Nie ma problemu, możemy podnieść minimalny próg postów do 25.
Kłopot w tym, że użytkownicy generalnie nie mają zwyczaju czytać regulaminów forum, dlatego wyłącznie od nas zależy, czy zasady będą respektowane. Jeśli spotkacie się z sytuacją, że nowy nabija posty pisząc bzdety na hydeparku, po prostu ignorujcie jego pytania o interpretację, albo zwracajcie uwagę że to nieładnie. Można też raportować tym czerwonym guziczkiem, wtedy ja bzdetowe posty pokasuję i będzie na zero.

Osobiście też będę miała oko na nowych.
Można też prewencyjnie wprowadzić zakaz pisania postów typu "ok" bądź takich jednozdaniowych. Ma być konkretna wypowiedź, inaczej kasujemy jako wypowiedź nic nie wnoszącą, czyli po prostu zaśmiecanie forum.
Natomiast sytuacje takie jak w wątku "Praca", to dobry trening asertywności. Jeśli macie zamiar wróżyć, z marudnymi ludźmi od czasu do czasu będziecie się spotykać i trzeba umieć w odpowiednim momencie posłać takowego na bambus.
To nie jest tak, że waszym świętym obowiązkiem jest na każde zawołanie wyciągać karty i dawać z siebie wszystko, plus 150% gratis. Osoba o zdrowym podejściu nawet nie wymaga czegoś podobnego. Te o niezbyt zdrowym nie mają umiaru i są delikatnie mówiąc absorbujące. Zwykle bycie dla nich dobrym tak właśnie się kończy.
Niedawno miałam do czynienia z taką panią Spryciulą. Dałam się zrobić w konia, wycyckać, naciągnąć i co tam jeszcze można.
Zapytała o wróżbę, zgodziłam się. W piątek rano napisała że zrobiła przelew, a że akurat zaczynał się weekend, uznałam że widocznie pieniądze dojdą w poniedziałek. Mocno jej zależało na szybkiej odpowiedzi, nie czekałam więc do poniedziałku, postawiłam karty w sobotę...
Minął poniedziałek, wtorek, środa, czwartek... Kasy nie ma. A dodatkowym maili w międzyczasie miliony! Choć wróżba była pozytywna, ciągle jakieś "ale" i marudzenie (strasznie irytujące, w kółko to samo i to samo).
Stwierdziłam że przelewu nie otrzymałam, pani na to że zleciła go pracownicy, sama wyjeżdżała, widocznie ta pracownica zapomniała. I znów piątek, mówi że właśnie zrobiła zaległy przelew i powinno być ok. Ale nie jest. Mija następny tydzień, ona nadal głowę zawraca każdego dnia, a pieniędzy jak nie było tak nie ma. Wkurzyłam się, ochrzaniłam ją ostro i powiedziałam że skoro postąpiła nieuczciwie, ta wróżba spełnić się nie ma prawa, sprawy pójdą dokładnie odwrotnie. Podziałało. Oj, pisze, przeprasza, dzwoni. Wyglądało na to, że pomyliła jedną cyferkę w numerze konta. Cóż, błędy się zdarzają. Jeszcze tego samego wieczora otrzymuję zapłatę.... Ufff... Nawet trochę więcej niż miało być, fajnie jednak czasu ta nieszczęsna wróżba czasu pożarła że hoho...
Dzień później trzy sms-y i mail - pani chce jeszcze jedną wróżbę, chodzi o zupełnie inne sprawy niż w pierwszej. Głupia zgadzam się.

Znów jest sobota, stawiam karty, jeszcze sms-ujemy bo przecież na jednej wyczerpującej odpowiedzi skończyć się nie może... W poniedziałek znowu mam mailowe marudzenie, znowu dotyczące wcześniejszej wróżby. Wałkuję to i wałkuję, aż niedobrze się robi i nerwy puszczają. Przelewu nie ma. Minął tydzień, w międzyczasie dostałam kilka maili i sms-ów na które jeszcze cierpliwie odpowiadałam. Przelewu oczywiście brak.
Jak historia się kończy? Normalnie. Jedyne co mi zostało, to przestać odpisywać na maile i smsy, nie odbierać telefonu. Pies drapał nieuregulowany przelew za drugą wróżbę, niech tylko ten koszmarny wampir się wreszcie odczepi!.

Nigdy więcej!