartę, odpowiedziały, że nie wierzą w takie głupoty, ale chętnie popatrzą.
Chciało mi się bardzo śmiać. :roll:

Koleżance odpowiedziałem, że jak nie stosowała żadnej ochrony, wizualizacji, oczyszczania, to się wcale nie dziwię, że coś się do niej przykleiło.
W myślach głęboko jej współczułem, bo prawdopodobnie nie zwróciłaby się ku religii, gdyby nie jej bardzo wierząca rodzina.
Kiedyś na zajęciach odczytała reportaż z uczestnictwa w oazie. Opisała moment otrzymywania darów ducha świętego, jako coś niesamowitego, oczyszczającego, i jako uczucie, jakby COŚ wchodziło w ciało i sprawiało, że płaczesz/śmiejesz się/upadasz/mówisz w innych językach itd.
Matko... tylko jeden czort wie, co oni tam ludziom wpychają do środka...
Ale to tak nota bene.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Skrzywdzeni przez karty tarota
PostZamieszczono: 14 cze 2012 08:38 
Offline
Stały Bywalec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 maja 2012 10:51
Posty: 27
Lokalizacja: Bydgoszcz
...słucham takiej muzyki!
Straszę nią swoich sąsiadów :)
Nie dam rady wysłuchać tego do końca.
Może mam dziś słabszy dzień.

_________________
Sól i uczucia chronią nas od zepsucia.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Skrzywdzeni przez karty tarota
PostZamieszczono: 22 cze 2012 17:43 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 sie 2010 19:02
Posty: 424
Lokalizacja: Warszawa
Kingo, to jest artykuł o tej co tu u nas była? Dobrze zrozumiałam hehe?
Bo jak tak, to szczerze mówiąc już wtedy uważałam, że jest żałosna i nic z jej strony mnie nie zaskoczy, a jednak, zaskoczyło mnie (udało jej się przejść samą siebie w swojej denności) :DD w każdym razie uważam, że tacy ludzie jak ona powinni być trzymani w jakimś zakładzie, pod stałą opieką...

Obrazek


A co do tematu, posłuchałam I część nagrania, reszte sobie daruje.. :usmiechniety: Ta kobieta, która się tam wypowiada ma znikome pojęcie o jakiejkolwiek ezoteryce, te opowiadaniach o kolorach talizmanów czy okultystycznych symbolach na płytach, których to wcześniej nie rozumiała... litości...teksty jak z radia maryja :dash2:
Kobieta wierzy we wszystko co się jej powie, nie potrafi samodzielnie myśleć na żadnej płaszczyźnie. Byle zabobon traktuje jak najwyższą prawdę, mówię to odnośnie tego wróżenia raz w tygodniu czy innych bzdetów. Karty traktowała jak Arke Przymierza, szczyt bałwochwalsta.
A teraz przez kolejnych kilka lat będzie się ślinić do egregora Chrystusa, super, jej sprawa, nam pozostaje tylko się śmiać... :rotfl:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Skrzywdzeni przez karty tarota
PostZamieszczono: 23 cze 2012 19:30 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Mariolu, dobrze kojarzysz, to ta nasza stara znajoma, Której Imienia Nie Wolno Wymawiać. :tajemnica: :hihihi: Tak na wszelki wypadek lepiej nie kusić losu - nawrócenie nawróceniem, ale trollem jest się do końca życia.

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Skrzywdzeni przez karty tarota
PostZamieszczono: 21 sie 2012 16:57 
Offline
Nowicjusz

Rejestracja: 21 sie 2012 12:15
Posty: 2
Witam:]
Również odsłuchiwałam te "nawrócenia", specem nie jestem i nie znam fachowego słownictwa mimo, że tematem magii i ezoteryki interesuję sie długo. I mimo tego, że jestem laikem zgodzę sie z Wami w 100%, że z kobietą było cos nie tak. Pozatym chciałabym dodać też coś od siebie.
Do mojego mieszkania na okres wakacji wprowadziła sie nowa dziewczyna.. właściwie już kobieta. Gdy zauważyła moje karty po jakimś czase opowiedziała mi o sobie troszeczkę. Zajmowała sie kiedys Tarotem, ale... (kolejny "dowód", że Tarot to zło.) Od momentu, w którym (z tego co mówiła) maniakalnie wrecz zafascynowała sie Tarotem i wierzyła w niego jak w najlepszą i najwyższą wyższość zaczęła widzieć zmarłych ludzi/cienie/postaci poruszające sie po domu. Wiecej szczegółów nie chciała zdradzić, powiedziała jednak, że od kilku lat jeździ po egzorcystach, a z czasem otworzyła sie na tyle, żeby zapytać czy znam dobrego psychiatrę w mieście. Po wszystkim spodziewałam się, że zacznie mnie "nawracać", ale nie miało to na szczęście miejsca. Wnioski pozostawie sprawie indywidualnej :]

P.S. Może tak mało oficjalnie i nie na miejscu, ale Dzień dobry wszystkim! Dopiero dziś sie zalogowałam, a nie chciałam pisać szczególnego powitania. Nawiasem świetne forum i aż miło czyta sie posty, w których nie ma nienawiści i lekceważenia, jak to bywa na innych forach tego typu :]
Pozdrawiam!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Skrzywdzeni przez karty tarota
PostZamieszczono: 22 sie 2012 11:24 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Witaj :)

Jak się nad tym zastanowić i przeanalizować historyjki nawróconych, z nimi na długo przed kontaktem z ezoteryką już coś było nie ten-teges. Nie stąpają twardo po ziemi, często mają głębsze problemy, którymi powinien zająć się psychoterapeuta, nie mówiąc już o tym, że czasem to nawet już materiał dla psychiatrów.
Autentyczne "nawiedzenia" wśród ezoteryków też się zdarzają, ale ciągle stanowią marginalne wypadki przy pracy. :) Normalny ezoteryk w zetknięciu z siłami, z którymi nie chce mieć do czynienia, po prostu zacznie się oczyszczać, może też skorzysta z pomocy kogoś drugiego. I gdy już pozbędzie się problemu, nie lata po kościelnych grupach modlitewnych, nie opowiada jakaż ezoteryka jest piekielna, tylko co najwyżej uczy swoich kolegów jak nie popełnić tego błędu. Bo rozumie, że nie ezoteryka jest zła, tylko on sam gdzieś w swojej praktyce skręcił w złą ścieżkę.

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 12 ] 


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  


Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group | Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów




 
phpBB SEO