Strict Standards: Non-static method utf_normalizer::nfc() should not be called statically in /home/www/vhosts/tarotnet.pl/httpdocs/forum2/includes/utf/utf_tools.php on line 1804 Tarot - kłamca? : TAROT W PRAKTYCE

Strefa czasowa UTC+1godz.





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 26 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Tarot - kłamca?
PostZamieszczono: 28 lut 2012 23:22 
Offline
Stały Bywalec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 lis 2011 14:00
Posty: 45
Lokalizacja: Warszawa
Witam Was, kochani. :dziendobry:

Bardzo długo mnie nie było na forum z powodu braku Internetu na moim komputerze. Z kartami też ostatnio nie pracuję i o tym chcę tutaj napisać.

Od jakiegoś czasu zauważyłem, że karty mnie okłamują.
Zaczęło się od rozkładu z Kołem Fortuny na tak/nie, kiedy odpowiedź była przecząca, a jednak rezultat był pozytywny.

Następną wróżbą było pytanie: "co myśli o mnie osoba X?" Odpowiedź: As Pentakli.
W rzeczywistości nic nie obchodzę tej osoby, a może nawet mnie nie lubi. Oczywiście dowiedziałem się tego po wróżbie.

Potem stawiałem karty w sprawie miłosnej, nie mojej, i karty jednoznacznie (naprawdę, inaczej tego zinterpretować się nie dało) ukazały, że związek przetrwa. A tu klapa - rozstanie.
Nie miałem w tym momencie subiektywnych pomysłów na interpretacje. Sprawa, jak i sama osoba są mi obojętne - po prostu przekazałem to, co powiedziały karty.

Następnie zrobiłem rozkład sobie, także na sprawę miłosną. Oczyściłem talię nad świecą, skoncentrowałem się, odrzuciłem swoje emocje i odczucia, żeby nie zobaczyć tego, co chciałem zobaczyć i wyciągnąłem karty.
Pytanie: Co się stanie, jak wyślę osobie Y anonimowy list?
Pojawiły się: As Kielichów, As Buław, 3 Buławy.
Zrozumiałem, że list wysłać powinienem. Pozytywny rezultat powinien być murowany.

Potem pytałem o różne fragmenty zdań, w stylu "powinniśmy się spotkać" i wyciągałem jedną kartę (wiem, niecodzienne, ale pomyślałem, że powinno się udać). Jeśli na "pozycjach" odpowiedź była jednoznacznie pozytywna, umieszczałem ten fragment w liście.
Wysłałem go.
I co?
Z tego, co usłyszałem, list został wyrzucony do kosza, a ja nie dostałem odpowiedzi na podany w liście mail. Zostałem olany ciepłym moczem.



Dodam, że stosuję rozkładanie na kilka kupek i wypatrywanie Strażnika pod spodem. We wszystkich przypadkach taka sytuacja się nie zdarzyła.
O talię dbam, czyszczę regularnie, trzymam w woreczku, kładę Strażnika na wierzch po każdej sesji...
Nie wiem, ostatnio nawet zastanawiałem się, czy ma znaczenie, którą ręką wykładam karty. Postanowiłem od początku robić to prawą ręką, ponieważ jestem praworęczny, ta ręka jest silniejsza i jest mi po prostu wygodnie. A w tarocie zazwyczaj robi się tak, jak jest wygodnie, jak się ustaliło na początku i jak się czuje.
Także... nie robiłem nic wbrew sobie i nic złego. :oczko:
A może wróżę za często?
Oczekiwałbym w takim wypadku pojawienie się Strażnika, a nie jakąś, za przeproszeniem, sraczkę słowną, bełkot jakiś... W dodatku bełkot ten dał mi nadzieję, popchnął do działań, których w normalnych warunkach bym nie zrobił.

Co myślicie o takiej sytuacji? Czy tarot z jakiegoś powodu może kłamać?
Byłbym bardzo wdzięczny za jakiekolwiek pomysły. :usmiechniety:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Tarot - kłamca?
PostZamieszczono: 29 lut 2012 11:44 
Offline
Pogromca Wszelkich Tematów
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 sie 2010 22:09
Posty: 815
Lokalizacja: Kraków
Ehwaz, powiem Ci, że bardzo chciałabym Ci pomóc, sama również biję się z myślami w sprawie, o której piszesz. Nie wiem, naprawdę nie wiem, czy jest jakieś logiczne wytłumaczenie dlaczego karty "kłamią", gdyby było, chyba musielibyśmy przyjąć, że cały ten nasz Tarot jest jasny, klarowny... a przecież nie wiemy do końca jakie siły za nim stoją. Możemy przypuszczać, że to nasza intuicja, trochę magii... ale nigdy nie pojmiemy tego rozumowo. Tak i w tym przypadku, nie wiem jak wytłumaczyć to o czym piszesz.

U mnie zaczęło się trochę inaczej. Parę miesięcy temu znalazłam się w ogromnym dołku psychicznym, karty wychodziły mi raz życzeniowo, a raz tragicznie. Nic pośrodku. Przestałam wróżyć na temat, który mnie trapił. Po jakimś czasie zorientowałam się, że w tym momencie w ogóle nie jestem wstanie uzyskać odpowiedzi zgodnej z prawdą na jakikolwiek temat, to tak jakby moja negatywna podświadomość promieniowała na inne sfery życia. W rezultacie zaczęłam podchodzić do kart z odrobiną nieufności, co jest moim zdaniem najgorsze w tym wszystkim, bo masz poczucie beznadziejności wróżby (nie wiesz, czy jest zgodna z prawdą), a przez takie podejście karty też mogą pokazywać jak w krzywym zwierciadle.

Ostatecznie stwierdziłam, że robię sobie solidną przerwę od kart - na jakiś czas. Uspokajam siebie, umysł. Później oczyszczę talię, może pomoże. Ehwaz, może Ciebie także coś trapi, a nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, że Twój stan psychiczny może mieć wpływ na wróżby, nawet dla innych osób? Skoro oczyszczałeś talię, to nie mam pomysłu. Dłuższa przerwa? Mam nadzieję, że wypowiedzą się bardziej doświadczeni w tej materii.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Tarot - kłamca?
PostZamieszczono: 29 lut 2012 19:32 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Tarot nie kłamie, raczej my sami robimy się w balona. :)

W przytoczonych przykładach, częściowo, to ja tu widzę błędy interpretacyjne, pewnie wynikające z oczekiwań.

Ehwaz pisze:
Następną wróżbą było pytanie: "co myśli o mnie osoba X?" Odpowiedź: As Pentakli.
W rzeczywistości nic nie obchodzę tej osoby, a może nawet mnie nie lubi. Oczywiście dowiedziałem się tego po wróżbie.


As Monet przecież nie sugeruje miłości, sympatii (antypatii też nie), czy w ogóle czegoś górnolotnego. Oznacza co najwyżej, że osoba X ma świadomość Twojego istnienia, kojarzy Cię, zna.
W różnych książkach przy hasłach do tej karty piszą: "pomyślność" i rozumujemy, że odpowiedź kart jest zgodna z naszymi oczekiwaniami. Tylko że As Monet nie jest kartą emocjonalną, a pomyślność należy rozumieć wyłącznie w sensie materialnym. Jako karta wartości, nie oznacza, że to my dla kogoś (w sensie emocjonalnym) jesteśmy wartościowi, chyba że akurat to byłby nasz szef...

W zasadzie przy tak postawionym pytaniu i oczekiwaniach (naprawdę nie chciałeś wiedzieć co X myśli, tylko czy Ciebie lubi), tylko karty z koloru Kielichów można by brać za dobrą wróżbę. Rzecz jasna nie wszystkie.

Z drugiej strony, jeśli pytałeś "co X myśli", ale interesowało Cię co osoba czuje, czy Ciebie lubi, Tarot tym Asem Monet mógł powiedzieć: ej, konkretniej, kawa na ławę, nie owijaj mi tu w bawełnę.
Te karty tak czasem mają. :oczko:

Cytuj:
Pytanie: Co się stanie, jak wyślę osobie Y anonimowy list?
Pojawiły się: As Kielichów, As Buław, 3 Buławy.
Zrozumiałem, że list wysłać powinienem. Pozytywny rezultat powinien być murowany.


Tu też nie wiem, dlaczego można uznać tę odpowiedź za radę "wyślij, będzie super". Pytałeś co się stanie: i stało się to, że osobie pewnie było w związku z tym przyjemnie (As Kielichów), następnie dostała kopa energetycznego (As Buław) i może stała się bardziej pewna siebie w działaniu/kontaktach z innymi (III Buław). Na logikę: skoro list był anonimowy, adresatka próbuje jeszcze dowiedzieć się kto z jej otoczenia go wysłał i czy aby nie robi sobie jaj.

Jakie karty mogłyby oznaczać pozytywny wynik? To zależy czego dokładnie oczekiwałeś. Odpowiedzi na podany email? Spotkania? To by implikowało poważne potraktowanie sytuacji, ciekawość, mnóstwo emocji (i takie byłyby karty).

Jeśli spojrzeć na ten sam rozkład z Twojej perspektywy, to karty pokazują głównie: emocje, impulsywne działanie w stylu raz kozie śmierć!, nawiązanie kontaktu/czekanie na rezultat. Czyli rozkład ten wcale NIE pokazywał sukcesu (szybkiego spotkania, odpowiedzi, randki, zadowolenia, happy endu).

Nawiasem: to że podobno wrzuciła list do kosza, nie oznacza że Cię olała. Ona nie olała Ciebie personalnie, tylko anonimowe zaproszenie. A III Buław zamykająca rozkład może oznaczać, że przyda się jeszcze jakiś krok, który ją utwierdzi w tym, że to jednak nie są jaja, dopełni obrazu.
As Kielichów - emocja (Och! List miłosny do mnie! :marzycielka: ). As Buław - impuls (Spotkam się z tym kimś! :super: ). III Buław - czegoś brakuje (Zaraz, zaraz, a może... poczekam na rozwój wypadków? :zgadzasię: ).

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Tarot - kłamca?
PostZamieszczono: 29 lut 2012 20:57 
Offline
Stały Bywalec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 lis 2011 14:00
Posty: 45
Lokalizacja: Warszawa
Maralee, Kingo, dziękuję Wam za bardzo szybką odpowiedź. :usmiechniety:

Problem jest taki, że ufam kartom, a przynajmniej ufałem stawiając tamte pytania.
Jeśli, Maralee, mówisz o promieniowaniu złych emocji, to może być to prawda. U mnie też teraz nieciekawie, ale jeżeli karty nie chciały współpracować, czemu nie zakomunikowały tego w sposób ustalony na samym początku? Trzeba więc przyjąć, że nie kłamały, a tak jak mówi Kinga - zrobiłem błąd w interpretacji.


Był jeszcze taki przypadek, że wyciągnąłem trzy karty na pytanie "co się stanie w tym dniu?" Wyszły: Śmierć, Wieża, Słońce. Trzeba dodać, że użyłem wszystkich kart.
No i zdębiałem.
Oczekiwałem naprawdę znaczącego dnia, czegoś niezwykłego. Oczekiwałem zmiany, ale na miano prawdziwej Śmierci, potem prawdopodobnie w rezultacie tej zmiany coś powinno ulec zniszczeniu, ale bez obaw, na końcu czeka Słońce, które trochę złagodzi ten upadek z Wieży i samo jej zniszczenie.
Zdębiałem ponownie pod koniec tego dnia.
Nie wydarzyło się KOMPLETNIE nic. Potem nawet szukałem we wspomnieniach mniejszych wydarzeń, ale nawet takich nie umiałem podciągnąć pod interpretację.
Nasuwają się dwie wersje wydarzeń. Albo te karty to były banialuki wyssane z wierzby, albo jednak coś się stało, ale mój zamroczony umysł nie umiał zrozumieć, dostrzec, co to takiego było.

A i tak wszystko krąży wokół tego nieszczęsnego listu.
Czy zmieni to interpretację, jeśli sprecyzuję, że list nie miał adresatki, tylko adresata? Bo jeśli byłaby to dziewczyna, pewnie bym podszedł, zamiast wysyłać kretyńskiego listu. %)

A dowiedziałem się, że go dostał, nie od niego, nie mailowo, tylko od osoby trzeciej. Zrozumiałem więc, że dyskwalifikuje to go na starcie. Nie chwaliłby się raczej anonimowym listem od drugiego faceta, gdyby był zainteresowany... A może to taka gra?
Tak, czy inaczej, oczekiwałem jakiejkolwiek odpowiedzi na maila, a zamiast tego zostałem olany. Próbowałem to sobie jakoś wyjaśnić, że na przykład list otworzyła osoba trzecia i stąd wie ktoś inny niż on, albo że ktoś mu zajrzał przez ramię...? Nie wiem, jestem beznadziejny.
Moim jedynym powodem, aby wierzyć, że mógłby być zainteresowany, były właśnie karty: As Kielichów, As Buław i 3 Buławy. A jeśli sytuacja jest taka, a nie inna, to nawet tym kartom przestałem wierzyć.

Przepraszam, że obarczam Was swoimi sprawami, tym bardziej, że nie każdemu może ta sprawa odpowiadać. W ogóle dziwie się sobie, bo normalnie nie otwieram się i nie wylewa się ze mnie ta fala problemów i... niepokoju. %)
Jednak ten temat nie został założony, aby się wyżalić, tylko po to, aby zrozumieć, czemu karty, albo ja, zniekształcają/zniekształcam rzeczywistość. A jeśli mamy to zrozumieć, to wypadałoby znać wszystkie szczegóły.
Ale chyba nigdy nie będziemy wiedzieć, czy coś jest na rzeczy...

Dziękuję jeszcze raz. :usmiechniety:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Tarot - kłamca?
PostZamieszczono: 29 lut 2012 22:07 
Offline
Pogromca Wszelkich Tematów
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 sie 2010 22:09
Posty: 815
Lokalizacja: Kraków
Ehwaz, spoko - jesteśmy tu po to, żeby pogadać o Tarocie, ale i przy okazji sobie pomóc :) Trzymam kciuki za Ciebie.

Jeśli zaś chodzi o same karty... Ja z powrotem nawiążę do tego mojego myślenia czarno-życzeniowego. Jakiś czas temu, po rozstaniu z facetem, obsesyjnie stawiałam co tydzień karty z pytaniem: "Jak ten tydzień będzie wyglądał pomiędzy mną i X?". Wychodziły same 5 buław, 5 kielichów, 5 mieczy, 10 mieczy... takie najgorsze, przepełnione ogromnymi beznadziejnymi emocjami. W końcu doszłam do wniosku, że to nie ma sensu, bo owszem - karty były właściwe - dokładnie tak się CZUŁAM w danym tygodniu. Ale przecież chodziło mi o coś innego (a konkretnie o to kiedy wreszcie do siebie wrócimy :D). Nie stało się między nami absolutnie nic, kontakt mieliśmy sporadyczny, formalny. Przestałam stawiać karty, bo chociaż moje pytanie dotyczyło ZWIĄZKU, pokazywało się tylko moje cierpienie.

I ja przepraszam za tę wylewność, ale mam nadzieję, że to jest jakiś dobry przykład na to, w jaki sposób - nawet nieświadomie - możemy wpłynąć na karty, jakie wyciągamy. Nie bez przyczyny często mówi się, żeby zasiadać do kart w momencie dobrego samopoczucia mentalnego: nie tylko, jak sądzę, z powodu ewentualnych kłopotów z interpretacją, ale również z powodu tego, że możemy po prostu wyciągnąć karty mające niewiele wspólnego z naszym pytaniem.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Tarot - kłamca?
PostZamieszczono: 07 mar 2012 18:31 
Offline
Stały Bywalec

Rejestracja: 24 gru 2011 21:16
Posty: 52
Ehwaz za dużą wagę przykładasz do rytuału w obrębie danego modelu. Pracowałem na wszystkich modelach magii poza informacyjnym i każdy z nich działał. Nie jest więc ważne czy wykładasz karty lewą, prawą ręką czy zębami ale w jakim stanie umysłu się znajdujesz. Naucz się wprowadzać w trans. W transie tasujesz i rozkładasz karty, interpretujesz natomiast w podstawowym stanie umysłu. Zalecam praktyki ascetyczne zamiast ekstatycznych. Pytanie można mantrować co zwiększa skupienie. Ja masz problem z oczyszczeniem umysłu to możesz np się przebiec (nie lajtowo tylko tak żebyś się spocił jak świnia, uczucie że zaraz zwymiotujesz świadczy o tym, że już wystarczy). Wycierasz się z grubsza i wróżysz :usmiechniety: . Jak umiesz to odpowiednia ewokacja/inwokacja też powinna pomóc.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Tarot - kłamca?
PostZamieszczono: 08 mar 2012 15:07 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2009 14:12
Posty: 1843
Lokalizacja: Białystok
Oj, gdyby karty takie jak Śmierć i Wieża, za każdym razem pokazywały wstrząsające nami doświadczenia, to każdy tarocista po roku pracy nadawałby się na klienta kliniki psychiatrycznej i byłby najbardziej skrzywdzoną istotą na tej planecie. :)


Problem z kartami dnia jest taki, że czasem trudno jest zrozumieć ich sens, bo fizycznie nic się nie zdarzyło i nie mamy punktu odniesienia. Można pomyśleć, że karta w żaden sposób się nie zamanifestowała i tyle.
Ale w takim wypadku może chodzić tylko o nasz stan psychiczny, choć równie dobrze karty mogą przecież pokazywać coś, co wydarzyło się poza naszą wiedzą i świadomością, ale ma (lub jeszcze będzie miało) wpływ na nasze życie. Taka Wieża może pokazywać doświadczenie osoby z naszego otoczenia, które przełoży się na jej zachowanie wobec nas.


Cytuj:
A dowiedziałem się, że go dostał, nie od niego, nie mailowo, tylko od osoby trzeciej. Zrozumiałem więc, że dyskwalifikuje to go na starcie. Nie chwaliłby się raczej anonimowym listem od drugiego faceta, gdyby był zainteresowany... A może to taka gra?



Może on po prostu nie był pewny, czy to nie jest podpucha? Powiedział, żeby sprawdzić reakcję kolegów? List był anonimowy, zatem może jednak nie skontaktował się, bo nie będąc pewnym kto go wysłał, nie chciał ryzykować stania się obiektem żartów.

_________________
http://www.kingacichocka.pl/blog/
:milo_mi:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Tarot - kłamca?
PostZamieszczono: 20 mar 2012 18:10 
Offline
Stały Bywalec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 lis 2011 14:00
Posty: 45
Lokalizacja: Warszawa
Witam Was jeszcze raz i dziękuję za zainteresowanie moim problemem.

Zbieram się na ten post i zbieram i chyba bardziej zebrany nie będę. :)

Maralee, chciałem Ci podziękować za te kciuki, bardzo mnie to podniosło. Co do kart, to Twój przykład jest jak najbardziej na miejscu. W Twoim przypadku działało czarnowidztwo, może w moim spustoszenie siały niepoważne nadzieje? Nie wiem. Może jest tak jak mówi Kinga. Coś poczuł, potem impuls, ale potem czegoś zabrakło. Chyba nigdy nie dowiemy się prawdy.

Nemo, uspokoiłeś mnie tym, że nieważne, czym wykładam karty. No i postaram się bardziej wyciszyć podczas wróżenia... To nie jest moja mocna strona. Jeśli miałbym wskazać najbardziej prawdopodobną przyczynę tego całego zamieszania, to wskazałbym właśnie niewystarczające skupienie. Sądziłem wcześniej, że moje wyciszenie jest w porządku, ale pojechałem do mojej przyjaciółki, która wytknęła mi błędy w wróżeniu.

A może karty nigdy nie kłamią, tylko interpretacja jest błędna? (Ktoś miał chyba te słowa w sygnaturze.)

Kingo, rzeczywiście, gdyby te karty zawsze pokazywały donośne wydarzenia, wszyscy stracilibyśmy zdrowy rozsądek. :D

Postanawiam więc uczyć się jeszcze bardziej na temat Tarota, nie wróżyć z papką emocjonalną w głowie, i chyba przede wszystkim nie stawiać kart sobie jeśli chodzi o ważne wydarzenia.

Dziękuję Wam jeszcze raz.
Będę pisał w razie następnych problemów, albo poprawie sytuacji. ;)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Tarot - kłamca?
PostZamieszczono: 26 mar 2012 12:31 
Offline
Pogromca Wszelkich Tematów
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 sie 2010 22:09
Posty: 815
Lokalizacja: Kraków
Ehwaz, w razie czego dawaj znać na forum, jeżeli masz taką sytuację. Na pewno niejeden z nas chętnie postawi Ci karty, ja w każdym razie się piszę jakby co :)

A teraz poniekąd temat pokrewny. Zastanawiam się ostatnio jak to jest z tym Tarotem. Czy istnieje prawdopodobieństwo, że karty, wskazując na przykład na pojawienie się jakiejś osoby lub sytuacji, mówią tylko o naszych fantazjach? O tym, co nie zdarzy się w rzeczywistości, ale w głowie osoby, której dotyczy wróżba. Przykład: pytanie o to, czy zaistniała zdrada. Karty wskazują ewidentnie na zdradę, a później okazuje się, że chodziło jedynie o fantazje erotyczne na temat nie-swojej żony ;) Albo inny przykład: karty pokazują na horyzoncie adoratora, a potem okazuje się, że rzeczywiście, ten adorator jest, i to istnieje baaardzo intensywnie, ale jedynie w naszej głowie. Co o tym sądzicie?

PS. I nie chodzi mi tutaj o sytuację, kiedy bardzo chcemy, żeby coś zaistniało, a potem widzimy do w kartach...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Tarot - kłamca?
PostZamieszczono: 30 maja 2012 07:11 
Offline
Rozmowny Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 maja 2012 10:29
Posty: 135
Maralee... ciekawie tlumaczy Hajo Banzhaf chociazby znaczenie karty VI Kochankowie w kontekscie zwiazkow. Jest oczywiscie mowa o milosci takiej z glebi naszego serca, poruszajacej cale nasze jestestwo. Ale istnieje rowniez opjca naszych projekcji przerzucanych na konkretne osoby np. Mamy jakis obraz idealnego partnera/idealnej partnerki i przerzucamy go np. na konkretnego osobnika, i to dziala tak dlugo, dopoki nie poposci i nie znajdziemy sobie nowego obiektu, na ten czas dla nas idealnego, wymarzonego. Takze w tym kontekscie juz ta karta nie oznacza np. rzeczywistej milosci a wlasnie nasze wyobrazenia, projekcje.

Nasz umysl to silna sprawa i wydaje mi sie, ze jezeli czegos bardzo, bardzo chcemy to owszem, moze sie zdarzyc, ze nie podchodzimy wtedy do kart z czystym umyslem i to, co nam karty pokazuja zainfekowane moze byc niejako naszym chciejstwem, takze moze miec lekki odskok od tego, co jest w rzeczywistosci... nasze fantazje, projekcje, pragnienia. Albo jeszcze inaczej. Chcac czegos bardzo, staramy sie interpretowac karty dla swoich potrzeb i w kazdym rozkladzie wypatrujemy odpowiedzi ujetej w taki sposob, aby odpowiadalo naszemu obrazowi rzeczywistosci. Podejrzewam, ze i tak mozna. Oczywiscie sensu to nie ma... ale mozliwe jest.
Szczegolnie, jak czlowiek czegos/kogos bardzo pragnie to na sam poczatek trudno jest zaakceptowac, gdy karty nie pokazuja szczesliwego przebiegu sprawy. Z doswiadczenia jednak wiem, ze nic nie dzieje sie z przypadku i z czasem okazuje sie, ze i to mialo sens.
Pamietam, jak jako nastolatka bylam bardzo, bardzo zakochana i wydawalo mi sie, ze to ma perspektywy itd. a karty pokazywaly jednoznaczenie, ze nic z tego nie bedzie. I rzeczywiscie - nic z tego nie bylo. Na ten czas wydawalo mi sie to tragiczne, nie do przyjecia itd. Z czasem okazalo sie, ze bylo tak dobrze.

Powiem szczerze, ze mi nie zdarzylo sie, zeby karty mnie oklamaly. Zdarzylo mi sie je mylnie zinterpretowac, to owszem, albo niezbyt akceptowac to, co pokazaly. Zreszta podobnie bywalo z wahadelkiem, tez zdarzalo mi sie otrzymac odpowiedz, ktora niekoniecznie miescila mi sie na ten moment w glowie... no ale tak bywa.

Ogolnie jednak mysle, ze projekcje naszego umyslu moga miec wplyw na to, co pokazuja nam karty a juz na pewno na to, my tam widzimy i jak to interpretujemy.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Tarot - kłamca?
PostZamieszczono: 30 maja 2012 20:42 
Offline
Pogromca Wszelkich Tematów
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 sie 2010 22:09
Posty: 815
Lokalizacja: Kraków
Mandragoro, już widzę, że źle wytłumaczyłam w poprzednim poście o co mi chodziło... :) Bo mnie nawet nie tyle chodziło o to, że wyciągamy karty "życzeniowe", bądź - przeciwnie, beznadziejne. To rzeczywiście tak jest, że karty często pokazują nasze pragnienia, intencje, przekonania, zwłaszcza wtedy, kiedy jesteśmy bardzo mocno zaangażowani w coś emocjonalnie. Chodziło mi o nieco inny aspekt. Wyobraźmy sobie sytuację, że stawiasz karty znajomej, i, między Bogiem a prawdą - niewiele obchodzi Cię co tam u niej będzie, bo ledwie ją znasz. Dziewczynę frapuje czy została zdradzona przez męża. Wyciągasz karty - no, zdrada, zdrada jak nic! A potem okazuje się, że owszem - zdrada była, ale w myślach :D A to przecież nie zaistniało, nie działo się na poziomie materialnym. Często jest tak, że wróżba jest "definitywna"! a później okazuje się, że owszem, ale jednak wszystko to projekcje mózgu. O co chodzi?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Tarot - kłamca?
PostZamieszczono: 30 maja 2012 21:52 
Offline
Wszędzie mnie pełno!
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 sty 2011 19:20
Posty: 238
Wyobrażcie sobie coś takiego.
Założmy, że kobieta pyta o ciąg dalszy znajomości , opowiada, że pan szuka sposobności jak by ją tu zaczepić, chodzi jej ścieżkami aby ją niby przypadkowo spotkać, że ją obserwuje, uśmiecha się do niej i w ogóle jest przekonana że mu się podoba a on jest nią zainteresowany. No i dlaczego jej nie wierzyć?
Przecież taka sytuacja może mieć miejsce jak najbardziej.
Stawiam karty i nic w nich nie widze, wygląda to tak jakby ona była dla niego zupełnie obcą osobą. Ale próbuję się doszukać błędów w swoim odczycie kart/no w końcu się uczę :roll: i to moja teściowa :hehehe:
Za jakiś czas stawiam znów i sytuacja się powtarza, a ona opowiada historie spotkań, spojrzeń itp.
W końcu karty przemówiły ale zaczęłam mieć wrażenie, że tym razem nie o niej ale o panu i kimś innym/choć nie pojawiła się w rozkładzie inna kobieta i karty by sugerowały na pytającą, ale coś mi ciągle nie grało.

W końcu okazało się, że pani będnie odbiera pana. Pan istniał naprawdę, chodził ulicami, może i spojrzał przypadkiem na nią ale tak naprawdę to nie ma pojęcia o jej istnieniu, po prostu jakby kto zapytał to by odpowiedział-na oczy jej nie widziałem.
To było niesamowite doświadczenie dla mnie.
Teraz nie trzymam sie kurczowo zadanych pytań, nie mówiąc już o pozycjach w rozkładzie/nie mówię ze nie jest to ważne/ ale głównie patrze na cały układ kart, ich wymowę, jakie są AW, jakie żywioły, klimat rozkładu a i na numerologię blotek.
Staram się nie trzymać schematu rozkładu bo wtedy zaczynam myśleć a to już zły znak, intuicja ucieka.

Wracając do podanego wyżej przykładu jak karty zaczęły pokazywać relacje pana z kimś, to jeśli bym uznała że to dotyczy teściowej/były same pozytymne blotki/
to nagadałabym bzdur jej motywując ją do ataku w jego stronę, bo w wyobrażni uważała że jest w niej zakochany, dopiero by się narobiło, a facet nie miał pojęcia o jej istnieniu i tylko przypadek to wyjaśnił. :hehehe:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Tarot - kłamca?
PostZamieszczono: 30 maja 2012 22:11 
Offline
Pogromca Wszelkich Tematów
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 sie 2010 22:09
Posty: 815
Lokalizacja: Kraków
Ojej... to mi się wydaje trochę niepokojące. Miałam kiedyś podobną sytuację, ale wtedy bardzo nadużywałam partnerskiego i w pewnym momencie karty sfiksowały - pokazały po stronie mego obiektu westchnień same dobre, miłosne karty (że niby do mnie), po kilku godzinach okazało się, że chodziło o uczucia do zupełnie innej osoby :DD Po prostu przewróżyłam + byłam mocno zaangażowana - wyszło pomieszanie z poplątaniem. Nie umiem powiedziec, dlaczego Twoje karty pokazały Ci uczucia faceta do innej babeczki, skoro pytałaś o swoją Teściową... zwłaszcza, jeśli nie było żadnych wskazówek odnośnie innej kobiety...

Muszę powiedzieć, że dla mnie Tarot w dużej mierze opiera się na logicznym rozumowaniu i pojmowaniu sprawy, oczywiście każdy czyta karty inaczej i fajnie, jeśli używasz intuicji, wiedzy o numerologii, itp. :) Ja jednak większość pozycji traktuję bardzo literalnie. Staram się odczytywać karty w kontekście zadanego pytania, chociaż czasem widać, że chcą przekazać dodatkowo inne treści. Ivonn, pamiętasz może ten rozkład? Może mogłabyś go przytoczyć jako ćwiczenie do analizy?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Tarot - kłamca?
PostZamieszczono: 30 maja 2012 23:04 
Offline
Wszędzie mnie pełno!
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 sty 2011 19:20
Posty: 238
Sporo ich było bo mnie zadręczała o tego pana i było chyba tak jak u ciebie że temat został przewróżony. Ja zaczęłam czuć jakąś awersję do kart, zaczęło mnie od nich odpychać bo byłam zła,że nie ma w nich tego o czym ona opowiada, winiłam siebie, ze tego nie widzę. W końcu zobaczyłam co chciałam, tak jakby Tarot odpowiedział- a masz i ciesz się, ale ja i tak wiedziałam, że to nie o nią chodzi, no nie wiedziałam tylko czułam, bo przecież sytuacja mogła ulec zmianie.

Nie mam tych rozkładów Maralee bo je wszystkie wyrzuciłam aby się odciąć od tej sprawy, teraz mi się przypomniało, bo pokazał się kolejny pan na widoku teściowej i prośba o karty. Nie rozłoże kart bo mam uprzedzenia co do jej wyobrażni i złe wspomnienia z tym związane. Niech się dzieje co ma być samo, choć najprawdopodobniej znów błędnie odbiera "sygnały" pana, ale choć tyle ma frajdy w tym smutnym życiu. Lepiej jak myśli, że komuś się podoba niż jak by myślała, że ktoś na nią czycha za rogiem :hehehe:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Tarot - kłamca?
PostZamieszczono: 31 maja 2012 07:35 
Offline
Rozmowny Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 maja 2012 10:29
Posty: 135
Tez mam takiego znajomego, ktory ze wszystkich osob, ktorym do tej pory wrozylam, jest jedyna osoba, przy ktorej mam autentyczna awersje do kart. Facet czeka nie wiem na jakie tresci. Ostatnio powiedzialam mu, ze "Tarot to nie cudotworca, jak chcesz lepsza prace, kobite, to rusz d**e z przed kompa i zamiast gadac ze mna ZROB COS!!! Ani lepsza praca ani kobita ciebie w chalupie przed kompem nie znajda!". Zreszta co ciekawe, jako podsumowanie wiekszosci rozkladow wychodzil mi u niego Wisielec i Kaplanka. W tym przypadku XII Wisielec to znak, ze chlop powinien zmienic swoje nastawienie do zycia o 180°C, bo w ten sposob bedzie caly czas trwal w martwym punkcie. Ale nie... to akurat nie zadowala go...
I ostatnio wyszla mi u niego kobitka... i co? Zaczal sie z jakas spotykac! Fajna, ok... ale nudna... i nie rozmawia mu sie z nia tak dobrze, jak... ze mna! (inna sprawa, ze to moj pech... duzo moich znajomych facetow mi takie glupoty pisze... ze kobieta nudna, nie ma z nia o czym gadac, podczas, gdy ze mna potrafiliby noc przegadac, gdybym nie wcisnela guzika STOP, ale to juz inna bajka). Takze wracajac do tematu... facet wlasnie taki jest, ze chcialby nie wiadomo czego. A Tarot nie zmienia rzeczywistosci wg naszego uznania, on ja tylko odzwierciedla jak lustro. Pokazuje nam, jaka ona jest, weryfikuje nam nasz wlasny (nierzadko mylny) wglad w sprawe czy nawet siebie.


No i tez mialam wrazenie, ze przewroze, jak bede mu tak ciagle tam zagladac w te karty. Tzn. takie przeczucie, a czytajac to, co piszecie, widze, ze to calkiem nawet mozliwe.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Tarot - kłamca?
PostZamieszczono: 11 cze 2012 11:27 
Offline
Hurra, mogę prosić o interpretację!
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 cze 2012 12:18
Posty: 19
Kinga pisze:
Oj, gdyby karty takie jak Śmierć i Wieża, za każdym razem pokazywały wstrząsające nami doświadczenia, to każdy tarocista po roku pracy nadawałby się na klienta kliniki psychiatrycznej i byłby najbardziej skrzywdzoną istotą na tej planecie. :)


Problem z kartami dnia jest taki, że czasem trudno jest zrozumieć ich sens, bo fizycznie nic się nie zdarzyło i nie mamy punktu odniesienia. Można pomyśleć, że karta w żaden sposób się nie zamanifestowała i tyle.
Ale w takim wypadku może chodzić tylko o nasz stan psychiczny, choć równie dobrze karty mogą przecież pokazywać coś, co wydarzyło się poza naszą wiedzą i świadomością, ale ma (lub jeszcze będzie miało) wpływ na nasze życie.


Tak! Karty dnia czasem ciężki orzech do zgryzienia, kiedyś traktowałam je zgodnie ze znaczeniem ogólnie przyjętym i ach, czekałam na zakochanie się jak trafiałam Asa Kielichów czy też 2 Kielichów. Z czasem człowiek mądrzeje:))))) Heh, SŁOŃCE mi nie raz dosłownie wydało upalny dzień, dosłownie skwar:))) As Kielichów deszcz:))) GWIAZDA - wizytę u dentysty i znieczulenie. CESARZ próbę zapanowania nad chaosem w domu...

_________________
All you need is LOVE


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Tarot - kłamca?
PostZamieszczono: 12 cze 2012 12:51 
Offline
Wszędzie mnie pełno!
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 sty 2011 19:20
Posty: 238
Sagittarius pisze:
Tak! Karty dnia czasem ciężki orzech do zgryzienia, kiedyś traktowałam je zgodnie ze znaczeniem ogólnie przyjętym i ach, czekałam na zakochanie się jak trafiałam Asa Kielichów czy też 2 Kielichów. Z czasem człowiek mądrzeje:))))) Heh, SŁOŃCE mi nie raz dosłownie wydało upalny dzień, dosłownie skwar:))) As Kielichów deszcz:))) GWIAZDA - wizytę u dentysty i znieczulenie. CESARZ próbę zapanowania nad chaosem w domu...



Tak, to ciekawe co piszesz, kiedyś próbowałam wyciągać kartę dnia, ale zawsze największy problem się pojawiał z AW.
Pojawiało mi się wtedy w głowie pytanie dlaczego właśnie pokazał się AW ?
przecież tyle jest blotek mogących prościej przekazać jakąś informacje.
Skąd wtedy wiedzieć czy AW oznacza "bzdurkę" czy faktycznie jest w tym jakaś głębsza wymowa. No chyba, że trzeba się z kartami umówić na zasadzie, że karta dnia to karta dnia i tyle, że pokaże coś obrazkiem/ jak u Ciebie Słońce-upalny dzień/. Zbyt wiele jest możliwości aby akurat utrafić jedną kartą, bo załóżmy Słońce, mogłoby Ci zasugerować np. Twoje dziecko, albo wielką z czegoś radość, a zanim się dzień nie skończy nie można stwierdzić jaki akurat daje przekaz, więc jaki sens jej wyciągania?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Tarot - kłamca?
PostZamieszczono: 12 cze 2012 22:56 
Gdzies slyszalam , ze wielkie arkana mowia o malych sprawach...wielkim glosem :)


Na górę
  
 
 
 Tytuł: Re: Tarot - kłamca?
PostZamieszczono: 26 cze 2012 19:43 
Offline
Stały Bywalec

Rejestracja: 01 cze 2012 14:38
Posty: 73
Lokalizacja: Belchatow
To co ja zauwazylam, to bardzo duzo zalezy od naszego stanu emocjonalnego I fizycznego. Jezeli mam jakies problemy I jestem niespokojna, to nie dotykam kart. Tak samo jak jestem zdenerwowana, chocby troszke. Strand mi sie, ze jak ma sie zly dzien to kart lepiej nie ruszac. Wtedy wychodza jakies bzdury. Podejrzewam, ze wiekszosc z was mnie poprze.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Tarot - kłamca?
PostZamieszczono: 27 cze 2012 17:37 
Offline
Pogromca Wszelkich Tematów
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 sie 2010 22:09
Posty: 815
Lokalizacja: Kraków
Wiesz, szczerze mówiąc, to i tak i nie. Nie potrafię wyczuć czasem kart. Zdarza się, że stawiam w stresie, a później okazuje się, że to co wyszło to prawda. Kiedy indziej jestem wyluzowana i spokojna, a w kartach mam bajzel. Może to jest związane ze sferą energetyczną każdego człowieka? Nie wiem, nie znam się na tym, ale generalnie zgadzam się z Tobą i odradzam stawiania kart w ciężkich momentach życiowych. Można wtedy wpaść w niezły popłoch, albo niepotrzebnie się łudzic.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Tarot - kłamca?
PostZamieszczono: 27 cze 2012 18:26 
Offline
Stały Bywalec

Rejestracja: 01 cze 2012 14:38
Posty: 73
Lokalizacja: Belchatow
Ale ja tez czasami nie potrafie wyczuc kart. I nie mam zielonego pojecia dlaczego. Karty z jakis powodow nie chca "czytac". Moze rzeczywiscie chodzi tu o nasza energetyke? Coś w tym jest.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Tarot - kłamca?
PostZamieszczono: 15 sie 2013 13:12 
Offline
Hurra, mogę prosić o interpretację!

Rejestracja: 15 sie 2013 10:50
Posty: 16
A może przewrożenie tez mogą w końcu zacząć kłamać?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Tarot - kłamca?
PostZamieszczono: 15 sie 2013 13:13 
Offline
Hurra, mogę prosić o interpretację!

Rejestracja: 15 sie 2013 10:50
Posty: 16
a jak się tak naprawdę wyczuwa ze karty kłamią wróżąc komuś?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Tarot - kłamca?
PostZamieszczono: 17 sie 2013 10:38 
Offline
Wszędzie mnie pełno!

Rejestracja: 15 wrz 2012 08:15
Posty: 231
Bo pokazują bzdury ....
U mnie np. to wychodzą same Karty odwrócone .... kompletny chaos w Kartach ( często karta Głupiec ) .
Doświadczony wróżbita - zaraz to wyczuwa, że Karty nie chcą mówić ....( Karty nie kłamią ! ).
Jak stawiamy Tarota i kładziemy Karty na stół - przecież muszą coś pokazać, no nie ?
Karty - nie kłamią - czasami po prostu, nie chcą mówić .... np. wtedy jak ktoś zadał podobne pytanie po 3 razy 6 różnym wróżkom , na 4 forach jednocześnie mniej więcej w tym samym czasie ...
A jeszcze gorzej - gdy używa innego nicka i innego imienia ( !! ) - dla zmyłki dla wróżbity ( ! ) ...
Wtedy tylko Diabeł się cieszy z głupoty pytającego - ^^ :diablo:
My - wróżbici - damy sobie radę, a czy pytający będzie zadowolony w wróżb ? ( każda wtedy może być inna - :diablo: )
EQ


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Tarot - kłamca?
PostZamieszczono: 10 wrz 2013 12:07 
Offline
Rozmowny Użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 maja 2012 10:29
Posty: 135
No wlasnie. Uzywam kilku talii, na zmiane. Mam m.in. 2 talie (jedna podrozna ;P ) Thotha.
I co jakis czas musze zmienic, bo czuje, ze karty nie chca ze mna gadac. Oczyszczam wtedy talie i odkladam. Pracuje z inna.


I... co jeszcze. Dopoki nie przewroze i nie pytam non stop na to samo pytanie... jest ok.
I niestety... karty ladnie wszystko pokazuja.

Ostatnio kladlam sobie na pewna relacje i pokazaly mi, ze nastapi taki przestoj, rezygnacja. Karty byly stawiane na do konca sierpnia i co... jak juz bylam pewna, ze nic takiego nie nastapi... nastapilo samego 30. sierpnia. Czyli jednak...
Sytuacja, ktora wprawila mnie w poczucie (choc chwilowe, ale jednak) rezygnacji i ogromnie zasmucila. Dokladnie, jak pokazywaly karty.

Takze dopoki nie draze kart w celu zobaczenia czegos, czego nie ma... karty mowia ladnie i na temat.
Czasem jedynie zdarza sie mylnie zinterpretowac, ale czas wszystko ladnie weryfikuje.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 26 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  


cron
Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group | Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów




 
phpBB SEO