Strict Standards: Non-static method utf_normalizer::nfc() should not be called statically in /home/www/vhosts/tarotnet.pl/httpdocs/forum2/includes/utf/utf_tools.php on line 1804 moja matka. : SZKÓŁKA TAROTA

Strefa czasowa UTC+1godz.





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 17 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: moja matka.
PostZamieszczono: 05 lut 2012 23:26 
Offline
Rozmowny Użytkownik

Rejestracja: 12 lut 2011 00:02
Posty: 111
Mam problemy z matką.Nie są to trywialne problemy typu-różnica zdań na tle polityki, czy róznica pokoleń (urodziła mnie w wieku 38 lat )Problem mojej matki jest o tyle osobliwy, że zakładam że mnie nienawidzi.Stara sie mnie odizolować od rodziny,i na każdą moją chęc wyjazdu do Zielonej reaguje złościa,agresją i tłumaczeniem "Ale Oni Cie tam nie chcą,nikt po Ciebie nie wyjdzie"Nieraz powoływała sie na to, że na dworcu bedzie stać wujek aby dać mi w twarz za to jak ją traktuje,wkoncu sie nad nia znecam,bije ja i poniżam nie odzywajac sie do niej.Stale zarzuca mi kłamstwo(co jest trudne,bo nie rozmawiam z nia od pazdziernika, i w ciągu msc odezwe sie do niej,raz-maxymalnie dwa razy gdy wyprowadza mnie z równowagi,tak ze wychodze trzaskajac drzwiami),to że nic nie robie ze swoim życiem,staczam się,do niczego sie nie nadaje,z uczelni mnie juz napewno wyrzucili,i do pracy nie chodzę,tylko udaje że wychodze i błakam się po mieście.Dla niej zawsze byłam najgorsza,zawsze byłam brzydka,gruba,bezwartosciowa,tępa.Na dzien dzisiejszy mieszkam w domu,ale unikam jej, traktuje jak powietrze.Mam swoje miejsce w lodowce,swoje środki czystości.Okłamała mnie kiedyś pobierając alimenty przez dwa lata, kiedy zaczynałam studia.Zauwazyłam że wpierw zabrania mi czegoś,a pózniej gdy tego nie robie,ma pretensje do mnie że tego nie robie.Najprostszym przykładem jest jedzenie-wpierw twierdzi,ze skoro mam prace-nie mam prawa tknac jej jedzenia,czy tez picia,-kiedy zaczełam kupowac swoje jedzenie,wygospodorowałam miejsce w lodówce,-zaczeła robic nagle obiady,jednoczesnie robiac mi pretensje o to ze ona MUSI gotowac, a ja nie jem,bo jestem...( i tu deszcz inwektywów pod moim adresem ) Potrafi sie rozpłakać po kłotni ze mna, tylko w sytuacji gdy widzi ze ktos jest u mnie.Ciesza ja moje niepowodzenia,potrafi z usmiechem na ustach mówić że powinnam dostać raka,kiedy nie goil mi sie kolczyk w pepku.
Nie umiem sobie z nią radzić,postanowiłam wiec spytac kart o Nią.
Moja matka
1- jej cel w stosunku do mnie- papież.
no tak,Ona wszystko Wie lepiej.Jeśli zachowuje się tak jak Ona sobie zyczy,wstaje o tej porze o ktorej Ona żada, jem to co ona kaze,to jest swietnie.Wtedy jestem dobra córka, a ona wspaniala matką.
2,3,4,5-Co o mnie mysli ?
Król Denarów, Krolowa Denarow Śmierć ,VIII mieczy
Sądzi ze jestem osoba ktora dobrze gospodaruje swoimi pieniedzmi,silna i wytrwała ,skupiona na kasie osobą.Krol i Krolowa nasunely mi myśl.Byc moze Krolem jest moj ojciec, a ja= w jakis sposob jestem do niego podobna.Co by tłumaczyło VIII mieczy,jako pewne zblokowanie.Myslalam ze moze Ona nienawidzi mnie za to,ze nie wyszlo jej z ojcem a ja badz co badz,nie dość że nosze jego nazwisko,to jestem wmiare podobna.
6,7,8 Jak zachowuje sie w stosunku do mnie ?
as denarów, VII kielichow, X kielichow
Wydaje jej sie ze jest dla mnie dobra matką, i stanowi ojca i matke jednoczesnie.Z kart wynika że sie stara by bylo dla mnie jak najlepiej.Ale miedzy Bogiem a prawdą, jest ostatnią osobą ktora pomogła by mi,gdybym zachorowała,albo potrzebowala pieniedzy.Wychowywala sie w domu dziecka,moze nie umie i nie rozumie na czym polega rodzina? zdrugiej stony jej trójka rodzeństwa założyła szczęśliwe rodziny.
9,10,11-co zamierza zrobic w najblizszym czasie ?
IX mieczy paż mieczy Koło
wydaje mi sie czesto dziecinna.Gdy dziecko zbije talerz,chowa go w obawie przed kara.Gdy ona coś mi zrobi ,zaslania sie tym ze albo to nie mialo miejsca, a gdy prawd wychodzi na jaw-płacze.Pewnie po to by wzbudzic wemnie poczucie winy. Zamierza byc jeszcze bardziej dziecinna,przy czym bardziej wbijac mi miecze w plecy.Koło daje pewną nadzieje na lepszy los.
12-co ukrywa?
As kielichów
Obawiam sie ze ta sytuacja ja po prostu bawi.
13-dlaczego musi to ukrywac>?
Rycerz kielichów.
tu pewien brak spójnosci.Nie rozumiem.Może jest taka uczuciowa i dobra i to ukrywa? Najdziwniejsze jest to że dla wiekszosci ludzi jest wspaniala,dobra,zawsze pomoże= jesli chodzi o mnie,jak tylko twierdzi czeka na moment, az bede zdychac pod płotem,bo bardzo chce to zobaczyć.

Jeśli komus udalo sie przebranąć przez dość dlugi tekst,gratuluje.Szukam jednak odpowiedzi na pytanie czemu tak jest.
pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: moja matka.
PostZamieszczono: 06 lut 2012 00:04 
Offline
Pogromca Wszelkich Tematów
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 sie 2010 22:09
Posty: 815
Lokalizacja: Kraków
Kotku Zagłady... Bardzo chciałabym pomóc, to jest bardzo delikatna sprawa i dlatego boję się wprowadzać jakieś swoje interpretacje, przecież mogę się mylić... mam nadzieję, że to, co napiszę będzie jakąś sugestią w sprawie kart, ale tak jak mówię - boję się, że na temat Tarota wiem nadal za mało. Nie chciałabym namieszać w tak delikatnej materii, dlatego napiszę po krótce parę zdań, dodatkowych sugestii do Twojej interpretacji.

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy: Papież reprezentuje hierarchię. W kontekście negatywnym może być więc wskazówką co do chęci podporządkowania sobie kogoś. Jakkolwiek w przypadku Cesarza, byłoby to podporządkowanie formalne, np. na gruncie zawodowym, tak tutaj możesz mieć do czynienia z próbą psychicznego uzależnienia Ciebie przez Twoją matkę, jesteśmy w końcu na gruncie duchowym... jej nakazy i zakazy mają za zadanie sprawić, że staniesz się jak ten mnich, klęczący przed papieżem, tyle, że nie dosłownie.

Odnośnie Asa kielichów... myślę, że chodzi o to, że ona Cię po prostu kocha... może nieco koślawą miłością, ale chyba rzeczywiście wg Twojej matki, jej nastawienie do Ciebie jest w porządku. A rycerz kielichów pokazał się moim zdaniem dlatego, że gdyby odkryła swoje uczucia, okazałoby się, że wcale nie jest taka mocna, okazałoby się, że się roztkliwia - innymi słowy: trudno by jej było tak uzależnić Ciebie od siebie. Rycerz kielichów nie jest znowu nie wiadomo jak mocną, energetyczną kartą, raczej reprezentuje kogoś o zmiennych uczuciach, może to o to chodzi...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: moja matka.
PostZamieszczono: 07 lut 2012 00:23 
Offline
Fan TarotNet
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 paź 2009 16:50
Posty: 349
Oj kotku,kotku-jam sierota i gdybym miała mame to bym chyba na niej lezała i nie opuszczała jej. Ona ma klopoty finansowe i to duze bo karty

Cytuj:
Król Denarów, Krolowa Denarow Śmierć ,VIII mieczy
mówia o jej smieci finansowej i zwiazaniu sie myslami w tej materii. Ona sobie poprostu poradzic nie moze/sama z taba jest?/ Ona liczy,ze jej pomozesz

Cytuj:
as denarów, VII kielichow, X kielichow


a mieszkanie zapłącone? Kotku, matke masz tylko jedna i nie mów tu,ze ona cie nie kocha. Czasy sa ciezkie i jej tez jako kobiecie ciezko jest. Wiesz kotku ja tez kiedys mojej matki nie potrafiłam zrozumiec i dopiero jak odeszła i zostałam w sumie sama /no meza nie licze bo on sam dla siebie/to zrozumiałam co dla mnie znaczyła naprawde, zrozumiałam,ze w jakiejkolwiek sytuacji bym nie była to zawsze mogłam na nia liczyc. Porozmawiaj z nia, spytaj sie o problemy jakie ma bo skoro denowie to nie jest dobrze. Oni mi tak miedzy wierszami cos tak mówia. I ucz sie bo tego co sie wyuczysz nikt ci nie odbierze. A czemu tak jest? roznica pokolen,inne myslenie i tego nie przebrniesz. Ja urodziłąm w wieku 18 lat i te roznice tez widze, no to czego ty zadasz?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: moja matka.
PostZamieszczono: 08 lut 2012 21:51 
Offline
Stały Bywalec

Rejestracja: 24 gru 2011 21:16
Posty: 52
Rycerz Kielichów nazywany jest często Rycerzem Skorpiona lub tym, który ślepo podąża w poszukiwaniu świętego Graala. Karta ta jest bliska znaczeniowo karcie Śmierci Major Arkanów, ale oznacza rozmaite po-wikłania psychiczne i niemożność wyrwania się z okowów wyobraźni lub perwersji seksualnej.
Poszukiwanie czegoś, co nigdy nie istniało. Całkowite oderwanie się od rzeczywistości i jednoczesna chęć przekształcania świata tak, by odpowiadał naszym wyobrażeniom. Donkiszoteria. Wiara w rzeczy nierealne, nieprawdziwe. Ponuractwo. Posępność. Głęboka melancholia o chorobliwym podłożu. Schizofrenia. Awersje, fobie. Koszmary senne. Przerost ambicji. Skrytość. Nieszczerość. Ślepe dążenie doi jednego celu.
Odwrócony: Ktoś, kto posiada bogaty świat wyobraźni. Ktoś, kto nie przejawiał dotąd żadnej aktywności, a zmuszony został do wykazania się umiejętnością rozwiązywania konkretnych problemów (zadań). Bezradność. Zniecierpliwienie, irytacja skierowana przeciwko innym ludziom. Zły początek. Starcie z kimś, kto wykaże nam bezsens naszych planów, pragnień, pożądań. Obsesja seksualna. Perwersja seksualna objawiająca się w wyobra-żeniach, w snach lub w zachowaniu. Nadpobudliwość. Agresja wypływająca z lęku.

To z książki Suligi "Tarot: karty które wróżą", mam nadzieję, że pomoże Ci to w interpretacji karty w tym rozkładzie. Jak Maralee też myślę, że as kielichów oznacza miłość. Miłość może być nie tylko piękna ale też toksyczna i destrukcyjna (i nie wyklucza nienawiści).

Brzanka: Myslę, że sprowadzanie relacji Kotka z matką do różnicy zdań wynikającej z przynależności do różnych pokoleń jest "lekko" niestosowne...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: moja matka.
PostZamieszczono: 09 lut 2012 11:21 
Offline
Rozmowny Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 paź 2011 09:23
Posty: 131
Cytuj:
Nemo
Miłość może być nie tylko piękna ale też toksyczna i destrukcyjna (i nie wyklucza nienawiści).

:szok: to tak jak by powiedziec ze prawda jest nieprawdziwa prawda(!)bo zawiera w sobie klamstwo
Jezeli milosc (wedlug Ciebie) zawiera nienawisc, destrukcje itp to nie rozumiesz pojecia milosci.

_________________
Za kazdy post, za idee ,energie i poswiecony czas DZIEKUJE kazdemu z osobna w 100% :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: moja matka.
PostZamieszczono: 09 lut 2012 14:39 
Offline
Legenda TarotNet
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 paź 2009 22:59
Posty: 1054
Lokalizacja: Stumilowy Las
Mój Drogi Kocie, kolejna bieda :( Z tego co piszesz, mama ma ogromne problemy ze sobą samą, nie z Tobą. Fakt, że była wychowana w instytucji a nie w rodzinie z kochającymi rodzicami moim zdaniem ma kluczowe znaczenie. Potem nieudany związek, z którego zostałaś jej Ty. Każda kobieta reaguje inaczej na porażkę w związku, każdy człowiek inaczej prowadziłby życie po dorastaniu w domu dziecka. Bardzo przykra historia. W tym co pisze Nemo jest wiele z zachowań Twojej Mamy. Ona sama sie pogubiła, popatrz na karty
Cytuj:
2,3,4,5-Co o mnie mysli ?
Król Denarów, Krolowa Denarow Śmierć ,VIII mieczy

Może śmierć związku z Twoim ojcem odcięła ją w jakmiś sensie od Ciebie. Stara się, ale nie umie wypełnić swojej roli matki.
Cytuj:
12-co ukrywa?
As kielichów

Miłość!!! Ukrywa uczucia, z którymi może sobie nie radzić. Pamiętaj, że Twoja mama ma za sobą bardzo trudne doświadczenia. Na pewno nie wiesz o wszytskim co się działo w jej głowie, kiedy dorastała nie mając za sobą bezwzględnej miłości swojej mamy. Wierzę, że mama na prawdę chce dla Ciebie dobrze, ale jest potwornie pogubiona!
Miłość nie wyklucza nienawiści, destrukcji, toksyczności. Konstrukcja ludzkiego umysłu jest niezwykle skomplikowana i krucha! Nie ma w nas tylko czerni, bądź tylko bieli, każda sytuacja dodaje nowe odcieni szarości w naszym rozumowaniu, postrzeganiu świata, traktowania siebie i innych. A Twoja mama miała w życiu wiele sytuacji trudnych, nie każdy się po nich otrzepuje i idzie zadowolony dalej budując szczęśliwe relacje po drodze. Kto wie jakie nadzieje pokładała Twoja mama w związku z Twoim tatą? Być może miał on ją wybawić od bycia niepotrzebną i niekochaną, w końcu miał ją kochać, akceptować i chronić, stać za nią murem, zastąpić rodzinę, której nie było, a stało się inaczej... Możliwości jest tysiące! A może mówiąc, że nikt tam na Ciebie nie czeka, nie kocha, myśli Ty ich nie kochaj, nie dbaj o nich, kochaj tylko mnie. To, że jednak się kontaktujesz z rodzina ojca podświadomie bierze za zdradę. Trudno stwierdzić, zwłaszcza nam zwykłym zjadaczom chleba.
Kocie, nie wiem na ile to możliwe, ale może mogłabyś jakoś pomóc mamie, wspólnie wybrać się po poradę do fachowca? Pomóc jej pogodzić się z przeszłością z losem jaki ją spotkał, poukładać sprawy. Czy myślisz, że to wchodzi w grę? Śledząc Twoje wątki odnoszę wrażenie, że jeśli byś miała inne stosunki z mamą Twoje życie wyglądałoby nieco inaczej. Może w tym tkwi problem?

_________________
Tarot jest dobrym sługą, ale złym panem- Hajo Banzhaf


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: moja matka.
PostZamieszczono: 09 lut 2012 20:06 
Offline
Rozmowny Użytkownik

Rejestracja: 12 lut 2011 00:02
Posty: 111
Dziekuje wszystkim za spostrzeżenia.

Droga Brzanko- na dzień dzisiejszy - nie moge Ci odpowiedzieć czy mieszkanie jest zapłacone czy nie- z jednej prostej przyczyny.Moja matka nie umie ze mna rozmawiać- bez wytykania mi błedów, tego że kiedys w podstawowce sie biłam,albo nie dostałam sie na upragnione studia od razu co czyni mnie głupia.Twierdzi ze dzwonila do niej Moja kolezanka by nieprzebierajac w slowa- powiedziec jak beznadziejna jestem.Ona inaczej nie umie.Niedawno była trywialna sytuacja,stalam w łazience i sie malowałam,wszedl mezczyzna pytajac czy spłuczki odpowiednio działaja,matka nie chciała go wpuscic za próg, zapewniajac ze przeciez wymieniala w zeszłym roku.Zaproponowalam zeby wszedl i ocenil-Matka twardo Nie,jest dobrze,do widzenia. Nie minely 2 dni a zrobila mi awanture o to że przezemnie facet nie sprawdził spłuczki bo malowalam sie w łazience.kiedy powiedzialam ze bylo zuplenie inaczej,odparowała że kłamie by się wybielić,jestem dwulicowa ,i Bozia mi rozum odebrała.
Nie da sie z nia porozmawiać.co niedziele zaczyna okolo 8 rano litanie skladajaca sie z epitetow na tle mojej osoby,jak ja moge jeszcze spac,powinnam o 6 wstac i isc kupic bułki bo normalne dzieci tak robia.,ale ja Bozia pokarała pokraką życiową.
Mówiac szczerze, moge dawać jej pieniadze,to nie problem.Chce miec tylko spokoj,zadnego grzebania moich kieszeninach,torebkach,otwierania moich listów.
Po prostu chce by nie odzywala sie do mnie, i dała mi swiety spokoj.Jesli moge sobie ten spokoj za pieniadze kupic-chetnie.

Droga Nemo .
Świetna Interpretacja Rycerza Kielichów.Bardziej kojarzy mi sie tu z złowieszczym księzycem ktorego obawialam sie tu zobaczyc,

Droga Tarotko.
Mam troche tych bied.Ciesze sie ze obok mam dobrych ludzi,bez tego bylo by cięzko. Niestety terpia nie wchodzi w gre,Byłam z nia kiedys i zrzygnowala po 1 sesji.Powodem rezygnacji bylo to ze Lekarz,stwierdzila ze nie mozna jedynie mnie całkowicie zmienic,Ona tez powinna cos zrobic.Matka uznala ze to zbyteczne,ja mam sie zmienic,byc taka jaka ona chce i koniec.
Zapisalam sie na terapie indywidualna, byc moze wprzyszlosci pokusze sie o psychoterapie w grupie,jak tylko zdobede w sobie tyle odwagi żeby emocjonalnie się wybebeszyć przed tyloma obcymi ludzmi.
O Dziwo Rodzina w Zielonej Gorze- to rodzina z strony matki,jej rodzeństwo. W grudniu musialam kryc sie z wyjazdem do ostatniego dnia-aby moja matka,nie dowiedziala sie i nie zagrodzila mi drzwi.Powidziala wtedy rodzinie ze nie przyjade bo nie mam urlopu, po powrocie zapowiedziala ze zrobi wszystko bym tam wiecej nie pojechala.Izoluje mnie od swojej bliskiej rodziny.Nie mowie o rodzinie ojca,ich nie widzialam od dawien dawna.
Hm,chciałabym by naprawienie relacji ulozylo kilka innych moich spraw.Boje sie ze bede kiedys taka jak Ona.W dniach gorszych,gdy nie ogarniam świata, myśle że być moźe jest tak jak Ona mówi.Może rzeczywiscie jestem nic nie warta i dlatego nikt mnie nie chce i nigdy nie bedzie chcial.Nie cierpie Siebie za takie myśli,automatycznie staram sie zmienic tor myśli,ale czasem mnie nachodzą.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: moja matka.
PostZamieszczono: 09 lut 2012 22:13 
Offline
Legenda TarotNet
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 paź 2009 22:59
Posty: 1054
Lokalizacja: Stumilowy Las
Kocie nie mów tak, Ty wiesz, że to co mówi Twoja mama to nie prawda!!! Ja jestem tego pewna i to nie są puste słowa!! W gorszych dniach można uwierzyć we wszystkie złe rzeczy, które się na swój temat usłyszało ;) Pracuj nad sobą, nie wiem czy to, aby zaakceptować zachowanie swojej mamy jest dobrą radą, ale musisz zrobić wszystko, aby nie miało to na Ciebie wpływu - oczywiście w miarę możliwości. Sesja indywidualna to jest bardzo dobry pomysł, aby to osiągnąć, a przynajmniej pomóc Ci troszkę radzić sobie z takim zachowaniem mamy. Ona chyba chce Cię mieć na własność i kształtować Cię na swój wyobrażony kształt, a tak nie można :| Wierzę, że Ci się uda! Pracuj nad sobą, pracuj, to bardzo ważne! Często myślę sobie o Tobie i Twoich sprawach, ponieważ sama kiedyś wychodziłam z tarapatów, które tkwiły we mnie głęboko - bardzo trzymam za Ciebie kciuki! :)

_________________
Tarot jest dobrym sługą, ale złym panem- Hajo Banzhaf


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: moja matka.
PostZamieszczono: 10 lut 2012 19:06 
Kotku, witaj w klubie jesli chodzi o rodzaj matki. 10 lat temu wyprowadzilam sie z domu takiego jak twoj. Znalazlam milosc mojego zycia i jestem wreszcie szczesliwa...Ale ona NIC sie nie zmienila przez te lata... jestem od kilku dni u matki (w odwiedziny) i np. dzis uslyszalam, ze mam placic za uzywanie jej komputera w czasie mojej wizyty. Ale kiedy daje jej pieniadze ona zaczyna szlochac ze robie to, bo chce ja wykonczyc psychicznie...

Jaki z tego wniosek?

Chron siebie i troszcz sie o SIEBIE! Bo siebie masz tez tylko jedna i tez JEDNO ZYCIE tylko masz. I to o Twoje Szczescie chodzi. Przede wszystkim mamy obowiazek troszczyc sie o siebie.
Jesli osiagniesz SWOJA GRANICE CIERPIENIA, wtedy dopiero znajdziesz sile i SPOSOB, aby sie od matki wyprowadzic i spelnic Twoje marzenia...Mowie to z doswiadczenia.


Na górę
  
 
 
 Tytuł: Re: moja matka.
PostZamieszczono: 10 lut 2012 20:13 
ps A mojej kolezance, jak byla mala, to "kochajaca" matka przebila jej widelcem prawa dlon na wylot, bo dziewczynka nie chciala jesc obiadu...a jak byla niegrzeczna to matka przypalala ja zelazkiem.
To tyle na temat tego, ze KAZDA matka zawsze kocha swoje dziecko..


Na górę
  
 
 
 Tytuł: Re: moja matka.
PostZamieszczono: 10 lut 2012 22:33 
Offline
Rozmowny Użytkownik

Rejestracja: 12 lut 2011 00:02
Posty: 111
Droga Rani.
Nie spodziewałam się ze ktoś na forum ma taki sam problem jak i ja,z jednej strony to pocieszające- bo to rodzi zrozumienie,z drugiej jednak,przerażające.
Przepraszam że spytam,ale Jak wyglądała twoja sytuacja z matką ?Co sie stało że taka jest ? to kwestia charakteru,zaburzeń,choroby ? Jak sobie radziłaś?
Hm jeśli bywasz w odwiedziny,i twierdzisz że dalej jest taka,dlaczego więc utrzymujesz kontakt? Czy twoje dzieci,znają babcie ?Jak ona reaguje na dzieci.?
Mam nadzieje że nie poczujesz się urażona pytaniami,ale jestes pierwsza Normalną osobą z ktorą o tym rozmawiam i ktora to przeżyła.
Jak w twoim wypadku wyglądało przekraczanie granic cierpienia ?Jak sie wtedy czułas? To było tak,że zabrałas swoje rzeczy jak stałas, czy uznalas ze to koniec, przespisz noc- rano ogarniesz kąt i idziesz,idziesz bo się dusisz, a świat ucieka Ci spod stóp.?
Mamusia ktora przypala dziecko żelazkiem,albo przebija dłon widelcem ?
Naprawde nie wiem co na to powiedzieć. Gdzie wtedy jest instynkt macieżyński ? Takie kobiety go nie mają?
Historia opłaty za komputer,idealnie opisuje problem.Swoja drogą, myślalam że samotność zmieni jej podejście,i będzie lepsza ? Tacy ludzie chyba sie nie zmieniają.

Droga Tarotko,Nawet nie wiesz jak mi sie ciepło na sercu zrobiło jak stwierdziłaś że myślisz o mnie często,bo kiedyś wychodziłaś rowniez z kłopotów.Naprawde trudno to opisać, ile musi być w Tobie empatii. Ciesze się że słowo wychodziłam- jest w czasie przeszłym, a nie terażniejszym, co wnioskuje że już u Ciebie wszystko gra;)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: moja matka.
PostZamieszczono: 20 lut 2012 14:16 
Nie mam za duzo czasu, ani ochoty aby sie rozpisywac dluzej, bo pisze z kafejki internetowej, ale samo to, skad pisze jest juz pewnego rodzaju informacja dla Ciebie Kotku na temat czy ona sie zmienila po tylu latach od mojej wyprowadzki...Ale coz, jak ktos ma miekkie serce, to musi miec twardy tylek... Ja mam chyba jeszcze dosyc miekkie serce, ( ew jeszcze nie dosc dostalam w tylek), bo raz w roku odwiedzam moja mame ( oczywiscie zalatwiam wtedy tez inne sprawy w Polsce) Ona nie jest w stanie mnie tak zranic juz jak kiedys, bo mam teraz tez mocne "plecy" w postaci mojego meza, ale potrafi mnie Ona jeszcze mocno wnerwic , np. ostatnim tekstem, ze zuzywam jej krzeslo siedzac na nim...Choc musze przyznac, ze chwilami stara sie byc mila, ale niestety dlugo nie potrafi..wiec ugadalysmy, ze nastepnym razem zatrzymam sie w hotelu, bo po co mam sie denerwowac, a na kawe zawsze moge do niej wpasc. W samym widywaniu jej nie widze nic zlego pod warunkiem, ze nie pozwole jej znowu wlezc sobie na glowe. Trzeba wyraznie wykreslic swoje granice i je chronic, czego i tobie zycze.


Na górę
  
 
 
 Tytuł: Re: moja matka.
PostZamieszczono: 23 lut 2012 23:54 
Offline
Hurra, mogę prosić o interpretację!

Rejestracja: 19 wrz 2011 17:22
Posty: 13
To bardzo smutne co piszecie-ale życie jest okrutne.Ja jednak myślę że kij zawsze ma dwa końce..Ja patrze z perspektywy matki-bo mam podobny problem z córką-nienawidzi mnie,a ja nie wiem gdzie popełniłam błąd-kocham ją,ale nie potrafię rozmawiać..Twoja matka też Cie kocha-a mimo to [jakbym słyszała swoje dziecko]Ty chcesz żeby zostawiła Cię w spokoju-uciekasz,nie rozmawiasz-to z pewnością trudne dla was obu,dla niej też napewno.Mam nadzieję że uda wam się dogadać i życzę wam tego z całego serca.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: moja matka.
PostZamieszczono: 25 lut 2012 16:54 
Pytasz Tajma , gdzie popelnilas blad...jesli kochasz corke, to Nigdzie nie go popelnilas, bo
blad popelnia tylko ten kto nie kocha i nienawidzi- obojetnie czy jest to matka, czy corka...ojciec syn czy maz, zona czy ktokolwiek inny bedacy w relacji z drugim czlowiekiem.
A potem ponosi sie tego konsekwencje, predzej czy pozniej.


Na górę
  
 
 
 Tytuł: Re: moja matka.
PostZamieszczono: 28 lut 2012 23:30 
Offline
Rozmowny Użytkownik

Rejestracja: 12 lut 2011 00:02
Posty: 111
Tajma
Tak,kij ma zawsze dwa końce,i nie twierdze że nie jestem bez winy.Pewnie jakieś moje zachowanie przeważyło,a może brak postawy jakiej odemnie oczekuje.
Nie myśle już o Sobie w kategoriach,"nie dość dobra".Nie patrze na nią, na każdą złośliwość zwyczajnie nie reaguje.Nie złoszcze się,ani nie rozkminiam dlaczego,po co.Myśle że się poddałam i oswoiłam z myślą że matki mieć nie bede.
Nie wiem jaka jest relacja miedzy Toba a twoją córką.I nie chce wyrokować,mieszać sie. Nie zrozum mnie żle,ale może warto porozmawiać z córka i mediatorem.Jeśli twoja córka nie umie z toba rozmawiac, niech rozmowe zacznie mediator.

Rani.
Fakt iż piszesz z kafejki,w zasadzie mówi wszystko.Kiedy sie wyprowadze nie wiem czy bede sie znia kontaktować,staje mi sie juz obojetna.WIekszosc jej zachowań już mnie nawet nie boli.Dziwne ze relacje sie nie zmieniaja.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: moja matka.
PostZamieszczono: 04 mar 2012 01:36 
Offline
Nowicjusz
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 mar 2012 14:25
Posty: 3
Witaj, jestem tu nowa, przeczytalam Twoj post i bardzo Ci wspolczuje. Ogolnie patrzac na rozklad wydaje mi sie ze Twoja mama ma na Ciebie mega silny wplyw, bardzo bierzesz do siebie jej kazde slowo, choc tego nie chcesz. Tez mam trudne relacje z mama, i choc czasem wydaje mis ie ze juz mnienawet to nie boli i ze jest mi obojetna to i tak podswiadomie na mnie wplywa. Zycze Ci z calego serducha jak najlepiej! Wyprowadzka pomaga..
1- jej cel w stosunku do mnie- papież.
jej slowo jest swiete, ona i tylko ona ma racje i bardzo ja irytuje fakt ze mozesz myslec inaczej. Ona jako matka, jako ta ktora Cie wychowala uwaza ze ma prawo do kierowania Twoim zyciem. Papiez wplywa bardziej duchowo na ludzi wiec wydaje mi sie ze sposob jaki zachowuje sie Twoja mama to czysta przemoc psychizcna i slowna. Nie miej mi za zle - ja tu tylko interpretuje karty. Papiez czesto pokazuje idealnych manipulatowrow, przywodocow sekt itp dlatego mysle ze Twoja mama swoimi slowami stara sie wplynac na Twoje emocje i psychike.. stara sie bys byla ciagle pod jej wplywem..
2,3,4,5-Co o mnie mysli ?
Król Denarów, Krolowa Denarow Śmierć ,VIII mieczy
Mysli ze jestes taka jak ojciec, coreczka tatusia. Nie lubi tego,nie umie sobie z tym poradzic i zaakceptowac
6,7,8 Jak zachowuje sie w stosunku do mnie ?
as denarów, VII kielichow, X kielichow
moze sie myle ale ona wydaje mi sie byc niespelniona zyciowo i rodzinnie, nie tak to sobie wyobrazala (as jako szansa realizycji planow i marzen (7 kiel) o rodzinie (10 kiel). Mysle ze Cie kocha ale te niespelnienie zyciowe i jej wlasne problemy tak bardzo ja zzeraja ze nie jest w stanie tego okazac. Mialas byc owocem milosci, szczesliwej milosci a przypominasz jej o porazce.
9,10,11-co zamierza zrobic w najblizszym czasie ?
IX mieczy paż mieczy Koło
oj.. w jej glowie ciagle cos sie dzieje, jak paranoja - moja mama tez ma podobnie: z niczego zrobi wielka afere, zaraz mysli ze wszycy sa przeciwko niej. Twoja tu tez wyolbrzymia w tej 9tce mieczy pewne sprawy, spac nie moze po nocach a potem sie wykloca o nic.. pyszczy duzo.. i tak w kolko.. sprzeczka za sprzeczka..
12-co ukrywa?
As kielichów
zagladanie do kieliszka?
13-dlaczego musi to ukrywac>?
Rycerz kielichów
mi sie wydaje ze z tym asem wczesniej to ona jest mega rozchwiana uczuciowo.. 9 mieczy wczesniej moze mowic o depresji, zle mysli rodza potrzebe "utopienia ich" - jesli nei pije to poprzez te klotnie z Toba.. Rycerz kielichow jest jak dla mnie kaprysny, zmienny w nastrojach i ciezko wylapac o co mu chodzi - dlatego mysle ze Twoja mama potrzebuje lekarza, terapeuty, kogos kto jej pozwoli zrozumiec siebie. Ja czasem odnosze wrazenie ze takie matki jak nasze nie sa przestac sie klocic, usiasc na spokojnie i przemyslec swoje postepowanie bo wtedy zwyczajnie do nich dojdzie ze sa okrutne.. ze rania wlasne dzieck mimo tego ze przeciez je kochaja. i tego nie beda w stanie zniesc "na trzezwo", prawda zalamie je jeszcze bardziej, dlatego latwiej im jest obarczyc wina dzieci.. Ale to tylko moje spostrzezenia, moze moje wlasne doswiadczenia maja wpylw na moja wypowiedz.. Mimo wszystko - 3maj sie i glowa do gory! Bedzie dobrze :)

_________________
I`m strong. I`m invincible. I`m redhead.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: moja matka.
PostZamieszczono: 29 mar 2012 00:48 
Offline
Rozmowny Użytkownik

Rejestracja: 12 lut 2011 00:02
Posty: 111
Ruda Jędza ,dziekuje za spostrzenia.
Możliwe że obwinia mnie za swoje porażki,bo tak jest łatwiej.Ostatnimi czasy ją obserwuje,słucham co mówi, słucham co mówi dalsza rodzina.I dochodze do ponurych wniosków.
Po Pierwsze = Ona kłamie,stale ,ciągle ,chorobliwie.Podobno od zawsze miała tendencje do kłamstwa.Ciocia powiedziałą że moja matka umiała się uśmiechnąć przymilić i tak skłamać,obrócić sprawe aby zawsze wyszło na jej.
W ten sposób dowiedziałąm się ze ojcem mego tragicznie zmarłego 11 miesiecznego brata nie jest moj ojciec, a mężczyzna o 11 lat od niej młodszy. Tu kolejna zagadka. Kiedy znalazłam kiedys album z zdjeciami Kamila,spytałam kto to jest,odpowiedziałą ze to twoj brat ale umarł bardzo młodo i rozmawiac nie chce o tym.Powiedziała ze Ojcem Kamila był raz (moj ojciec, raz mezczyzna ktory mial sie z nia ozenic ale 6 msc przed narodzinami Kamila zmarł tragicznie, potrącony przez autobus ) Niedawno zostalam oświecona,iż Ojcem Kamila był mezczyzna o 11 lat mlodszy od mojej matki, ktory zyje i ma sie dobrze.Kiedy moja matka była w ciazy,pomagała jej mama tego Pana. Niestety mężczyzna był zbulwersowany tym źe moja matka go oszukała,mówiąc że jest młodsza od niego o rok,w rzeczywistosci byla starsza o 11lat. Kolejne kłamstwo to zdobyte przez matke wykształcenie,wyjazd do Białegostoku,i praca ktora w Bialymstoku wykonywała.

Po drugie-ciocia powiedziała że moja matka miala niesamowite powodzenie,dosłownie zwalała mężczyzn z nóg,a gdzie nie poszła- tam trup męski ścielil się gęsto. Mimo wszystko nie chciała mężczyzny,nie lubila sprzatac ,gotowac,prać - Jej zwiazki konczyly sie szybko,myśle że mężczyzni nie mogli z nią wytrzymać.Ona chyba nie umie tworzyć relacji miedzyludzkich.Ani z mezczyznami,ani zemną.zdrowych ,relacji.

po trzecie Nienawidzi mnie. Jad wypluwa w każdym możliwym momencie kiedy jestem w domu.Ostatnio, w niedziele chodzi po domu i niby to do Siebie ,mówi na tyle glosno bym słyszała "ze szykuje mi niespodzianke,ze popamietam ze ja oczerniam,ze zniszczy mi zycie ize zwolnia mnie dyscyplinarnie z pracy bo do niczego sie nie nadaje".

po czwarte- Uwielbia Intrygi. Lubi knuc,czesto mam wrazenie ze to robi caly dzien,i tylko czeka az wroce do domu by wyrzucic jad, i opowiadac chore historie. Ma kolezanka ktora dyreguje, wkrecila jej ze ich wspolny znajomy sie w niej kocha.Gdy ta kolezanka jest u nas,namawia ja by pisala do niego dwuznaczne wiadomosci ale tylko wtedy kiedy jego zona jest na dzialce. Czasami mam wrazenie ze oglada brazylijskie romansidla tylko po to by podpatrywac nowe intrygi.

to takie moje prywatne przemyslenia.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 17 ] 


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  


cron
Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group | Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów




 
phpBB SEO